avatar

ret-szus Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/ret-szus

O związkach czegoś-tam z czymś-tam

metallica, juwenalia, Janusz Korwin-Mikke, husaria, Andrzej Pilipiuk

Larkson w swoim entuzjastycznie przyjętym wpisie utrzymywał, że, przynajmniej w jego wypadku, alkohol polepsza zdolności pisarskie. Dalej, że jako używka napoje wyskokowe powiązane są z procesem twórczym bardzo ściśle, co uwydatnił przykładem Bukowskiego i Hemingwaya (Mickiewicz… przydałoby się dla pewności sprawdzić w Brązownikach, u Sipowicza i… nie pamiętam jeszcze gdzie).

Nigdy nie czytałem Bukowskiego i przyznaję się do tego otwarcie, jednak jego zamiłowanie do spożywania alkoholu jest faktem spopularyzowanym do tego stopnia, że uzyskało autonomię i jako takie wpisało się w pejzaż kultury popularnej in genere. Jak tu dalej pchnąć ten akapit? pytam sam siebie, bo nie wiem, myśl mi się skończyła, urwała. Chciałem napisać replikę na w/w wpis, która mogłaby się tytułować: po czym nie pisać, a jeśli już koniecznie musisz, no to dobra, powiem Ci po czym.

Punktem wyjścia miałoby być stwierdzenie, że ciekawszymi postaciami od notorycznych pijaków wśród literatów są niereformowalne ćpuny. Zaczynałby się historią o Pamiętniku opiumisty, później jakiś (żadnych fin de siècle’istów i młodopolan! Obrzydzenie mnie bierze na samą myśl o nich) Huxley, klasycznie Burroughs, może Bataille, może Palahniuk, polskie podwórko jakoś nie przychodzi mi do głowy (byliśmy jako formacja kulturowa tacy czyści…?). No i co dalej z tym? Już sam nie wiem, no ale później lecimy z fundamentalnymi pytaniami, odpowiadamy na nie, potem lista substancji, które sprawią, że napiszesz coś bardzo żenującego i nie ma sensu się kłopocić, dalej jakieś zakończenie i chuj. Właśnie tak.

…kto by się jednak przejmował przeszłością? Partykularne przykłady utonęły w odmętach reprodukcji, re-produkcji, remixu, przetworzeń, neosemantyzacyj, trzeba spojrzeć nie w tył, nie wprzód, ale do wnętrza, tam gdzie czeka tylko pozornie znane.

Zatem:

 

1.     Czy pisać?

Oczywiście, że nie. Pod żadnym względem nie pisać, nie produkować, broń borze nie tworzyć! Złamać pióro, wyrwać klawiaturze kabel/wydłubać przyciski, odgryźć sobie palce, wszystko byle nie tworzyć tekstu. Kultura jest nienasycona, przyjmie wszystko i jeszcze więcej. Chodzi o to, że jest to do niczego niepotrzebne, nikomu się nie przyda, nikt tego nie chce (wielkie kwantyfikatory zawsze wyglądają tak jak się nazywają – monumentalnie). Przetwarzać, nie tworzyć. Wszystko już gdzieś jest (Borges, Eco), zrób coś z tym.

 

2.      Czy pisać?

Naturalnie, co to za pytanie. Pisać siebie, o sobie, sobą. I tak nie ma nic poza tym.


3.      Po czym nie pisać?

 

A jak…

            Alkohol – zależy jak leży. Jeśli jesteś głupim kiepem jak ja i zapominasz, że nie masz już 16 lat, to i tak nic Ci nie grozi, bo wypijesz litr wódki i urwie Ci się film, obudzisz się obrzygany i choć nie będziesz czuł się dobrze akurat z tym, to nie będziesz czuł wstydu, bo coś napisałeś. Jeśli lubisz piwka, piweczka, bronxy, browary, no to niestety musisz zainwestować w silną wolę, jeśli się powstrzymasz, będzie okej. Alkohol – piłeś, nie pisz.

            Amfetamina – będziesz się czuł naprawdę głupio, zresztą, i tak nie usiedzisz przed kartką;

B jak…

            Barbiturany – nie… uda… Ci… się… nic… na… pi… sać…;

            Borygo – jeśli pijesz borygo to na pewno nie jesteś w sytuacji, w której można coś napisać;

C jak…

            Cipacz – będzie ciężko, po co, powiedz mi, po co?;

D jak…

            Denaturat – jak z borygo, ty wariacie;

Dextro, DXM – hmm… na pewno będzie swędziało, zrób coś z tym, jak weźmiesz za dużo, to pisanie będzie problematyczne, bo będziesz tracił świadomość i ją odzyskiwał, nie bierz przy rodzicach (been there, done that), hmmm… w zasadzie da się po tym pisać, ale… no jak zwykle rano będziesz zażenowany, poza tym dex działa fatalnie na mózg, głupieje się, nie rb tego, bo nie warto;

E jak…

            Ekstazy – ekstaza czy exstasy? O pierwszej będzie później. Co do drugiej… samemu? W domu? Bez sensu;

F jak…

G jak…

            Gałka – nie, po prostu nie;

H jak…

            Sam wiesz co, tak jak z punktem wyżej, nie zbliżaj się;

I jak…

J jak…

K jak…

            Kwas – owszem jest super, jest nawet świetnie, jest bardzo ekstra fajnie mega super łał sprawdź to! Nic nie napiszesz, bełkotliwe gówno niebezpiecznie bliskie metafizyce, neverever;

            Koks – heh, dobre;

L jak…

M jak…

            Meta – wiadomo: not even once;

        Maryhuanina – poopowiadaj sobie lepiej wtedy kawały, zjedz coś, obejrzyj serial, nie wiem no, ale nie pisz;

N jak…

O jak…

            Opiaty – meh;

P jak…

            Psylocyby – jak z kwasem, ale bardziej;

R jak…

S jak…

            Szmata – ale po co to komu? Na co to?;

T jak…

            Thiocodin – będziesz tym swoim thiocodinowym utworem rzygał jak mlekiem, w którym rozpuściłeś to lekarstwo;

U jak…

W jak…

X jak…

Y jak…

Z jak…

            Zrób to dla siebie i nie pisz – naprawdę będziesz się dzięki temu czuł bardzo dobrze.

 

Czemu nie pisać po używkach? Używki nie poszerzają percepcji, one ją zaburzają. Nie znasz siebie, ale wszystko co napiszesz jest o Tobie. Słowa, którymi piszesz jednocześnie zakrywają całą prawdę i odkrywają całą prawdę o Tobie. Nie możesz napisać nic o sobie, ale cały czas o sobie piszesz. Jesteś bohaterem tragicznym, którego każde działanie jest a) niepotrzebne; b) wymuszone. Dlaczego, więc chcesz jeszcze pisać pod wpływem, tracić dostęp do tekstu o sobie, przykrywając go warstwą patyny wytworzonej przez używki? Owszem każde działanie jest w ogólnym zarysie (gdy zdekontekstualizowane) bez sensu, ale to jest szczególnie kretyńskie.

 

4.      Po czym pisać kiedy już musisz

Pisałem, tam wyżej, o ekstazie, wiąże się ona z jeszcze jedną używką. Powinienem wspomnieć o niej, ale tego nie zrobiłem. Nie pisz po seksie (obojętnie czy jest to stosunek z Twoim partnerem czy może masturbacja). Jesteś mechanizmem biologicznym zależnym od potrzeb. Napięcie seksualne (Freud) kieruje Twoimi poczynaniami. To jest broń artysty: pisz kiedy jesteś niewyżyty, kiedy jesteś wyposzczony, kiedy seksualna frustracja sięga zenitu. To jest moment, w którym można coś stworzyć: gniew, ból, palące pragnienie, maszyna biologiczna – Ty – zwierzę. Pisz w trakcie stosunku, jedną ręką, ale wystrzegaj się la petite mort, bo wtedy wszystko do piachu; umierasz, więc rodzisz się na nowo – pusty, bez przeszłości, bez myśli, które chciałeś wypowiedzieć. Pielęgnuj niezadowolenie.

Co z tą ekstazą? No właśnie ona byłaby momentem idealnym – na przełamaniu dwu stanów, wtedy spisać wszystko – marzenie ściętej głowy.

Skoro zatem nie można tego zrobić, to rozwiązanie jest jedno – nie pisz. Nie pisz.

komentarzy: 214 maja 2014, 21:57

2 komentarze do tego wpisu:


cedricek : 16 maja 2014, 08:11

"(...) polskie podwórko jakoś nie przychodzi mi do głowy (byliśmy jako formacja kulturowa tacy czyści…;?)"
Jedno słowo: Sapkowski.
No i co - czasami zaburzenie świadomości i tragizm bardzo dobrze działają na pisanie. Czasem, ale owszem - lepiej jest być niewyżytym. Dobry seks po pisaniu to też ciekawy pomysł, swoją drogą.
No i chyba tyle - intrygujący poradnik co brać, by nie brać i czego nie brać, by brać. Chociaż czytałem z trudem - Ty tak specjalnie z tą grafiką? :>
odpowiedz

ret-szus : 17 maja 2014, 14:22

Jestem entuzjastą typo-polo, w szczególności takiego w duchu Adam Słodowego :)
Sapkowski? Niestety wpisywanie go w rząd nazwisk, które wymieniłem, byłoby wysoce nietaktowne. (Poczciwy argument o Joysie również jest nie na miejscu z uwagi na swój anachronizm)
Co do tematu, Schlegel pisze:
"(...) wartość i godność samoograniczenia, które wszak dla artysty, i dla człowieka jest rzeczą pierwszą i ostateczną, najkonieczniejszą i najwyższą. Najkonieczniejszą: wszędzie bowiem, gdzie człowiek sam się nie ogranicza, ogranicza go świat, czyniąc zeń niewolnika. Najwyższą: można bowiem samemu się ograniczać tylko w punktach i wymiarach, gdzie ma się nieskończoną siłę: samostworzenia i samounicestwienia."
Kończy z kolei:
"(...) nie trzeba się zanadto spieszyć z samoograniczeniem, lecz zostawiając dość miejsca samostworzeniu, wymyslaniu i natchnieniu, pozwolić, aby się wytworzyło. (...) z samoograniczaniem nie należy się spieszyć."
Tego bym się trzymał.
Walk without the rhythym, it won't attract the worm.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl