avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Ostatnie odwiedziny

Mój blog (Lipiec 2011)

Tort weselny Super Mario Bros!

Tort, wesele, super mario bros, mario, princess peach

Tort weselny Super Mario Bros!

 2
Zdjęcie z dzieciństwa. Gram w SML. Mały chochlik się wkradł. Powinno być lato 1991, a nie 1990. 


Moja przygoda ze światem gier rozpoczęła się właśnie od Mario. Miało to miejsce bodajże w 1991 roku. Gdy odwiedził nas mój ojciec chrzestny z Chicago, jego syn grał w taką dziwną gierkę elektroniczną. Takie małe, szare pudełko z żółto-zielonym ekranikiem, które wydawało jakieś obce memu uchu dźwięki. Od razu przyciągnęła ona moją uwagę! No ba. Przecież nic takiego wcześniej na oczy nie widziałem. To była właśnie konsola Nintendo Game Boy. A w niej znajdował się przedziwny świat Super Mario Land, który cały mieścił się w moich dłoniach, a którego nie mogła okiełznać moja wyobraźnia. A w tym świecie pełnym dziwnych „pamperków” (tak je wówczas zwaliśmy) biegał i skakał jakiś gruby gość z wąsami, które zakrywały mu prawie całą twarz. Nie miał laserów, ani karabinów, ani noży. Dziwny jakiś gostek. Miał na sobie spodnie montera z dużymi żółtymi guzikami i pokaźny mięsień piwny. Przemierzał przedziwne krainy w poszukiwaniu swej ukochanej łamiąc wszelkie konwencje gier. On miał cel! To nie była gra na punkty lub „time attack”. Tu chodziło o uratowanie księżniczki. Pokonywał przeszkody skacząc po chmurach, rozbijając cegły (głową… a może pięścią?). Pod wpływem gwiazdek przybierał super mocy, a przecież Supermanem nie był. Zjadał jakieś kwiatki wyrastające z ceglanych ustrojstw (często samoistnie wiszących w powietrzu, też dziwne) i strzelał czarnymi kulami, które w jakiś dziwny sposób setkami mieściły się w jego kieszeniach. (W Super Mario Bros strzelał grzybami. I nie brał prochów. Zajebiste, nie!?) To była dla mnie czysta abstrakcja i jednocześnie szok. Pomyślcie sobie, gdyby dzisiaj jakaś grupa programistów próbowała sprzedać taki pomysł dystrybutorowi gier! Zapewne zostaliby wyśmiani i odprawieni z kwitkiem. A tutaj, ten antybohater, Mario, odprawiał z kwitkiem kolejnych przeciwników w poszukiwaniu swej księżniczki. Mario zawładnął moją wyobraźnią i na stałe zagościł w moim życiu.

Nie przypuszczałbym, że wiele lat później, ten wąsaty Mario będzie świętował na moim weselu! A jednak.


Tort weselny Super Mario Bros!

Galimatias. Nerwy. Podczas przygotowań, kolega przesłał mi zdjęcie tortu Super Mario Bros. Hmm. Że sam na to nie wpadłem? To jest wręcz genialny pomysł. No, może i wpadłem, ale podczas tego całego zamieszania związanego z organizacją wesela umknął ten detal mojej uwadze. Zapewne widzieliście w Internecie masę zdjęć tortów Mario Bros. Większość z nich z USA. Ach, zwariowani są ci Amerykanie. Prawda? Tylko TAM takie rzeczy są możliwe. Ale nie w Polsce… co ludzie powiedzą? A może…?

Jak to jedna z niedawnych reklam głosi: „Polak potrafffiiii”


Serce się kroi że trzeba go pokroić.

Myślę sobie, a niech tam. Pasjonuję się Nintendo, zwą mnie Mario od podstawówki, w mieszkaniu stoi kilka jego figurek. Zakamarki mieszkania zawalone grami, konsolami, czasopismami. Pecet obciążony danymi nt domu, który zbudował Mario. Myślę sobie, jak będę miał osiemdziesiąt lat (jak dożyję) to też będę chodził w koszulce Nintendo. Zatem niech będzie tort Super Mario Bros!

Gdy zaproponowałem Princess Peach (mojej żonie, jakbyście nie załapali) tort SMB, to z uśmiechem zaaprobowała. „A rób sobie co chcesz :)”. Wierzcie mi na słowo, że świadomość zaakcentowania naszego najważniejszego wydarzenia niebieskim słodkim ciastem zaczęła przysparzać mi ogromną radość i zadowolenie.

No dobrze. Wszystko pięknie i ładnie. Ale kto ten tort zrobi? Mama miała namiary na znaną w okolicy panią cukiernik. Zebrałem trochę zdjęć z Internetu, wydrukowałem w kolorze i pojechałem. O jakież było jej zakłopotanie po przedłożeniu mojego śmiesznego planu. „Ja nigdy takiego tortu nie robiłam. Nawet nie widziałam…” Na jej oczach rysował się grymas odmowy. Okazało się, że dekoracje do masy tortowej trzeba przykleić. Ale jak? Nawet przyszło nam na myśl użycie wykałaczek. Okazało się jednak, że istnieje takie coś jak klej jadalny (edible glue). Zamówiliśmy go przez Internet z Warszawy. Po kilku rozmowach i ustaleniach, miła pani zgodziła się, ale ostrzegła żebyśmy się nie spodziewali cudów. Przyznam, że od tej chwili tort nie schodził mi z głowy.

0
Ciach!

Dzień przed weselem. Odbiór. Jedziemy ze szwagrem (for fiter szwagier!). Gdy go zobaczyłem na mojej twarzy zrobił się banan! Ba! Sto bananów. Wyglądał lepiej niż myślałem. Ucieszyłem się jak małe dziecko. Oczywiście daleko mu było do tych z Ameryki, ale udało się. Mamy Polski tort Super Mario Bros. Pani przystroiła go swoimi dekoracjami i kilkoma figurkami, które dałem jej wcześniej. Niestety nie mógł być wyższy niż trzy poziomy, ponieważ mógłby zapaść się pod własnym ciężarem. Cały niebieski, brązowe cegiełki, żółte gwiazdki. A na szczycie figurka Mario i Princess Peach. No, może nie do końca. Mario jest, ale zamiast figurki PP zamieściliśmy Princess Daisy. Trudno. Z braku laku dobry kit. Z resztą i tak nikt się nie zorientował. Teraz kolej na przetransportowanie do sali. Kilka kilometrów jakie dzieliły nas od miejsca przeznaczenia przejechaliśmy baaardzo powoli. Ciasto na kolanach. „Szwagier, cholera jasna, jedź waszmość powoli” - :). Dojechaliśmy bezpiecznie i umieściliśmy go w chłodni. Uff.

Nadejszła ta wiekopomna chwila.

Tort wjechał na salę na małym wózku przy akompaniamencie muzyki tytułowej z Super Mario Bros. To było genialne wrażenie. Czułem się wspaniale, śmiejąc od ucha do ucha. Na wielu twarzach gości rysowało się zdziwienie. To nie był typowy tort. Wszystkim jednak spodobał się nasz wygibus i po chwili zbiegła się większość gości pstrykając zdjęcia swoimi aparatami i telefonami. Kilku malców tort wprowadził w zdumienie. Kilku osobom tłumaczyłem skąd się wziął taki pomysł. Mówiąc krótko – było fantastycznie!

0
It's a meee! Mario!

Tak moi drodzy. Po latach grania, poszukiwania, walk z rozmaitymi przeciwnikami… z Bowser’em w szczególności (uparty, nie?) Mario nie tylko zdołał uwolnić Princess Peach z pazurów Bowser’a ale również poślubić.

Bawiliśmy się do 7:30 rano.

Dodam tylko, że zaszczycił nas swoją obecnością Prosiaq, który pił i lulki palił i świadectwo prawdziwości tego zdarzenia może zaświadczyć. Ech co tam, Prosiaq i 116 innych gości!

2

Tak wyglądał dzień przed ślubem.

 

 

Ach, co to był za ślub!

komentarzy: 41Piątek, 22 lipca 2011, 23:56

Dyktatorem muzyki chciałbym być

koncert, rynek, dyktator, muzyka klasyczna, na mieście

2

Na rynku.

Wczoraj spotkaliśmy się ze znajomymi na rynku pod parasolami. Kostka brukowa niczym złoto mieniła się od blasku słońca. Wikliniane fotele. Gwar.

Na scenie armia instrumentów pod dyktaturą batuty. Grano wiele znanych utworów. Od Gwiezdnych Wojen, przez Indiana Jones na Piratów z Karaibów kończąc. Siedzieliśmy bardzo blisko sceny.

Dreszcze przenikały nasze całe towarzystwo. Kiedyś przeczytałem, że Lenin nie lubił słuchać muzyki, bo powodowało to w nim rozrzewnienie które uważał za cechę słabości charakteru. Ja natomiast słysząc bębny, skrzypce, trąby doznawałem dziwnego odczucia. Jakbym został naszpikowany kryptonitem. To było tak dziwne uczucie, że wręcz wydawało mi się zaczynam się unosić dzięki potędze tej muzyki. Wydawało mi się, że nie ma rzeczy której nie potrafiłbym dokonać.

Po każdym utworze orkiestra była nagradzana gromkimi brawami. Dyrygent głęboko kłaniał się publiczności. Gdy skończył się koncert publiczność wstała z ławek i brawami zmusili muzyków do bisu.

I wtedy przyszła mi taka myśl dziwna do głowy. Że gdybym chciał opanować i podporządkować sobie świat, to właśnie uczynił bym to poprzez muzykę.

 

Dyktatorem muzyki chciałbym być

komentarzy: 49Niedziela, 17 lipca 2011, 11:35

Plants vs. Me

wierszyk, plewić, pielić, ogródek

Pielenie ogródka.

Nigdy nie myślałem, że coś takiego może relaksować. Od 8 do 14. I gdy po pracy nazbieraliśmy stos chwastów, i gdy spojrzałem na ten piękny, wyplewiony ogródek, i gdy bolały mnie dłonie i gdy czułem dużą satysfakcję z wykonanej pracy przyszedł mi na myśl taki wierszyk:

 

"Miałeś chwaście pola w c..j,
Ostał ci się jeno gnój"

 

No i było nam bardzo smutno, bo brakowało szczekania Sary.

komentarzy: 10Sobota, 16 lipca 2011, 17:57

:/

sara, piesa

2

Na wsi mieliśmy wspaniałego piesa. Sarę. Właśnie dostałem smsa. Potrącił ją samochód. :/

To była świetna psina. Czasami zachodziła za skórę, ale była bardzo wierna swemu panu. Ech. A miałem właśnie jechać na wieś na weekend.

komentarzy: 15Piątek, 15 lipca 2011, 06:44

Laptok

laptop, Asus, ASUS K53S-SX187V, ASUS K53S

Co wybrała firma?

Pracownikiem firmy został ASUS K53S-SX187V. A jego CV wygląda mniej więcej tak:

Seria:     N53
Matryca:     15,6" 1366x768
Ekran:     Błyszczący
Procesor:     Core i5 2410M 2,3
Wielkość dysku:     640GB
Pamięć RAM:     4GB (extra dwa GB wyczesane w ramach promocji)
Karta graficzna:     nVidia GeForce GT 540M 1GB
Napęd optyczny:     DVD-RW
System operacyjny:     Windows 7 Home Premium 64bit
Sieć bezprzewodowa: WLAN     b/g/n
Bluetooth:     Tak
Waga:     2,71 kg
Nr producenta:     K53SV-SX187V

Pikny ptop. Wszystko pasi oprócz (czepiam się):

  • gniazdo zasilania po lewej stronie :/
  • gniazdo sieci obok gniazda zasilania
  • słaba rodzielczość ekranu
  • 3 porty USB zamiast sztyrych

Ale co tam. Sprzynt jest git. Da radę :)

komentarzy: 10Czwartek, 14 lipca 2011, 22:09

Laptok

praca, laptop, Asus

Lubię swoją pracę. Nawet bardzo. Kto pracuje ten wie, że takie stwierdzenie wzbudza wiele złych reakcji w naszym społeczeństwie. Każdy zarabia za mało, zasługuje na więcej, jest niedoceniany i ogólnie w Polsce nie może być nikomu dobrze.

Amisiejestdobrze!

"Eee. paluchem się nie pokazuje!" :P

Wszystkim tym narzekającym życzę... więcej narzekania. I tyle.

Przyszło polecenie, komuś padł laptok, zabieramy Ci kompa, masz se znaleźć laptoka. Ma mieć to, to i to. Acha! I ma robić to, to i tamto. Jak pozmywa naczynia to będzie jeszcze lepiej. Masz na to jeden dzień.

Acha! (drugi raz!) Ma obsługiwać to, ten i tamtego. Ma kosztować tyle i ma być to Asus albo Lenovo. Żadnych innych.

Gulp!

Każdy z was postawiony przed zakupem sprzętu wie czym to grozi. Masę pytań na forach, przeglądanie allegrosika, dzwonienie tam i tu. Ogólny chaos. Ale mało kto z Was jest postawiony przed jednym małym problemem.  Limitem czasowym. Bo jak to w firmie bywa, ogólnie wszystko ma być na wczoraj, ma być za darmo, z rabatem i masz wyczesać maksimum z minimum. A potem... (a potem się śmierdzi), zatem następnie powiedz, że kupisz większą ilość, mają dodać coś tam za gratis i ma być fajnie. O przerzuceniu danych, aktualizacji OS już nie wspominam.

No.

Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że ma być to miejsce lokalne i sprzęt dostarczony do biura gratis :P

No.

Nie życzę tego nikomu. Maile, telefony i oczekiwanie na linii. A zakup przecież musi być przemyślany. Jednak coś się tam udało znaleźć. W następnym wpisie rzucę jakimiś specs'ami.

komentarzy: 15Środa, 13 lipca 2011, 20:44

Kolekcja Nintendo powiększona o kilka tytułów

Gry, kolekcja, nintendo, Mario is Missing, Mario Preschool Fun

Jeżeli kolekcjonujesz stare gry, nie koniecznie Nintendo, to z pewnością wiesz jaką przyjemność sprawia zdobycie trudno dostępnego egzemplarza poszukiwanej gry. Gdy już wreszcie ją zdobędziesz, czujesz się jak zwycięzca.  Sądząc po waszych zdjęciach kolekcji na forum znalazło by się garstka zagorzalców. Chociażby Crash807 z jego piękną kolekcją Crash'a. A jeżeli nie, to przynajmniej ja tak się czuję. Kilka gier, mniej lub bardziej ciekawych właśnie dotarło do mnie:

0

Oto lista:

  • TMNT Fall of the Foot Clan
  • Game Boy Cleaning Kit
  • Batman Forever (Genesis)
  • Pebble Beach Golf Links (Genesis)
  • Solstice The Quest for the Staff of Demnos
  • Super Sprint
  • Jordan vs Bird One on One - wspaniała gra!
  • Wheel of Fortune Family Edition
  • Q*bert
  • F22 Interceptor (Genesis)
  • Tetris
  • Dr. Mario
  • Dragon Warrior - jedna z najlepszych RPG na NES!
  • Star Force
  • Star Tropics - jedna z ostatnich RPG na NES, również dobra
  • Gauntlet II - no to już cosik jest :)
  • Shaq Fu (Genesis)
  • Front Mission (Super Famicom) - boskie mechy!
  • Game Boy Rechargable Battery Pack/AC Adapter
  • Super Nintendo Cleaning Kit - w folii, rzadkość!

No i dwie gry, które są stanowią bardziej cenioną przeze mnie część kolekcji. Mianowicie: 

0

Mario's Early Years: Preschool Fun (SNES) oraz Mario is Missing! (IBM).

 

Gry edukacyjne Nintendo są rzadkością na rynku kolekcjonerskim. Jest ich stosunkowo mało, nie wspominając już o wersjach premierowych w pełnym komplecie. Warto również wspomnieć, że nie są one produkcji Nintendo, lecz studia The Software Toolworks (później Mindscape). Gry na Super Nintendo w pełnym zestawie spokojnie mogą przekroczyć sumę 50 USD. Gry w wersji PC, wówczas często zwane IBM lub IBM Tandy, też są rzadkością i sięgają 30-50 USD. Teraz nie pozostaje mi nic jak tylko zakupić od dawna już planowane regały abym wreszcie mógł (chociaż w części) wyeksponować moją kolekcję. Marzy mi się chociaż jedno zdjęcie grupowe na którym mógłbym je sfotografować. A wiecie, "dostawy" kolejnych egzemplarzy nie ustają...

 

Miłego kolekcjonowania :)

 

0

komentarzy: 15Sobota, 09 lipca 2011, 08:32

Run Athletics Nintendo Legacy LTD shoes

nintendo, Kolekcjonerstwo, buty, run athletics, legacy

2

Witam,

Dziękuję wszystkim za komentarze w poprzednim wpisie. Przeczytałem wszystkie. Niestety jestem zbyt zajęty abym mógł na wszystkie odpowiedzieć, a uwierzcie, chciałbym.

A co u mnie? Kolekcjonowanie pełną gębą.

Nieustannie poszukuję unikatowych przedmiotów kolekcjonerskich związanych z marką Nintendo. Nie można oczywiście wszystkiego kupić. Pierwszy powód to oczywiście finanse, który zmusza do selektywnego wyboru. Drugi, to rzadkość z jaką owe perełki pojawiają się na necie. Ale jak to w życiu bywa, okazja pojawia się często z czystego przypadku, bo czymże by było kolekcjonowanie bez okazji!

Jakiś czas temu udało mi się zdobyć piękny egzemplarz butów marki Run Athletics, z serii Legacy, które powstały dzięki inicjatywie dwóch znanych postaci z środowiska rapu i ich miłości do czasów old school Nintendo.

2

O kim mowa? Otóż mowa o nikim innym jak braciach Russell and Joseph Simmons. Są oni założycielami marki Run Athletics http://www.runathletics.com/, zarządzaną przez Rasheed Young i kierowaną przez Gardy St. Fleur, która de facto zakończyła swoją działalność. Pozostała po nich tylko witryna internetowa i legendarne kicks.

2

20

Jospeh Simmons aka DJ Run / Rev. Run - współzałożyciel RUN DMC. Russell Simmons - założyciel Phat Farm

Bracia mający już duże doświadczenie w branży odzieżowej i obuwniczej, postanowili upamiętnić stare, dobre, niezniszczalne Nintendo właśnie na butach Run Athletics Legacy.

Ale skąd się wzięły buty Legacy?

Otóż bracia Simmons postanowili oddać hołd znanemu czarnoskóremu tenisiście Arthurowi Ashe (1943-1993) tworząc buty inspirowane jego białymi tenisówkami. W 2005, w wywiadzie dla Vibe.com, dyrektor marketnigu Run Athletics, Treis Hill odpowiedziała:

"Arthur reprezentuje coś czego nie spotyka się zbyt często w społeczeństwie i sporcie. Arthur Ashe był przykładem klasy, który brał pod uwagę byciem wzorca za swój obowiązek"

2

Dzięki współpracy Run Athletics i Nintendo of America, sneakers Nintendo Legacy LTD miały premierę 25 września 2007 w Nintendo World Store, NYC, w sugerowanej cenie 120 USD. Oczywiście rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Całe wydarzenie było prowadzone przez samego Rev Run, przy oprawie muzycznej DJ Clark Kent, Eric Sermon i Def Squad! Wideo z premiery możecie obejrzeć na YT http://www.youtube.com/watch?v=16xFwZVNy6w

0

 

0

 

A tak prezentuję się moja para Nintendo Legacy LTD, z której jestem niesamowicie dumny. Ciekawe ile takich egzemplarzy znajduje się w Polsce?

 

0

0

O produkcie:

Run Athletics Nintendo Legacy LTD Shoes
Producent: Run Athletics
Styl: Legacy
Tematyka/Wersja kolorystyczna: Nintendo
MSRP: 119,99 USD
UPC: 7 56420 11105 4
Nr produktu: RA50202D
Wykonanie: skóra
Rozmiar posiadanego egzemplarza: US 10,5, EUR 44
Ostatnio notowana cena: 300 USD, eBay.

 

Miłego kolekcjonowania!

Źródła:

  • wikipedia
  • freshnessmag.com
  • vibe.com
  • sneakers - ang., potoczna nazwa tenisówek, półbutów sportowych
  • kicks - ang., potoczna nazwa butów

komentarzy: 14Poniedziałek, 04 lipca 2011, 18:48

follow me




EMAIL ME

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4402 dni

Moich wejść na gram.pl: 11 634 (#543)

Napisanych postów i komentarzy: 2 571 (#462)

Napisanych recenzji: 1 (#46)

Wpisów na blogu: 386 (#21)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 115 655 (#4)

Archiwum wpisów

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl