avatar

Muradin_07 Konsul ja.gram.pl/Muradin_07

ArcheAge - Pierwsze Wrażenia

archeage, mmorpg, Trion Worlds, Pierwsze Wrażenia, free to play

2

Wiecie jaki mam największy problem z ArcheAge? Taki, że grałem już w Guild Wars 2, które jako MMORPG najbardziej przypadło mi do gustu spośród wszystkich już ogranych. I może dlatego po nowej grze Trion Worlds spodziewałem się czegoś naprawdę klimatycznego. Nie takiego jak RIFT, który także mi się spodobał, ale odmiennego na tyle, aby na chwilę odciągnęło mnie od Guild Wars 2. I fakt – odciągnął mnie na już na 13 poziomów, gdzie przez dziesięć nie wiedziałem konkretnie co mam robić.

ArcheAge odróżniać ma według twórców to, że ma mieć otwarty, sandboxowy charakter. Możemy sobie założyć farmę, możemy zwiedzać świat w poszukiwaniu przygód, tworzyć przedmioty. Do tego trzeba dołączyć kilka ras, klas postaci i naprawdę miłą dla oka grafikę i można byłoby powiedzieć, że pojawia się tym samym naprawdę smakowity kąsek dla wielbicieli tego typu zabawy.

Chciałbym jednak zaznaczyć jedną, bardzo ważną rzecz – wszystkie moje przemyślenia tutaj zawarte piszę z punktu widzenia osoby, która nie jest weteranem gier MMO.

Lubię sobie zwiedzać świat gry, poznawać kultury, zbierać doświadczenie i ekwipunek, raz na jakiś czas powalczyć w trybach PvP, ale nie mogę nazwać siebie wielkim znawcą tego gatunku mimo przegranych setek godzin w różne gry. Wybaczcie więc, jeśli niektóre opisywane przeze mnie aspekty gry nie są fachowo rozpracowane. Zdaję sobie sprawę, że aby poznać grę w stu procentach potrzebowałbym rozegrać może ze 100 godzin, choć i to mogłoby nie do końca dać pełen obraz tytułu. Nie zmienia to jednak faktu, iż mogę już na wstępie przedstawić kilka przemyśleń nasuwających się podczas zabawy.

Zacznijmy od tego, co chyba najważniejsze – tworzenia postaci.

2

Cały świat ArcheAge opiera się na czterech rasach: Nuian, Elfach, Firran i Harani. Wszystko utrzymane w typowych dla koreańskich MMO klimatach. Dodatkowo nie ma konkretnie opisanych klas postaci. Mamy do sześć podstawowych zestawów umiejętności, które wraz z kolejnymi poziomami możemy sobie mieszać i wybieramy trzy z nich. A są nimi: Battlerage, Sorcery, Archery, Vitalism, Occultism i Shadowplay.

W sumie to zawsze byłem w przypadku klas postaci tradycjonalistą. Nie lubię dziwnych rozwiązań, w których nie ma jasno określonych umiejętności. Wojownik powinien być wojownikiem, mag magiem, a kapłan kapłanem. Oczywiście wieloklasowość jest jak najbardziej dobra, ale nie w przypadku, gdy wszystko staje się wymieszane. Przykładowo jako pierwszy skillset wybrałem sobie Battlerage. Dlaczego? Najbardziej przypominał mi klasycznego wojownika, z którego mógłbym zrobić połączenie tank/obrażenia. Jednak dziwnym trafem po rozpoczęciu gry w moim ekwipunku pojawił się łuk i… lutnia! No dobra, ale czy ja chciałem grać bardem-wojowniko-łucznikiem? Nie... gra na samym początku podczas wizualizacji skillów prezentowała mi wielki miecz i zakutego w zbroję pancernika. Więc po co mi tak naprawdę lutnia? Żeby sobie pograć i się uleczyć, bo właśnie do tego ona służy.

Można więc zadać inne pytanie – dlaczego dla Battlerage nie można było wymyślić innej, charakterystycznie wyglądającej umiejętności? Nawet uklęknięcie i medytacja byłaby lepsza od udawania Jaskra w samym środku bitwy

Jednak ostatecznie po wybraniu trzech skillsetów pojawiła się ostateczna nazwa mojej klasy - Abolisher. Łuk, mimo że go mam cały czas i tak go nie używam. A lutnię zamieniłem na fujarkę.

2

Z kolei jeśli chodzi o sam moment tworzenia postaci to dziwnym trafem było mi ją poważnie spersonalizować. Wszystko wyglądało tak samo, a czego bym nie wybrał to raczej bardzo nie różniłoby się to od domyślnego modelu postaci. Jedyna rzecz, która faktycznie ją odróżniała to nieco kolor włosów, uczesanie, może kolor skóry. Reszta wyglądała podobnie, a wszelkie początkowe sety wyglądu także były identyczne dla każdej postaci w grze.

Wyobraźcie sobie, że w grze na samym początku lądujecie w jednym miejscu, gdzie wszyscy są ubrani w te same ciuchy i wyglądają podobnie. Nawet nie mogę zmienić koloru kurtki na jakiś charakterystyczny dla swoich upodobań.

I tak dziesiątki graczy rozpoczęło swoją zabawę w ArcheAge…

Problemem na samym początku gry jest także fakt, iż każda lokacja wygląda na oblężoną.

 I mnie to nie dziwi – gra darmowa, wyszła w fazę open beta i każdy chce ją przetestować. Zapewne po miesiącu, dwóch serwery będą mogły odpocząć. W tej chwili niestety, jeśli ktoś z Was chciałby spróbować swych sił w grze niestety trzeba swoje odstać w kolejce. Chyba, że akurat rano macie wolne – wtedy bez problemów można się dołączyć do serwera.

Natomiast reszta negatywnych odczuć związanych z przeludnieniem na serwerach to akurat kwestia mojego przyzwyczajenia do tego, co zostało mi zaoferowane w Guild Wars 2.

Zamiast sprawiedliwego dzielenia się doświadczeniem i łupami jak to wygląda w przypadku gry Arena.Net Trion oferuje dość prostą zasadę – pierwszy uderzyłeś to i masz prawo zgarnąć całość. Dzięki temu nawet banalne zadanie jak „zabij kilku złoczyńców” staje się półgodzinnym wyzwaniem. Nie dość, że musimy jakoś taktycznie podejść do naszego przeciwnika, bo walka z dwoma na niskich poziomach to nie lada sztuka, to muszę się spieszyć, aby ktoś najzwyczajniej w świecie nie zadał pierwszy obrażeń z czegoś dystansowego.

2

Z tym też się wiąże dość śmieszna sytuacja, gdzie jeden gracz cały czas był nieaktywny, stał niedaleko miejsca odrodzenia herszta bandytów i zawsze po każdym respawnie pierwsze co robiła postać to zaatakowanie tej nieaktywnej. Oczywiście nie muszę mówić o tym, że w tej sytuacji nikt nie zaliczał zadania, bo cały czas pierwszym trafiającym był nieaktywny gracz.

Tym samym ganianie po obszarze, szukanie swojej okazji w wielkim polowaniu jest strasznie męczące i na dłuższą metę nudzi. Nie mówiąc już o tym, że questy wykonywane przez cały czas wydają się nie posiadać jakiejkolwiek interesującej historii kryjącej się za nimi.

Nawet grając w TERA czy RIFT czułem, że jednak wykonywałem je z jakiegoś powodu. Nie czytałem tego, co NPC mają do powiedzenia, ale wiedziałem mniej więcej w którym kościele biją dzwony. Natomiast tutaj nic – dostaję zadanie, wykonuję je, dostaję zapłatę w sucharach czy zupie i koniec. Niby pojawia się wiadomość od danego zleceniodawcy, ale można byłoby wywalić je totalnie z gry i tak naprawdę nic by się nie stało. Po prostu klikalibyśmy akceptuj/odbierz/zakończ rozmowę.

Wiecie – bandyci dookoła, wszędzie złodziejstwo się szerzy, a i tak uśmiech od ucha do ucha. Chyba, że w Korei Południowej tak to działa…

Gdy już jesteśmy przy tożsamości gry to wrócić należy do tego, na czym głownie miałaby się gra opierać.

2

Ma być sandboxem, gdzie od graczy głównie zależy jak będzie wyglądał ostatecznie świat. Budujemy domy w dość wolny sposób, tworzymy szlaki handlowe dzięki czemu dostajemy coś w rodzaju The Guild 2. I nie ma co gadać – tak to wygląda na papierze przed samym włączeniem gry, bo klimaty podobne tylko osadzone w realiach fantasy.

Jedyne jednak, czego mi w tym wszystkim brakuje to fabularyzowanego samouczka, w którym przestawione zostałyby wszystkie najważniejsze elementy gry tylko po to, aby każdy mógł oswoić się ze wszystkimi jej elementami. To znaczy – chciałbym się dowiedzieć jak mogę postawić swój pierwszy dom, jak stworzyć pierwszą zbroję, uwarzyć i sprzedać pierwszy trunek. Tutaj niczego takiego nie zauważyłem. Zauważyłem natomiast kolejny, fabularny wypełniacz w stylu „jesteś jedynym, ocal świat”.

I kolejna historia – podchodzę do NPC i pojawia się film o tym, że mój bohater ma na ręku świecące znamię. Oczywiście jestem jedynym, który takowe posiada… po czym gdy wracam do gry pojawia się wokół mnie z 30-40 „jedynych”. Logiczne!

Twórcy chyba uznali, że gracze świetnie zrozumieją na czym opiera się crafting, cały system handlu i darowali sobie tego typu zabawy dla nowicjuszy. A przecież stworzenie takiego 10 – 15 poziomowego samouczka, gdzie na końcu dostalibyśmy informację: „Wiesz wszystko, co najważniejsze do przetrwania. Radź sobie dalej sam” byłby wyśmienitym wstępem zarówno dla nowych jak i doświadczonych w tej materii.

Kolejna kwestia, która przyszła wraz z dwunastym poziomem i dziesiątkami kilometrami w nogach. Pojawił się quest oznaczony jako „epic”.

2

Chodziło w nim o to, aby pokonać nadchodzącą stale w określonych godzinach armię nieumarłych. Pomyślałem sobie: „Oho! Fajny event się szykuje, będzie bitwa, sporo ludu… Po prostu niebo!”. Nie myliłem się w drugiej kwestii – ludzi było naprawdę dużo. Myślę, że spokojnie sto osób można naliczyć jeśli nie więcej. Problem jednak w tym, że to jak wyglądała sama walka mnie najzwyczajniej… zasmuciło.

W ArcheAge nie ma czegoś takiego jak przenikanie przez innych graczy. Nie ma, bo po co ma być? Wszyscy w jednym miejscu się zebrali, magicznie nieumarli pojawili się między nimi i tylko to, że byłem w grupie raidowej pozwoliło mi zaliczyć zadanie w pięćdziesięciu procentach (zabicie 10 z 20 nieumarłych stworów). Tym samym zmuszony byłem czekać do kolejnego przybycia armii, czyli jakieś dwanaście godzin w świecie gry. Sama walka trwała… trzydzieści sekund.

Tak! Trzydzieści sekund. Ponad setka graczy stała w jednym miejscu tylko po to, aby przez pół minuty postać, odejść z kwitkiem i poczekać do kolejnego eventu.

Czy miało to tak wyglądać? Jeśli tak to zrobiono to chyba tak. Na pewno w porównaniu z zamykaniem wyrw w RIFT czy walkami ze smokami w Guild Wars 2 jest to po prostu słabo wykonane. Nawet nie pojawiła się możliwość nie wiem… Przejścia do innego wymiaru, wielkiego pola bitewnego i biegnących na siebie dwóch armii. Wtedy, w tej stylistyce (przypominam – coś a’la The Guild 2 tylko w fantasy) byłoby to świetne!

A tak jest to chaotyczne, bezsensowne i mam nadzieję, że za ten „epicki” quest dostanę coś chociażby błyszczącego…

2

Jeśli chodzi o system walki to można nazwać go „tradycyjnym”, czyli dostajemy umiejętności pod klawiszami od 1 do 10, pojawiają się także umiejętności aktywowane kombinacją 1-10 z Shiftem. Gdy chcemy walczyć to po prostu klikamy na przeciwnika i go atakujemy. Jednak to, co spodobało mi się w nim to fakt, iż niektóre ciosy możemy łączyć, przez co zadajemy nieco więcej obrażeń.

I tak gdy robimy atak z doskoku najlepiej wykonać sekwencję ciosów, która obali naszego wroga, po czym możemy go kopnąć. Tak samo możemy dołączyć do tego efektowny młynek albo spróbować uderzenia tarczą i ataku z doskoku. Tych możliwości na początku nie ma zbyt wiele, ale i tak bardzo przypadło mi do gustu. Bo z jednej strony wieje starym do szpiku kości systemem walk, a z drugiej wprowadza całkiem fajny element wymagający ode mnie nieco szybszej reakcji czy rozumnego używania skilli.

Nie do końca natomiast rozumiem system autocastowania. To znaczy: niby działać powinien, ale ostatecznie nie wygląda to w ten sposób, że pierwsza umiejętność odpowiadająca za uderzenie mieczem to wykonuje. Możliwe, że coś robię źle lub też po prostu gra złapała małego buga.

Albo inaczej – ArcheAge sprawia wrażenie porządnie zabugowanego…

A co do błyszczących rzeczy to warto powiedzieć co nieco na temat grafiki. Ta jak wspomniałem jest naprawdę ładna. Widać, że Cry Engine 3 użyty w ArcheAge został wykorzystany całkiem porządnie.

Co innego stylistyka – jest nieco dziwna. Postacie są jakby za szczupłe, a przeciwnicy także są bez wyrazu. Podobnie sytuacja ma się z uzbrojeniem. Wcześniej narzekałem na to, że mam taką samą kurtkę jak inni i miałem nadzieję, że pojawią się ciekawe warianty zbroi czy ubrań. Gdy jednak zdobyłem pierwszy, rzadki pakiet zbroi okazało się, iż wszystko błyszczało się jakby pomalowane zostało puszką Hammerite’a.

No chyba, że zrobiona była z czystego srebra – bogactwo, dolary, lans musi być.

Jednak pod kątem innych elementów grafiki gra wygląda naprawdę ładnie. Otoczenie, zmieniające się pory dnia, a wraz z nimi kąt padania cienia – to może się podobać! A jak wyruszy się na podróż morską to aż chce się tą łupinką dłużej podobnie jak latać za pomocą lotni. Wszystko to przyciąga przed monitor i nie odrzuca nawet, jeśli nie odpowiadało mi wcześniej kilka innych elementów gry.

Tylko trzeba wspomnieć także o tym, że ArcheAge jest kolejną grą, w której zanim dopasujemy grę do naszych potrzeb pod kątem graficznym musimy ją kilkukrotnie zrestartować.

2

Nie miałem problemów później z dołączeniem do gry, ale nie do końca wiem czy czasem nie było to spowodowane statusem konta Patron, które rozdane zostało omyłko wszystkim nowym graczom w dniu otwarcia bety. Jednak niestety samo to, że duża część ustawień wymaga restartu gry skutecznie odstrasza. Przecież jeśli wchodzilibyśmy na serwer jakieś 40 minut, wyszli i musieli czekać kolejne 40 minut to chyba lepiej byłoby sobie odpuścić grę, prawda?

Niestety Trion Worlds dał także ciała w innym aspekcie. Chyba po raz pierwszy miałem do czynienia z tym, aby wersja angielska gry była niedopracowana. O co mi chodzi?

Otóż NPC, mimo iż gram w wersję angielską na serwerze europejskim odzywają się do mnie w języku koreańskim.

Mi to osobiście nie przeszkadza. Przecież ten język jest dla mnie bliski, sam wszystko co związane z Hangulem łykam jak pelikan. Rozumiem, że gra wcześniej była grą tylko dla Koreańczyków… ale jeśli cos wychodzi w fazę open beta powinna być chociaż w zlokalizowane w języku angielskim w pełnym wymiarze. Chyba, że wszystko było tak zaplanowane. W to jednak wątpię.

Zostało jeszcze kilka innych rzeczy do omówienia, ale opiszę je tutaj w telegraficznym skrócie:

Nadal nie do końca zrozumiałem gdzie robi się jakiekolwiek zakupy związane z moją postacią. Znalazłem w sieci, że aby kupić swój pierwszy domek wystarczy udać się na jakieś wyspy i za 15 monet Gilda można sobie kupić plany domu. Później już tylko zbieramy drewno, kamień, stawiamy i czekamy aż się wybuduje.

Nadal nie wiem gdzie można zdobyć jakiegokolwiek mounta. Zapewne gdzieś w początkowych lokacjach pojawia się quest na konia tak samo jak pojawia się specjalny na łódkę czy lotnię. Niestety – gra nie pokazuje gdzie dokładnie takowy quest się znajduje. Niekiedy zdarza się także, że nie wiadomo do końca gdzie się znajdują nowe, zwłaszcza te fabularne.

Jedyną, stworzoną przez moją postać rzeczą były pewne kamienie za pomocą których można się teleportować. Co ciekawe – pojawiają się w grze miejsca, w które gdy wpadniemy już raczej z nich nie wyjdziemy. Pomyślcie sobie co by było, gdybyśmy nie mieli jednego z kamieni aktywacyjnych, a akurat tam byśmy się znaleźli…

Gra potrafi chrupnąć, ale też potrafi działać bez zarzutów bez względu na ilość graczy w danej lokacji. Oczywiście zdarza się przy większych oblężeniach, że gra po prostu zwalnia. Gorzej, gdy gra postanawia klatkować jak szalona „bo tak” – z nudów.

Nie sprawdzałem jak wygląda kwestia mikropłatności. Zapewne tak jak w wielu grach zasada jest prosta „płacisz – masz lepiej”. Pay to win? A co tutaj do wygrywania? Raczej boosty, zbroje dla konia… Traktuję aspekt P2W wtedy, gdy faktycznie chcesz grać aby coś osiągnąć w grze. Powiedzmy jest jakaś specjalna liga i bez kosmicznych runów albo specjalnych zbroi się nie ruszaj, bo nie masz szans. Ale w tego typu grach po prostu są to najzwyczajniejsze w świecie boostery pozwalające graczom się lansować – bo ja mam czarną krowę, w kropki bordo. Nic więcej. Czy można to więc to nazwać pay to win? Nie, bo nie ma co tutaj wygrywać.

Ring5 wspominał na forum, że podobno „Polacy przejmują ArcheAge” i w pewnym sensie jest to prawda. Zachowanie niektórych odbiega od normalnego, dlatego też wyłączyłem publiczny chat i problemu nie widzę. Mam tylko nadzieję, że za jakieś 2-3 miesiące sytuacja się uspokoi i będzie nieco luźniej.

Podsumowanie? Ciężko jest to wszystko podsumować w jeden sposób. Ciężko jest wydać osąd czy tak naprawdę ArcheAge mnie mocno zawiodło czy też spodobało.

2

Teoretycznie czytając ten długi, marudny dość wpis możecie uznać, że ta gra jest słaba i nie warta zachodu. Ja jednak powiem tak – ściągnijcie i sami się przekonajcie, czy warto z ArcheAge nieco więcej czasu spędzić.

Zapewne wiele błędów, bugów i niedoskonałości zostanie wyeliminowanych przez patche. Z pewnością pojawią się inne dodatki, usprawnienia. Przecież jest to nadal otwarta beta i ma ona służyć w dużej mierze testowaniu, dodawaniu nowych rzeczy. Problem w tym, że dobrze wiemy jak dziś jest z wieloma tytułami free to play. Wychodzą w fazie beta, aby roku – dwóch latach pojawiła się wielka premiera równoznaczna z pojawieniem się gry na Steam, czego ArcheAge życzę, bo Glyph Launcher to kolejny, bezsensowny dodatek, którego gra wcale nie potrzebuje. A przecież tyle gier już na Steamie się pojawiło, więc jest to kwestia czasu aby i ona do nich dołączyła.

Czyli krótko – jeśli niestraszne Wam są wirtualne kolejki to możecie śmiało próbować. Zawsze wtedy można sobie pójść zrobić kawę, coś do jedzenia, obejrzeć odcinek ulubionego serialu. A później spróbować i wydać swój osąd. Ja ArcheAge daję szansę cały czas i liczę na to, że jednak gra z czasem się rozpędzi i przyciągnie mnie do siebie na długo. Głównie chcę przekonać się jak w późniejszych etapach gry wszystko się rozwinie będzie wyglądała ta napędzana przez graczy ekonomia.

W innym przypadku po prostu będę miał kolejne konto, w kolejnej grze, w którą po raz kolejny nie będę grał ze względu na panującą zewsząd nudę...

komentarzy: 1519 września 2014, 10:15

7 komentarzy do tego wpisu:


larkson : 19 września 2014, 11:59

Archeage teoretycznie jest na Steamie, tylko coś się tam zrypało i nikomu się nie chce tego naprawić.
Ze względu na brak czasu i wolny internet nie miałem kiedy tego sprawdzić, może dzisiaj mi się uda to ogarnąć.
odpowiedz

Muradin_07 : 19 września 2014, 12:26

Wiesz co, znalazłem odpowiedź na to: http://forums.archeagegame.com/show...d-From-Steam. Widocznie Steam nieco się pospieszył z wrzuceniem gry na Steama, bo ogólnie byłoby tak, że gra najpierw musiałaby trafić do Greenlight chyba, aby pojawić się oficjalnie. Ale to tam małe piwo - oficjalnie nie widziałem ogłoszenia na temat wersji Steam, więc też niej "nie ma" jak była ;)
odpowiedz

Dotson : 19 września 2014, 17:33

Czy ta gra przypadnie do gustu kompletnemu laikowi w MMORPG jakim jestem ja? Dużo jest grindu? Są wspólne dungeony z ludźmi już od wczesnych leveli?
odpowiedz

Muradin_07 : 19 września 2014, 17:37

Dungeonów na razie nie widziałem wcale do czternastego poziomu. Co do grindu to za dużo nie zabijałem nadprogramowo, ale za to dużo doświadczenia dostaje się za bzdurne akcje typu "idź tam, spotkaj się z tym, on da więcej zadań". Ale powiem Ci szczerze, że nie do końca wiem czy jest to gra dla nowych w te klocki. Prędzej dla tych, którzy mniej więcej wiedzą jak działają mechanizmy azjatyckich MMO i są przygotowani na nieco inne doświadczenia. Spróbować można, ale nie zdziw się jak Cię odrzuci po kilku pierwszych poziomach.
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 24 września 2014, 16:24

Nuda to cecha większości darmowych MMO. Kiedyś sporo się tego ściągało, obecnie lepiej się ograniczyć do GW2 albo jakiegoś z miesięczną subskrypcją.
odpowiedz

Muradin_07 : 24 września 2014, 16:26

Ja chyba nigdy się nie przyzwyczaję do MMO z abonamentem, bo po prostu w jednym miesiącu gra się stale, a w drugim może wyjść że się w ogóle nie zagra. Inczej z Pay 2 Play jak w GW2 - grę kupiłem, gram gdy chce i poziom jest naprawdę wysoki. Już tam odchodzę od tego, ze po ostatnim patchy Arena.Net schrzaniła wiele elementów. Ale i tak gra się lepiej
odpowiedz

Tatmadaaw : 28 września 2014, 14:08

Witam, czy mógłbyś się odnieść do kwestii cichego banowania użytkowników? Rozumiem, że jak mnie zbanuje jakiś moderator to nikt się nie dowie, bo doświadczeni userzy na pewno mają siatkę kontaktów i ludzie zrobią o to raban.
odpowiedz

Tatmadaaw : 28 września 2014, 14:09

Screena wrzuciłem Ci w prywatnej wiadomości, bo posty zostały ocenzurowane.
odpowiedz

Atanael : 06 października 2014, 14:02

Powiem szczerze, że jako laik gier MMORPG (preferuję singleplayerowe crpgi), do tej pory podobało mi się najbardziej Old Republic, gdzie nie ukończyłem żadnego wątku fabularnego. I przestałem grać z powodu abonamentu i faktu, że gra na każdym kroku próbowała mi go znowu narzucić.
Jednak po zagraniu w Guild Wars 2 chyba nie sięgnę po żaden inny tytuł tego gatunku. Gra płatna raz, ogrom możliwości i brak ograniczeń w postaci P2W to jest to, co lubię w takich grach szanuję.
Podobna sytuacja z masą ludzi pojawiała się też w Defiance (a to płytka gra jak na MMO), gdzie praktycznie podczas określonego eventu było tylu graczy, że nie szło wykonać w żaden sposób zadania z nim związanego.
odpowiedz

NintendoPassion : 20 października 2014, 19:27

Dzięki za opis gry. No to już pewnie w nią nie zagram. Mam jednak pytanie, bo pewnie wiesz więcej ode mnie. Kiedyś dużo grałem w płatną Final Fantasy XI online. Obecnie abonament nie wchodzi w rachubę, stąd gram w World of Tanks.
Ciągle jednak szukam gry podobnej do FFXI lub FF XIV tyle że za darmo. Możesz coś polecić?
odpowiedz

Muradin_07 : 20 października 2014, 21:06

Wiesz co... nie do końca wiem, czy idę w dobrą stronę, ale chyba Tera to dobry wybór. Powiem szczerze, że jeśli chodzi o FF XIV to próbowałem grać w betę i nie do końca mi wszystko grało tam przy samym włączeniu i nie do końca wiem jak gra sama w sobie wygląda. Ale klimatem to chyba to byłoby całkiem ok, ale to chyba. Głowy niestety uciąć sobie nie dam :/
odpowiedz

NintendoPassion : 20 października 2014, 23:46

Dzięki. Obczaję :) Nic mnie to kosztować nie będzie!
odpowiedz

Muradin_07 : 21 października 2014, 07:18

W sumie oprócz ściągania samej gry - nic :D
odpowiedz

Axuwax : 21 października 2014, 19:43

Miłej gry :) swoją drogą w GW2 nadal jest co robić ?
odpowiedz

Muradin_07 : 21 października 2014, 19:44

Tak naprawdę może od miesiąca nie miałem aż tyle czasu, aby wejść do gry :/ Niby zrobiłem pierwszy akt Living World Season 2, ale na resztę nie starczyło pary. Jeśli bym sobie grał dalej to pewnie maksowałbym wszystko co mogę na jednej postaci, a tak to... no studia wróciły -_-
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl