avatar

knypol17 Użytkownik gram.pl (Bumelant) ja.gram.pl/knypol17

Więcej o mnie

Krótko o mnie:Zwariowany, wygadany, nie do końca normalny = )

Moje tagi:gry, knypol17, pc, ps4, recenzje

Urodziny:za 169 dni (6 kwietnia 1994)

Moje motto:"Najlepszy czas na działanie jest teraz!" Mark Fisher

Obecny stan:Facebook: https://www.facebook.com/knypol17 Blog: https://knypol17.blogspot.com

Posiadany sprzęt:PC, PS4

Hotter

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Śródziemie: Cień Wojny - przygoda ostatniego strażnika!

cień wojny, knypol17, recenzja, Recenzje gier, recenzje

Znowu pojawiamy się w tolkienowskim świecie, Śródziemie które jest opanowane przez zgraję orków Saurona. My jako Talion - Ostatni Strażnik przy pomocy pierścienia udowadniamy siłom Mordoru, że łatwo było zdobyć, ale ciężej będzie utrzymać zdobyte wcześniej terytorium!

Śródziemie: Cień Wojny to kontynuacja gry Śródziemie: Cień Mordoru, jest grą akcji obsadzoną w uniwersum dzieła Tolkiena. Produkcja stworzona przez studio Monolith Productions, amerykański twórca grę robić potrafi, ale z tą fabułą... W skrócie o fabule - kampania opowiada o losach strażnika Czarnej Bramy Mordoru, niestety podczas oblężenia ginie on i jego cała rodzina. Jego dusza jednak nie zazna spokoju, bohater zostaje wskrzeszony i powiązany z tajemniczym elfią zjawą - Kelebrimbor. Razem tworzą jeden pierścień, potężniejszy, który pozwoli im pokonać Saurona.

Choć z początku gra wydawała się liniowa, drętwa, po dłuższej chwili zaczęła pokazywać swoje atuty, jeden po drugim, równomiernie. Nie to nie jest arcydzieło Beethovena, gdzie w pełni oddajemy się przyjemności słuchania, w tej grze sami tworzymy własną kompozycję. Wszystko zasługa drobnym ulepszeniom, drobnym, bo ta gra jest czymś ala lustrzanym odbiciem poprzedniczki, a w szczególności za sukces trzeba podziękować systemowi zwanym Nemesis, system odpowiada za to, że każdy kapitan, oficer i wódz okrów jest unikalny, ma swoje wady i zalety, imię, osobowość, styl walki. Jednym słowem żyją własnym życiem, walczą między sobą o pozycję, mogą awansować na kapitana, jeżeli uda mu się Nas zabić - Taliona. Tak, Talion jest nieśmiertelny, ale po każdej porażce jest chwilowo niedysponowany, wtedy zaś pojawia się raport o dokonaniach innych orków na danej lokalizacji, na której się znajdujemy. Co jest ciekawym aspektem w tej grze, czasami to same orki nas atakują z zaskoczenia z chęci zemsty, bądź chcąc zyskać szacunek u innych. Co niekiedy wprawiało mnie do szaleństwa to wypowiedzi okrów - kapitan etc. przed walką, niejeden prawił kazania lepiej niż księża w kościele i to czasami tak długie, że zapominało się o ich słabych i mocnych stronach...

Mimo tego, że świat mamy wielki, a orków mnóstwo to gra ściśle ogranicza się do ich zabijania momentami bardzo efektywnie, ewentualnie werbowania do armii i na oblężeniu twierdzy. Wiecie co, te "tylko" zabijanie sprawia, przyjemność, w dodatku na niskim poziomie trudności gdzie musimy się sporo namachać mieczem albo na bardzo wysokim poziomie gdzie walka wygląda jak sztuka zabijania ;) Talion zyskał nieco więcej gracji w walce, a zaś jego zdolności akrobatyczne zasługują na uznanie nawet wśród assasynów ;)

Jeżeli chodzi o system walki to chce Wam powiedzieć w skrócie - totalny rozpierdol. Swoboda działania jest tak ogromna, że ciężko było o tym pisać, od skradania się i mordu cichego, wybuchowych elfich strzał, na locie na draku kończąc. Odskocznią od głównego wątku i zabijaniu orków są znajdźki - m.in. wspomnienia elfa; ratowanie więźniów oraz Wendety online. Wendety to nic innego jak przenoszenie się do świata innego gracza w wybranym celu - oblężenie fortecy, zemsta - zabójstwo wrogiego kapitana, który nas uśmiercił.

 

Ułatwieniem dla nie których są mikropłatności - dodatkowe skrzynki z lepszym ekwipunkiem, orkami dowódcami itp. Nie polecam, przynajmniej dla mnie to jest tylko chęć wyciągnięcia od Nas pare $, a psuje znacznie rozgrywkę. Takie zagrywki są widziane w Free2Play, a raczej Pay2Win, a nie takich produkcjach jak ta.

Jakbym miał powiedzieć, że grałem w tą grę, bo ma świetną fabułę to równie dobrze mógłbym zjeść kilogram cynamonu i powiedzieć, że mi smakuje - kurw@ jak ja nienawidzę cynamonu x( Fabularnie jest mocno przeciętny, za to gameplayowo znacznie lepiej.

Dzięki za przeczytanie!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

Siema, cześć.

komentarzy: 0Niedziela, 29 października 2017, 18:29

PGA 2017 - Relacja

knypol17, relacje , PGA, youtube, 2017

Tym razem nieco inaczej, bo wszystko nagrane, a nie napisane. Sami zobaczcie jak mi to wyszło i oceńcie ;)

 

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

 

komentarzy: 0Wtorek, 10 października 2017, 07:50

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo - W pogoni za skarbem w Indiach

recenzje, recenzja, Recenzje gier, knypol17, uncharted

Tym razem lądujemy w Południowej Azji w królestwie Halebidów, które upadło po najeździe Persów. Śladami swojego ojca kroczy Chloe Frazer, poszukiwaczka skarbów, która pragnie zdobyć cenny artefakt - Kieł Ganeśi, towarzyszy jej Nadine Ross. Akcja komplikuje się gdy na drodze staje Asav - były lekarz, lider grupy rebeliantów.

 

 

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo to już piąta część serii, zwana dalej samodzielnym dodatkiem. Cała akcja toczy się w Indiach, po wydarzeniach z Uncharted: Kres Złodzieja. Tym razem nie wcielamy się w samego Nathana Drake, lecz w kobietę, nie którym dobrze znaną - Chloe Frazer. Pragnie osiągnąć to czego nie udało się jej ojcu, zdobyć Kieł Ganeśi.

 

Choć z początku gra nie budziła tak wielkich emocji jak poprzednie części, ze względu na brak bohatera głównego, szybko udowodniła mi, że nie samą postacią gra żyje! Nie była to również dla mnie z góry wygrana produkcja, bo "Zaginione Dziedzictwo" było coś pokroju eksperymentem jak nowy Mass Effect. Schodzi z tronu król i kto będzie godny go zastąpić? Natomiast Naughty Dog - studio, które przyzwyczaiło graczy do perfekcyjności, nie dało za wygraną i stanęło na wysokości zadania pokazując innym, że jednak można zastąpić króla! Nie do końca, ale jednak!

Wróćmy jednak naszych bohaterek, bo w tej podróży nie ma czasu na dumę i najlepszym potrzebna jest pomoc. Nadine i Chloe dwie silne kobiety, jedna i druga posiadająca ciężki charakter co utrudniało niekiedy współpracę między nimi. Z czasem znajdują język porozumienia i nie tylko. Przypominało mi to rozmówki Joela z Ellie z The Last of Us, w rozmowie wrogiem, a w głębi serca...

 

 

Jako, że seria Uncharted wysyłała nas tylekroć do innych lokacji tak w tej części większości czasu spędzamy w ruinach Halebidów wcześniej już wspomnianych, to też jest czymś nowym, tak nowym jak część SandBoxowa tej gry. W pierwszych etapach przygody skupiamy się na odnalezieniu sposobu na przekroczenie bramy miasta i w tym etapie wykorzystano otwarty świata, który pozwoli nam oswoić się ze światem, kulturą, z bohaterkami między innymi przez cutscenki czy przez luźne rozmowy podczas podróży Jeepem. No i tutaj jest ten moment gdzie więcej czasu robiłem screeny, podziwiałem widoki. Tutaj jest moment gdzie gra złapała mnie w sidła i kazała pognać dalej do tej bramy! Od tego czasu nie mamy kontroli nad tym gdzie idziemy i co się stanie, po prostu idziemy do celu, pragniemy go równie chciwie jak sama Chloe. Mamy zauważalną linie schematyczną - zagadka, walka, eksploracja, ale nie jest ona tak bardzo drażniąca i nudna, wręcz przeciwnie daje nam po równo czasu na adrenalinę jak i na zachwyt... no własnie...

 

 

 

 

 

 

Jeżeli chodzi o grafikę, to niestety nie będę wstanie pokazać w pełni piękna Indii, ze względów Spoilerowych jak i technicznych, gra wygląda świetnie, ale screeny wychodzą co najmniej słabe - jeszcze gorsze te wysłane na FB ;) Ale będę wstanie wam poniekąd zdradzić owe smaczki, które goszczą na salonach, takie jak pozostające ślady po oponach, plamy na ciuchach po ślizgach w błocie, iście mistrzowskie animacje, cutscenki czy też sam krajobraz, który wywoływał fascynacje nawet gotującej narzeczonej ;) " Idź dalej może będzie ładniej" - mówiła, a kurczak się palił. Ale nie teraz o gotowaniu, ale o detalach, które są wymierne, na każdym kroku, sama Chloe czasami musiała fryzurę poprawić po udanej walce czy wspinaczce.

Walka z przeciwnikami została nieco poprawiona, jeżeli chodzi o przeciwników działają lepiej, choć Nadine, czasami przesadzała i leciała na oślep walcząc wręcz zamiast strzelając do wroga. Co za ostra laska...

Jeżeli chodzi o mnie to Uncharted: Zagonione Dziedzictwo to bardzo dobry tytuł dla znających opowieści czy też nie, ale niestety to nie jest to samo co poprzednia część, bardziej przewidywalna, nie było efektu "WoW"*, ale nadal trzymająca bardzo wysoki poziom. Jak na 7 godzin i 45 minut ? To wynik zachwycający, a przypomnę, że to samodzielny dodatek! Warto było ;)

 

* Definicja WoW - scenka, którą bym nie zapomniał do końca życia.

Dzięki za dzisiaj wracam niebawem ;)

Siema, cześć!

 

Zapraszam do obejrzenia nowego bloga:

https://knypol17.blogspot.com/

komentarzy: 0Poniedziałek, 18 września 2017, 21:47

« starsze wpisy

Archiwum wpisów

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Moi znajomi

MegaKoszulki.pl

Ostatnie odwiedziny

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl