avatar

NintendoPassion Użytkownik gram.pl (Przewodniczący) ja.gram.pl/NintendoPassion

Ostatnie odwiedziny

Mój blog (Marzec 2008)

Umarł OPM! Niech żyje P:TOM!

Umarł Król.



Lipiec 1997. Kilku kolesi spotkało się w podrzędnym hotelu w Atlancie. Kawa. Nerwy przed E3. Nagle doczołgał się do nich jakiś mało znaczący menedżer - Dostaliśmy licencję! Od dzisiaj jesteśmy Official PlayStation Magazine w U.S.! - Narodził się OPM.

I tak zaczął się także mój romans z jednym z wielu publikowanych magazynów. Czasami wydaje mi się że jestem taką tanią ladacznicą, która nie potrafi oprzeć się magazynom, he he. Prenumerata magazynu PlayStation oczywiście była natychmiastowa. Ówczesny Nintendo Power Magazine liczył już kilka stosów, ale był jedyny, brakowało mu konkurencji. Doczekał się. Co miesiąc wynalazek Gutenberga informował mnie o nowych wydarzeniach, bitwach, kłótniach, planach, o nijakim panu Kojima, którego nazwisko do dzisiaj kojarzy mi się z piżamą. Kochałem smród świeżego druku, każdy magazyn pieczołowicie przeglądałem ze świeżo umytymi łapskami. Nawet dłubanie w nosie nie miało miejsca! Ba, do dzisiaj nie ma! Obecnie prenumeruje dużo różnych magazynów. Pomyślisz sobie - jesteś porąbany! - a ja na to - GCTO! Ale czy zrozumiesz? Lubie czytać.

Za ciężko zarobione pieniądze budowałem budowałem świat wykreowany już dawno w mojej wyobraźni dzięki katalogom sklepu Otto przywiezionego z Niemiec. Internetu jeszcze u mnie nie było, a ja już od dawna krążyłem po zakręconych tunelach, w kosmosie, pod wodą i gdzie tylko zgrzyt zębów, mignięcie oka i A, B, X, Y mógł mnie ponieść. Gry były o tyle bogatsze, ciekawsze. OPM był magazynem nowym, odważnym, 32-bity i CD to był kosmos. Kosmos do którego chciało się wejść. Jakimś dziwnym cudem nawet Boga wkręciłem w ten cały interes dziękując mu za nieskończone wizualne orgazmy FFVII i MGS. Whoa! Ale miałem szczęście, gówniarz z małej wsi spod Poznania ledwo po angielsku umiał czytać, a tym bardziej mówić, a tu siał zniszczenie na tubie za pomocą kilku przycisków! Każda kartka OPM to było religijne czytania od dechy do dechy opinii innych czytelników, których traktowałem jako przyjaciół, wrogów lub debili. Redaktorzy, kolumniści byli dla mnie jak ciotka i wujek ślący z amEEryki paczkę pełną słodkości, syria i kolorowych flamastrów. Każda fotka, nawet najgorszej jakości wzbudzała we mnie niekończące się gry w mojej wyobraźni. Co będzie dalej, jaka będzie następna część, co skwasili w pierwszej, jaka będzie grafika, itp, itp. Płyty DEMO to była już inna sprawa! To cacko kupowało każdego! Możliwość autentycznego przeglądnięcia nadchodzących gier, które niebawem miały pojawić się na rynku była wymiatającym argumentem dla każdego przeciwnika papieru.

 

I tak OPM rozwijał się, ewoluował, szata graficzna ulegała zmianie, zmieniała się ekipa pazgraczy ale klimat był ten sam. Slogan "LIVE IN YOUR WORLD, PLAY IN OURS" trafiał do mnie jak darmowe frytki polane serem w mojej do dzisiaj ulubionej restauracji szybkiego utycia, Dog Stop przy skrzyżowaniu ulic Belmont i Meade (polecam!). Jak dobre żarcie wszystko co dobre jednak musi się kiedyś kończyć. Na horyzoncie pojawił się nowy smarkacz, Pi-Es-Czy. Wraz z Nim, Sony wprowadziło "Home" network serwis. Celuloza musiała odejść i ustąpić miejsca milionowym szeregom Zer i Jedynek. Papier - mamy cię w dupie, jesteś drogi, spadówa. Pamiętam jak kupowałem ostatni numer. Byłem smutny, seryjnie, bo nagle zdałem sobie sprawę że z OPM spędziłem dziewięć zajebistych lat, takich na dobre i na złe. Z żadnej parą pośladków płci pięknej nie spędziłem tyle czasu na raz. Nagle zdałem sobie sprawę że mężnieje, bo czytam już na porcelanowym - 'Odłamkowym ładuj! Ognia!' W jakiś dziwny sposób podstawowa funkcja biologiczna została na wieki połączona z reakcjami zachodzącymi w źrenicy.

Byłem lekko fqrfiony. Moja relacja z Sony i tak się już dawno zepsuła. Po aferze Sony BMG Root Kit w 2005 zarzekłem się, że tak długo jak to możliwe nie kupię ich produktu. Śmierć OPM uśmierciła moją wiarę w Sony i tylko wbiła ostatni gwóźdź trumnę. CHIWDIKSZ! (domyśl się).

 

 

 

Niech żyje król!

 

                                                                                                               
Read this doc on Scribd: PlayStation The Official Magazine   

 

I tak minął rok jak Sony olało czytelników. Dla mnie magazyn to rzecz święta i czytać trza. Nawet jeśli się z nimi nie zgodzę to muszę mieć do tego powód. Ziff Davis stracił licencję, inni czytali bezsensowny PSM a reszta się buntowała o kontynuację! Future USA, Inc. szybko wskoczyło do akcji. Ludzie chcą magazynu, kasa jest, trza coś wymyślić. No i jest. Ale co? Mniejszy w rozmiarze, inna grupa ludzi, których mało znam, brak płyt DEMO (no bo qurfa drogie!). Cena spadła z $9,99 na $5,99. I co z tego? I'll give them the benefit of a doubt. :/

Patrzę na okładkę i już mnie tik nerwowy gałki w lewym oczodole napiernicza! "FREE TWO-SIDED POSTER INSIDE!!!" Ja chyba po angielsku czytać nie umiem... to jak? Bez plakatu taniej, czy co? Za plakat płacę? NPM od 1987 wkleja zajebiszcze plakaty w każdy numer i jeszczem nie słyszał o tak pukniętym pomyśle! Wiem że jestem GUPI, ale to już godzi w resztki mojej z-hamburgeryzowanej inteligencji. A płyty DEMO nie ma? Co! Drogo!? Xbox Live już na dobre się zagnieździł w sercach graczy, a jednak do dzisiaj w OXM są pięknie opakowane cd! Widzicie, już się denerwuje. Stary jestem, widziałem swoje.

 

Uspokajam się. 1,2,3 ... uff. Myślę o moim lewo-oczodolnym tiku nerwowym. Jestem już po czy-dziestce. Siwe włosy się już jawią. Dobra, przeczytam z dziesięć numerów, porównam ekipę i wtedy ocenię. Bosze, jak się człowiekowi dobrze czytało Joe Rybicki'ego! Jeden z najciekawszych recenzentów jakiego miałem godność i przyjemność gościć w domu moim w postaci bogato użytej smołowatej czcionki.

Tak moi znajomi. Gry to nie tylko gry. W Polsce macie CDA (którego na oczy nie widziałem) a który dorobił się już widzę na gram.pl ostrego ANTY. A tu? Tu jest już za dużo świństwa. Nie wiadomo co czytać. Magazynów jest od gromu. Nawet z UK importują po $15,99. W epoce molochów i konglomeratów, super i hipermarketów jest jeszcze w Chicago taki piękny 'czytalnik' City News w którym rzeczywistość zatrzymała się w 1990 roku.



Pchając drzwi odzywa się autentyczny mosiężny zawieszony nad ośniedziałymi aluminiowymi drzwiami dzwoneczek. Z za lady wita cię miła pani we włosach ciemnych jak węgiel - Hi, how'u doin?' - Fine, tx, I'm just gonna look around - odpowiadam :D. Przeciskam się przez ciasne korytarzyki wypełnione po brzegi magazynami. Mijam modę, muzykę, sztukę, by po chwili przywitał mnie kalejdoskop kolorowych okładek. Papier i technologia rzeczywiście pięknie idą w parze na długich pułkach. Czujesz się jak w tej zapomnianej księgarni na mało ruchliwym rogu zapomnianego miasteczka, które tylko już pokazują na filmach. A jak zrobisz jeszcze kilka kroków w prawo, w ten taki zakamarek w tyle sklepu, ujrzysz biusty, nogi, tatuaże i męskie (ekhm, ekhm) ale tam raczej nie zagłębiamy się. err, czy ja rzeczywiście użyłem wyrazów zakamarek i zagłębiać się w jednym zdaniu? Buehuehuehue! Damn, I'm so efen evil!

To wszystko jest dla mnie 'GRAM'. Praca jaką miałem, ludzi jakich poznałem, gry, pc i konsole które posiadam i kolekcjonuje, setki poradników i magazynów, wieczorowe spotkania 'anonimowych graczy po trzydziestce', kawy, śmiechy, złorzeczeństwa na Xbox Live, machanie jak porąbany Wii-młotkiem, zapach świeżo zerwanego plastiku, wizyty w sklepie video. Druk. To dla mnie jest Gram!

 

Pytam więc ciebie. Grasz, czym dla ciebie jest "GRAM"?


 

...

Moi drodzy, mam nadzieję że ów wpis był lepszy od poprzedniego. Dziękuje wszystkim odwiedzającym za cierpliwość, bo rzeczywiście nie byłem aktywny na Gram.pl i necie przez cały miesiąc. A działo się u mnie dużo. W następnym wpisie będzie o przeprowadzce, kilka fotek chatki Puchatka, o mojej inwestycji w Allegro i modelach Gundam, Robotech, Patlabor, Evangelion i Macross. Będzie również drobny prezencik dla fanów papieru, nożyczek i kleju. Najciekawszą jednak chyba nowinką będzie małe 'co nie co' dla internautów z autografem bardzo sławnej osoby. Na nacie już to gdzieniegdzie wiruje ale nie w taki sposób w jaki wam przedstawię ...

Pozdrawiam was wszystkich serdecznie i do zobaczenia wkrótce! :D

 

 

komentarzy: 104Sobota, 01 marca 2008, 03:12

O mnie

 

 

Witaj gramcarzu,

Kocham gry, nie platformy. Fan Nintendo. Nie fanatyk. Wichry losu zapędziły mnie do Stanów Zjednoczonych gdzie mieszkam od 1993 roku. Chicago i okolice są teraz moim drugim domem. Dzięki temu miałem okazję czynnie uczestniczyć w rozwoju kultury świata gier wideo. Przez pewien czas miałem przyjemność pracować jaka menedżer sklepu Game Stop. Dzięki temu miałem okazję poznać wielu wspaniałych ludzi a także wielkich tego świata [gier].

Posiadam praktycznie wszystkie obecne konsole. Każdą lubię, szanuję i gram z osobna dla im tylko danych gier. Każda z nich ma te kilka tytułów, w które trzeba zagrać. Jednak w korzeniach moich tętni retro 8-bitów. Na Nintendo się wychowałem. Tą firmę cenie sobie najbardziej.

Piszę nie tylko o grach. Piszę o moim skromnym zyciu i wydarzeniach. Do wszystkiego podchodzę z otwartym umysłem. Ogólnie? Optymista.


 

Sobota, 01 marca 2008, 03:10

test

test

komentarzy: 1Sobota, 01 marca 2008, 02:08

Pusto.

Sobota, 01 marca 2008, 01:40

follow me




EMAIL ME

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4355 dni

Moich wejść na gram.pl: 11 634 (#539)

Napisanych postów i komentarzy: 2 571 (#462)

Napisanych recenzji: 1 (#46)

Wpisów na blogu: 386 (#21)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 115 129 (#4)

Archiwum wpisów

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl