avatar

Muradin_07 Konsul ja.gram.pl/Muradin_07

Flashback - Warhammer 40k: Dawn of War

Warhammer 40.000, Dawn of War , Flashback, RTS, THQ

2

Jakiś czas temu na Twitterze wywiązała się pomiędzy mną i kilkoma innymi osobami (shoutouty na końcu będą) dyskusja na temat ras wchodzących skład uniwersum Warhammer 40 000 i gier związanych właśnie z nim. Głównym powodem tego wszystkiego było to, iż niedawno zacząłem przechodzić W40k: Space Marine i zacząłem sobie wspominać jedną z moich ulubionych serii strategicznych obok Starcrafta, Warcrafta i Company of Heroes. A mowa o Warhammer 40 000: Dawn of War studia Relic Entertainment.

Na wstępie jednak chciałbym zaznaczyć jedną, bardzo ważną rzecz – nie jestem wielkim fanem czy fanatykiem samego Warhammera w wersji figurkowej czy papierowej. Ktoś mógłby powiedzieć, że czynię herezję nie interesując się tym dość barwnym światem, ale w momencie gdy spojrzałem ile kosztuje pakiet Fire Warriorów Tau czy też Dreadnoughta Kosmicznych Marines to zabawę sobie odpuściłem. Ale za to bardzo chętnie zasiadłem przed komputerem. A nie ma co gadać – było warto!

2

Pierwsza część Dawn of War, jak i z resztą cała seria w większości, była powiązana z oddziałem Krwawych Kruków Gabriela Angelosa, który starał się wygonić Orków z jednej z planet. Jakby tego było mało później pojawiają się także Eldarzy, a i Marines Chaosu postanawiają dodać swoje trzy grosze. Tak czy inaczej – wojna na całego, krew przelewana jest wręcz hektolitrami, a dźwięk Chainsworda w rękach naszych żołnierzy to chyba jeden z najbardziej charakterystycznych odgłosów w dziejach gier.

Powiedzmy sobie szczerze – Dawn of War pojawiając się na rynku strategii wyznaczył pewne nowe standardy w kwestii samego podejścia do tego tytułu gier. Tak naprawdę Starcraft: Brood War już powoli zalatywał starością, a Warcraft III: The Frozen Throne mimo wielkiego uwielbienia miał swoje ograniczenia. Dlatego też Relic Entertainment postanowił wprowadzić do swojej gry system, dzięki któremu jednostki przyzywane przez nas nie pojawiały się osobno, ale w oddziałach, które mogliśmy dowolnie modyfikować, a w przypadku powolnej utraty żołnierzy nic nie stało na przeszkodzie, aby wezwać posiłki. Tym samym dowodzenie nie tylko było o wiele przyjemniejsze w trakcie zabawy, ale także pozwalało na nieco dokładniejsze dostosowywanie się do tego, co działo się na polu bitwy. Dodatkowo pojawiły się przeróżne pozytywne i negatywne skutki przebywanie w określonych terenach, przejmowanie punktów rekwizycji i reliktów. I chyba tym wszystkim najbardziej mnie Dawn of War urzekł. No dobra – jeszcze Malarz Armii był, kampania wciągała, a multiplayer miażdżył. Z resztą sam tytuł oficjalnej gry World Cyber Games ustawiał grę Relica na dość wysokiej półce jeśli chodzi o współczesne strategie czasu rzeczywistego. Nie zmienia to jednak faktu, że głównie ze względu na nowości w samej rozgrywce gra przyciągnęła mnie do siebie na dość sporą liczbę godzin. Nawet zastanawiałbym się czy licznik zatrzymałby się na ok. 500 godzinach we wszystkich dodatkach, a było przecież kilka sztuk.

2

Pierwszy był dodatek Winter Assault uzupełniający listę ras o Gwardię Imperialną, nową kampanię w której mogliśmy zagrać po stronie jednego z dwóch sojuszów – Imperialnych i Eldarów lub Marines Chaosu i Orków. Dodatkowo pojawiło się całkiem sporo nowych jednostek, w tym jeden z moich ulubionych -  Kapelan u Kosmicznych Marines. Tak czy inaczej wybór stawał się coraz większy i wielu fanów z wypiekami na twarzy czekało na drugie rozszerzenie do Dawn of Wara – Dark Crusade. Tutaj trzeba jednak wspomnieć, iż to teoretycznie był „standalone”. To znaczy: mogliśmy grać w kampanii wszystkimi rasami, ale jednak gdy tylko posiadaliśmy pudełko z Dark Crusade w multiplayerze mogliśmy grać tylko i wyłącznie dwoma nowymi rasami – Dominium Tau i Nekronami. Natomiast, gdy posiadaliśmy Dawn of War z dodatkiem po wprowadzeniu kluczy mogliśmy wybrać wszystkie siedem ras i ruszyć do boju na nowych mapach korzystając z wielu nowych jednostek. Sama kampania już nie była aż tak mocno oparta na fabule, ale za to wprowadziła tryb podboju galaktycznego, w którym każda z ras walczyła o ostateczne zwycięstwo na planecie Kronus. To sprawiło, że rozgrywka często nie była taka sama. Odbijanie kolejnych terenów z rąk poszczególnych nacji wymagało głównie przemyślenia czy dany atak będzie dla nas korzystny, czy zdobędziemy w ten sposób pewne jednostki specjalny, a co najważniejsze – na jakie ruchy zdecydują się nasi przeciwnicy. Dlatego też chyba Dark Crusade był tym dodatkiem, przy którym czasu spędziłem najwięcej. A później pojawił się Soulstorm

2

Teoretycznie ten dodatek, w którym wystarczyło tylko to, czego gracze zazwyczaj oczekują od kolejnych odsłon swoich ulubionych gier – aby było więcej, więcej i więcej. No i tak rzeczywiście było. Dodano dwie nowe rasy: Siostry Wojny i Mrocznych Eldarów. Pojawiły się wtedy pierwsze problemy ze słynnym w Starcrafcie balansem. Otóż Siostry miały w pierwszej swojej wersji nieskończoną ilość rekwizycji czerpanej z poszczególnych punktów. Oznaczało to, że punkty się nie wyczerpywały i gdy naprzeciw siebie stawała właśnie ta rasa z każdą inną po prostu miała ona wręcz nieskończoną możliwość tworzenia armii. W przypadku Mrocznych Eldarów sprawa miała się nieco inaczej. O ile sam koncept mrocznej wersji Eldarów był spoko, bo zawsze fajnie jest mieć alter-rasę, to miała ona niestety podobny problem do tego, który teraz mają Protossi – mogą budować wszystkie budynki gdzie chcą, a na dodatek powstawały one w naprawdę szybkim tempie. Oznaczało to również, że dość szybka agresja zaawansowanymi jednostkami byłaby jedną z najlepszych taktyk aby zmieść przeciwnika z powierzchni ziemi.

2

Nie zmienia to jednak tego, iż bez względu na te problemy, które zresztą były jednym z głównych powodów dlaczego już później nie wspierano gry na World Cyber Games, Soulstorm był naprawdę dobrym zwieńczeniem wszystkich czterech gier. Kampania była nieco bardziej rozbudowana, dodano jednostki latające, a także oferowała spory wachlarz jeśli chodzi o rasy. Czego chcieć więcej? No ewentualnego rozbudowania wszystkiego w Dawn of War II.

Po sukcesie innej strategii Relic Entertainment, Company of Heroes, wielbiciele RTSów zaczęli zachodzić w głowę: „no to jeśli Company of Heroes, czyli defacto rozwinięta wersja Dawn of War, wygląda w ten sposób, to jak wyglądać będzie potencjalny Dawn of War II?”.

2

Przecież nic wielkiego nie było grze potrzebne. Podkręcić silnik graficzny gry na potrzeby uniwersum Warhammera 40 000, dodać kilka dodatkowych rzeczy, które pojawiły się w Company of Heroes (zajmowanie budynków, budowanie okopów, wykorzystywanie umiejętności polowych!) i hit murowany. Ostatecznie jednak nadal skłaniam się ku temu, iż Warhammer 40 000: Dawn of War II był bardziej krokiem wstecz niż krokiem na przód serii.

Dobra, ale konkrety. Kampania sama w sobie była naprawdę dobrą, choć niestety dość powtarzalną zabawą. O ile momenty, w których musieliśmy wykonywać misje fabularne, a sam fakt, że jeden z dobrze znanych bohaterów staje się Dreadnoughtem to ostatecznie starcia z Tyranidami opierały się na schemacie – zdobądź kilka punktów, dojdź gdzie trzeba, pokonaj bossa, a sama rozgrywka była podobna do czegoś w rodzaju hack & slasha. Bo jak inaczej można nazwać łażenie po poziomach, rozwalanie skrzynek, zbieranie dodatkowego ekwipunku i przerabianie go na punkty umiejętności?

Zmianom uległ także multiplayer. Gra po prostu stała się uproszczona do tego, co oferowała kampania. Nadal dostawaliśmy w swoje ręce kilka ras (Kosmicznych Marines, Eldarów, Orków i Tyranidów), mieliśmy wiele możliwości ulepszenia naszych oddziałów, ale jednak gra ograniczała się do zdobywania punktów i czegoś na kształt trybu dominacji w Battlefieldzie. Z drugiej strony pojawił się naprawdę przyjemny tryb przetrwania. Swoją drogą nie był on aż taki łatwy poczynając od pierwszych fal przeciwników.

2

Później pojawiły się jeszcze dwa dodatki. Pierwszy, Chaos Rising, poszerzał to, co już mogliśmy zobaczyć w Dawn of War II korzystając z naszych wcześniejszych poczynań. Drugi, Retribution, teoretycznie można nazwać nieco bardziej rozwiniętym w stosunku do wcześniejszych dodatków. Po raz kolejny mieliśmy do czynienia ze standalonem, w którym mogliśmy wybrać jedną z sześciu ras (Tyranidów, Kosmicznych Marines, Marines Chaosu, Orków, Imperialnej Gwardii i Eldarów) w trybie kampanii i podobnie w trybie dla wielu graczy. Niestety trzeba przyznać także, że z tego co można zauważyć po samym sklepie w serwisie Steam, gra posiadała naprawdę sporą liczbę dość bzdurnych DLC. Na przykład – aby zagrać bohaterem Dominium Tau trzeba wydać uwaga… prawie 7 Euro! Za tę cenę można tak naprawdę rozważyć kupno wielu innych gier w cyfrowej dystrybucji, kupić pierwszego lepszego bundle’a czy kupić kilka skinów do CS: GO i postawić na betsach na Virtus.Pro. Gdyby podliczyć ile kosztują wszystkie dodatki do tej jednej gry pojawiłaby się nam kwota ok. 60 Euro za cały pakiet.

Można więc zadać jedno jedyne pytanie: dlaczego?

2

Dlaczego z gry, która dawała naprawdę spore możliwości w kwestii tworzenia własnych malowań, tworzenia własnych map czy nawet modów stworzono tytuł… nie chcę użyć sformułowania „wybrakowany”, bo takim na pewno nie jest Retribution. Po prostu Relic Entertaniment wraz z THQ poszli w stronę ówczesnych trendów, które rządziły branżą gier komputerowych ubiegłej generacji. Nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, iż gdyby nie to zagranie ze strony twórców THQ miałoby nadal dość mocny argument w kieszeni, a kto wie? Może nawet firma sama w sobie by nie upadła. Żebym dobrze został zrozumiany: nie obwiniam Relic Entertainment za to, że gigant upadł. Po prostu myślę, że gdyby marka nie została w ten sposób rozdrobniona mogłaby nadal liczyć się w walce o klienta na polu gier strategicznych. A tych, w dzisiejszych czasach jest jak na lekarstwo. Przecież co zostało na rynku? Starcraft II… i koniec. Nie liczę przeróżnych MOBA i innych gier, które wyszły z RTSów.

Patrząc jednak na całość tego, co Relic Entertainment wypracował na rynku strategii czasu rzeczywistego nie tylko w kwestii Warhammer 40 000: Dawn of War, ale i wszystkich innych tytułów, to trzeba powiedzieć jasno, iż swoje na rynku RTSów uczynili! Bo jednak i Dawn of War, i Company of Heroes były jednymi z tych tytułów, które były naprawdę dobre, a także wprowadziły kilka nowych i ciekawych rozwiązań. Szkoda tylko, że z czasem wszystko zaczęło się walić… nie tylko jeśli chodzi o koncepcję samej gry, ale strategię biznesową w stosunku do niej zastosowaną.

2

A czy chciałbym zobaczyć Dawn of War III? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Problem w tym, że sama marka Warhammera 40 000, którą THQ miało pod swoimi skrzydłami zaczęła być rozdawana na lewo i prawo przez Games Workshop wszystkim tym, którzy chcą stworzyć jakąkolwiek grę bazującą na tym uniwersum. I ostatecznie pojawia się coraz więcej crapów niż ciekawych gier. No dobra… Space Hulk: Deathwing może być tą grą, która ostatecznie przełamie złą passę. W sumie to gra wychodząca spod skrzydła Focus Entertainment (dla nieobeznanych w temacie – od nich wyszedł doskonały Blood Bowl!) może być czymś tak dobrym, jak dla świata gier Star Wars był Republic Commando. Jednak na powrót do Dawn of War raczej bym nie liczył w najbliższej przyszłości. Aby w dzisiejszych czasach wydać strategię na PC trzeba mieć albo naprawdę silną markę (patrz: Blizzard i Starcraft/Warcraft) albo być naprawdę zwariowanym człowiekiem, który liczy się z kosztami i tym, że wcale nie będzie miał dużego zysku wprowadzając grę na rynek.

Chyba, że Dawn of War byłby grą F2P… o nie, tego chyba bym nie zdzierżył.

Nie zmienia to faktu, iż sama seria Dawn of War była ze mną naprawdę długo, bo od czasów gimnazjum i nadal jestem jej wielbicielem ze względu na te setki godzin spędzone na tłuczeniu AI czy zabawie na LAN party ze znajomymi. Tylko jednak boli nadal fakt, iż skończyła ona dość słabo. Nie tragicznie, ale słabo patrząc na to, jak wyglądała gra w 2004 roku i jakie zmiany zostały poczynione wraz z pojawieniem się drugiej jej odsłony. No ale – z sentymentu chętnie zagrałbym sobie jeszcze raz w Soulstorma. Ku chwale Imperatora… albo dla Większego Dobra.

Shoutout: dla Kamila i Konrada - bo wiedzą co to dobra gra strategiczna. Mam nadzieję, że kiedyś się uda zagrać rundkę w multi.

Follow them on Twittuh' goddamnit!

komentarzy: 2211 sierpnia 2014, 21:00

8 komentarzy do tego wpisu:


Demi23 : 11 sierpnia 2014, 21:20

Mam ogromny sentyment do Dawn of War. Nie dość, że jest to najlepsza strategia w jaką grałem, to jest też moją pierwszą oryginalną grą i jedną z pierwszych, w które grałem na PC. Pamiętam jakie wrażenie wywarło na mnie intro, nawet dzisiaj świetnie wygląda. Nigdy jedna nie mogłem namówić się na inne części, więc jest to jedyna odsłona w jaką grałem. Może kiedyś nadrobię dodatki.
odpowiedz

Muradin_07 : 11 sierpnia 2014, 21:23

Dokładnie. Relic potrafił te intra robić naprawdę zacne. O ile trochę zabolał mnie fakt, że nie było dodatkowego intra do Winter Assault (mogłoby być chyba najlepsze ze wszystkich) to chyba najbardziej kultowe to to z pierwszej części DoW. Swoją drogą jakby się przypatrzeć to intro z Company of Heroes ma całkiem sporo podobieństw do tego z DoWa. Sam główny bohater podobny jest do kapitana dowodzącego Marines... i tak dalej. Ale chyba najbardziej ze wszystkich to podoba mi się wstęp do Dark Crusade. Bo pokazuje z czym ludzie będą mieli do czynienia w samej grze, a Nekroni to nie ma co - w dobrych rękach to była naprawdę potężna rasa.
odpowiedz

RamboPL : 11 sierpnia 2014, 22:14

Intro Dawn of Wara zawsze będę pamiętać, jako jedno z najlepszych. Jedynkę z dodatkami przeszedłem i bardzo przyjemnie mi się grało, a pudełko z Platyny wciąż stoi na półce. Z kolei mam DoW II na Steam, ale jeszcze nawet nie tknąłem... Kiedyś trzeba będzie.
odpowiedz

Muradin_07 : 11 sierpnia 2014, 22:42

Ja niedawno nadrobiłem sobie Retribution, bo na Giermaszu dawali cały pakiet DoWII wraz z Chaos Rising i podstawką. Ale tak naprawdę po przejściu Retribution, które pod kątem fabuły wypada naprawdę dobrze, to DoWII wygląda tak... no nie źle, ale średnio. To całkiem fajna gra, ale nie taki DoW jaki sobie wymarzyłem po CoHu :/
odpowiedz

Kerethzimierz : 11 sierpnia 2014, 22:20

Dałbym wszystko żeby Relic wydał DoW III w niezmienionym stylu, czyli w takim jakim powstała jedynka. Oczywiście, tak jak ująłeś w artykule, chętnie bym chciał zobaczyć niektóre rozwiązania z Company of Heroes. (no może z wyjątkiem tych commanderów z dwójki, przy których tylko zdzierają kasę). Szkoda, że to tylko ckliwe marzenia.
odpowiedz

Muradin_07 : 11 sierpnia 2014, 22:46

No niestety. Nawet gdyby Sega idąc tropem CoH2 starała się zrobić nowego DoWa to raczej wątpię, że zrobiliby go dobrze. Dlatego może po prostu ktoś powinien zrobić nową serię strategii bazujących na W40k? Może połaczenie rozwiązań z Dark Crusade, ale na większą skalę? Nadal mam nadzieję, że Creative Assembly ma w zanadrzu coś naprawdę mocnego. Nawet jakby miało to wyglądać jak kolejny Total War to biorę to, bo może był to gra naprawdę świetna. Nie aż tak dynamiczna jak Dawn of War, ale na pewno bitwy na wielką skalę by były :)
odpowiedz

Kerethzimierz : 12 sierpnia 2014, 23:19

No cóż, wiarę w CA utraciłem przy momencie wypuszczenia w dniu premiery takiego crapa jakim był Rome II (och, jaki ja szczęściarz, że mnie podkusiło by kupić w pre-orderze). Niemniej jednak strategia w settingu W40k i w ich wykonaniu mogła by być ciekawym i - być może - udanym eksperymentem. ;)
odpowiedz

Muradin_07 : 13 sierpnia 2014, 08:40

Akurat w przypadku CA to fakt - też na Rome II się zawiodłem, ale nie kupiłem. Wtedy spędzałem pierwsze chwile z Shogunem II. Ale ogólnie powiedziałbym, że jeśli chłopaki z CA się przyłożą do roboty i odrobią lekcje z Rome II to może wyjść z tego naprawdę dobry hit :)
odpowiedz

Kerethzimierz : 14 sierpnia 2014, 21:02

Uwierzę im jak pojawi się zapowiedź, a później premiera trzeciej części Medieval. :P
odpowiedz

Muradin_07 : 16 sierpnia 2014, 18:34

Ja się nadal zastanawiam czy stworzenie kolejnych części niektórych strategii ma sens. To znaczy po prostu one ciężko się sprzedają, kupują je zazwyczaj ci, którzy kupowali wcześniejsze odsłony. Ale nie powiem - trzeciego Medievala sam bym chyba przygarnął ;)
odpowiedz

larkson : 11 sierpnia 2014, 22:47

Oj, męczyło się tą grę na LANie z braćmi. Ja Marinesami z kosmosu, jeden brachol chaotycznymi, a drugi orkami. Ten ostatni wygrywał większość meczy, bo tak na ilość szedł, że masakra, ciężko się go przeganiało bolterami... Teraz pytanie: Kaj ja podziałem swojego DoWa?
odpowiedz

Muradin_07 : 11 sierpnia 2014, 22:54

Ja mam swojego nadal na półce. Stoi w honorowym miejscu. W sumie to wyszła mi półka z samymi strategiami, bo mam tam jeszcze Starcrafta w obydwu odsłonach, Medieval: Total War II, Shoguny i inne cuda wianki. Ale za to nie miałem Dark Crusade'a - pożyczałem od znajomego, a że ja miałem podstawkę i grałem w multi Space Marines to nie potrzebowałem Tau i Nekronów. Teraz jakbym chciał zagrać Tau to muszę kupić sobie jednak DC :/
odpowiedz

larkson : 11 sierpnia 2014, 23:04

Dark Crusade to bodajże kiedyś wygrałem, tyle, że nagroda nigdy do mnie nie dotarła, ale to już dłuższa historia :D
odpowiedz

Muradin_07 : 11 sierpnia 2014, 23:05

Ja wygrałem koszulkę grupy SC2 :D Miałem odebrać na IEMie w Katowicach. Może odbiorę na PGA jak ktoś z ekipy będzie. Ale fajne mają, naprawdę. Może sobie nawet bym drugą kupił, bo chłopaki starają się fajne eventy organizować :>
odpowiedz

ManweKallahan : 11 sierpnia 2014, 23:34

Grałem krótko w oryginalnego DoW i ciut dłużej w Dark Crusade. To rzeczywiście były naprawdę dobre strategie i miło je wspominam. Dużo dłużej pograłem w DoW II i jego dodatki. Co mi się nie podobało, to chyba to, że ich fabuła jest tak mała, tak lokalna, a jednocześnie podawane nam są strzępki informacji, które nigdy nie zostają rozwinięte, a dotyczą spraw wielkich. Choćby sama tajemnicza historia Krwawych Kruków. Chociaż w sumie fabułę "jedynki" i dodatków znam głównie z opisów, więc może o czymś nie wiem.
Spotkałem się za to z opinią, że DoW II lepiej odzwierciedla założenia nie-growego Warhammera 40:000, w którym Space Marines nie bazowali na budowie baz na planetach, a właśnie zrzucaniu na nie swoich oddziałów i ich działania.
odpowiedz

Muradin_07 : 11 sierpnia 2014, 23:42

Tu ciężko jest powiedzieć dlaczego akurat tak zrobili. Może to dlatego, że żeby przedstawić dokładnie całe lore gry i wszystkie albo najważniejsze wydarzenia to trzeba sporo czasu poświęcić na napisanie tego. Dlatego też nie nazywam się wielkim fanem W40k. Ale lubię tego typu klimaty. Natomiast fakt - coś w tym jest w tym, o czym piszesz z założeniami DoWII i figurkowego W40k. Tylko wydaje mi się, że chyba byłoby o wiele łatwiej to zrozumieć, gdyby gra tak wyglądała od samego początku. Natomiast po tym, co zaprezentowano w DoW, gdzie stworzono kawał świetnego RTSa wszystko zostało tak... zubożone :/
odpowiedz

Izulith : 11 sierpnia 2014, 23:53

Po przeczytaniu artykułu aż z sentymentem odkurzyłam dumnie stojącego na półce kapitana, który ostał się jako jeden z niewielu Salamander, kiedy turnieje przestały mnie bawić a pieniądze były potrzebne na nowe gry i książki.
Co do samej gry - DoW był jedną z moich pierwszych strategii w życiu, która wciągnęła mnie tak bardzo, jak tylko siedmiolatkę może wciągnąć gra. Czyli bardzo. Powinnam podziękować bratu, że ją kupił i pozwolił mi przejść jedną misję żebym się odczepiła, mamie, że nie przywiązywała większej wagi do tego, w co gram oraz Tobie, Marudynie, że po tylu latach mi o niej przypomniałeś. Dziękuję! :D
odpowiedz

Muradin_07 : 12 sierpnia 2014, 00:00

Nie ma za co, cieszę się że udało się przypomnieć miłe chwile tym tekstem :) W sumie to podobnie mogłaby powiedzieć moja siostra, która strasznie sentymentem darzy obydwie części Baldur's Gate. Pamiętam jak grałem pierwszy raz i strasznie mnie męczyła, że chce sobie zrobić postać. A potem zanim poszła do gimnazjum zdołała przejść całą dwojkę z dodatkiem w wakacje! Po prostu polubiła RPGi i z tego się bardzo cieszę :)
odpowiedz

Oxva : 12 sierpnia 2014, 03:44

Dawn of War to była gra. Intro do tej pory robi wrażenie. Kampanię podstawki ukończyłem z zapartym tchem. Historia Krwawych Kruków pochłonęła mnie całkowicie. Winter Assault równie szybko wciągnąłem. Dark Crusade, jak i Soulstorm nie przekonały mnie do siebie kampanią, większość czasu spędziłem na potyczkach, czy to w sieci lokalnej czy to poprzez internet. Co do drugiej części - tutaj jakoś nie mogłem się przekonać do tych wszystkich zmian, dodatkowo gra nie miała "tego czegoś", nie ciągnęło mnie tak do niej jak w przypadku części pierwszej. Poświęciłem jej raptem kilka godzin.
Ogólnie cenię to uniwersum za rewelacyjny mroczny klimat oraz setting.
odpowiedz

Muradin_07 : 12 sierpnia 2014, 08:47

Może dlatego, że kampania w Soulstorm i Dark Crusade była po prostu nieco z boku. Oczywiście można było czytać wszystkie wstawki po pokonaniu danego bohatera czy oglądać filmiki... ale ostatecznie i tak liczyła się ta seria walk i pokonanie wszystkich.
odpowiedz

Accid : 23 września 2014, 17:35

Wychodzi na to, że muszę poczekać na jakąś reedycję jedynki z dodatkami, ew. kupić to, co jest. W dwójce podobało mi się wszystko, jednak wolałbym aby to "wszystko" było rts'em z krwi i kości.
odpowiedz

Muradin_07 : 24 września 2014, 13:14

No nie powiem - kupiłbym. Gdyby zrobiono nową wersję Dawn of War na silniku graficznym CoH 2 to bardzo chętnie bym zagrał. Problem w tym, że raczej zmiany, które pojawiły sie w przypadku DoW II są ciężkie do cofnięcia i zapewne gdy pojawi się DoW III będzie on nieco usprawnioną dwójką :/
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl