avatar

Suomalainenka Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/Suomalainenka

Ostatnie odwiedziny

Ankieta

Co sądzisz o przemocy i erotyce w grach?

  • Bwahahahahahahaahahaha! Zło, seks i heavy metal! Ma być zawsze i na zawsze!
    31%44 głosy
  • W zasadzie to miły smaczek do gry.
    52%74 głosy
  • Nawet nie zauważam.
    5%7 głosów
  • Nie lubię, ale też zanadto mi nie przeszkadza.
    7%10 głosów
  • No motyla noga! Przecież to nieetyczne, niemoralne i w ogóle nie-e! Nie może być!
    3%5 głosów

Suma oddanych głosów: 140 

« poprzednia ankieta

Mój blog (Wrzesień 2009)

Recenzja. Fahrenheit: The Indigo Prophecy

 

W zasadzie pojęcia nie mam, jakim prawem jeszcze recenzja tej gry się tu nie znalazła. Jest to jeden z BARDZO nielicznych tytułów, które ukończyłam (tak, jak Suomalainenka skończy grę, to klękajcie narody). Ale skończyłam tylko jeden raz, więc znam tylko jedno z trzech możliwych zakończeń. Niemniej to jednak wystarczy, żeby Wam jako-tako tę grę przedstawić, bo przecież fabuły zdradzać nie zamierzam.
    Sposób, w jaki gra trafiła w moje ręce jest cokolwiek ważny, ponieważ gdyby nie fakt, że był to prezent, nie zagrałabym, spojrzawszy na okładkę. Widziałam bowiem faceta, ręce we krwi, no i ogólnie szaro, buro i ponuro. Myślę sobie „niemożliwe”, no bo w sumie każdy, kto mnie zna dłużej niż trzy minuty, dobrze wie, że ja gier opartych na mordach nie lubię (z drobniutkimi wyjątkami w postaci DMC). Jednak gwiazdka była, Starocie się zachowały… instaluję. I tu pierwsza rzecz, która jest nowa. Podczas instalacji mogę rozwiązać quiz na temat przestępczości. Tu już się Suomce gębusia nieco rozjaśniła, bo się trochę kryminalistyką interesuje, co dało grze dodatkową szansę. Quiz rozwiązany z jednym błędem skwitowałam szerokim uśmiechem (ach, ta kryminalistyka) i odpaliłam grę.    

Utworzyłam profil i zgodnie z zaleceniem zaczęłam od samouczka. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo sposób grania jest cokolwiek nietypowy. Objaśnię go w przypadku pada. Obsługa tego urządzenia, mówiąc  szczerze mnie uratowała, ponieważ ze swoimi problemami, nie mogłabym inaczej w grę zagrać. W każdym razie system podejmowania decyzji i wykonywania akcji oparty jest na uskutecznianiu odpowiednich ruchów prawą gałką analogową. W grze obecny jest także system akcji i reakcji, który zastosowany jest w większości mini-gier obecnych w produkcji. 

Gra utworzona jest w konwencji interaktywnego filmu. Bohaterowie komentują wydarzenia poza ich przebiegiem, będąc jednocześnie ich uczestnikami. Do tego czasem poczujemy się niemal jak „po drugiej stronie” kamery.
    A o co w zasadzie w tym wszystkim chodzi? Jak na początku opowiada sam zainteresowany, czyli Lucas Kane (główny bohater gry), jest to historia zwykłego człowieka, któremu przydarzyło się coś bardzo niezwykłego. Restauracja, toaleta… i okrutny rytuał morderstwa, którego sprawcą jest Lucas – to pokazuje filmik rozpoczynający grę. Usadzam się wygodnie i czekam na dalsze rozwinięcie filmiku z niejaką niecierpliwością, no bo w sumie po to jest gra, żeby w nią grać. I tu pierwszy zaskok, czy wręcz szok, bo pan Kane otrząsa się i zostaje oddany w ręce gracza. Oczy mi się powiększają i myślę „co ja mam robić”? Po drodze widzę, jak wskaźnik nastroju bohatera spada gwałtownie, przechodząc z odprężenia w depresję. Jest to czynnik ważny, o który dbać trzeba, bo jeśli spadnie do zera, bohater załamie się nerwowo i popełni samobójstwo. Samopoczucie poprawia się, wykonując bardzo proste czynności, takie jak choćby napicie się wody, skorzystanie z toalety czy odnalezienie bonusowej karty.
Pierwszym zadaniem gracza jest ukrycie (powierzchowne) dowodów zbrodni i opuszczenie restauracji, nie zwracając przy tym na siebie uwagi. Każdy poprawny krok przyczynia się do niewielkiej poprawy nastroju. Po opuszczeniu felernej restauracji, do akcji wkracza para policjantów, Carla Valenti i Tyler Miles. W ten sposób poznajemy troje głównych bohaterów, których losami przyjdzie nam kierować. Jako Lucas – uciekamy, jako Carla i Tyler – podążamy jego śladem. Takie rozwiązanie jest interesujące, ponieważ pozwala nam poznać oba punkty widzenia. Dwukrotnie w czasie gry na krótką chwilę przyjdzie nam przejąć kontrolę nad bratem Lucasa, Marcusem, który mimo tego że jest księdzem i ma zobowiązania wobec Boga, postanawia pomóc bratu (swoją drogą bracia Kane to moi ulubieni bohaterowie gry).
    Gra stawiać będzie naszych podopiecznych przed bardzo trudnymi wyborami, których będziemy musieli w ich imieniu dokonywać. Nacisk na emocje przeżywane podczas rozgrywki przywołał uśmiech zachwytu na moją  twarzyczkę, bo pomagając Lucasowi zatuszować swój nieświadomie popełniony czyn, czułam się faktycznie tak, jakbym ja to robiła. Przyspieszone bicie serca i wszystkie tego typu czynniki (no może też po prostu za mocno się wczułam xD). W każdym razie realizm zachowany jest całkiem zadowalająco, bo przyjdzie nam nawet kontrolować oddech Carli, cierpiącej na klaustrofobię, czy w pocie czoła wykonywać testy siły czy równowagi.
    Główny wątek gry opiera się na odkryciu dlaczego to się stało. Lucas chce się dowiedzieć, jaka siła zmusiła go do popełnienia zbrodni i oczyścić się z zarzutów, zaś policjanci rozwikłać zagadkę tak niejasnego cyklu morderstw. W czasie rozgrywki będziemy mieć wgląd w sny oraz wizje towarzyszące Lucasowi i przybliżające do rozwiązania tajemnicy oraz poznania tajemniczych i mrocznych rytułałów klanu purpurowego i pomarańczowego. Często będzie nam dane brać w nich czynny udział. Smaczku zabawie dodają wplecione sytuacje z życia codziennego bohaterów. Gra zaskoczy nas kilkoma zwrotami akcji, które mało kto byłby w stanie przewidzieć, dlatego jej najmocniejszą stroną jest ewidentnie fabuła.
    Jak ma się cała reszta? Grafika… ładna. Animacje wykonane dobrze, nawet w trudniejszych do zrealizowania momentach (używanie zdolności paranormalnych). Nawet malkontenci nie będą mieli na co narzekać, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że gra parę lat już ma. Świat Fahrenheita definitywnie wciąga. Nie jest doskonała, ale błędy przy tak dobrze zrealizowanej reszcie gry, po prostu umykają. Udźwiękowienie… dla mnie to najmocniejsza zaraz po fabule część gry. Muzyka wprowadza gracza w odpowiedni nastrój, weseląc, smucąc czy strasząc. Postacie mówią oryginalnymi angielskimi głosami i aktorom należą się owacje, bo każdą emocję można bardzo wyraźnie usłyszeć, co pozbawia dialogi sztywności. Można całkiem wsiąknąć. Samą rozgrywkę po przejrzeniu samouczka łatwo się opanowuje i do dyspozycji są różne poziomy trudności mini-gier, dzięki czemu gracz może dostosować wyzwanie do swoich możliwości. Nie można zapisać gry w dowolnym momencie, ale etapy są krótkie, więc nie jest to wadą. Sterowanie zasadniczo nie powinno sprawiać problemu nawet na klawiaturze.
    Sumując, gdy Fahrenheita ukończyłam, stwierdziłam, że jest to najlepsza gra, w jaką kiedykolwiek zagrałam. Zdania jeszcze nie zmieniłam. Fabuła trzyma gracza do ostatniej sekundy, miło się słucha, po prostu się wsiąka. Do tego twórcy umożliwili ukończenie jej na trzy sposoby. Jednak… zakończenie, które zobaczyłam, w pewnym sensie pozostawia drobny niedosyt, ale to tylko moje zdanie.

Ocena:
Grywalność: 9/10 – po przejrzeniu samouczka łatwo się system przyswaja. Poza tym jest on bardzo oryginalny.
Grafika: 8/10 – dobrze zrealizowana, choć zawiera pewne niedociągnięcia.
Otoczenie dźwiękowe: 10/10 – nie brakuje mu NIC. Wsysa do świata. Dałabym więcej.

Ocena ogólna: 9+/10 – bo grałam już w wiele gier, a jednak tę uważam za najlepszą. Niesamowita, wciągająca historia, osadzona w zwyczajnym świecie. Plusy ode mnie: nawiązania do Shakespeare’a i ten kryminał. W to zwyczajnie trzeba zagrać. 

komentarzy: 3Środa, 30 września 2009, 20:04

Muzyki bez nich... dla mnie mogłoby nie być.

W swoim krótkim sprawozdaniu na temat muzyki, którą lubię, pominęłam jeden zespół. Pomyślicie - zbrodnia. Jednak zrobiłam to celowo, bo ta jedna formacja... jest ponad wszystkimi. Jest moją miłością, moją melancholią, duszą, która zawsze stąpa obok mnie, nawet wtedy, kiedy o nich zapominam. Mówię o aternatywnej formacji System Of A Down. 

Kiedy poznałam SOADów? Z tego, co mi się przypomina, tuż po wydaniu ich drugiego studyjnego albumu "Toxicity". Przyniesione przez starszego brata, który długo był moim wzorcem odnośnie muzyki. Może dlatego ludzie trochę się mnie czepiali z tego powodu. Mawiali zawsze "Jesteś za mała" "Nie pasujesz do takiej ostrej muzyki". 

Niezależnie od tych wszystkich potępiających słów, moja dusza pożądała tej muzyki. Mimo, że miałam wtedy koło 11 lat, rozumiałam treść piosenek a poznając historię zespołu i jego działalność szybko wszystko klarowało się jeszcze bardziej. Muzyki słuchałam, kolejne albumy były wydawane. Kiedy miałam mniej-więcej 15 lat, znalazłam stronę zrobioną dla polskich fanów. Było i forum. Zarejestrowałam się na nim bez zastanowienia. Wtedy już ukazał się czwarty album "Mezmerize".  Ciężko było mi przebrnąć przez atmosferę na forum, bo byłam jedną z najmłodszych fanek i nie przyjęto mnie tam zbyt ciepło. Jednak poznałam tam swojego, obecnie jednego z najlepszych, przyjaciela. Kiedy w 2006 roku zespół ogłosił dłuższą przerwę w karierze, forum podupadało coraz bardziej, aż w końcu ani po nim, ani po stronie nie został ślad. Jednak została ta przyjaźń. I to dzięki SoaD i ich muzyce.

Muzyka zespołu to walka z niesprawiedliwością otaczającego nas świata, uwypuklanie jego wad bez jakiejkolwiek cenzury. Między innymi dlatego, reakcje na ich muzykę bywają różne i dość skrajne. 

Trafiają oni jednak do bardzo szerokiego grona odbiorców. Nawet wśród słuchaczy zupełnie odmiennej muzyki, ich także nie brakuje. Według danych statystycznych na stronie last.fm, zrzeszającej ludzi słuchających każdej muzyki z całego świata, wśród samych jej użytkowników liczba słuchaczy Systemu sięga niemal 1,5 miliona. Jest to wynik dość imponujący, zwłaszcza, że w końcu nie każdy ma tam utworzone konto.

O samym zespole można powiedzieć: czterech Amerykaninów armeńskiego pochodzenia z celem, który chcą osiągnąć. I to cel w tym wszystkim jest właśnie najważniejszy. 

 Polecam każdemu, bo nie można przejść obok muzyki tej formacji. Można jej nienawidzić, można uwielbiać, ale nie można zignorować. 

 

 

komentarzy: 1Sobota, 19 września 2009, 19:39

Fiński dla bardzo początkujących. L.1.

Nie mam jakoś weny do recenzowania gier, a może po ostatniej notce zainteresował choć niektórych z Was fiński. Sama nie znam go jeszcze super, nawet nie mogę powiedzieć, że znam dobrze, ale elementarną wiedzę umiałabym już przekazać i właśnie to zrobię dla Was (jeśli ktoś będzie zainteresowany). 

 Tytułem wstępu powiem, że jest spora różnica między fińskim pisanym, a tzw. "puhekieli", czyli językiem mówionym. Zazwyczaj w żadnym kursie nie spotkamy się z formami tego drugiego, co jest sporym błędem, bo więcej i tak się mówi niż pisze.

Aby zacząć się uczyć fińskiego, trzeba załapać wymowę poszczególnych głosek. Dlatego:

ä - wymawiamy pomiędzy 'a' a 'e'. Najprościej mówiąc, najlepiej ułożyć usta ja do wymowy 'e' i spróbować powiedzieć 'a'.

ö - wymawiamy pomiędzy 'o' a 'y'. Usta jak do litery 'o', próbujemy powiedzieć 'y'.

y - jest zupełnie identyczne jak niemieckie ü. Czyli usta składają się , jak do 'u', wymawiamy 'i'

å - znak zapożyczony od Szwedów i występuje jedynie w zapożyczeniach ze szwedzkiego (skąd nazwa: ruotsalainen oo - szwedzkie 'o') i wymawia się je po prostu 'o'.

 

W języku fińskim akcent pada na pierwszą sylabę. 

 

Kolejnym punktem, który trzeba znać, jest to, że w fińskim występuje harmonia głoskowa. Głoski 'ä', 'ö' oraz 'y' są nazywane przednimi, zaś 'o', 'u' oraz 'a' tylnymi. Samogłoski 'e' oraz 'i' są neutralne.

Głoski przednie i tylne nie mogą wystąpić razem w jednym wyrazie, chyba, że jest to zrost dwóch wyrazów (w fińskim jest dużo takich słów) i w wyjątkach. Mogą one występować same lub z neutralnymi. 

Rozumiem , że ta cała teoria może być nudna, ale bez niej trudno by było dojść do tego, jak wymówić słowo 'yö' - noc czy 'pöytä' - stół.

Na początek teorii starczy, czas na praktykę. Wiadomo, jeśli wchodzi się w interakcję z ludźmi, zaczyna się od przedstawienia.  Konieczna jest zatem znajomość powitań oraz czasownika 'olla' - być. Przedstawię jego odmianę w języku pisanym oraz "puhekieli".

 

Zaczynająć od powitań:

(Hyvää)  päivää - dzień dobry

(Hyvää) huomenta - dzień dobry (rano)

(Hyvää) ilta - dobry wieczór

Hei, Terve, Moi, Moikka - cześć (na powitanie)

Pożegnania: 

Näkemiin - do widzenia

Nähdään - do zobaczenia

Hyvää yötä - dobranoc

Moi, Hei sitten, Hei hei, Moro, Moikka, Moi Moi, Heippä - cześć (na pożegnanie)

 

Hauska tutustua/Hauska tavata - miło (Cię) poznać

Kyllä - tak

Ei - nie

ja - i, oraz

 

Teraz 'olla' - być

(w języku pisanym)

l. poj.:

minä (ja) olen

sinä (ty) olet

hän (on, ona, ono) on/se (to) on

l. mn.:

me (my) olemme

te (wy) olette

he (oni, one) ovat

(w puhekieli)

l. poj.:

mä oon

sä oot

hän (se) on

 l. mn.:

me ollaan

te ootte

ne on

Przykład:

Minä olen Katri/Mä oon Katri - jestem (nazywam się) Katri.

Te olette tosi mukava/Te ootte tosi mukava - jesteście bardzo mili.

Myślę, że Wasze mózgi już na raz więcej nie przyswoją, więc na tym część pierwszą zakończę :)

 

 

 

komentarzy: 1Piątek, 11 września 2009, 16:49

Finlandia, Suomi... mun rakkautta ja elämää.

No właśnie, Finlandia... pewnie niektórzy jeszcze zadają sobie pytanie, dlaczego. No więc trochę w tej notce (podejrzewam krótkiej) postaram się to jako-tako objaśnić. Dokładanie się nie da, bo to leży głęboko w mojej duszy, a jej tajemnic nie znam całkowicie nawet ja.

W każdym razie, nie będzie tajemnicą, że kocham muzykę. I pewnego dnia na stronie last.fm w muzyce polecanej miałam zespół Uniklubi. Oznaczony jako podobny do Negative, który bardzo lubię. Zaciekawiło mnie to, więc na YouTube wpisałam "Uniklubi". Pierwszy utwór na liście - "Rakkautta ja Piikkilankaa". Odtwarzamy. Zobaczyłam pięciu szalonych facetów. Wokalista, wtedy jeszcze podobny nieco do Ville Valo, zaśpiewał do mnie w języku, którego nigdy jeszcze nie słyszałam. No tak, fiński zespół, fiński język. Nie zrozumiałam wtedy ani słowa, ale melodyjność ich muzyki i samo brzmienie słów niemal wyrwało mi serce z piersi. 

Myślałam wtedy "jaka jest ta Finlandia? Czy fiński jest trudny?". Chciałam przetłumaczyć tekst tej piosenki, ale okazało się to nieco ponad moje ówczesne możliwości, bo niektóre słowa miały zbyt wiele znaczeń. Cały czas jednak uparta, myślałam "Chcę się nauczyć fińskiego". Samej jednak było mi za trudno, nie wiedziałam od czego zacząć. W internecie jednak znalazłam ciekawe ogłoszenie i zaczęłam chodzić na lekcje. Świetna nauczycielka rozjaśniła mi wszystko i język stał się dla mnie dużo łatwiejszy. W międzyczasie bardzo się zainteresowałam krajem i szukałam wszelkich informacji na temat miast, geologii, ludzi, ich zwyczajów... po prostu wszystkiego co tylko możliwe. Zakochałam się w tym państwie. Uwiłam sobie plan, że kiedyś tam wyjadę i zamieszkam. Wierzę w to do dziś. Że będę tam szczęśliwa. Przynajmniej chcę spróbować, zobaczyć moją Suomi - kraj zimny, ale piękny. 

Odkryłam mnóstwo ciekawych fińskich zespołów, które wciąż usiłują się wybić. Marzę, żeby zostać managerem muzycznym i im pomóc. Czy pojadę sama, czy zabiorę ukochaną osobę... Suomi on mun elämää.

Finlandia - kraina tysiąca jezior.

komentarzy: 2Środa, 09 września 2009, 11:52

Moja muzyka.

Dziś mi się jakoś tak zebrało na to, by napisać cosik o sobie, a konkretniej o ewolucji mojego gustu muzycznego. Pamiętam, że muzyka była ze mną zawsze, w zasadzie odkąd tylko pamiętam, bo rodzice lubili jej słuchać (To były jeszcze czasy płyt winylowych i kaset magnetofonowych). Tamte momenty pamiętam jak przez mgłę, ale kojarzę Pink Floyd i wczesną działalność muzyczną polskiego Kultu. Muzykę tą doceniam do dziś, ale już nie słucham, jedynie sporadycznie.

Krótko opiszę wcześniejsze etapy zmian w moim guście, potem przybliżę kilka profili moich obecnych faworytów. 

Początki kształtowania się mojej opinii o muzyce sięgają początków działalności zespołu The Offspring. Brat mnie zaraził i dość długo byłam ich fanką. Dziś słucham sporadycznie. Czciłam ich aż do pojawienia się na rynku muzycznym zespołu Linkin Park, którego byłam fanką długie pięć lat. Pamiętam, że podobała mi się bardzo ich krzykliwa, dynamiczna muzyka oraz wokal pana Benningtona, ale później się rozeszło i dziś również mało co ich słucham. Przez krótki okres szukałam kolejnego punktu zaczepienia, słuchając wielu zespołów rockowych. Podsunięto mi Iron Maiden, który bardzo lubiłam przez około 2 lata, ale nie słuchałam wyłącznie ich. Bardzo polubiłam też transe'owy zespół E Nomine, łączący muzykę techno z chórami w bardzo dla mnie interesujący sposób. Również mniej-więcej w tym samym czasie zaczęła się moja fascynacja rockiem japońskim. Bardzo polubiłam zespół Phantasmagoria. Wiele się wtedy działo i gwałtowne wydarzenia sprawiły, że nie potrafiłam już słuchać Iron Maiden. E Nomine pozostało, a fascynacja j-rockiem rozwinęła się w pełni. Słuchałam całych hord różnych zespołów z The Gazette i Kagrrą na czele. Pokochałam klasyczny X Japan. Przyszła również kolej na niemiecki glam rockowy zespół Cinema Bizarre, który kocham do tej pory. Nadal lubię ich słuchać. Także ścieżek dźwiękowych z anime. Ta fascynacja przeszła mi stosunkowo niedawno, bo około października zeszłego roku, gdy to poraz pierwszy usłyszałam piosenkę śpiewaną po fińsku. Fiński zespół Uniklubi zaczarował moje serce utworem "Rakkautta ja Piikkilankaa" (Miłość i drut kolczasty). Nie rozumiałam wtedy ani słowa, o nie. Jednak sama muzyka i melodia języka sprawiła, że całkowicie się w tej muzyce zakochałam. Nie zamykając się na nowości, odkryłam wiele zespołów i moja miłość objęła wszystkie kraje skandynawskie, ale również Niemcy. Oto profile wykonawców, których bardzo cenię, zaczynając od tych spoza Skandynawii:

 

Cinema Bizarre


 Niemiecki zespół glam rockowy (ale też uznawany za pop-rockowy). Różnorodne utwory o ciekawych tekstach z mocną elektroniczną nutą, tak można opisać ich styl grania. Mają na koncie dwa albumy. Pierwszy, "Final Attraction" został wydany w 2007 roku, a najnowszy "ToyZ" niecałe dwa tygodnie temu. W drugim albumie słychać zdecydowanie większy wpływ muzyki pop, niż w pierwszym, ale nie jest to ten rodzaj popu, od którego skóra cierpnie. To dobra muzyka, przynajmniej moim zdaniem. W każdym razie pojawienie się tego zespołu na scenie muzycznej spowodowało duże zamieszanie na rynku. 

 

Jesus on Extasy

 

Również niemiecki zespół goth-industrial rockowy, uformowany przez dwóch kuzynów... z Francji. Pozostali członkowie pochodzą z Niemiec i USA. W sumie dwie babki, trzech facetów i dwa udane albumy:  "Holy Beauty" i "Beloved Enemy". Zespół poznany przeze mnie bardzo niedawno, ale zasłużył sobie na miejsce tutaj.

 

Przechodzimy do Skandynawii...

 

Uniklubi

Mój ukochany zespół, ukochany wokalista. Pierwsze fińskie słowa padły do mnie z jego ust i wywróciły świat do góry nogami. Zespół cieszy się czterema dobrymi albumami: "Rakkautta ja Piikkilankaa" (2004), "Kehä" (2005), "Luotisade" (2007) i "Syvään Valoon" (2009). Muzyka Uniklubi to wpadający w ucho rock połączony niekiedy z nieco punkową nutą. Popularny w Finlandii i coraz bardziej poza jej granicami.

 

Flinch

Drugi mój ulubiony zespół z Finlandii.  Pełni życia faceci z dwoma ciekawymi albumami "Kuvastin" (2006) i "Irrallaan" (2008). Po wydaniu pierwszego albumu zespół rozpadł się całkowicie, ale wokalista, Ville Liimatainen, szybko zorganizował nowy. Sytuacja jednak się pokomplikowała i zespół utracił prawa do materiału z pierwszej płyty. Moim zdaniem jednak druga jest lepsza, choć żal mi będzie kilku utworów z "Lustra".

 

Crashdïet

 

Szwedzcy Hair-metalowcy lub sleaze-rockowcy. Zespół, który przeszedł bardzo wiele. Od 2002 roku walczyli o uwagę producentów, wypuszczając na rynek wiele dem. Dopiero w 2005 roku zauważono ich i pozwolono na wydanie pełnego albumu o tytule "Rest In Sleaze". Było co świętować, ale krótko, bo w 2006 wokalista zespołu, Dave Lepard, popełnił samobójstwo. Zespół długo zastanawiał się czy kontynuować działalność i po pewnym czasie Dave'a zastąpiono wokalistą z Finlandii, który kilka razy już wystąpił z zespołem. Ich muzykę można luźno powiązać z twórczością Guns N' Roses.

 

Malice In Wonderland

 

 Norweska formacja glam rockowa. Ich muzykę cechują melodyjne, aczkolwiek dość wyraźnie rockowe kawałki. Mnie ich muzyka bardzo poprawia humor. Zespół wydał do tej pory jeden album, umieszczając w tytule swoją nazwę, ale są już w trakcie tworzenia kolejnej płyty. Ciekawe czym tym razem nas zaskoczą.

 

Więcej grup już nie przedstawię, bo jest ich bardzo dużo. Zawsze możecie się o nie zapytać :). Na te powyżej jak najbardziej warto zwrócić uwagę :)

komentarzy: 1Wtorek, 01 września 2009, 21:46

Więcej o mnie

Krótko o mnie:No krótko to się nie da...

Moje tagi:adventure, finlandia, muza i filmiki, o niczym, rpg and fantasy

Urodziny:za 329 dni (17 października 1990)

Moje motto:En kadu mitään, "Music is... my life's elixir. Of course music is not the world, but without music things would not be worth anything." Dero Goi

Obecny stan:Voi vittu!

Posiadany sprzęt:PC, PlayStation 2, DS, PlayStation 3

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Hotter

  • Fanie World of Warcraft, pomóż!

    World of Warcraft, badanie, fenomen

    Tytułem wstępu powiem tylko, że choć pcham się w studia językowe, najbardziej fascynuje mnie jednak szeroko rozumiana socjologia.

    Ostatnio, jak widać, sporo się obracam w środowisku graczy, a fenomen World of Warcraft od dłuższego czasu fascynuje mnie i dalej pozostaje dla mnie niezrozumiały. Zatem, drogi fanie tego MMO! Jeśli zabłądziłeś tutaj, napisz mi w komentarzu lub na e-mail, co tak bardzo przyciąga Cię do tejże gry. Tak szczegółowo, jak tylko potrafisz. Bardzo mi to pomoże i będę Ci niezmiernie wdzięczna.

    Z górzy dziękuję za wszystkie wypowiedzi.

    komentarzy: 10Czwartek, 01 lipca 2010, 20:18

Namiary na mnie

GG: 6197029, Skype: toxic_sys, e-mail: katri_suomi(at)o2.pl, www: http://last.fm/user/IronTwin, www: http://swiatgry.pl

XFire

Archiwum wpisów

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 33

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 3775 dni

Moich wejść na gram.pl: 3 092 (#2142)

Napisanych postów i komentarzy: 90 (#1830)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 62 (#170)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 7 364 (#185)

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl