avatar

knypol17 Użytkownik gram.pl (Bumelant) ja.gram.pl/knypol17

Więcej o mnie

Krótko o mnie:Zwariowany, wygadany, nie do końca normalny = )

Moje tagi:gry, knypol17, pc, ps4, recenzje

Urodziny:za 192 dni (6 kwietnia 1994)

Moje motto:"Najlepszy czas na działanie jest teraz!" Mark Fisher

Obecny stan:Facebook: https://www.facebook.com/knypol17 Blog: https://knypol17.blogspot.com

Posiadany sprzęt:PC, PS4

Hotter

Mój blog (Sierpień 2017)

DiRT 4 - miła przejażdżka, ale to już wszystko?

DIRT, knypol17, recenzje, recenzja, Recenzje gier

Słońce, deszcz, a może śnieg? Kurz, błogo, a może śnieżna fala z pod kół? A może wszystko po kolei? Taki jest właśnie DiRT 4, zmienny, nie obliczalny, a każdy przejazd nie jest przejazdem takim samym. Codemaster wykonało swoją pracę... w sensie mamy nową część DiRT'a, ale czy jest aż tak dobry jak o nim mówią nawet w TV? Zobaczcie sami ;)

 

Zacznę od tego, że tym razem z pomocą przyszła mi konsola, kierownica i pad, tak tylko wspominam o tym, żeby nikt mi nie mówił, że grę wyścigową testuje na klawiaturze, nic z tych rzeczy ;)

No to mamy wspaniałą grę, którą wszyscy wychwalają i reklamują w mediach, ale co za tym idzie mój instynkt macierzyński ... tzn. gracza podpowiedział mi "Kacper, to może być mocny średniak". Poniekąd to prawda, ale nie rozpocznę recenzji od narzekania, wracajmy do standardowego schematu Knypka. Menu główne? Nie, tym razem przy pierwszym uruchomieniem gry wybieramy model jazdy - symulator czy dynamiczny. Oczywiście przy wyborze gra wysyła nas na tor byśmy mogli wypróbować każdy z nich. Przechodzimy do poziomu trudności, na końcu nasze Menu główne, w którym znajdziemy różne tryby gry, nie będą wszystkie odblokowane na samym początku, co zmusza nas do rozgrywki Kariera czyli nic innego jak zaczynać zabawę z motoryzacją od żółtodzioba do światowej klasy kierowcy kończąc. Rywalizacja jest to miejsce, w którym możemy zmierzyć się z graczami z całego świata w wyzwaniach dniowych, tygodniowych oraz miesięcznych. Co to jazdy swobodnej to zbytnio opisywać chyba nie muszę, ale za to dłużej zostanę przy dwóch ostatnich Akademia oraz Przejażdżka. W Akademii DiRT możemy nauczyć się jak umiejętnie pokonywać zakręty oraz przeszkody spotykane na torze, czy na odcinkach trasy, jednym słowem sztuczki. Jakby nie patrzeć bardzo dużo czasu spędziłem na tym trybie, jakby nie patrzeć jako nieprzeciętny kierowca nauczyłem się całkiem dużo o tym jak samochód zachowuje się w danych sytuacjach. Model jazdy jest mocno podobny do tego, jaki mamy w rzeczywistości, więc jeżeli posiadamy kierownicę będziemy musieli mocno popracować by okiełznać maszynę. Nadal przyjemnie, ale nie tak bardzo jak na kierownicy gra się na padzie, może dlatego, że jest łatwiej? Łatwiej to może tylko pod kątem skręcania, ale ta zmiana biegów czy ... dobra nie porównuje, bo nie ma co. Przejażdżka, w której znajdziemy różnego typu wyzwania, jedno z nich to "zbijanie tarcz" - Gymkhana o ile mogę tak to nazwać.

 

Wracamy do kariery, gdzie zaczynamy jako "pachołek", musimy pokazać się z jak najlepszej strony, zdobywać sponsorów oraz licencję kierowcy, kupować nowe autka i zbudować własną drużynę. Tutaj autorzy pomyśleli o tych, którzy nie mają całego dnia na gry, dlaczego? Z tego powodu, że system zdobywania pieniędzy na nowe samochody został znacznie uproszczony, nie musimy jeździć nie wiadomo ile by kupić nową brykę, czasami wystarczy od 2 do 4 tras. Autko możemy kupić nowe w Salonie bądź w Ogłoszeniach, gdzie czasami zdarzają się nie małe okazję by kupić dobrą, ale używaną furę. Nie ominie nas zarządzanie drużyną, specjalistami z poszczególnymi dobrymi oraz złymi cechami. Ciekawe rozwiązanie zostało użyte w Karierze, gdzie możemy modyfikować nasz samochód pod nasze preferencje, siła hamowania na oś, przełożenia, wysokość zawieszenia ect. Niestety model zniszczeń najbardziej podobał mi się w drugiej odsłonie DiRT'a, teraz patrząc na nowsze części mamy do czynienia z czołgami, nie kiedy mówiąc dosłownie, bo nie wyobrażam sobie co mi by się stało z samochodem przy 140km/h, a tutaj mamy jedynie draśnięcie albo koło do wymiany. Co do awarii podczas odcinka, nie które awarie możemy usunąć na miejscu, co za tym idzie dodatkowo stracony czas, a nie które awarie muszą poczekać aż dojedziemy do strefy. Oprócz samej frajdy z jazdy, wyzwań to z DiRT'cie możemy znaleźć kreator torów, mimo tego, że jedną trasę można jechać 100 razy i 100 razy jedzie się na niej inaczej, ze względu na pogodę i stan naszego samochodu to możemy urozmaicić naszą grę nowym torem. Co poza tym możemy jeszcze znaleźć? Pustkę i nudę. Tworzyć mapę możemy sami ok, ale tych co zrobili twórcy jest ... kur#$@ mało, samochodów, wyzwań jest po prostu za mało. Codemaster myślało, że stworzy powiedzmy 10 tras i 10 samochodów i zabawa skończona można sprzedać grę. No niestety koledzy tak się nie da, chciałbym grając w grę o samochodach z tak świetnym systemem jazdy, mieć do dyspozycji masę samochodów i nie kończącą się listę tras! Może z tym ostatnim przesadziłem, ale chociaż wszystkie trasy jakie możemy znaleźć w prawdziwych rajdach, by móc poczuć się jak prawdziwy kierowca. Ostatnimi wątkami jakie chcę poruszyć to grafika i dźwięk. Nie wiem jak na PC, ale na PS4 myślałem, że wypadnie to nieco lepiej, wiem, że przy tego typu grach najważniejsza jest zabawa i sama jazda, ale czasami oko też chciało by się napatrzeć. Jeżeli chodzi o dźwięk to nie mogę się do niczego doczepić, oprócz jednego... jak weźmiesz potrącisz pachołek to jedyny odgłos, który by mnie zadowalał to pękający plastik, a nie huk jakbym uderzył autem o barierkę.... 

Oczywiście nie wpadłem na pomysł, żeby przenieść się z gry do świata realnego i próbować nie których sztuczek na ulicy, może kiedyś na torze ;)

Pozdrawiam,

siema, cześć!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 21:05

Escape from Tarkov - Pierwsze kroki nadchodzącego hitu!

Escape from tarkov, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Ciężko oceniać coś co jest w fazie testów Alpha, równie ciężko jest grać w tego typu grę gdy nie jest się cierpliwym, ale najgorsze jest to by przy pierwszym graniu nie dostać zawału. Z początku myślałem, że to zwykły FPS, "łatwy i przyjemny" do pogrania w wolnym czasie, taki półgodzinny scenariusz, partyjka na odstresowanie, ale ku#$@ nie wiecie jak bardzo się człowiek myli jak sam nie zagra. Przyjemna, klimatyczna gierka, ale na pewno nie łatwa i nie dla każdego! Witam w rosyjskim mieście Tarkov, gdzie nie jest łatwo walczyć o przetrwanie!

 

Esacpe from Tarkov jest to strzelanina pierwszoosobowa z elementami RPG, survivalu, z rozbudowaną mechaniką poruszania się, eksploracji, moddingu broni. Głównym wątkiem fabularnym gry jest konflikt polityczny, który doprowadził do otwartych walk na terytorium miasta Tarkov. Z każdym kolejnym dniem walki zaostrzały się, co wywołało panikę wśród lokalnej ludności. Większość mieszkańców opuściło tereny miasta, organizacja Terra Group oraz władzę Rosji postanawiają wynająć grupy najemników do rozstrzygnięcia sporu: USEC oraz BEAR. Na początku gry wybieramy oczywiście do której z nich chcemy należeć, choć to na razie nie ma większego znaczenia, być może w późniejszym czasie będzie to miało znaczenie np. u wybranego handlarza będziemy mieć tańszą amunicję, ale droższe elementy do broni? Miejsce Respawnu? Kto to wie, na razie wybór grupy liczy się z innym wyglądem i nazwą rzecz jasna.

Twórcy od początku gry przypominają nam, gdy podczas gry zginiemy tracimy całe wyposażenie, jak czytałem poniższy tekst wyobraziłem sobie takiego dowódce mówiącego coś pokroju: Panowie to nie są ćwiczenia! Co i kogo tam spotkacie chce WAS zabić i zabrać wszystko co do tej pory zdobyliście, to już nie jest sielanka z dziewuszką na łące, to jest wojna! Przeżyjesz albo zginiesz!

 

 

 

W menu głównym możemy znaleźć w prawym dolnym rogu: Ustawienia - wiadomo, grafika, sterowanie etc; Messenger - wbudowany komunikator tekstowy; Handbook - na razie zablokowane

W centralnej części:

Escape from Tarkov - gdzie wybieramy postać do gry, naszą główną lub członka SCAV, czyli miejscowy rzezimieszek z losowym ekwipunkiem - możliwy wybór raz na godzinę.

Przechodzimy następnie do wyboru lokacji, na razie mamy do wyboru trzy mapy: Woods, Factory, Customs. Woods - jak sama nazwa wskazuje wylądujemy na terenie obfity w drzewa i roślinność, dużo otwartej przestrzeni, ogromna mapa na której można się zgubić, tutaj warto zaopatrzyć się w prowiant. Factory - mała, ciasna mapa, dokładnie opuszczona fabryka gdzie jest pełno skrzypiących drzwi, blachy, mapa na której można zginąć już w 5 - 10 sekundzie gry. Customs - okolice fabryki, czyli kontenery, droga dojazdowa, stare pojazdy, pociąg towarowy, nieco zieleni. Przy wyborze lokacji wyświetlana zostaje aktualna godzina i pogoda. Mamy do dyspozycji 3 tryby gry 1. otwarty - sami przemierzamy świat, bez konsekwencji, bez utraty ekwipunku; grę PvE - z przeciwnikami komputerowymi; pełne PvP - gdzie znajdziemy gracza oraz przeciwników komputerowych. Na samym końcu możliwość zaproszenia graczy do drużyny i wspólna przeprawa.

 

 

 

Character - czyli widok okna z naszą postacią główną, zakładki: Overall - statystyki postaci, Gear: sprzęt, który aktualnie posiadamy w ekwipunku bojowym i w naszej "skrzyni", że tak to nazwę. To tutaj możemy modyfikować naszą broń, dodawać akcesoria, naprawiać poszczególne elementy broni. CIEKAWOSTKA - posiadamy Alpha Container gdzie możemy schować przedmioty, które zostaną "ocalone" gdy nasza postać zginie. Health - taką zakładkę mamy do podglądu również w trakcie gry, w tej zakładce znajdują się informację o naszym stanie zdrowia: obecne ciśnienie - gdy często biegamy, skaczemy ciśnienie rośnie co za tym idzie nasza postać się męczy szybciej, sapie głośno, traci więcej wody i energii; wskaźnik promieniowania, poszczególne partie ciała gdzie oznaczone są rany oraz złamania, choroby, zakażenia. Skills - zdolności, w zależności od podejmowanych decyzji aktywności nasza postać zdolność rozwija lub traci na wartości, dla przykładu biegamy, eksplorujemy dokładnie mapę, nasza witalność rośnie. Mapy - możemy je kupić lub zdobyć.

 

 

 

 

Trading - ciekawie rozwiązanie, mamy do czynienia z 4 kupcami, każdy z nich dysponuje innym sprzętem, każdy posiada ograniczoną ilość surowców - co godzinę jest nowa rotacja / dostawa, inną walutą - to tyczy się głównie , czyli tzw. sprzedawca czarnego rynku. U każdego z osobna możemy zyskać bądź stracić szacunek, przez co możemy mieć wyższe, tańsze ceny. W późniejszym czasie jak możemy zauważyć, cenne przedmioty będziemy mogli wystawić na aukcję.

 

 

Przejdźmy do samej gry, mimo tego, że to jest wersja Alpha ładuje się szybko i działa momentami lepiej niż nie jedna pełnoprawna kopia gotowa do gry. Na początku co może zaskoczyć to ładna oprawa graficzna, pełna w detale, przede wszystkim chodzi tutaj o postać i elementy broni. Niestety zagrać na Full High nie było mi pisane, ale już na low / med jesteśmy wstanie stwierdzić, że jest ładnie, a do finalnej wersji jeszcze daleka droga, więc możemy spać spokojnie. Model poruszania się jest równie dobrze rozwinięty jak model modyfikacji broni, możemy za pomocą Scrolla zwalniać, przyspieszać krok naszej postaci, pozycja pochylona mniej lub bardziej, w pełni wyprostowana lub leżąca, wytrzymałość w formie paska. Podczas strzału jesteśmy w stanie poczuć odrzut, a gdy my oberwiemy postać i kamera zachowuje się bardzo realistycznie, na co twórcy położyli duży nacisk - realizm, wiernie odwzorowana balistyka, pełna swoboda ruchu, interakcji z otoczeniem, elementy survivalu i wiele więcej! Przy celowaniu z broni mamy strasznie ograniczony zakres ruchów, kroki stawiamy wolniej, by lepiej się wcelować, gdy podchodzimy do okna czy drzwi postać unosi broń do góry by móc się zmieścić. Każde drzwi możemy otworzyć normalnie ręką za klamkę, bądź nogą, którą możemy zawsze złamać, możemy się wykrwawić, bądź paść na twarz z wycieńczenia. W wszystkich lokacjach są schowane skrzynki z bronią, gadżetami, bandażami, aż się chce sprawdzić każdy zakątek, ale musimy pamiętać o zagrożeniu, które czeka na nas.

 

 

 

 

 

 

 

Kacper ku$#@, ale o co chodzi w tej grze, główne założenie?!

Cel jest prosty, uciec z Tarkova, czyli od miejsca A - respawn, musisz przedostać się do punktu B - wyjście, które zazwyczaj jest po drugiej stronie mapy. Miejsce ucieczki może być jedno, mogą być dwa miejsca, trzy. Niby proste, ale po drodze wszystko może się wydarzyć, możemy zyskać lub wszystko stracić.

Jak najlepiej opisać rozgrywkę ? Może przykładem:

Najdłuższa i najlepsza gra jaką udało mi się zagrać była na lokacji Customs, noc, delikatny wiatr, a ja wyposażony w AK-74U z tłumikiem, grałem ... z resztą nie pamiętam ile minut dokładnie grałem, ze względu na panujący tam klimat, nie widziałem praktycznie nic, tylko to co mi księżyc oświetlał, gdy skradałem się krzakami słyszałem kroki, strzały, szelest krzaków, pluskanie wody... Jakoś uciekłem od walki dwóch graczy, którzy byli zaledwie 20 metrów od mnie. Nie jestem wstanie powiedzieć jakim cudem udało mi sie uciec, bo pierwszy strzał był w moją rękę, zacząłem krwawić i odruchowo schowałem się za przeszkodą, miałem tylko jeden bandaż i apteczkę. Nie całe 50 metrów dalej SCAV-komputer zaczął do mnie rąbać jak szalony, zastrzeliłem dwóch, nie zdążyłem przeładować dobrze broni, z krzaków wyskoczył mi jeden typek i próbował mnie zadźgać toporkiem, wystraszył mnie jak cholera... ale niestety trafił mnie w brzuch, ciężko ranny i krwawiący, starałem się uciec z epicentrum tej mordowni, bo już słyszałem kolejne troki i strzały, a ja wyposażony w 2x AK i cenne gadżety. Niestety nie udało się dotrzeć do miejsca Ucieczki, widziałem je... a padłem 10 - 20 metrów przed końcem, ucieczka pochłonęła dużo energii, serce waliło mi jak z armaty i wykrwawiłem się na samej mecie. Szczerze? W tym momencie w sobie miałem taką adrenalinę, która pobudzała mnie jak nie jeden dobry energetyk, szeptała do mnie " Podobało się? Graj dalej!"

Bądź co bądź gra jest cholernie trudna samemu rzecz jasna, w drużynie z kumplami jest nieco łatwiej, ale cały czas musisz być skupiony i ostrożny.

Podobało się? Jasne, że tak, bo dużo opisów i screenów, przeżycia z gry jakie mogą płynąć w czasie grania, dobry kawał materiału. Jasne, że nie podobało się... bo każdy by chciał zagrać, a nie każdy może ;)

 

Siema, cześć! ;)

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:59

Sniper: Ghost Warrior 3 - Polska wersja snajpera

Ghost Warrior, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Jestem już na miejscu, to jest świetna pozycja do oddania strzału. Cel ma się zjawić za kilka minut, więc mam jeszcze trochę czasu na rozpoznanie i na przygotowanie się. Jest wąsko między uliczkami, będzie ciężko, nie pomaga ten wiatr z lewej. Widzę dwóch snajperów, był trzeci, ale teraz on leży cicho obok mnie. Nadjeżdżają, potężna kolumna ciężarówek i ten Jeep, na pewno jest w nim ten "Rzeźnik", pora na spowiedź. Czekam na potwierdzenie celu... dwie działki w lewo, to będzie z 280 metrów, wąska uliczka i drzwi. Otrzymałem potwierdzenie, to jest mój cel, droga wolna... Muszę dać radę zdejmuję dwóch na raz, wszystko jest możliwe...

 

 

Polskie studio CI Games przedstawia Nam swoją wizję gry snajperskiej, ale czy tą wizję pokochają gracze? Przekonajmy się na własnej skórze jak to jest z tym Ghost Warriorem 3. Zaczynamy od samego początku, czyli od fabuły. Bądź co bądź cały pomysł na grę nie jest zły, bo wojna w Boliwii, Gruzji, lokację górzyste, niekiedy otwarte tereny są dobrym pomysłem. Niestety rodacy nie mieli samego pomysłu na przedstawienie historii naszego bohatera. Wiemy tyle, że nazywa się Jonathan North, [UWAGA MAŁY SPOILER] ma brata i podczas jednej misji zostaje uprowadzony. Jon przybywa do Boliwii by rozprawić się z separatystami i zdobyć nieco informacji na temat brata i jego lokalizacji. Kolejny raz używam słowa niestety, twórcy nie przedstawiają tej historii zbyt dobrze, same rozmowy, scenki bywają tak dobre jak lektor Ivony.

Przyjedźmy zatem do nieco przyjemniejszej części gry - otwartego świata, co za tym idzie swobody działania, widoków. Nieco przyjemniejsza część, ponieważ z tą grafiką to jest jak z kobietą, ładna jest, ale gdzie nie gdzie widać silikon czy tapetę, aż Tobie wykręca FPS'y... Wiem, że mój komputer nie jest najwyższych lotów, ale spadki FPS czy buble graficzne się zdarzają zbyt często bym mógł odejść od tego wątku obojętnie. Może wszystko było by ok, jakby nie to, że ten świat otwarty wydaje się taki pustawy. Tak, wiem, nie zawsze co wejdziesz do lasu spotkasz dzika czy wilka, ale po drodze na miejsce misji nie minie mnie żaden samochód, żaden helikopter, żadna ciężarówka z dostawą broni, prowiantu, ect.? Jedynie w miejscach "X" wróg patroluje kilka metrów albo rozmawia non stop z kumplem patrząc na wprost, a nie na bratanka. W wiosce ludzie nie mają własnego życia i swojej twarzy tylko jak to było w przypadku wieśka 1, każda babcia wyglądała tak samo? No, nie nie nie! Nie ma na to usprawiedliwienia. Nie wspominając już o prowadzeniu auta i synchronizacji dźwięku podczas podróży.

 

 

Jeżeli chodzi o broń, gadżety, strzelanie, to tutaj muszę zastopować mój krytyczny popęd, odwzorowanie poszczególnych elementów, broni czy gadżetów jest iście mistrzowskie. Nasi przeciwnicy równie dobrze myślący, czasami ich zmysł jest wyjątkowo dobry i zachowują się jakby mieli oczy dookoła głowy, ale to tylko zaostrza rozgrywkę, jest trudniejsza i tym lepiej. Skoro o zmysłach mowa wspomnę o fajnym pomagaczu, czyli o zmyśle snajpera, możemy go porównać do tego z Hitmana - Agenta 47, widzimy kroki, tropy są bardziej widoczne, zasięg kamery.

Sposób zużycia tłumików jest równie fajnym smaczkiem, musza nieco do pewniejszych strzałów i skupieniu się na swojej robocie, a nie strzelaniu jak imbecyl byle gdzie całą serią. Sama gra nie należy do trudnych jeżeli wszystko idzie zgodnie z naszym planem i wróg nie zorientuje się o naszym istnieniu. Gra nie staje się równie denerwująca dopóki nie zginiemy. System auto zapisów jest delikatnie ujmując fatalny, może ze względu na to, że gdy się odrodzimy na miejscu "A" stracimy amunicję i mamy zużyte tłumiki?! Powrót z przyszłości? My żyjemy, a broń jakby o jedną misję do przodu zużyta i amunicja stracona, dzięki CI Games, tak jak ty nikt nie potrafi zirytować gracza, jeszcze zapomniałem o "freezach" - gra zacina się, zmusza nas do ponownego uruchomienia, ale to jest nic, przy ponownym uruchomieniu gry zdobyte bronie i elementy pozostają w ekwipunku, ale przenosi nas do kryjówki?

A to niby nowy Mass Effect to jest ten zły...

Ostateczny werdykt? Mocny przeciętniak - ŚREDNIACZEK, mimo wszystko myślałem, że ten tytuł zabierze mnie do Boliwii, zawiodłem się, bo zabrał mnie do galerii gdzie są same zdjęcia. Pomysł dobry, strzelanie i wykonywanie misji całkiem całkiem, ale reszta do poprawy i możemy mieć na prawdę dobry tytuł!

Siema, cześć! ;)

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:56

Pyrkon 2017 - targi pełne fantastki!

Pyrkon, knypol17, Relacja

Pyrkon czyli festiwal dla miłośników szeroko pojmowanej fantastyki, jak co roku organizowany jest na terenie Między Narodowych Targów Poznańskich. Pyrkon jest miejscem - jak to mówią moi znajomi - pełnym dziwaków ;) ciepła i życzliwości.

 

Tego roczna impreza do czego ciężko się przyznać była była moją pierwszą i wiecie co? Tak samo ciężko mi było stamtąd odejść, widząc te uśmiechnięte twarze, ludzi pełnych pasji i pozytywnej energii... Wróćmy jednak do początku, czyli do momentu gdy kupowałem bilet i otrzymałem program wraz z kodeksem uczestnika Pyrkonu. Regulaminowe sprawy, na co zwrócić uwagę i tak dalej i tak dalej... Wiadomo nie każdemu chce się czytać, ale jak mus to mus, w końcu trzeba wczuć się w role i znać zasady tu panujące. Oczytaliśmy się, przygotowaliśmy się mentalnie, no to ruszamy przez "Bramy Między Światowe" - jak ja to nazwałem, pomiędzy światem zwykłych szarych ludzi, a światem opanowany przez Pyrkoniarzy! Pierwsze minuty po drugiej stronie wiązały się z mieszanymi uczuciami począwszy od fascynacji po zagubienie, to było uczucie jakbym wskoczył do maszyny, która przenosi nas do innego wymiaru. Pisząc to przed oczami pojawiła mi się scena z Harrego Pottera, gdzie nasz tytułowy bohater poraz pierwszy wkracza na ulicę Pokątną. Jednym słowem WOW! Zabrałem się od oglądania wszystkiego i niczego, rzetelnie każde stanowisko by nic mi nie umknęło, a między czasie mijali mnie ludzie prze... tzn. elfy, krasnoluda i driadę gdzieś widziałem, Kakashiego Sensei i samego Czarnoksiężnika z Angmaru, który ewidentnie miał ochotę mnie udusić ;)

 

 

Ale Pyrkon to nie tylko Cosplaye, ale również gry, nie tylko te komputerowe. To właśnie gry planszowe, przygodowe dominowały na targach. Na jednym ze zdjęć widać tłum ludzi - tak to jest cały pawilon wypełniony po brzegi, tak wielki, że w kadrze mi się zmieściła 1/4? Było miejsce, w którym mogliśmy wypożyczyć gry i zwyczajnie w świecie zagrać ze znajomymi. Oprócz tego organizowane były wykłady, warsztaty, najróżniejsze wystawy, rękodzieła oraz zdjęcia! Nie zabrakło oczywiście wielkich gości! Ba i to jakich! David Weber, Mark Rein Hagen, John Wick, John Layman, Shane Lacy Hensley, Ted Chaing, Jacek Dukaj, Eoin O'Doherty, Graham Masterton, Jacek Grzędowicz, Dmitry Glukhovsky, Tad Williams, Sandy Petersen, Cameron Stewart, Olga Gromyko, Charles Stross, Lauren Beukes, Aleksandra "Shappi" Tora, Jakub Ćwiek, Andrzej Pilipiuk i wiele, wiele innych. Jednym słowem PETARDA!

 

 

Z tego wszystkiego zapomniałem robić fotki by móc później wspominać co tam się wyprawiało ;) Miłymi aspektami był programy 24 godzinne, takie jak larpie czy miasteczko postapokaliptyczne. Akcja "Mówimy sobie na TY" szybko przypadło nie tylko mi do gustu, czułem się jak "jeden z nich", a nie jak jakiś wyrzutek czy ktoś nowy, dało mi to dużo komfortu zwiedzania i rozmawiania, ale również spokoju - potocznie mówiąc luzu. Dla osób z "daleka" zapewniony został nocleg bezpłatny na terenie targów, szatnie oraz prysznice! Szczerze powiedziawszy żałuje, że to jest mój pierwszy taki typu event i żałuje, że nie mogłem spędzić tam więcej czasu! Do dzisiaj gęba mi się uśmiecha,a ręce lekko drżą wspominając tamten dzień!

 

Mało, bo mało, ale jest kilka zdjęć:

https://goo.gl/photos/4sbE8zw32h76iwhL6

 

No to jak? Widzimy się za rok na Pyrkonie?

Siema, cześć!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:54

Mass Effect: Andromeda - Jak zostać Pionierem i nie zwariować?

Mass Effect, knypol17, recenzje, recenzja, Recenzje gier

Na nowego Mass Effecta musieliśmy czekać aż 5 lat, tyle kazali nam czekać panowie z studia BioWare. Czwarta odsłona serii przenosi nas do tytułowej galaktyki Andromeda, celem jest eksploracja nowego nieznanego nam świata. Opuszczamy Drogę Mleczną, by poszukać kolejnego miejsca do zasiedlenia. Znów walczymy o przetrwanie!

 

Wraz z premierą gry w sieci zahuczało, bowiem nowe dzieło kanadyjskiego zespołu podzieliła swoich fanów, pojawiały się krytyki ze względu na liczne błędy, które do dzisiaj nie zostały naprawione, jeżeli chodzi o błędy - ok są zgadza się, a reszta? Nie wierzcie im, nie jest aż tak źle jak piszą, najpierw zacznijmy tradycyjnie czyli od fabuły.

 

 

Po długiej, bo liczącej ponad 600 lat hibernacji, Arka z "Inicjatywy Andromeda" pojawia się w galaktyce Andromeda. Bohaterami tej historii są Sarah oraz Scott Ryder - dzieci Aleca, Pioniera i członka legendarnego programu N7. To ich drużyna będzie odpowiedzialna za eksplorację świata, odnalezienie planety, na której znajdzie się kolonia zdolna przeżyć tysiące lat oraz interakcję z mieszkańcami danych planet, którzy ... przywitali nas z bronią w ręku ;) Dużo konkretów, zero spoilerów.

 

Zaczynamy grę od personalizacji postaci jak to było w przypadku każdej z części Mass Effect - o ile nie przenosiliśmy postaci z poprzednich części. Wyruszamy jak zawsze od nowości, od pierwszych decyzji, które mają wpływ na naszą przyszłość. Decyzje moralne z podziałem na "idealistę" i "renegata" zostały zastąpione odpowiedziami o różnych charakterach, każdy z innym tonem głosu: poważnym, uczuciowym, wyluzowanym, logicznym. Nowym aspektem w grze jest zmieniony system walki, twórcy zdecydowali się zmienić styl z taktycznego na bardziej zręcznościowy, co nie spodobało się niektórym fanom tej serii. Dla mnie jest to dobry krok! Odchodzimy od schematycznych, statycznych walk, uczymy się szybko podejmować decyzję i jesteśmy odpowiedzialni za drużynę, to samo dotyczy naszego życia osobistego! Duży plus! Wiadomo grafika znacząco się zmieniła, wszystko dzięki nowemu silnikowi Frostbite, który przyniósł nam nie tylko bogaty w detale świat, ale również wiele kiczów - zaczynając od animacji twarzy do przeciwników wpadających w skały. Następnym elementem  grę jest plecak odrzutowy, dzięki niemu nasze lokację osiągnęły wyższy poziom, dosłownie i w przenośni. Nie jesteśmy uziemieni co dało autorom większe pole do popisu. Mapy są większe, otwarte, a budynki bardziej rozbudowane przez co możemy wykorzystać podczas walki wykonując dynamiczne uniki czy szybko przemieścić się w inne miejsce. Do Omni-klucza została dodana opcja skanowania i analizy przedmiotów, ludzi, pojazdów itd.

 

 

 

Pojawiły się misje APEX / tryb kooperacji multiplayer, dlaczego wstawiłem " / "? Ponieważ podczas kampanii dla jednego gracza możemy wybrać czy chcemy wysyłać grupę bojową na określoną misję czy wykonamy ją w trybie multi. W przypadku gdy rozkażemy naszym kompanom wyruszyć na misję, wrócą po upływie określonego czasu np. po dwóch godzinach, do bazy z góry wyznaczoną "nagrodą" lub bez niej jeżeli akcja zakończy się niepowodzeniem. Podczas gdy tryb multi koncentruje się na odpieraniu ataków fal przeciwników, podobnie jak w "Plants vs Zombies".

 

Na pierwszy rzut oka gra nie różni się diametralnie od poprzedniczek, fabuła nadal utrzymana na wysokim poziomie, choć momentami ma swoje swoje wzloty i upadki - czytaj czasami dynamicznie przyspiesza i trzyma nas w napięciu, a momentami zwalnia i zwyczajnie nas usypia. Niezmiennie podczas poszukiwań nowego miejsca dla kolonistów zbieramy drużynę, mamy niemalże ten sam system "levelowania" i rozwoju postaci. Ważną zmianą jest rezygnacja z klas naszego bohatera, przez co możemy łączyć zdolności w różnorodne zestawy. Andromeda jest nastawiona bardziej na eksplorację, na poznawanie nowego świata i kultury ich mieszkańców, co nie jest jednoznaczne z tym, że będziemy tylko zwiedzać lokacje od punktu A do B. Nie zabraknie wątku miłosnego ;) oraz naszych ulubionych misji pobocznych, gdzie część z nich są to misje "lojalnościowe" dobrze nam już znane.

 

 

Według mojej opinii, mimo tego co ludzie piszą i mówią, to jest udane dzieło, z licznymi bublami. Musimy przyzwyczaić się do tego, że wszystko w naszym życiu się zmienia, zmieniają się również gry komputerowe. W tym przypadku jak i z poprzedniej recenzji Ghost Recon, jestem w stanie dać wysoką notę za to co twórcy uczynili. Zmieniają pojedyncze istotne elementy gry, ale pozostawiają "fundament" w nienaruszonym stanie albo kosmetycznie zmienionym. Gdy usiadłem po 5 latach przed komputerem ujrzałem duża cząstkę tego starego Mass Effecta z przed lat, wcieliłem się w role Pioniera i świetnie się przy tym bawiłem i nadal bawię ;) Choć nie mogę w żaden sposób usprawiedliwić tego, że gra niekiedy potrafi to wszystko zepsuć dziurami, z którymi twórcy nie chcą, nie potrafią sobie poradzić.

 

 

 

Coś mi się zdaje, że o wszystkim nie napisałem... albo to co chciałem napisać streściłem nieco... wydaje mi się...

 

Standardowo kończę dopiskiem:

" NIE PATRZ NA MOJE SCREENY, BO KOMPUTER MI SIĘ PALIŁ GDY GRĘ URUCHOMIŁEM " ;(

To chyba znak, że 9 letni dziadek musi odejść na zasłużoną emeryturę.

 

Siema, cześć!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:51

Tom Clancy's Ghost Recon: Wildland - Powrót "Duchów" w WIELKIM stylu ;)

Ghost Recon, knypol17, recenzje, recenzja, Recenzje gier

Od czasu pierwszego Ghost Recona, który powstał i w którego miałem przyjemność zagrać dużo czasu upłyneło, tak samo dużo się zmieniło. Duchy powracają i to w wielkim stylu, powróciły do Boliwii, gdzie rządzi kartel narkotykowy - Santa Blanca.

 

Jeżeli jeszcze pamiętacie 2001 rok, w którym "Duchy" po raz pierwszy wkroczyły do akcji, to wiedzcie, że w ciągu 16 lat się wiele zmieniło, ale Tom Clancy’s Ghost Recon Wildlands wprowadza do gry istotne zmiany dla tej marki, najważniejszą jest otwarty świat.  Zacznijmy od fabuły, gra przenosi nas do wcześniej wspomnianej przez mnie Boliwii, gdzie panuje bezprawie i przemoc, wszystko dzięki Santa Blanca. Ty jako elitarna jednostka wraz z trójką kolegów otrzymujecie zadanie całkowitego zniszczenia organizacji odpowiedzialnej za obecną sytuację na terenach Boliwii. UBI po raz pierwszy mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło od czasu FarCry 3, którego uważam za najlepszą część serii... wróć! Zaskoczyło mnie począwszy od skali otwartego świata, na nacisku kooperacji kończąc. Dodać muszę, że mamy do dyspozycji szereg arsenału, pojazdów, gadżetów które pomogą nam eksplorować grę. Koniec streszczeń, działamy jak duchy, więc cicho i precyzyjnie.

 

 

Na początku naszej podróży zaczynamy od tworzenia Sima.. tzn. tworzenia swojej postaci oraz poznania fabuły. Świat, który otrzymaliśmy jest gigantyczny i podzielony na prowincje, a w każdej z nich przewodzi jeden "Boss" do unieszkodliwienia. Otwarty ogromny świat niesie ze sobą możliwości wyboru kolejności wykonywania zadań, sposobu jej zakończenia. Nie ważne od którego zadania zaczniemy i tak nasza fabuła nieustannie prze do przodu. Zadania są schematyczne: przybycie na miejsce X, obserwacja terenu / wjazd na teren i rozpętanie rzezi / wezwanie wsparcia i spokojna sielanka na terenie wroga, unicestwienie wroga, odebranie cennych danych lub zniszczenie obiektu, ale to wcale nie przeszkadza. Dlaczego? Bo w każdej sytuacji możemy to wykonać w swoim stylu, z każdej możliwej strony. Ja w swoim stylu wybrałem opcje "Przyczajka", jak przystało na prawdziwego ducha, nie śpieszyłem się, korzystałem z wszystkich dobrodziejstw gry i zabijałem po cichu. Wtedy gra przynosiła mojej osobie najwięcej przyjemności. Wracając do arsenału, który mamy do dyspozycji jest całkiem spory, każdą broń możemy personalizować według swojego "widzi miSie";) kolor każdego elementu, dodanie tłumika, granatnika. Przemieszczamy się drogą wodną, powietrzną lub lądową, vanem, helikopterem, crossem itd. Swobodę działania i podróżowania jest ogromna, możemy wykonać jedną misję na różnoraki sposób. Zwłaszcza gdy gramy z kolegami / nowo poznanymi ludźmi w sieci, gra potrafi być jeszcze bardziej emocjonująca! Notorycznie będę wracać do wątku o wielkości świata jak i o swobodzie, która na każdym kroku daje o sobie znać! A jeżeli chodzi o grafikę, o naszą Boliwię, o te góry wysokie i lasy zielone, pola rozmaite?

 

 

Twórcy przeszli samych siebie, jest czym nacieszyć oko, nie raz możemy wcelować się w... piękno terenów. Momentami to nie fabuła, a chęć zwiedzenia całego otoczenia ciągnęła mnie dalej. Wielki plus za to, że o PC'tach się nie zapomniało, pozwoliło na osiągniecie piękna w dziedzinie gier, nie zasłaniając się konsolami i ich "możliwościami". Mimo tych dobrych stron, gra posiada małe ficze, które przeszkadzają, które psują nieco grę. Zacznijmy od naszych kompanów, jeżeli gramy solo to za naszą trójkę i ich zachowanie jest odpowiedzialny komputer i my - przez rozkazy. Właśnie o tym komputerze mowa, nie do końca pracuje on tak jak powinien,  czasami w ogóle nie pomaga, a nie kiedy gdy jesteśmy ranni i potrzebujemy pomocy, pojawiają się jakby z nieba i zabijają wszystkich w ciągu 2 - 5 sekund. Przy synchronizacji strzału - możliwość namierzenia do 3 celów i zabicie ich w tym samym czasie przez towarzyszy, kolejny błąd pozwalający im zabijać przez ścianę, ale.. nie mówmy o błędach. Przy otwartym wielkim świecie, przy czymś co nowe mogą pojawić się błędy i ficze, jesteśmy w stanie o nich zapomnieć lub je zaakceptować. AAAaaa! Nie sugerujcie się moimi screenami, ponieważ ... no ten tego.. mój komputer pierwszy raz mi pokazał, że ma już dosyć i chciałby odejść już w wielkim stylu, bym nie pamiętał o tym jak trudził się przy tym tytule. ;)

 

 

Jeżeli myśleliśmy o przejściu gry w jeden dzień czy jeden tydzień no to niestety musicie mi wybaczyć, do tego tytułu będziemy musieli usiąść nie raz.

Do następnego ;)

Siema, cześć! 

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:48

Knypol - W co ty grasz?! Cz. 1 - RTSy

knypol17, RTS

Wracamy do zestawień, wracamy z RTS'ami, czyli z strategiami czasu rzeczywistego. Ten gatunek stawia na szybkość i dynamikę, przy takich grach możemy poćwiczyć nasze zdolności szybkiego decydowania i reagowania.

 

 

Pierwszym moim kandydatem jest Company of Heroes, stworzona przez Relic Entertainment, autorów Warhammera 40,000. Gra przenosi nas do czasu II Wojny Światowej, czas walki wojsk alianckich i osi. W podstawowej wersji gry kampania dla jednego gracza koncentruje się na poczynaniach sił USA w zachodniej części Europy, począwszy od słynnego desantu w Normandii na plaży Omaha i Utah. Przestawia nam historie dzielnych żołnierzy nacierających na ziemie przejęte przez wojska Wermachtu. Nie cenzuralne słowa, mocne cut-scenki, komentarze podczas gry, z każdą nową misją przerywniki taktyczne pomagają nam wczuć się w role dowódcy. W potyczkach sieciowych, która pozwala na zabawę aż 8 osobom na jednym polu bitwy, która potrafi ukraść ponad 6 godzin na jedną bitwę ;) to tylko podkreśla jak potrafią być zacięte bitwy. Plac boju podatny jest na zniszczenia, więc będziemy mogli nacieszyć oko nie jednym wybuchem, wyrwą po ostrzałach artylerii. W dodatkowych DLC można zagrać dwoma dodatkowymi armiami - Brytyjczykami oraz Panzer Elite. Krótko mówiąc - dzieje się!

 

 

 

Drugim godnym uwagi RTS'em jest seria gry Twierdza od FireFly Studios, połączenie symulatora budowy oraz strategii zarządzaniem zamkiem. Klimat utrzymany w czasach średniowiecznych, więc pole do popisu jest spore. Zaczynamy grę od podstawowej ilości surowców, złota, poddanych i to od nas zależy jak szybko się rozwinie nasza twierdza, jak będzie wyglądać i jak będzie ona prowadzona - czy twardą surową ręką pełną podatków czy oazą spokoju dla poddanych. Do dyspozycji mamy najróżniejsze budowle ekonomiczne oraz budowle z funkcją obronną, nie tylko możemy postawić wielką wieże, ale również fosę lub wilcze doły. Istotnym elementem w tej grze są walki między graczami, w tym aspekcie również nie zabraknie pomysłów, począwszy od podkopów, Trybusze, katapulty oraz różne jednostki szturmujące mury. Do dyspozycji mamy dwie kampanie dla jednego gracza, jedna z naciskiem na ekonomię, druga zaś z naciskiem na sprawy militarne. Dodać muszę, że pierwsza i druga część tego wciągającego RTS'a jest zabójczo grywalna, niestety nic dobrego o ostatniej 3 części powiedzieć nie mogę, odradzam, żebyście się nie speszyli.

 

 

Ostatnim tytułem z dzisiejszego zestawienia jest nie typowy RTS, jest to połączenie strategii turowej oraz RTS'a, mowa tutaj o serii Total War. Bez wątpienia twórcy Creative Assembly tworzą gry z głową i nie ma co się obawiać gry z tym dopiskiem - Total War. Dzisiaj odpiszę o części Rome II, gdyż klimat starożytnego Rzymu jest mi dobrze znany i przez mnie bardzo lubiany. Na początku gry mamy możliwość wyboru frakcji, każda z nich ma inną kulturę, zwyczaje, jednostki, umiejętności. Możemy określić styl rządzenia włości, decydować o rozwoju wynalazków, sojuszach, paktach i sieciach handlowych. Mapa podzielona została na mniejsze i większe prowincje, posiadanie całej daje nam większe korzyści, możemy przez to obrać politykę całego regionu, a nie tylko pojedynczych miast. O tym wszystkim decydujemy na mapie strategicznej w formie turowej. Częścią RTS'ową są bitwy, oczywiście nie musimy toczyć każdej potyczki, mamy możliwość wyboru gry "szybkiej" o losach decyduje ilość naszych wojsk, doświadczenie dowódcy oraz komputer, bądź możemy sami wziąć sprawy w swoje ręce i prowadzić tysięczne armie do boju za swoje imperium. W bitwach mogą brać udział jednostki lądowe takie jak rydwany, tarczownicy oraz możemy prowadzić bitwę na morzu za pomocą wielkich flot. Nie zabraknie oczywiście machin oblężniczych, najemników. Autorzy gry duży nacisk położyli na szczegółowość postaci, animacji, style walki naszych jednostek. Zadbali również o detale takie jak kamera - rzezi możemy się przyglądać z bliska, toczyć szarże oczami wojownika, pozostałości na polu bitwy jak zwłoki poległych, zniszczone budynki. Warto!

 

Na dzisiaj to tyle!

Miłej niedzieli,

Siema, cześć! ;)

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:46

Battlefield 1: Nie przejdą - Pierwszy DLC

Battlefield 1, knypol17, recenzje, recenzja, Recenzje gier

Doczekaliśmy się pierwszego DLC do Battlefielda, doczekaliśmy się nowych map m.in. Wzgórze Verdun, broni, operacji, doczekaliśmy się nowego trybu gry - linia frontu. Dodatek - Nie przejdą prowadza do gry wiele zmian, balans broni i "wielką armie francuską".

 

 

Zacznijmy od nowości, zacznijmy od nowego trybu gry - Linia frontu, która przynosi orzeźwienie, ale również mieszane uczucia z nim związane. Cóż to jest ta linia frontu? Twórcy już nie raz instruowali nas swoimi filmikami samouczkowymi, tym razem nie mogło być inaczej i przedstawili nam sytuację krótko i obrazowo.

 

 

Sturm i podbój dobre połączenie? Okazuje się, że ... jak najbardziej na tak! Choć gra momentami wygląda jak odbijanie piłeczki w ping-pongu, diabelnie wciąga na długie godziny. Ba! Przez te moje godziny grania spóźniłem się z tym postem ;) Lepiej jest grać niż pisać to rzecz jasna, nie tak samo jasno dla nowych graczy może okazać się fakt, że po zdobyciu punktu strategicznego, możemy nadal spotkać wroga na naszych tyłach. Przypominam szturm i operacja skupia się na podbiciu / zniszczeniu, wyczyszczeniu sektora i jazda dalej... oho zapomnieliśmy o tym, że to jest linia frontu, a każdy może znaleźć się za nią. To niezwykłe połączenie pozwala graczom na swobodę działania, przez co mogą siać zamęt w szeregach wroga. Sam tego doświadczyłem podczas pierwszej batalii, byłem bity niemiłosiernie, aż wróciły wspomnienia z pierwszymi godzinami grania w becie.

 

"W dodatku „Nie przejdą” do walki dołącza nieustraszona, zahartowana w boju armia francuska." - źródło www.battlefield.com

 

Jeżeli zajrzymy do książek to okaże się, że francuska armia taka wybitna nie była, a w grze nic takiego wielkiego nie wnosi. No, może nowe błękitne mundury i szable jako elitarną broń poboczną.

Elitarną z krwi i kości może za to pochwalić się nowa klasa postaci. Zwie się czyścicielem okopów, odziany w ciężki pancerz i w wielką broń główną maczugą przez mnie nazwaną. Z granatem dymnym, odłamkowymi potrafi nie jednego zaskoczyć w takich wąskich pomieszczeniach czy okopach. Szybkość ataku jest dosyć spora by rozprawić się z kilkoma przeciwnikami i uciec przed opadnięciem dymu. Moje pierwsze doświadczenie z bojowym piechurem zakończyła się tylko 5 killami, tylko.. ponieważ kolejna piątka obrzuciła mnie granatami.

 

Na temat dwóch nowych czołgów ograniczę się do tego, że one po prostu są. Podkreślić jednak muszę, że Char 2C jest Behemotem, czyli super wytrzymały i potrafi 2 strzałami pokonać inne czołgi znajdujące się na polu bitwy.

 

 

Za tą bronią stacjonarną właśnie czekałem! Haubica! Niestety nie miałem przyjemności nią sterować, tak się złożyło, że non stop moja drużyna dominowała ;( ale dowiedziałem się nieco na jej temat. Na mapie są dostępne 2 haubice, w bazie wroga i oczywiście naszej. Od początku gry jest przykryta płachtą sugerując, że to jeszcze nie czas na zabawę z tym urządzeniem. Kiedy nasza drużyna jest sobie nie radzi, czyli inaczej ujmując przegrywa, płachta znika i możemy brać się do roboty! Dostępne są 3 pociski: odłamkowo-burzący, dymny, gazowy. Zasięg naszej haubicy wynosi ~200 metrów, a moc rażenia pocisku do 9 metrów.

 

Gratką dla kolekcjonerów mogą okazać się 6 nowych broni pobocznych, z tego 3 są "legendarne" czyli znowu bawimy się w zbieranie puzzli ;)

 

 

Jak ja oceniam dodatek? Bardzo dobrze, bo w raz z nim pojawiła się dodatkowa zawartość ww, ale również balans broni oraz co najważniejsze poprawki! Jeden z nich został poprawiony, ten najważniejszy, o którym pisałem przy recenzji do podstawowej wersji Battlefield 1.

"Usunięto błąd mogący powodować zawieszenie się gry po utracie połączenia sieciowego podczas matchmakingu w Operacjach"

 

Tak miłym akcentem kończę ten spóźniony wpis i uciekam do pracy ;)

Trzymajcie się!

Siema, cześć!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:39

Lego Worlds - Recenzja

Lego Worlds, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Nadszedł dzień, w którym gra Lego Worlds ukazała nam swoje oblicze i sam decydujesz gdzie klocek ma stać, lecz to jeszcze nie jest ten dzień by opanować świat budownictwa...

Zaczynam smutno, zaczynam tak jak zawiodłem się na tej grze. Możliwe, że ze względu na moje oczekiwania albo po prostu inaczej wyobrażałem sobie "wirtualne lego", ale moment, moment! Chyba nie jest  aż tak źle? Nie?

 

 

Zacznijmy od początku.

Studio Traveller’s Tales stworzyło grę polegającą na eksplorowaniu świata tudzież integracji z innymi graczami / NPC, kierując małym żółtym ludzikiem, który przemierza krainy swoim statkiem kosmicznym! Przygodę zaczynamy od personalizacji postaci, na zmianę stroju nie mamy co liczyć, bo naszej garderobie znajdziemy tylko strój kosmonauty, głowa lego kobiety, lego mężczyzny i kilka fryzur. Tylko spokojnie, z czasem będziemy mieć przyjemność odkryć więcej ciuszków i nie tylko!

Lądujemy! Pierwsze minuty w klockowym świecie były problematyczne, począwszy od sterowania...

 

Nie spodziewałem się tej kamery z perspektywy trzeciej osoby, obrotu kamery... na początku WOW! Coś nowego podekscytowany, ale z czasem również z delikatnymi nerwami.

Serio?! Nie wiem o czym myśleli twórcy, ale na pewno nie o dzieciach. Ta gra jest przeznaczona dla najmniejszych, a ten system sterowania i budowania może nie jednemu przysporzyć małego wku@!#@!&.  - o tych nerwach była mowa ;)

 

Niestety tak jest, budowanie przypomina mi nieco programy do tworzenia gier czy tworzenia grafiki 3D, ciągłe obracanie kamerą, różne perspektywy. Nie mówię, że to złe! Dzięki temu jesteśmy w stanie obejrzeć nasze twory z każdej strony, by sprawdzić czy na pewno dobrze zrobiliśmy, odpowiedni kolor, ale wracajmy do tego co napisałem na początku. To jest gra dla najmłodszych. Budowa powinna być prosta i intuicyjna, ale ... sami zobaczcie tego screena. Aspekt najbardziej do poprawy jak moja strona ;)

 

 

 

Lądujemy na planecie, wyspie, świecie, mapie - ciężko mi to nazwać poprawnie, które nie są wielkich rozmiarów, więc szybko się z nią oswajamy. Dosyć szybko również okazuje się, że takich "map" jest więcej, przesadnie podobnych do siebie, jeżeli chodzi o biomy, których również jest mało! Sytuacja nie jest zbyt kolorowa podobnie jak z postaciami niezależnymi, zwierzętami, budowlami, zadaniami dla nas. Wszystko przez generator map, miejmy nadzieje, że z czasem ten aspekt również zostanie ulepszony.

 

Przejdźmy teraz do zadań, bo na nich bazujemy na początku gry, których nie ma za dużo i są zazwyczaj błahe, bez iskry, takie nijakie. Zazwyczaj polegają one na: przemalowaniu klocków, zbudowaniu/skopiowaniu danej budowli, obrona przed klocko-zombie, dostarczanie rzadkich klocków. W nagrodę otrzymujemy złote klocki, klocko-owoce, rzadkie klocki, pieniążki klockowe, za które wykupujemy klocki na stałe. Niestety zadań mamy co najwyżej 7 czy 8. Klocki, klocko, kocki? Za dużo już tego ;)

 

Złote klocki, bo wokół nich kręci się cała zabawa, dzięki którym będziemy mogli odkrywać co rusz większe mapy z nowymi miejscami oraz przedmiotami. Do zdobycia mamy 100 złotych klocków, które możemy otrzymać w nagrodę za wykonane zadanie, czasami znajdziemy je w ukrytych skrzyniach lub goniąc złośliwego zielonego stworka, który ma przy sobie rzadko dostępne klocki ;)

 

Mało, mało, mało i wszystko takie nijakie, nijakie, nijakie. Z czasem to się zmienia, niestety nie misje i lokacje. Musimy poczekać na poprawki i zawartość dodatkową, bo mimo wszystko gra nie potrafi zatrzymać nas na dłużej. Co jedyne zachęca nas do wyłączenia gry i przeproszenia naszych klocków, że chcieliśmy je zastąpić grą komputerową!

 

Co tak ratuje tę grę? Bez wątpienia klockowa oprawa graficzna, humor z jakim można podejść do tej gry, mobilność naszej postaci - niczym pająk wspinający się po ścianach, wiszący na ostatnim klocku, ujeżdżanie świnki czy jazda koparką też nie jest nam obca. Sama podróż w tym kolorowym świecie sprawia, że kąciki ust się uśmiechają.

Streszczenie gry: Początkowa gra wygląda na skanowaniu nowych klocków, niszczeniu i zdobywanie nowych złotych klocków, pływaniu na rekinie oraz latanie na ptaku, kończąc na budowie własnej mapy i budowli. ;)

 

Nie możemy porównać tej gry do Minecrafta, choć jedno je łączy - zaczynamy z niczym, a kończymy na tym co zbudujemy!

Dzięki piękne ;)

Siema, cześć!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 20:35

Knypol - W co ty grasz?! Cz. 1 - RPG

knypol17, RPG

Przyszedł czas na kolejne zestawienie, przyszedł czas na gry RPG - Role-Playing Game, czyli takie w, których gracze wcielają się w role wykreowanych postaci. Często historia tych gier wymusza na nas presję wyboru, moralnych i nie tylko, chęć osiągnięcia osobistych lub z góry określonych celów. Podążamy przez krainy, nieustannie gnamy do przodu, tak jak nam każe los!

 

 

Zacznijmy od mojej pierwszej gry RPG, w którą zagrałem, mianowicie Fable: Zapomniane opowieści.

Jest to gra, która pierwotnie powstała na pierwszego Xboxa i następnie została przeniesiona na PC'ty. Warto było jednak poczekać, ponieważ twórcy dodali m. in. nowe misje, lokacje, nieco rozbudowana została również fabuła, ale wszystko po kolei.

 

 

Fable: Zapomniane opowieści przenosi nas do świata Albionu, w którym nasze wybory decydują o tym kim się staniemy, nie chodzi tutaj o nasze umiejętności czy wygląd, ale o to jak postrzegać nas będą mieszkańcy. Możemy zostać wielbionymi przez ludzi herosem, chodzącym pośmiewiskiem lub łotrem, a nawet złem wcielonym przed którym ludzie będą uciekać.

Grę zaczynamy jako mały chłopiec, kończymy jako starzec. Z biegiem czasu rosną nam włosy, pojawiają się zmarszczki, blizny od ran zadawanych przez wrogów.

 

Wróćmy jednak do historii tego małego chłopca. Wszystko zaczyna się nie przyjemnie, to wszystko ze względu na bandę zbirów, którzy napadli i zrujnowali całe miasteczko zabijając przy tym naszego ojca. Ratuje nas jednak jeden z bohaterów Albinu i zabiera nas do gildii bohaterów. Od tego czasu szkolimy się i wykonujemy misje, które dają nam sławę oraz pieniądze. Rozprawiamy się ze złem, ale to my możemy stać się jeszcze większym.

 

System walk jest prosty, łatwy i przyjazny, nie musimy być nie wiadomo jakim super graczem by móc dobrze władać mieczem. HA ! właśnie jeśli chodzi o nasze umiejętności i zdolności to wcale nie musimy używać miecza by pokonać niebezpieczeństwa, które napotkamy na naszej drodze.

Mamy do dyspozycji szeroki wachlarz wyboru jaką bronią będziemy się posługiwać czy to wręcz - miecz, katanę, topór, młot itp., czy to na dystans - łuk, kusza, albo jedno i drugie dzięki użyciu magii. Oczywiście możemy łączyć magię z nasza bronią np. z młotem by ten stał się bardziej efektywny.

System personalizacji jak na tamte czasy, wyprzedał epokę! Począwszy od naszej zbroi, broni do fryzury i tatuażu kończąc. Zależności jaką ścieżkę wybierzemy możemy mieć nad głową aureolę, bądź wyrosną nam rogi, a nasze oczy będą płonąć złością!

Fable w bajkowy sposób przenosi nas do krainy pełnej przygód, krainy którą warto zwiedzić. Gra nie tylko dla "dużych" chłopców, ale również dla tych młodszych.

 

 

 

O Myrtanie słyszał i widział każdy wielbiciel gier RPG, więc nie mogłem przejść obojętnie obok gry Gothic, ba serii! Studio Piranha Bytes stworzyła wybitne projekty, nawet Risen, który jest namiastką Gothica potrafi wciągnąć nas w świat tytanów.

Wróćmy jednak do naszego "Bezimiennego" bohatera, który zaczyna jako skazaniec, a kończy jako wysłannik boga Innosa, który ma powstrzymać zło. Historia choć w pierwszej części liniowa bujna w zwrotny akcji.

 

Głównymi atutami Gothica jest otwartość świata, niezależność postaci, możliwość przynależność do "klanu" / gildii. Rozwijać naszą postać możemy dzięki punktom rozwoju - 10 co poziom. Niestety nie możemy rozdać sobie tych punktów od tak w drzewku, musimy odnaleźć bożka lub osobę, która nas nauczy danej umiejętności. Oprócz punktów rozwoju oczywiście będziemy musieli wydać nasze momentami ciężko zarobione pieniądze.

Jak na swoje czasy gry Piranha Bytes cieszą oko jak mało jaki tytuł, zjawiskowe lokacje nie przestają zadziwiać swoim pięknem. Z każdą kolejną częścią wygląda to lepiej, nie tylko graficznie, ale również zostały dodane umiejętności takie jak otwieranie zamków, kieszonkostwo itp.

Ważnym aspektem tej gry jest oczywiście akcja i walka, gdzie w tej serii na pewno nam nie zabraknie!

 

 

 

Na sam koniec zostawiam rodzime dzieło RED'ów... wiem, wiem. Każdy domyślał się, że "Biały Wilk" znajdzie się na tej pierwszej liście RPG'ów wartych zagrania. Trudno się dziwić, skoro wszystkie trzy części gry o Geralcie z Rivii są co najmniej bardzo dobre.

 

Gra oparta na sadze fantasy Andrzeja Sapkowskiego, historia opowiada o legendarnym wiedźminie - zawodowca w zabijaniu potworów. Geralt z Rivii białowłosa legenda, która straciła pamięć, przeznaczenie pozwoliło mu wrócić do żywych, by znów namieszać na ziemiach Krain Północy. Historia jaką mamy przyjemność zagrać dzieje się po wydarzeniach w książce, ale przeczytanie jej pozwoli nam lepiej zrozumieć świat. Świat, który nie jest kolorowy, jest do granic przesadnie podobny do naszego realnego, szary i ponury. Świat, w którym królują ludzie posiadający władzę, pieniądze. Świat, w którym zwykły mieszkaniec jest mniej niż pionkiem w grze, nic nie znaczącym pionkiem.

 

Wróćmy jednak do wojaczki, gdzie góruje walka wręcz. Nie ważne czy to mieczem stalowym - na ludzi, czy to wykonanym ze srebra - na potwory, walki są szybkie i dynamiczne, a każdą z nich możemy rozegrać inaczej, pomagają nam w tym różne style, znaki - 5 do wyboru, petardy - wybuchające, ogłuszające, podpalające itp. oraz eliksiry dające tymczasowe bonusy.

 

Przyszedł Czas miecza i topora, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy... czas wielkich intryg i czas wplątania się co rusz inne kłopoty, więc nudzić się nie będziemy.  No, może w przypadku pierwszej części walka pozostawia jeszcze wiele do życzenia, a fabularnie, ilością lokacji, postaci stoi na wysokim poziomie, tak w drugiej części góruje bitka. Wyciągnijmy z "jedynki" wielki otwarty świat, większą linie fabularną, dużą ilość misji pobocznych, mnóstwo pięknych widoków i setki godzin grania. Z "dwójki" natomiast bardziej rozbudowany system rozwoju postaci, bardziej emocjonujące walki, ba! Grafika. Zbierzmy te rzeczy w jedno i bardziej dopracujmy i wychodzi nam - Wiedźmin 3: Dziki Gon!

 

Widzimy się następnym razem,

Siema, cześć! ;)

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 18:09

Resident Evil VII - Recenzja nie taka straszna ;)

Resident Evil, recenzja, recenzje, Recenzje gier, knypol17

Istnieją takie rzeczy których chcielibyśmy uniknąć jedną z nich jest dom rodzinny Bakerów. Choć zaczynam tak banalnie jak analogicznie zaczyna się historia, kończę równie obrzydliwie. Siódma część serii firmy Capcom zszokowała większość graczy począwszy od tego, że świat eksplorujemy z perspektywy pierwszej osoby czy charakteru gry. Mamy teraz do czynienia z survival horrorem z elementami logicznymi, które momentami przyprawiają o frustracje. Z resztą nie tylko przez to, ale o tym za chwilę.

 

Zaczniemy od fabuły, tak jak wcześniej wspomniałem zaczyna się błaho.

Ethan - nasz Bohater otrzymuje maila od swojej zaginionej żony - Mia. Po trzech latach próżnych poszukiwań pojawia się nadzieja na odnalezienie kobiety całej i zdrowej. Dlatego udajemy się do Duvley w Louisianie. Ba! Z łatwością znajdujemy tam niby już opuszczony dom państwa Bakerów. Na pozór początek idzie spokojnie, bez większych trudności odnajdujemy pierwsze  szczątki ludzi... pierwsze drzwi i pierwszą głuchą ciszę. Chciałbym się zatrzymać dłużej i nie chodzi mi teraz o przerwę od stresu, ale ze względu na klimat jaki tam panuje. Twórcy zadbali to o każdy detal - charakterystyka pomieszczeń - niczym z dobrego horroru, sposób poruszania się - intuicyjny, przeszukiwanie danej lokalizacji, no i tego co najważniejsze przynajmniej dla mnie to dźwięk. "Wypieszczony" został każdy odgłos zaczynając od odgłos kroków, otwieranych drzwi, lodówek, szuflad, rozgrzanych żarówek do kapiącej wody. Pytacie jak z postaciami? BA! fenomenalnie zagrane rolę przez lektorów! Rzekłbym, że zasługują na pochwałę i pomimo delikatnych błędów nie bałbym się ocenić tego aspektu nie inaczej jak najwyższą notą. Lokacje jakie dominują w REVII to domy z wąskimi korytarzami i skrzypiącym drzwiami z różnorodnymi "znajdźkami" i kryjówkami. A co za pierwszymi drzwiami? Wejście do "raj-horroru".

Tak, wiem brzmi to prze dziwnie, ale co byście powiedzieli na to.

 

 

Powietrzu unoszący się kurz, pękające ściany, na przemian pokoje pełne światła z poczuciem takiego ciepła rodzinnego, a drugie mroczne budzące grozy. Pomówmy teraz o Ethanie, nie to już nie jest komandos uzbrojony po zęby w granaty i maczety. To zwykły szary człowiek machający nożem jak cepem bez gracji i precyzji, to samo dotyczy się strzelania. Momentami wydawało mi się, że nasz bohater to stary upośledzony pryk bez ręki na dodatek ;) ale jest to zrozumiałe przecież nie każdy człowiek w życiu miał styczność z bronią. Trzeba dodać, że przeciwnicy są bardzo wytrzymali i niekiedy to zmusza nas do zrezygnowania z bezpośrednich starć. Oprócz elementów survival z minimalną ilością amunicji, ograniczoną ilością miejsc w ekwipunku znajdziemy ciekawe gry logiczne, znajdźki. Bądź co bądź to ważna część tej gry, bez rozwiązania niektórych łamigłówek nie przejdziemy dalej. Niekiedy bywa to trudne jak z łopatą goni nas gospodarz i pan rodziny Jack albo frustrująca mamuśka Marguerite. Kolejnym ciekawym elementem są nagrania na kasetach po VHS, bowiem podczas odtwarzania my przenosimy się na miejsce osoby nagrywającej. Skoro już wspomniałem o nagraniach to dodam, że nagrywając się na sekretarkę możemy zapisać stan gry. Sekretarki są dostępne tylko w nielicznych miejscach, więc nie ma mowy o częstym save'ie.

 

Na sam koniec dopowiem jedno ta gra uświadamia niektórych jak może wyglądać wkurwiona kobieta ;)

 

 

Pozdro,

siema cześć.

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

 

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 17:49

Knypol - W co ty grasz?! Cz. 1 - Dla dzieci ;)

knypol17

Zaczynam tworzyć serię zestawień gier, z którymi miałem przyjemność się "spotkać". Będę pisać o tym w co grałem, w co gram, w którą grę będę grać mimo upływu lat, w co warto zagrać według mnie rzecz jasna. Zestawienia te będą dzielone na kategorię typu: RPG, logiczne, strzelanki etc. Do każdego tytułu napiszę krótką recenzje / moje odczucia z gry. Jestem tego świadomy, że gry które spodobały się mojej osobie, nie koniecznie muszą Wam się spodobać. Są to opinie subiektywne, z którymi oczywiście nie będziecie musieli się zgadzać.

 

Zaczynamy!

Na pierwszy ogień poleci coś czemu nikt nie jest w stanie się oprzeć  - gry dla dzieci!

 

Bądźmy ze sobą szczerzy, kto chociaż raz nie zagrał w grę np. serii LEGO ?

No własnie, nie mówi się o tym otwarcie, ale przy nich się dobrze bawimy, a będziemy się jeszcze lepiej bawić jeśli obok nas będą znajomi, przyjaciele.

 

Rozpocznę od gry, która niedawno wpadła w moje ręce, nowa tutaj o "Plants vs Zombies GW2". Gra studia PopCap w komiczny sposób przenosi nas w świat wojny między roślinkami a zombiakami oprawa graficzna w kreskówkowym, zabawnym, klimacie.

Mamy możliwość wyboru po której stronie staniemy. Do dyspozycji mamy 6 postaci, każda różni się wyglądem , który można spersonalizować oraz zdolnościami. Tryb gry jest nam dobrze znany z części pierwszej, jedną z nich jest obrona bazy czyli ogródka z roślinkami, które chętnie zjadane są przez zombie ;) Zdecydowanie polecam.

Ten tryb przeznaczony jest dla 1, 2, 3, a nawet 4 graczy, jednak na jednej konsoli mogą zagrać tylko 2 osoby - zalecam grę na dużym telewizorze ze względu na podział poziomy ekranu.

Drugi z trybów to typowy TeamDeathMatch przeznaczony dla 24 graczy - która drużyna zabije szybciej odpowiednią liczbę przeciwników - wygrywa.

Dobra zabawa gwarantowana! ;D

 

 

Szmatkoszkrabki czekają na ciebie w kreatywnym świecie Imagisfery ! - czyli moja druga propozycja na udany wieczór z rodziną lub z przyjaciółmi to LittleBigPlanet 3.  Do tego tytułu z początku nie podchodziłem poważnie sądząc, że ten tytuł przeznaczony jest dla najmłodszych odbiorców. Szybko zmieniłem zdanie gdy otrzymałem ją w prezencie od narzeczonej i zagrałem. O ile posiadacie maszynkę od Sony, to zapewne słyszeliście, bądz graliście już w ten tytuł. Gra, która dysponuje własnym wątkiem fabularnym, przenosi nas na planetę Bunkum. Planeta staje przed ogromnym zagrożeniem ze strony trzech potężnych tytanów. Z odsieczą przybywają Sackboy, Toggle, OddSock i Swoop! Czwórka przyjaciół łączy siły by sprostać siłom tytanów. Gra, w którą możemy eksplorować w czwórkę jednocześnie na jednej konsoli tzn. że jeżeli posiadamy 4 pady to nikt na kanapie nie będzie się nudził, co najważniejsze nie będzie się śmiał tylko z ciebie ;)

Mimo, że jest to gra dla dzieciaków, to nie należy do najłatwiejszych, jeżeli dodamy to, że gramy w czwórkę kiedy nie trudno o pomyłkę, która postać jest nasza. Oprócz trybu fabularnego posiadamy kreator do tworzenia własnych mini-gier, poziomów, planet, a po podłączeniu do sieci internetowej możemy udostępniać nasze dzieła i pobierać twory innych członków IMAGISFERY! To jest gra, która nigdy się nie kończy, bo nasza wyobraźnia nie zna granic!

 

 

 

Trzecim klockiem... yyy tzn. grą, a może serią gier? Z resztą nie ważne z jakim tytułem się spotkacie z dopiskiem LEGO zabawa wygląda podobnie, podobnie klockowo, logicznie, zabawnie. W serii gdzie różni się jedynie opowieść i postacie, bo schemat gry i sterowanie pozostaje takie same. Mimo tego, że różnice między częściami są niewielkie, a jednak każda z tych zręcznościówek cieszy analogiczny sposób. Jeżeli zastanawiacie się, którą część wybrać to w ciemno możecie brać tą bliższą naszemu sercu... bądź pierwszą lepszą ;)

 

Na początku zaczynam skromnie, ale z czasem biblioteka gier będzie się powiększać!

Pozdro!

Siema, cześć

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 17:47

Titanfall 2 - czyli roboty w natarciu!

Titanfall, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Ten tydzień zaczął się elektrycznie, wszystko dzięki targom CES. Nie będzie lepszej okazji niż ta by opublikować kolejną recenzje. Nie, nie chodzi tutaj o impreze, lecz o wielkie roboty, które nazywamy tytanami. Oczywiście mowa tutaj o Titanfall 2, nowe dzieło EA - studio Respawn Entertainment.

 

 

Do tego tytułu podchodziłem z lekkim dystansem, bo sami wiecie z poprzednich recenzji jak traktuje gry z turbo gadżetami. Jakby tego było mało, chciałem odpuścić sobie kampanie na wstępie, po pierwszych 5 minutach sądząc, że tak będzie wyglądać cały scenariusz - 3 minuty samouczek, minuta strzelania, uwaga cutscenka 2 minuty, następne 5 szukanie baterii i tak w kółko. Nie wiecie jak bardzo się cieszę, że jednak się wstrzymałem z tą decyzją i dałem szanse tej historii. Nie mówię tutaj o oskarowym hicie, ale przygodzie, która jest warta kilka godzin z naszego życia! Fabuła jest przyziemna i przypomina większość hollywoodzkich filmów, ale mimo to wciąga niesamowicie. Wszystko za sprawą naszego kompana - tytana. Na pierwszy rzut oka widać jak bardzo twórcy kładą nacisk na relację między bohaterem - Jackiem Cooperem, a naszym blaszakiem -BT-7274 Tytan typu Vanguard.  Jak to zazwyczaj bywa zaczynamy od menu startowego ;) albo od stron konfliktu: Ruch Oporu, do którego Jack należy i IMC czyli ci źli. Podczas pierwszej poważnej misji ginie jeden z pilotów, los chciał, że to ten sam co nas uczyć. W ostatnich minutach życia przekazuje nam swojego tytana, sprzęt i misję do wykonania. Marzenie bohatera się spełnia został, ale to dopiero początek tej historii. Po tym krótkim wstępie czas na rozgrywkę i mechanikę gry. Początki zawsze są trudne, na dodatek próbowałem zrezygnować z "turboplecka", ale czym bardziej chciałem o nim zapomnieć tym częściej mi przyszło go używać. Po chwili te wszystkie powietrzne sztuczki, których uczyliśmy się w "magicznej kapsule wiedzy" zaczęły przypadać mi do gustu. Gra stała się bardziej dynamiczna, elastyczna i ... łatwiejsza? Kacper, zlituj się chociaż raz. Wiadomo, że łatwiejsza jak do dyspozycji masz maskowanie, pakiet skokowy pomaga nam w przemieszaniu się z niewiarygodną prędkością, kończymy na metrowych wślizgach i atakowaniu z boku czy od tyłu wroga.Niczym Predator znikamy na chwile, przeskakujemy kilkadziesiąt metrów i atakujemy z zaskoczenia, siejąc spustoszenie i strach.  Na polu bitwy możemy poczuć się jak greccy herosi - niepokonani. Jest to niebywałe przeżycie grać kimś takim, wszystko wykonujesz z gracją i finezją. To nieco podniecające być dominatorem pola bitwy ;) A gdy robi się na prawdę gorąco z odsieczą przybywa BT. To trochę głupie, ale przywiązujemy się do naszego bądź co bądź blaszaka, pomagają nam w tym przerywniki dialogowe, oczywiście nie jest to RPG, więc na bogate wybory i co najważniejsze na dłuższe rozmowy nie ma co liczyć. Musimy się zadowolić minutowymi rozmowami + 2 opcjami odpowiedzi / pytań. Mało, ale wystarczająco, jednym ten aspekt może się podobać, a innym nie - dla tych co wolą wysłuchać z góry narzuconą opcję dialogową. Kwestia gustu, osobiście wybieram te opcję pierwszą, skoro to ja mam grać jakimś tam Jackiem, to jech ten Jack będzie bardziej przypominał mnie niż kogoś innego. Chociaż w przypadku relacji bohater - tytan, wybieramy to co nam bardziej odpowiada, jak go traktujemy. Przyjdźmy do samego tytana, w trybie kampanii mamy jednego tytana, ale wyposażenie możemy zmieniać w każdej chwili. Przez słowo wyposażenie, mam na myśli zestawy działek, wiadomo na początku do dyspozycji mamy jeden, a z czasem zdobywamy nowe. Same walki z "Bossami" nieco zwalniają tempo gry, musimy grać bardziej taktycznie przez co gra wydaje się być bardziej zróżnicowana. No właśnie, zróżnicowana jak lokację do których się udajemy, raz otwarty świat, raz w kompleksie, raz w powietrzu, raz w natarciu na bazę, żeby tego było mało na statku. Zapomnimy o istnieniu wrażania, że gdzieś tutaj byłem, gdzieś to wcześniej widziałem. Nie spodziewałem się tak dobrej kampanii po grze, która od samego początku była skupiona na tryb Multi. Wielkie high five dla twórców.

 

 

 

 

Tryb Multi, o którym nie napiszę zbyt wiele, krótko, a dosadnie. W trybie Multi mamy do dyspozycji kilka tytanów i każdego z nich możemy spersonalizować, to samo dotyczy naszą postać. Sam system poziomowania i zdobywania gadżetów jest przyjazny i wszystkim znany - poziom - zdolność, gadżet, styl do personalizacji. Gra daje w kość od samego początku, więc szybko musimy przypomnieć sobie o naszych zdolnościach/trickach, których się nauczyliśmy podczas gry w kampanii. Tak na prawdę w sieci jesteśmy w stanie w pełni wykorzystać potencjał pakietu skokowego. Tak jak czuliśmy się bezpiecznie w tytanie tak teraz musimy działać znacznie szybciej i ostrożniej. Nie walczymy już z botami, lecz z pilotami takimi jak ty. Nie będziemy mieli czasu na zastanawianie się i pisanie o tym recenzji, te energiczne tarcia przechodzą w nowy szybszy poziom. Jeżeli słyszałeś o Titanfall 2 to wiedz, że jest to dobra produkcja. Jak pod względem kampanii jak i trybu Multi, który wciska w fotel.

Takim pozytywnym finałem kończę dzisiejszy dzień i wpis.

Zapraszam do obejrzenia moich albumów: 

https://plus.google.com/u/0/102213894969906521830

 

Pozdrawiam,

siema, cześć ;)

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 17:42

Recenzja Call of Duty: Infinity Warfare

call of duty, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Po udanym remasteredzie teraz pora na mniej udaną najnowszą część serii Call of Duty. Infinity Warfare od początku nie przemawiało do mnie, ze względu na futurystyczny klimat i słabe poprzednie odsłony. Mało tego jakość dubbingu na samym wstępie mnie poraziła - bywają fatalne momenty, a grafika nie jest górnych lotów, ale o tym później. 

MASAKRA! Graficzne dno - ale o tym na końcu

 

Zacznijmy od kampanii dla jednego gracza, rozpoczyna się spokojnie od misji odzyskania broni, a kończymy standardowo na wybuchu wojny w całej galaktyce. Studio Activision starało się wrócić na stare tory, udało im się tylko po części. Nadal możemy poczuć, że to ten sam stary CoD, mimo tego, że mamy do czynienia z dopalaczami i gadżetami różnego typu. Scenariusz nie jest do końca udany, ale akcja utrzymana na wysokim poziomie. Tryb dla "Singla" nie pozwoli nam odpocząć choćby na chwile, cały czas gnamy do przodu i na ekranie non stop coś się dzieje. Misje są lekko zróżnicowane, nie jesteśmy "uziemieni" od checkpointa do checkpointa, momentami mamy do dyspozycji spacer w kosmosie z karabinem w ręku tudzież walkę Stalkerem - czyli wsiadamy za stery kosmicznego myśliwca bojowego. Skoro o misjach mowa to dodam, że w Infinite Warfare twórcy dali nam wybór między misją główną, a poboczną. W ten sposób odrywamy się nieco od tej liniowości, by odsapnąć od głównego wątku i postrzelać do wrogów, zdobyć dodatkową broń, gadżet czy modernizację, które mogą się przydać w dalszym etapie gry. Zadania poboczne wyglądają nijako, wyglądają jak typowy "Kopiuj / Wklej" albo wsiadamy w Stalkera albo musimy się przemknąć na statek / bazę wroga zabić wszystkich zdobyć cenną rzecz i powrót do bazy. Są to zadania krótkie do max. 10 minut tzw.  pospolity zapychacz. Wszystkie misje dostępne mamy w konsoli głównej na statku, przypomina to nieco Mass Effect - statek Normandy. Kolejny dla mnie minus to wszędzie na siłę wkładany jest  przycisk "F"! Otwórz naciśnij "F", zhakuj naciśnij "F", wygraj misję naciśnij "F". Rozumiem jakaś interakcja musi być, ale nie w ten sposób, nie tak monotonny. W fabule dużo mówi się o poświęceniu i na dbaniu o swój zespół - Kontrast! W grze mamy nie tylko do czynienia z konfliktem "dobra ze złem" - KSNZ a FOK, ale również dwóch różniących się idei, z którymi nasz bohater się zmaga. Po zakończeniu gry otrzymujemy nowy poziom trudności - Specjalista, to coś pokroju poziomu realistyczny. Po uruchomieniu gry na danym poziomie pojawia się postać w rogu ekranu, która informuje o stanie zdrowia postaci. Czyli nici z chowania się za osłoną i czekaniu aż wszystko wróci do normy. Dostaniemy w nogę? - Będziemy utykać. W głowę? - Możemy stracić hełm i powietrze nam ucieknie. To coś dla wprawionych ludzi, lubiących wyzwania - jednym słowem maniaków!

Tak wiem, mało screenów wrzucam, ale uwierzcie nie chcecie tego widzieć ;(

 

 

 

 

Przejdźmy do trybu multi, która nie zmieniła się znacząco od czasów MW czy BO3. Szybka, dynamiczna rozgrywka, również mamy tryb zombie, ale nic poza tym. Miałem cichą nadzieje, że będziemy mogli wskoczyć w Skalkera i latach między asteroidami, ale nic łudziłem się. Wróćmy do naszej grafiki, no właśnie tutaj Activision nie zabłysło, postanowiło tak - patrz link niżej: http://pclab.pl/art71910-5.html

 

AUTOMATYCZNA OPTYMALIZACJA I DOBÓR TEKSTUR!?!?!? CO TO KU@$#@ JEST?! W BF1, Titanfall czy w innym najnowszym tytule nie miałem problemu z uruchomieniem gry co najmniej w rozdzielczości 1920x1080 przy 50kl/s + przy ustawieniach średnich czy wysokich. Kacper to jest technologia XXI wieku, wszystko robi się samo, więc jak nie masz najnowszej karty graficznej albo jedną z nowszych musisz mieć tekstury jak na XBoxie albo na Amidze. 

Kur#@ no nie... ;)

 

Jakby tego było mało co jakiś czas wita Nas szanowny kolega Wczytaj! ;)

 

Policz do 10 i pisz dalej...

Pozdrawiam!

Siema, cześć ;) 

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 17:29

Recenzja Call of Duty: Modern Warfare Remastere

call of duty, knypol17, recenzje, recenzja, Recenzje gier

Misja "Recenzja CoD:MW Remastered"

20 listopada 2016 20:12

Murowana Goślina, biurko szefa

Sierż. 'Knypol17' Kacper Włochal

22. Pułk SASoBlogerów

 

 

KP: Kiedy ostatnio grałeś w dobrego CoD'a ze mną w tle?

K17: To było dawno sir, rok 2007 listopad...

 

Nowy stary Call of Duty: Modern Warfare doczekał się odświeżonej wersji, mimo tego, że obiecałem sobie " Nie kupię nigdy więcej nowego CoD'a " nie mogłem przejść obojętnie obok tej części serii. To było jak powrót do przeszłości, do czasu mojej "młodości", czasu Osamy bin Ladena, czasu "misji" w Iraku, klimatu wojennego i terroryzmu. Cieszyłem się z jednej strony jak głupi odchodząc od kasy, ale z drugiej pozostał nie miły posmak chytrości twórców. Mimo tego, że kupiłem grę, otworzyłem pudełko, wykorzystałem kod i otrzymałem dwie gry - tak, dobrze czytacie, jeżeli chcesz grać w remastera musisz kupić najpierw najnowszą część z serii CoD! WIELKI MINUS, ale o tym później. Nie boję się napisać, że to jest najlepsza część serii, jedyna i niepowtarzalna, a te odświeżenie jedno z najlepiej wykonanych jeżeli chodzi o grafikę! Dlaczego? Sami zobaczcie te screeny: 

 

 

 

 

 

Została podrasowana i to ostro - rozdzielczość, modele twarzy, broni, nowe oświetlenie i cienie! Niestety na ultra - ultra grać nie mogę ze względu na ograniczenia sprzętowe, ale różnica już jest zauważalna na niskich ustawieniach, a co dopiero na średnio-wysokich jak u mnie. Nie ma co jednak liczyć na coś więcej, mówię tutaj o animacjach, nawet cios nożem został ten sam, o poprawkach, bo nadal możemy doświadczyć psychicznych zachowań kapitana Price'a albo Gaza, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni, że całą roboty wykonujemy my ;) Drobne poprawki by się przydały, ale po co? Kolejne lenistwo studia! Gra prawie idealna co? A w mojej recenzji co chwile występuje jakieś "ale". Wróćmy do pierwszego uruchomienia gry i mojej cieszącej się jak dzieciaka miny. Kampania dla jednego gracza, która wygląda jak nie jeden film wojenny weźmy np. "Helikopter w ogniu" myślę, że to dobre porównanie. Dobre określenie będzie jeżeli powiem, że to jest gra film, reżyseria, scenografia, tekst, akcja, wpadanie w tarapaty i nawałnica kul. Szkoda tylko, że minęło tyle czasu od premiery tej gry, a twórcy nie potrafią powtórzyć tego co zrobili albo przewyższyć swojego dawnego dzieła. Przejdźmy może do gry multi, tutaj też za wiele się nie pozmieniało. Nadal mamy dynamiczne, szybkie walki w wąskich korytarzach i przejściach na małych mapach gdzie non stop coś się dzieje. Na szczęście multi bez turbo kosmos hiper mega na petardzie laserów, dopalaczy, skoków po 600 m w górę czy sprintów po ścianie niczym Neo z Matrixa.


 

Za to mamy oznaczenia - emblematy, medale, naszywki. Na początku nie mogłem się przyzwyczaić do tego trybu gry w Multi, grało się świetnie to było coś innego. Coś odmiennego, bo do tej pory młócę w inną strzelaninę.  Tak chodziło mi o BF1. Muszę o tym wspomnieć, bo to nie da mi spokoju. Dla mnie nie ma co porównywać tych dwóch tytułów do siebie. Oczywiście łączy je to, że napieprzasz do przeciwnika, ale to nie jest ta sama para kaloszy! CoD to CoD, a BF to BF i BASTA! Koniec końców wspaniale jest wrócić do takich gier, sentymenty zostają sentymentami, ale kto by nie wrócił skoro jest to dobre i warte poświęcenia swojego wolnego czasu? Ostry minus za to, że musimy kupić w zestawie z Infinity Warfare - 200 zł + 

Trzymajcie się mocno, bo za tydzień CoD: Infinite Warfare... i tutaj zacznie się mordęga!

Pozdrawiam!

Siema, cześć! ;)


Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 11:44

Recenzja Battlefield 1

Battlefield 1, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Od ostatniego razu kiedy pisałem o Battlefieldzie 1 minął miesiąc, a od premiery aż dwa tygodnie. Emocje w ciąż duże, a w serwerowniach robi się gorąco, podobnie jak u mnie w pokoju za jednostką centralną. To odpowiedni moment by móc pisać spokojnie o tym dziele studia DICE.


Nowa odsłona serii wysyła nas 100 lat wstecz i powiem Wam robi to z klasą. Nie mówię tutaj o "kampanii" dla jednego gracza, bo to jednym słowem dno. Nie oszukujmy się, seria Battlefield słynie z trybu multi, wielkich map, czołgów, samolotów, a ta kampania - o ile możemy ją tak nazwać, powinna nazywać się "Samouczkiem z nutką fabuły. Od czasów Battlefield 1942 nie śniło mi się, że ta seria będzie miała jakąkolwiek historię. Nie spodziewałem się żadnej rewelacji z tej strony i dobrze, bo bym się najzwyczajniej zawiódł. To co mogło być lepsze:

1. Czas gry - który podbija wszystkie rekordy, gdy fabuła nabiera sensu i robi się ciekawie nagle kończy się jakby nigdy nic. Next please! 

2. SI - nawet na trudnym poziomie trudności przeciwnicy nie robią wrażenia, momentami chowają się za osłoną, której nie ma.

3. Bugi - tak w "kampanii" zdarzają się kicze, które psują jakość gry, nie tylko ten z chowaniem się za osłonę, ale również czołgi, które respią się w bunkrach czy na osłonach i są zablokowane.

Jedyne co tą kampanie może ratować to: klimat gry, ciekawy pomysł na fabułę, grafika, która ucieszy oko każdego. Nie bójcie się! Klimatu wojny totalnej w trybie wieloosobowej Wam nie braknie, powiem inaczej. Jest tego znacznie więcej! 

 

 

 

 

Dym, spalona ziemia, gaz z lewej, ogień z prawej, z góry moździerz i bombowiec, na wprost zbliża się 20 albo 32 innych graczy, którzy chcą Cię brzydko mówiąc zaj$#!bać. Czyli już wiecie jak się czułem podczas pierwszej bitwy, pierwszych 15 minut nie pamiętam - albo nie chce pamiętać. To było jak starcie z Pudzianem 1vs1, byłem zmieszany z błotem. Tyle ile złego mógłbym napisać o singlu, tyle mógłbym napisać o grze online, ale dość z ogólnikami. Czas na konkrety, czyli zaczynamy jak zawsze od Menu Głównego. Jak dobrze pamiętacie lub nie pamiętacie, nie czytaliście mojej recenzji wersji Bety, wszystkie przypuszczenia się sprawdziły. Od tamtego czasu nic za bardzo się nie zmieniło, nic nowego nie dodano, żebym się dłużej w to zagłębiał. Dlatego przejdźmy do trybów gry online. Nowością są "Operacje" - czyli inaczej Szturm po lekkim tuningu - polecam naprawdę warto! Szturm, ale teraz na kilku frontach, co to znaczy? Atakujący mają do dyspozycji 3 batalion / ataki / szanse by przełamać linie obronne wroga, sektor po sektorze. Przejęcie sektora liczy się z przejęciem punktów kontrolnych, a nie jak w standardowym szturmie na neutralizowaniu celu A i B. Dlaczego taki manewr? Chodzi głównie o współpracę, o to by na polu bitwy non stop coś się działo, zmotywować cały zespół do przejęcia 2 punktów i utrzymania ich. Tak! Dobrze przeczytaliście - przejąć 1 punkt utrzymać i zdobyć następny! Nie tylko zniszczyć i jazda dalej! To by było za proste! Jeżeli wszystkie sektory będą zdobyte przez atakujących obrońcy się wycofują do następnej linii obrony - jaką jest następna mapa. Po pierwszej porażce atakujących, z pomocą przybywa jeden z trzech behemotów. Hola, hola, ale to nie koniec nowości, oczywiście mamy: Operacje, Szturm, DM, Podbój Dominacje i ... Gołebie wojenne! Przypomniała mi się bajka Łap gołębia - Dastardly i Muttley ; D

 

 

Podobne do zespołowego DM, ale z tą różnicą, że co jakiś czas na mapie w losowym miejscu pojawia się nasze ptaszysko, które musimy zdobyć i wysłać do bazy. Oczywiście musimy to zrobić przed naszym przeciwnikiem. Dodatkowym smaczkiem jest pakiet bojowy z skinami do broni - tak wiem to już było w czwórce, ale tutaj mamy też do zdobycia legendarną broń poboczną, którą musimy zbierać w częściach. Przejdźmy do samej rozgrywki jest zaj$%biście, krótko i na temat. Nie tylko możemy nacieszyć oko - nawet przy ustawieniach średnich i 1080P tak jak u mnie, ale również twórcy posłuchali graczy i naprawili / zbalansowali kilka istotnych kiczów. Będąc trupem nie musisz trzymać klawisza by, ktoś przybiegł i Cię zreanimował, czołgi są z kartonu, więc jak nie umiesz poruszać się tym pojazdem zalecam karabin i biec przed siebie, bo nie wjedziesz w sam środek mapy i nie będziesz nabijał kille, tak już się nie da. Studio DICE wie jak robić wojny w świecie wirtualnym i tym razem pokazali się z dobrej strony. Niestety nadal czekamy na to co Tygryski lubią najbardziej - Tryb Hardcore, ale o tym w nowym "niusie" poniżej:


Jeżeli masz PC i co chwile wywala Tobie BF1 - przestał działać, nie martw się, nie tylko Ty to masz. Czasami to wina serwera, a czasami nasza. Nie warto pisać do twórców, bo oni nie odpisują za szybko, możesz zrobić tak - u mnie działa, zaczynamy:

1. Zaktualizuj sprzęt- no niestety jak nie robisz tego na bierząco to teraz trochę Ci to zajmię!

2. Wyłącz programy z liczniekiem FPS - serio mówię, wszystkie frapsy, afterburnery i Nvidia Experience to przede wszystkim

3. D:\Program Files (x86)\Origin Games\Battlefield 1\__Installer\vc\vc2012Update3\redistZainstaluj to jeszcze raz 

4. Pracuj w trybie okienkowym ; )

5. Origin > Ustawienia > Origin w grze > Wyłącz ; )

6. Odinstaluj MSI Afterburner, można za to zainstalować odpowiednik od EVGA

Nie obiecuje, że to pomoże, ale teraz przynajmniej mogę grać około 2 godzin, wcześniej około 15. Tutaj nie tylko chodzi o graczy co mają kartę zielonych czy czerwonych błąd występuje równie często. Być może trzeba poczekać na krok ze strony twórców, chodzi mi głównie o łatkę, żebyśmy nie musieli my - gracze, głównie PC'towi, więcej kombinować niż grać, jak to było przy premierze BF4. Więcej zdjęć będzie na moim profilu Facebook'owym, co chwila będę się starał dosyłać coś nowego ; )


Pozdro, miłej niedzieli!

Widzimy się na polu bitwy!

Siema cześć ; )

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 11:40

PGA 2016 - moja relacja ;)

PGA, pga 2016, knypol17, Relacja

Piątek, za oknem pochmurnie i wietrznie, wszyscy od rana w pracy, wyczekują tego co nieuniknione czyli weekendu pełnego spokoju i odpoczynku. W moim przypadku dzień zaczął się całkiem inaczej, od podróży do Poznania na najlepszy targ gier komputerowych i rozrywki multimedialnej w Polsce. Mowa tutaj oczywiście o PoznańGameArena 2016!

 

Ludzie mówiąc PGA myślą, że to targi tylko o grach, i po części mają racje, ale to również świetna okazja by poznać nowych ludzi, wypróbować nowy sprzęt, rywalizować w turniejach / konkursach, ale najważniejsze jest to by się przy tym dobrze bawić. Wspomniałem coś o sprzęcie - No tak, od czego by tu zacząć? Może od wirtualnej rzeczywistości czyli VR. Stanowisk do VR było całkiem sporo, ja zdecydowałem się na stoisko ASUSa. Na początku sceptycznie podchodziłem do grania za pomocą "lornetki" i jakiś tam pilotów - wybaczcie, ale takie było moje pierwsze skojarzenie. Sami zapewne wiecie o co mi chodzi, zakładają mi coś na głowę i każą grać!? Mam odejść od "tradycji"? Zostawić myszkę, klawiaturę i pada na rzecz tego czegoś? A mówili: "coś co nowe nie zawsze do nas przemawia, dopóki tego nie spróbujemy" i tak było tym razem. Byłem pozytywnie zaskoczony. Wszystko co było w pobliżu mogłem chwycić, podnieść, wyrzucić, zniszczyć. Musiało to wyglądać dziwnie jak pewien koleś stoi na środku stanowiska i rzucał rękoma gdzie popadnie, a mu się zdawało, że machał mieczem i blokował tarczą.

 

 

Tak wiem, gacie mi wyjechały, za bardzo się przejąłem strzelaniem z łuku, że zapomniałem o spodniach ;)


Było to dla mnie wspaniałe doświadczenie, standardowe WASD zastąpiłem nogami, a myszkę głową i rękoma. Momentami wydawało mi się, że naprawdę stoję na skraju wysokiej wieży, do tego stopnia,że nogi miałem jak z galarety - tak, boje się wysokości i nie, to nie jest śmieszne ;D Koniec końców fajnie się bawiłem, mam nadzieje, że technologia pójdzie do przodu, bo chciałbym w najbliższym czasie móc zagrać w np. Battlefielda na własnych nogach. Jedna atrakcja opisana, może czas na stanowisko numer dwa, trzy, trzydzieści trzy.. Z roku na rok robi się roaz ciekawiej, coraz więcej wystawców, sprzętu, gier i premier! Tym razem mieliśmy do dyspozycji aż 8 pawilonów, ilość stanowisk do grania była spora. Mogliśmy zagrać w takie tytuły jak League of Legends, Counter Strike: Global Offensive, Forza Horizon 3, Fifa 17, Battlefield 1, Dead Rising 4, Gears of War 4 i wiele innych, w tym również na VR! W pawilonie numer 7, mogliśmy znaleźć kącik dla fanów gier retro i Indie Games - gry niezależne. Jakby tego było mało między stanowiskami paradowali cosplayerzy! Nie których udało mi się "zazdjęciować", ale jeżeli chcecie zobaczyć wszystkich to zapraszam na profil Facebook'owy PGA!


Coś wspominałem o sprzęcie i nowym Battlefieldzie, a co gdybym powiedział Wam, że grałem na zestawie z i7 6950X i 2x GTX1080 na pokładzie?! Gra "odpalona" oczywiście na rozdzielczości 4K? Czy tylko ja jestem tak podjarany?! Tak wiem, buzia sama się uśmiecha, a oczy chciałyby to zobaczyć! Mowa o Battlefieldzie 1, który wróci w najbliższych dniach - piszę recenzje gry ;)

 

Ten sprzęt to .. co ja tam będę pisał, sami zobaczcie

 

Oprócz tego cuda było setki innych stoisk z fajnie złożonymi sprzętami, konkursów, turniejów i co najlepsze sklepów z gadżetami i sprzętem w promocyjnych cenach ;) Dobrze i niedobrze się stało, że przed wyjazdem gdzieś moja świnka skarbonka zginęła! Na szczęście nie wróciłem do domu z pustymi rękoma, jest czapka, koszulka, dużo zdjęć i ... ulotek.

 

Dzięki za przeczytanie i do zobaczenia następnym razem!

#ByłoGrubo #GramyGrubo

Miłej niedzieli Wam życzę

PS. Znalazłem świnkę ;)


Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 11:37

Playstation Meeting 2016

PlayStation, knypol17, Meeting, Relacja

Kilka dnia temu Sony przygotowało dla nas konferencje PlatStation Meeting, która odbyła się w New York'u. Zaczęło się klasycznie od powitania gości na głównej prezentacji. Spodziewałem się samych konkretów, dużo informacji o nowym sprzęcie i grach. Niestety po obejrzeniu całej konferencji byłem zawiedziony. Nie dowiedzieliśmy się niczego zaskakującego, potwierdziły się jedynie plotki o istnieniu PS4 Slim i Pro.

Nowa konsola od Sony - Playstation 4 Pro

 

Pierwsza konstrukcja od Sony jest bardziej smuklejsza i lżejsza, jeżeli chodzi o "bebechy" to niczym się nie różni od swojej starszej bardziej kanciatej siostry. "Lift" przeszedł również DualShock, gdzie na panelu dotykowym pojawiło się podświetlenie. Teraz wspomnę o naszej gwieździe wieczoru, czyli o PlayStation 4 Pro, która oferuje nam lepszą specyfikacje niż zwykłe PS4. Ma oferować nam grę z rozdzielczością 4K i HDR! HDR? Co to jest HDR? Tłumaczę: HDR to nic innego jak nowa technologia wyświetlania obrazu. Jest to szeroki zakres tonalny ( odcieni ), który możemy porównać z tym CO WIDZI LUDZKIE OKO! Technologia sprawia, że będziemy mogli zobaczyć żywsze kolory, głębokie czernie i ostre światło szczegółów w tym samym czasie!. Zobaczcie sami jak HDR radzi sobie z najmniejszymi detalami, które zostają rozjaśnione go granic możliwości. Powtarzam sam detal, mały punkt na ekranie, nie cały ekran, a obok od razu głęboka czerń ; )

 

Różnica między HDR / bez HDR

Różnica jest zauważalna

 

Sony już niebawem wypuści łatkę do oprogramowania swoich konsol, by każdy mógł się cieszyć lepszym obrazem, oczywiście jeżeli posiada telewizor 4K HDR ; )

Po prezentacji dwóch konsol zaczęło robić się nudno, pojawiły się akcesoria takie jak kamera VR, słuchawka bezprzewodowa, gameplay'e nowych gier takich jak Call of Duty, Mass Effect: Andromeda, Days Gone. Twórcy nie chcieli za bardzo zdradzić jak owe dzieła będą wyglądać finalnie, co będziemy mogli zobaczyć nowego, pozostali na tym, że gry będą na dostępne na nową konsole Sony. W wywiadach powtarzały się hasła wychwalające  typu "PS4 Pro to wyraźnie lepsza konstrukcja, która pozwala nam - autorom na więcej", "Dzięki HDR możemy eksplorować i podziwiać piękno świata". Twórcy konsoli i gier skupiali się na tym co konsola mogła dać entuzjastom i fanatykom czyli piękną grafikę.

Przedstawiam niżej listę gier, które będą wspierane po premierze nowej "maszynki":

Horizon Zero Dawn, Days Gone, Battlefield 1, Mass Effect: Andromeda, Steep, Ghost Recon Wildlands, Rise of the Tomb Raider, Call of Duty: Infinite Warfare, Call of Duty: Modern Warfare - remaster, FIFA 17, Spider-Man, For Honor, Watch Dogs 2,Killing Floor 2, Far Point

Gry, które doczekają się patcha z obsługą PS4 Pro:Uncharted 4: A Thief's End, Deus Ex: Mankind Divided, Infamous: First Light, Shadow of Mordor, Call of Duty: Black Ops 3, Paragon, The Last of Us: Remastered

( Wybacz Pawle Pochowski ta lista jest z Twojego news'a link:

Dziękuje za przeczytanie i do zobaczenia przy następnym wpisie!

Siema, cześć! ; )


Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 11:29

Battlefield 1 Open Beta

Battlefield 1, knypol17, recenzja, recenzje, Recenzje gier

Kolejna część serii Battlefield umiejscowiona została w czasach wojny totalnej. Czy twórcy w pełni wykorzystają potencjał tego okresu? O tym dowiemy się 21 października - dzień premiery, a na razie musimy zadowolić się otwartą betą. Może zaczniemy od początku, od pierwszego uruchomienia gry.

Główne menu

 

Twórcy zrezygnowali z przeglądarki, mamy płynnie działające, proste w użytkowaniu menu. Przypomina mi to Battlefield'a Bad Company 2 gdzie mogliśmy wybrać wersję gry w którą chcemy zagrać - podstawowa wersja lub Vietnam. Studio DICE to samo chce zastosować teraz, przynajmniej tak podejrzewam po "okienkach" znajdujące się po lewej stronie menu. Już dwa "okienka" mamy omówione, pozostały jeszcze trzy: Kariera, Oglądaj i News. Kariera - czyli jednym słowem osiągnięcia, oznaczenia, statystyki. Z chęcią zobaczyłbym wyniki z całej serii Battlefield, a nie tylko z "czwórki" i nowej "jedynki". Dla każdego veterana gry to byłoby coś! Oglądaj - niby proste, a jednak coś się za tym słowem jeszcze kryje. Nowe filmiki z gry/zapowiedzi nowych dodatków? Filmiki graczy, którzy wrzucają swoje wyczyny na YouTube lub Twitch'a? A może podgląd gry znajomego? Może wszystko razem? Nie wiem. Zostało nam jeszcze jedno News'y, ale to już długa historia... ;)

Dobra, lewa strona załatwiona, teraz wypadałoby powiedzieć coś o prawej. Tak na szybko, podgląd znajomych online, możliwość zaproszenia ich do zespołu / imprezy by móc wspólnie wbić na wybrany serwer i świetnie się bawić. Wspomniałem już o ułatwieniach, ładnym menu, by w końcu przejść do samej gry. W pierwszej kolejności wyświetla nam się okno wyboru drużyn.

Wybór drużyn

 

Po tym jak dokonaliśmy wyboru czy chcemy być wolnym strzelcem czy w jendym z kilku drużym, przechodzimy do personalizowania naszego sprzętu.

Personalizacja klas

 

Nowy sprzęt kupujemy za nasze pieniądzę, które otrzymujemy przy każdym nowym zdobytym poziomie oraz przy nie których rodzajach broni wymagany jest poziom naszej klasy (coś w porkoju srebrnych gwiazd z BF3). Gadżety zaczynając od różnego typu granatów - gazowych, lekkich przeciwczołgowych etc., broni pobocznej, min i pułapek to jest tego naprawdę sporo. Mapa "Pustynia Synajska", która dosadnie mi przypomina Battlefielda 3 i "Operacje Pustynna Burza". W jednej części wąsko i dużo budynków, a z drugiej strony wysunięty punkt kontrolny i otwarta przestrzeń. Idealna mapa dla piechoty, dla pojazdów oraz dla lotnictwa. Oczywiście zgrzesyłbym gdybym nie wspomniał o pędzącym pociągu przez centralną część mapy. Przy nie których punktach kontrolnych możemy znaleźć dobrze umiejscowione działka przeciwpancerne, przeciwlotnicze, karabiny maszynowe. Możemy znaleźć broń specjalną, to jest dobrze znane z BF4. Twórcy kładą duży nacisk na współpracę, którą jesteśmy w stanie odczuć podczas gry. Jest to najbardziej zauważalne podczas sterowania cieżkiego czołgu. Dzieje się tak, ponieważ mamy do dyspozycji karabinek i kąt 45 stopni.

Widok z czołgu

 

Nie mamy działka przeciwpancernego, bo za to jest odpowiedzialny nasz kompan. Ciekawą rzeczą jest to, że jesteśmy wstanie naprawić pojazd będąc w środku. Mamy działka w strategicznych miejscach, czołgi, bombowce, złoty... przepraszam pociąg, elitarne bronie, ludzi biegających z tasakami lub saperkami, konie. O koniach za dużo nie będę pisał, może zakończmy na tym, że jeżeli chcesz zabić konia musisz go trafić przynajmniej 4 razy z snajperki, a gracza co najwyżej 2. Cóż, dochodzimy do końca czyli do podsumowania. Battlefield 1 to taki mix wszystkich cześci serii, ale wiecie co? Ta część naprawdę zaczeła robić na mnie dobre wrażenie z każdym nowym dniem spędzonym na grze. Tak samo jak w przypadku bety BF3. Oczywiście zdażają się irytujące błędy typu błysk z lunety wychodzący ze ściany, broń przenikająca przez mury, czołgi momentami zbyt OP, strzelanie z nie których działek wygląda conajmniej żałośnie (celuje do człowieka na wprost, a działo strzela jeden metr od mnie w ziemie -.- ). Błędy, które miejmy nadzieje, że zostaną naprawione do dnia premiery. Dziś na tyle, dziękuje Wam za przeczytanie mojej pierwszej recenzji. Liczę na szczere komentarze te pozytywne jak i te negatywne, każde z nich będą dla mnie istotne.

Miłej niedzieli.

Do zobaczenia na polu bitwy!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Niedziela, 20 sierpnia 2017, 11:20

Archiwum wpisów

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Moi znajomi

MegaKoszulki.pl

Ostatnie odwiedziny

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl