avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Ostatnie odwiedziny

Mój blog (Październik 2014)

Takie Tam: Wkręciłem się w Star Wars Commander

Star Wars Commander, Android, Bluestacks, RTS, Telefon

2

Nigdy nie byłem zadowolony z gier mobilnych. Wiele próbowałem i szybko z nich rezygnowałem. Uparcie twierdzę, że do grania mobilnego powinno służyć dedykowane urządzenie jak DS lub PSP, a nie telefon.

Ale jak widać Star Wars Commander całkiem usilnie stara się zmienić moje zdanie. Gram od kilku dni i muszę przyznać, że wciąga. Niestety ma jedną wadę: początki są cholernie mozolne, a rozgrywka już zmieniła się z godzin na dni.

Dla wygodny zainstalowałem sobie Bluestacks i dzięki temu oprócz grania  na telefonie mogę grać w tę samą mobilną wersję gry również na PC. Nic jednak nie zmienia faktu, że początki rozgrywki polegają na "kliknij i sprawdź za kilka godzin".

Na ataki losowo wybranych graczy (coś jak matchmaking) nie jestem jeszcze gotowy, tym bardziej że przez pierwsze trzy doby od uruchomienia gry jesteśmy chronieni od ataków przeciwników. Daje nam to okazję do rozbudowy bazy, surowców i mięsa armatniego. Poniżej kilka zdjęć z wersji mobilnej uruchomionej na PC dzięki aplikacji Bluestacks. Nawiasem mówiąc, fajna sprawa to cuś.

 

0

0

0

komentarzy: 1Środa, 29 października 2014, 23:55

avast! SecureLine VPN - krótka recenzja

vpn, avast, avast! SecureLine VPN, recenzja, Netflix

2

Głównym powodem dla którego korzystam z VPN (Virtual Private Network) jest możliwość oglądania filmów w serwisie Netflix i Hulu, które obecnie nie są dostępne w naszym kraju.

Nie mając zbyt dużo pojęcia nt VPN wypróbowałem avast! SecureLine VPN, który domyślnie jest wbudowane w system antywirusowy avast!

Korzystałem z płatnej wersji avast! Internet Security 2013, która oferowała krótki, bo trzydniowy okres próbny owej usługi. Funkcja ta, jest częścią pakietu avast! którą można odnaleźć w Ustawieniach. Skusiłem się. Sama obsługa programu jest bardzo prosta. Klikamy na ikonę SecureLine, wybieramy miasto/region którym jesteśmy zainteresowani (np jakieś miasto w USA) i wciskamy Connect. I tyle. Restartujemy przeglądarkę, sprawdzamy nasz IP i gotowe! Nasz komputer znajduje się wirtualnie w USA. Możemy swobodnie przeglądać treści ogólnie nie dostępne dla naszego regionu.

Na początku tak bardzo spodobała mi się prostota działania SecureLine VPN, że skusiłem się i zakupiłem roczny abonament za około $40. Otrzymałem małą zniżkę z racji wykupionej wcześniej licencji programu antywirusowego.

Proste! Prawda!?

Super! Prawda?

... no właśnie!

Proste? Tak! Super? NIE!!!

Ile można spędzić czasu testując grę, oglądając film lub korzystając z jakiejś usługi? Kilka godzin? Dobę? Weekend? Tydzień?

Mój test trwał CAŁY ROK, czyli przez cały okres usługi. I cóż mogę powiedzieć po tym okresie? Czy jestem zadowolony?

Otóż podczas korzystania z usługi VPN praktycznie codziennie rozłączał się bez wyraźnej przyczyny. Zdarzało się, że wybierając konkretną lokację okazywało się, że jest inna. Np wybierałem USA, wskakiwałem na UK. Ba! Holandię nawet!

Usługa w większości przypadków nie była stabilna, w sensie że nigdy nie zdarzyło mi się aby jedno połączenie trwało dłużej niż kilka godzin po czym ulegało samorozłączeniu. Bez mojej ingerencji. Usługa jednym słowem nie była zgodna z moimi oczekiwaniami. Ponieważ byłem płatnym użytkownikiem wysłałem zapytanie do działu obsługi klienta oraz zapytałem na oficjalnym forum. W obu przypadkach nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Owszem, bywały dni w których VPN działał bez zarzutu ale zdarzało się to bardzo rzadko. Kilka razy zdarzyło mi się, że usługa nie mogła zostać w ogóle uruchomiona. Czyszczenie rejestrów czy kilkukrotna re-instalacja avast! nie przynosiły rezultatów. Pomagało tylko ponowne uruchomienie komputera. Co bardzo mnie dziwiło, gdyż działam na legalnej wersji Windows 7 64-bit ze wszystkimi możliwymi aktualizacjami i ogólnie dbam o czystość mojej maszyny. Nie jestem specjalistą od komputerów, ale jak już wiecie, że jeżeli potrafię zbudować swój komputer i zainstalować oprogramowanie, to jakieś podstawowe pojęcie o pecetach muszę posiadać.

W miarę przyswajania się do w/w niedogodności pomyślałem, że dobrze by było mieć VPN w telefonie. Niestety. Wymaga to zakupu kolejnej licencji. O VPN na Xbox czy PS3 zapomnijcie. Przynajmniej ze strony avast! (Są obejścia w sieci, ale przy wykorzystaniu innych dostawców).

Chcesz skonfigurować avast! SecureLine VPN na routerze z wgranym dd-wrt? Zapomnij. Nikt Ci nie pomoże. Forum i obsługa klienta mają to głęboko gdzieś. Ponownie brak odpowiedzi ze strony forum lub obsługi klienta. Zero. Zlich. Nada!

No dobra. Po tych narzekaniach krótko opiszę program:

1. Interfejs - czytelny i prosty w obsłudze. Klik i łącz. Niestety bez żadnych czytlenych i łatwych w obsłudze opcji. Możemy tylko wybrać miejscowość z której chcemy kożystać.

2. Łatwość obsługi - to prawda. Jest bardzo łatwe. Secureline jest wbudowane w avast! zatem dla większości użytkowników, nawet tych mało zaawansowanych uruchomienie jej jest bardzo proste. kliknij "Połącz" i już.

3. Jakość łącza - bardzo niestabilne. Często ulega przerwaniu, lub jak ja to określiłem "samowyłączeniu". SecureLine jest dla tych, którzy już posiadają szybkie łącze. Ja korzystam z 60mbs i notowałem średnio spadek o 10-20% prędkości.

4. Prywatność - to pojęcie złudne, a przypadku avast! SecureLine szczególnie. Avast! monitoruje i zapisuje wszelkie połączenia, niby tylko na 30 dni. Choć VPN samo w sobie powinno oferować prywatność, to avast! z przyjemnością przekaże odpowiednim stronom trzecim wasze dane. Może wasz ISP tego nie wie, ale avast! jak najbardziej.

5. Cena

Co tu dużo mówić. Za podobną, lub nawet niższą cenę jesteśmy w stanie otrzymać lepszą usługę na kilka urządzeń. Ale o tym innym razem.

 

Reasumując moją przygodę z avast! SecureLine nie jestem zadowolony i nikomu jej nie polecę. No chyba że na siłę. Dla totalnych laików. Poniżej kilka moich refleksji.

Co powinniśmy otrzymać:

  • stabilne połączenie
  • brak ograniczeń transferu danych
  • pełną prywatność
  • łatwość w obsłudze
  • czytelny interfejs
  • możliwość automatycznego uruchomienia po włączeniu PC
  • koszt: $7.99/m bądź $59.99/rok

Co dostajemy:

  • łatwość w obsłudze
  • czytelny interfejs
  • brak limitu transferu danych
  • niestabilne połączenia
  • spowolnienie transferu danych o około 10-20%
  • brak prywatności
  • brak rzetelnego wsparcia posprzedażowego
  • cieknące DNS, tzw. DNS leak
  • niezbyt konkurencyjne koszty
  • brak możliwości logowania z kilku urządzeń
  • brak prostej możliwości ingerowania w ustawienia VPN
  • niekompatybilne z routerami DD-WRT
  • brak możliwości konfiguracji z konsolami Xbox i PlayStation

Słowo na Niedzielę - NIE POLECAM !!!

komentarzy: 4Wtorek, 21 października 2014, 21:38

Takie Tam: My son's twitter wall

tweets, twitter, Malowanie, pokój

2

Tak wygląda ściana w pokoju naszego malutkiego Gramcarza.

Gdy Princess Peach była jeszcze w ciąży zastanawialiśmy się nad przyozdobieniem jego pokoju. Oczywiście moją pierwszą myślą była tematyka SMB ale mój zapał szybko spalił na panewce. Zbyt żmudna robota.

Poszedłem na łatwiznę i mamy jak wyżej.

Dlaczego Twitter 404 screen? Nie wiem szczerze. Jakoś utkwił mi w pamięci. Prosty, o delikatnych i prostych barwach. W sam raz do pokoju malutkiego chłopca i być może przyszłego gracza.

Obrazek wydrukowałem na kartce papieru, podzieliłem na kwadraty i odpowiednio powiększyłem na ścianie. Ptaszki narysowałem w wektorze, wydrukowałem na grubym papierze i wyciąłem, uzyskując w ten sposób bardzo prostą kalkę.

Kilka machnięć pędzlem i gotowe!

komentarzy: 2Sobota, 18 października 2014, 10:25

Takie Tam: No właśnie

takie tam, angielski, five finger discount, kradzież, pieluchy

Siedzę sobie w pokoju nauczycielskim. A właściwie w kańciapie (Nie, nie za karę :P) i zastanawiam się czy w ogóle mam coś do (o)powiedzenia?

Niestety poza pieluchami, mlekiem modyfikowanym, poprawianiem wymowy inżynierów branży lotniczej z indżyn na endżyn, wilgotnymi chusteczkami, wstawaniem dwa razy w nocy, lekarstwami, przeglądaniem forum gramu, wymianą wentylatora w pececie, padniętą empetrójką, bieganiem, chodzeniem późno spać, czytaniem stron związanych z ogólnie pojętą technologią, (nie)podlewaniem kwiatków, nianią, wyrzucaniem brudnych pieluszek, czytaniem "Stoi na stacji lokomotywa" mojemu dziewięciomiesięcznemu synkowi, poprawianiem wymowy innych z sapport na support i pytaniem wieczorami w WoT nic innego obecnie nie przychodzi mi do głowy. Zatem chyba nie mam nic do powiedzenia.

 

Ciekawostka z j. angielskiego:

 

Co znaczy: Five finger discount? To znaczy kradzież :)

Tommy, where didya get them kicks?
Oh, these? I got them for a five finger discount.

 

Kicks - tutaj w mowie nieformalenj: buty

Zaimek dopełnieniowy "... them kicks?" w mowie potocznej, chociaż niepoprawny gramatycznie, często dodawany w celu zwrócenia uwagi na omawiany przedmiot.

 

Dobrze. Sam odprowadzę się do drzwi... :P

komentarzy: 2Czwartek, 16 października 2014, 13:31

follow me




EMAIL ME

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4402 dni

Moich wejść na gram.pl: 11 634 (#543)

Napisanych postów i komentarzy: 2 571 (#462)

Napisanych recenzji: 1 (#46)

Wpisów na blogu: 386 (#21)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 115 640 (#4)

Archiwum wpisów

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl