avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Ostatnie odwiedziny

Mój blog (Maj 2012)

Zdjęcie księżyca zrobione telefonem

Księżyc, astronomia, niebo, gwiazdy

Sobotni wieczór mieliśmy spędzić na oglądaniu Ojca Chrzestnego. Telefon. Szykuj się Mario. Zaraz przyjedziemy po ciebie. 20 minut później plan uległ zmianie.

Jeden z kolegów pasjonuje się astronomią. Wielokrotnie prosiliśmy go aby zabrał nas ze sobą przy okazji na obserwację nieba. Przyjechaliśmy do niego i spakowaliśmy do auta teleskop Celstron C6-N, statyw i osprzęt.

2

Pojechaliśmy na miejscówkę, którą kumpel wyczaił wcześniej. Po 20 min znaleźliśmy się w lesie poza miastem. Kręta i wąska droga zaprowadziła nas na  wzgórze, z którego widać było całe miasto w oddali i piękne bezchmurne niebo. Pasjonat rozstawił i podłączył cały sprzęt. Nasza pomoc ograniczyła się tylko do funkcji tragarza :) Następnie zajął się kalibracją.

Całe to ustrojstwo wywarło na mnie ogromne wrażenie. Elektrycznie sterowany teleskop przypominał w ciemnościach bardziej armatę, albo wyrzutnię rakiet. W temacie astronomii jestem laikiem ale gdy dasz facetowi jakieś śruby, sprzęt, komputer, coś co się rusza i wydaje mechaniczne dźwięki to ni 38ja, zainteresować musi.

2

2

Gdy wszystko było już gotowe ustawił obiektyw na oklepany obiekt, czyli nasz księżyc.

Nigdy przedtem nie miałem okazji spoglądać na księżyc przez teleskop. To co zobaczyłem wywarło na mnie ogromne wrażenie. Szczęka opadła, jęzor na jezdni. Żadne zdjęcie w sieci chociażby w największym detalu nie jest wstanie dać takiej dawki zachwytu jak to co widziałem wczoraj.

Gdy już przyszedłem do siebie chwyciłem telefon, przyłożyłem do obiektywu. Ręczne zgranie soczewki aparatu w telefonie z obiektywem teleskopu nie było łatwe ale udało się!

2

Ze względu na duży rozmiar zdjęcia i przekroczenie limitu oryginalne zdjęcie dostępne jest pod tym linkiem http://pic.twitter.com/f5HFXcuk

2

Drugie zdjęcie z przybliżeniem powierzchni księżyca http://pic.twitter.com/qx60Yzi1

Nie ukrywam, że jestem cholernie dumny z tych zdjęć.

komentarzy: 20Niedziela, 27 maja 2012, 14:42

Takie tam

takie tam, World of Tanks, RISK Metal Gear Solid, angielski, valdi

 

Witam,

Życie. Wiecie: żona (Princess Peach), praca, dom, kwiaty do podlewania, książki do czytania, przyjaciele, imprezy i wszystkie inne rzeczy których wymienić nie sposób, a które powstrzymują mnie od jakichkolwiek wpisów (kolejność przypadkowa). A na które i tak mam mało czasu i zapewne zaniedbuję.

Zapraszam do niespójnego wpisu.

0

World of Tanks

2
Pocztówka z wojny

W tematach okołogrowych pochłonięty jestem całkowicie przez World of Tanks. Ignoruję wszystkie inne gry. Gram regularnie 1, 2 godziny dziennie. 3500+ bitew, 47%/51% win/loose ratio. Średni wynik, aczkolwiek nie zwracam na to zbyt wiele uwagi gdyż gra w sprawia mi dużo przyjemności. A to główne zamierzenie gry. Prawda?

Odkryłem M103 i z drzewka brakuje odkryć tylko działo. Potem ruszam po Tier X T110E5. W beta nie grałem amerykańskimi maszynami dlatego teraz obrałem ten kierunek.

Kupiłem również czołg premium Type 59, tier VIII. Szybki, zwinny, pancerz o dużym kącie nachylenia, niski profil, świetny zarabiacz kredytów. Czołg pozwala na rozgrywkę z wiele mocniejszym wrogiem. Bardzo dobrze spisuje się w drugiej linii ataku. Należy zwracać uwagę na boki czołgu. Grając w wersji premium spokojnie zarabia 40-50K. Podczas jednej z rozgrywek zniszczyłem 6 maszyn, druzyna wygrała i zaowocowało to nagrodą w wysokości 100K+. Nie wspomnę już o tym, że paczka dwóch, trzech, nie daj Boże czterech Type 59 potrafi przechylić szalę na naszą kozyść.  Jeżeli gracie dużo i myślicie o zakupie czołgu premium, to polecam ten właśnie czołg.

Dla tych, którzy szukają cierpliwej rozgrywki MMO, a nie próbowali jeszcze tanków - polecam. Do Tier VIII da się grać całkowicie za darmo (bez abonamentu i bez kupowania czołgów premium). Dalsza rozgrywka wymaga już więcej poświęcenia. Czołgi są bardzo drogie w utrzymaniu i trzeba posiłkować się grą czołgami niższych poziomów aby zarobić na te ciężkie. Ale na tym polega balans gry i takie jest ogólne zamierzenie twórców. Ja nie narzekam. Wręcz przeciwnie. Od jakiegoś czasu gram w wersji premium. I nie krzyczę (jak to na forach wielu opowiada się "opozycja", że deweloperzy wciągnęli ludzi w grę, a potem zmusili do płacenia abonamentu bo się nie da dalej grac). Od początku schemat gry był wyjaśniony.

Śmieszy mnie to do rozpuku. A owi "opozycyjni" rozum mają? Czyżby wyłączyli myślenie?

Należy mi się! No tak! Dostałem grę za darmo, gram za darmo po sieci, krytykuję deweloperów bo "to i tamto" w grze jest do bani. Itd, itp. Bitch please... Wargaming ma na celu zarabiać. Firma ma przynosić dochody. A że zrobili zbyt dobry produkt? O Boże! Może jeszcze nas powinni przeprosić? Nie?

Ja siedzę, gram, miele te expy i cieszę się zwyczajnie grą. Jedynie na co mogę narzekać to na moje win/loose ratio :P Ale to już inny temat.

0

Diablo III

Nie wskakuję na ten wózek. Nie dlatego, że gra jest zła. Wręcz przeciwnie. Ale człowiek ma tylko "tyle" wolnego czasu w ciągu doby. Nie mogę dobrze grać w to i w tamto. Dlatego ominąłem ten temat. A czar Diablo noszę w pamięci jeszcze z czasów, kiedy grałem w nią na PlayStation. Tak, tak. Gdy większość grała na PC nas karmiono w USA wersjami na N64 i PlayStation. I nawet myszka do tego była! Jak się kiedyś czołgi znudzą to znajdzie się czas na diabełka w trzeciej odsłonie. Temat zamknięty.

0

2

Kota

"SZUKAJ !" G'woli przypomnienia szanownym gramcarzom mamy białą kota Adi. Wyobraźcie sobie, że ten kota ma dziwny zapęd/dar/umiejętności do polowania na muchy. A co najdziwniejsze reaguję na komendę SZUKAJ! Oj ile to z niej pociechy mamy. Bieluśka, puszysta i fikuśna. Prawie jak członek rodziny. Jak nie przepadam za kotami, tak ten kota jest wyjątkowa. Nic dodać, nic ująć. Pociecha. Działa leczniczo ponoć. Gdy gardło boli, kota kładzie się danemu delikwentowi na szyi bądź piersiach do snu. A rano? Zdrowiuśki. Nie wiem czy to prawda, że koty jonizują powietrze ale coś leczniczego jest w tym kota.

Scratch that! W nocy, buszując po kuchennym blacie strąciła mi kubek, który siostra przysłała mi w prezencie. Troszkę się zdenerwowałem na kota. No ale cóż, przecież łba nie ukręcę, i nie wypiorę, i nie zakopię, i nie... ok, rozpędziłem się.

Jednym słowem pociecha nad pociechami.

0

0

RISK®: Metal Gear Solid® Limited Edition

Lubię MGS. Kul kiedyś poprosił mnie aby kupić tę planszówkę. Kupiłem zatem dwa egzemplarze przy okazji na http://www.usaopolygames.com/mgs/. I teraz mam mały dylemat? Otworzyć (a kusi cholernie) i grać? Nie otwierać i przechowywać czy  też nie otwierać i sprzedać za wielokrotność zapłaconej ceny? Sam nie wiem. Do tej pory nie otworzyłem, bo... nie mam z kim grać :/

Tak prezentuje się w rzeczywistości:

2

0

2

Valdi

Maj jest zawsze czasem refleksji nad miłością i tęsknotą za bratem. Kto czytał (i być może pamięta), 17 maja zginął tragicznie mój brat. Vadli. Gdzieś tam daleko, na drugim końcu świata.

Może nie powinienem pisać o takich rzeczach na gramowym blogu, ale z racji skłonności do skrajności - piszę.

On już nigdy nie wróci. On już nigdy nie zapyta jak się czuję, jak spałem po imprezie, czy znam się na geodezji, czy też zagłębiam się w medytację, czy dobrze mi się wiedzie, też... Rzeczy, które wówczas [za jego życia] wydawały się błahe, dzisiaj są nader ważne. Źle jest żyć przeszłością. Źle jest gdybać. Człowiek owy ulega regresowi egzystencjalnemu. Ale Valdi stał się bardzo ważną cząstko mojego życia... szkoda, że po śmierci. Ile jest 2x2+2? No i tutaj dochodzę do sedna sprawy: Czuję się winny, że za mało czasu poświęcałem bratu, a teraz jest już na wszystko za późno. I z tym jest mi ciężko. Ciągnie mnie to przeczucie w przeszłość jak kotwica.

Tu leży moja wina. Tu leży moje poczucie winy. Może właśnie dlatego zawsze będę się obwiniał za jego śmierć.

Dzisiaj się kłócisz, jutro zagrają komuś marsz żałobny. Te rzeczy zawsze zdarzają się innym, nie mnie. Tak myślisz? Pomyśl jeszcze raz... Ceń i szanuj swoich przyjaciół w prosty sposób - pamiętaj o nich.

2

Dragon Boat.

Przypominają mi się nasze ryżowe dywagacje z taniej chińskiej restauracji przy 5754 West Belmont Avenue. Ciekawe jest to, że z tej podrzędnej restauracji podającej kung pao chicken (oprócz jedzenia i rozmów) zapamiętałem niszczejące panele sufitowe (tzw.: dropped ceiling) i ogromne akwarium z cholernie dużymi rybami. Jakimi? Nie pamiętam. Ważne, że tam byliśmy i rozmawialiśmy. Ważne jest to, że ta błahostka pomaga mi pamiętać o bracie. A ziom był z niego pierwsza klasa!

Still the same.

 

0

Berlin

Niedawno byliśmy na koncercie Kultu. Kazik się spóźnił. Grał trochę od niechcenia. Nie grali starych kawałków, chociaż murem podzielony na dwie strony się znalazł. Staliśmy daleko od sceny, bo podłoże zamieniło się w błotniste bagno. Nagłośnienie było bardzo dobre. Pomagały dwa duże ekrany rozmieszczone po obu stronach sceny. Przeżycie życiowe to nie było ale efekt końcowy był satysfakcjonujący. No i przyznam się, że nie wytrwałem do końca koncertu. SKS moi mili. SKS.

0

Sidetracking

Właśnie przypomniałem sobie banalną rzecz. Dlaczego w USA nigdy nie widziałem kinder niespodzianek :P Dlaczego? Bo sprzedaż zabawek w pożywieniu jest zabroniona przez Homeland Security. Ot taka nikomu niepotrzebna informacja.

0

Angielski. Brakuje i denerwuje.

Brakuje mi rozmowy po angielsku. I to bardzo. Celem utrwalenia, bardzo często rozmawiam sam ze sobą. Przykładowo oglądam film anglojęzyczny. Bez napisów (bo rozpraszają). Później prowadzę dialog sam ze sobą (czy wtedy jest monologiem?) nt filmu, bohatera, bądź też rozwijam w myśli sytuacje i kieruje ja innym torem niż przedstawiono w filmie. Osoba patrząca na mnie z boku, z pewnością postukała by się w czoło patrząc na mnie.
Ale tak właśnie robię. Princess Peach mówi mi prosto z mostu, że to nienormalne zachowanie. Gdy jednak próbuje z nią porozmawiać po angielsku żenuje się i unika rozmowy.
A w pracy? Regres. Dostałem wręcz instrukcje "z wyższego szczebla" aby sprowadzać moje rozmowy angielskie do poziomu kali jeść, kali pić. Tak aby rozmówca mógł mnie zrozumieć. Co!? Ja się pytam.

Ale to prawda. Gdy próbuje rozmawiać z jaką taką ogładą często rozmowy kończą się w ten sposób:

Sir, please wait! I send u email, OK. Po czym otrzymuje maila w jęz. angielskim z chmaska guglowska translacja języka ojczystego rozmówcy. I bądź tu montry! Oczywiście nie tyczy się to Brytyjczyków, ale amerykański angielski rożni się od brytyjskiego. Nie kończyłem filologii angielskiej ale weź pojedź do innego kraju na 20 lat jako kajtek. Szybko nauczysz się języka, akcentu i obyczajów. Daj Boże. Bo są i tacy polonusy, którzy całe życie w Ameryce spędzili i ni w ząb po angielsku nie mówią. Bo nie muszą, skoro cale dzielnice są polskie. Nawet w urzędach miast tablice informacyjne pisane są po angielsku, hiszpańsku i po polsku.

Przyznam, że z chęcią dołączyłbym do jakiegoś "koła zainteresowań" gdzie mógłbym pierdolić o głupotach po angielsku. A niektórzy nawet kasę za to biorą.


Denerwuje mnie angielski prezentowany w mediach. Z całym szacunkiem nie chodzi mi o akcent. Nie. Chodzi mi o poprawna wymowę. Gdy oglądam jakieś reklamy, np leków, i lektor katuje poprawna wymowę, to tak się denerwuje, ze na głos mówię TAK TO SIĘ KURWA MAĆ POPRAWNIE WYMAWIA! Na co żona patrzy na mnie z politowaniem .

Shit - dlaczego wszyscy wymawiają ten wyraz jako szit, skoro poprawnie brzmi siet?
Xbox - to eksboks(UK)/eksbax(US) , a nie ixbox.

No i ja wam dam "delejt". D(y/i)lit - ciężko opisać jak to się wymawia, ale to brzmi jak twarde D z prawie niesłyszalnym "y" przechodzącym w "i". Nie dilit, nie dylit tylko d-lit. fonetyka http://dictionary.reference.com/browse/delete

A teraz ładnie powiedzcie: I deleted it :)

Wymawiasz kolgejt a nie kolgate. Ale już w tv wymawiają sensodyne, zamiast prawidłowo sensodajn. No masakra.
Wymądrzam się. Nie. No, może trochę. Chodzi mi tylko o prawidłową wymowę.

Dlaczego o tym mówię? Bo przed opuszczeniem kraju uczyłem się angielskiego siedem lat u trzech różnych nauczycieli. Prawda, ortografię i gramatykę miałem opanowaną... ale jak przyszło porozmawiać to wszystko brało w łeb. Piszę o tym chyba dla bardzo wąskiego grona tych, którzy szukają czegoś więcej niż certyfikatu.

 

Moim problemem jet to, że pismo po angielskiemu ułożę w kilka minut. A to samo po polsku w kilkanaście, bo zastanawiam się czy wszystko poprawnie napisałem :/

 

Doczytaliście do końca? Tak? Jaka jest prawidłowa odpowiedź na ukryte pytanie w treści wpisu?

Dobra, teraz możecie po mnie pojechać i skrytykować moją polską pisownię. Ludzie, starałem się.

komentarzy: 31Piątek, 04 maja 2012, 14:21

follow me




EMAIL ME

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4347 dni

Moich wejść na gram.pl: 11 634 (#542)

Napisanych postów i komentarzy: 2 571 (#462)

Napisanych recenzji: 1 (#46)

Wpisów na blogu: 386 (#21)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 114 994 (#4)

Archiwum wpisów

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl