avatar

zadymek Użytkownik gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/zadymek

Hotter

Mój blog (Luty 2010)

L. A. ..LoL!

Prawo Murphy'ego mówi: Jeśli coś może pójść źle, to pójdzie.
Murphy był optymistą ...zapewne nie grał w Bad Day LA:)

Gra, choć, bardziej pasuje tu określenie doświadczenie, wyszła spod klawiatury Americana McGee, znanego głównie z surrealistycznej wersji Alicji w Krainie Czarów.
Rzecz jest o katastrofach, tych naturalnych i wywołanych przez człowieka. Opócz klasyki w postaci trzęsienia ziemi czy tsunami, mamy też atak chemiczny (tworzący zombie) czy ...inwazję Meksykanów.

 

Das Gameplay
Zaczyna się, może nie jak u Hitchcock'a (trzęsienie ziemi jest później:) ale dość gwałtownie: terroryści rozbijają w całym mieście samoloty pełne chemikaliów. A później? Powiedzmy, że akcja tylko lekko zwalnia.

Podstawowym zadaniem na każdej mapie/katastrofie jest dotarcie po mniej lub bardziej rozgałęzionej trasie do jej końca.

Liniowość to wada wielu, nawet współczesnych produkcji, ważne jednak  czym się wypełni spacer od A do B. Cóż, z tym jest tu średnio. Ktoś wyraźnie poszedł na łatwiznę: wszelkie katastrofy najzwyczajniej w świecie nakładają się na siebie w kolejnych misjach, przez co w naturalny sposób mamy więcej na głowie.

O dziwo, takie podejście nawet zdaje egzamin. Od razu jednak należy odrzucić wszelkie porównania do GTA3: nasz bohater porusza się pieszo -a wstawki z karabinem maszynowym wiosny nie czynią- biega, skacze, strzela i tak całą drogę. Nie da się ukryć, że monotonia wkrada się tu bardzo szybko.

Dlatego autorzy przygotowali kilka dodatkowych atrakcji w postaci mniej lub bardziej formalnych zadań do realizacji.

-------------------------------------------------------------
Czasem trzeba tylko "wejść w interakcję" a czasem wykazać się zręcznością -nic wielkiego a jak wiele daje.


Zawsze mogło być lepiej. A przecież, jak napisał pewien recenzent, rozmaite katastrofy dają świetny pretekst dla kilku minigierek np ucieczki motorówką przed falą tsunami, lądowania na spadochronie


czy rozbrajania bomb. Widać, że pomysłów ekipie nie zabrakło ale budżet nie wyrabiał bo wszelkie „głodne” kawałki realizują tu animacje podczas gdy gracz zmaga się zaledwie ze skutkami katastrofy.
-------------------------------------------------------------

Okazyjnie odwiedzamy zabudowania: labirynt (dosłownie:) biur


teatr a nawet mieszkania prywatne i gangsterskie meliny


Jednak gro czasu spędzamy na powietrzu.

 

It's...burning
Jeśli idzie o interakcję z otoczeniem, to ciśnie się tu na usta kolejne porównanie z GTA3 czyt można gdzieś oberwać lub się poparzyć ew coś wysadzić/ugasić ale nic ponad to.

Interakcja z ludźmi to już dłuższa gadka:
Podczas spaceru po miejscach dotkniętych katastrofą różne rzeczy staną nam na drodze: a to rozjuszony tłum, a to przestępcy, a to meteoryty walące z nieba ew wygłodniałe zombie. Cała sztuka to przeżyć do końca misji, a pomaganie innym sprawę ułatwia -i często jest wymagane by robić postępy fabularne.

-------------------------------------------------------------
No właśnie, ludzie. W odróżnieniu od typowych naparzanek, mamy tu do czynienia także z cywilami. Ich nastawienie zależy od poziomu morale tłumu "Poziom wrogości", którego działanie dość dosadnie objaśnia pewien szurnięty koleś :gdy w okolicy dzieje się źle, ludzie panikują, atakują nas, szaleją samochodami etc. Zabijając ludzi ew olewając ich tragedie tylko pogarszamy sprawę. Dlatego warto przywracać uśmiech na ich buziach pomagając im: kogoś ugasić (tak, wiem jak to brzmi:)


kogoś podleczyć. Zadowoleni obywatele nie tylko dają nam spokój ale i mogą wspomóc radą a nawet atakować naszych wrogów. Czasem jednak warto pozwolić im sczeznąć choćby dla znajdziek, które z nich wypadają (jakieś sterydy, leczące Big [M/W]ac'ki, amunicja).
-------------------------------------------------------------

Jest też z kim walczyć: terroryści, zombie a w skrajnych przypadkach także cywile. Walce nie można nic zarzucić poza tym, że trzyma poziom GTA3 czyt. maksymalnie uproszczona, zerowa SI wrogów, którą nadrabiają liczebnością, groteskowa brutalność np eksplodujące głowy.

Wrogowie, wrogie środowisko, wahania nastroju tłumu: to wszystko musi tworzyć wybuchową mieszankę. Dość powiedzieć, że wkrótce na ulicach pojawiają się gangsterzy, zbiegli więźniowie i US Army, a miasto zaczyna przypominać strefę wojny.

I to wszystko ma ogarnąć jakiś obszczymurek? Aż tak źle nie jest. Wsparciem w boju są postaci, które Anthony przyłącza do "drużyny": rzygający dzieciak, panienka z chihuahua, ogrodnik z amnezją-za to z piłą łańcuchową i jednoręki sierżant;

a które, zawsze w pojedynkę, od biedy odciągają od nas uwagę. Miło też, że pełnią one jakąś konkretną rolę w fabule gry -jeden nawet obraca się przeciwko nam- jednak na jakieś głębsze, warte uwagi, biografie nie ma co liczyć.

Mordęgę w LA ubarwiają też nieliczne wstawki strzelania z CKM-u


oraz starcia z bossami.

-------------------------------------------------------------
I znowu jak na grę Americana McGee przystało mamy tu całą menażerię zakręconych typków, którzy walczą w różnie cudaczny sposób jak wyglądają.
Wymienię choćby szefową ochroniarzy na lotnisku, która uwielbia robić tzw "przeszukanie otworów"


Dyrektora hotelu pozującego na azteckie bóstwo (My precious:)


czy gigantyczną chodzącą reklamę pączków


-------------------------------------------------------------
Sporym problemem może być pokonanie niektórych z nich, jako że na modłę konsolową, trzeba "obczaić" ich słabe punkty -z ich opisem, podobnie jak z danymi niektórych misji, bywa tu krucho.


Na kłopoty Bednarski
Jak przystało na porządną parodię bohater...no cóż, pozostawia wiele do życzenia. Anthony to czystej wody menel, aspołeczny i w najlepszym razie wzbudzający odrazę swoim zachowaniem.


Antek ma pewien problem. Po pierwsze znalazł się w centrum LA pechowego dnia, kiedy to wszelkie możliwe kataklizmy zaczęły nękać to miasto. Kontynuując bohaterską tradycję ma on za zadanie urato...nie, to nie pasuje do produkcji McGee: po prostu bierze nogi za pas:) Po drugie, jako że z centrum droga daleka, nie omieszka natknąć się na kilka indywiduów, którym chcąc nie chcą będzie musiał pomóc -z powodu metod jakich używa, często z fatalnym dla nich skutkiem-


by zasłużyć na podwózkę ew zdobyć uznanie dam


Przeciwnościom losu stawiamy czoła dzięki wyszukanemu arsenałowi środków. Tak standardowej broni: poczynając od klucza do opon


a na wyrzutni rakiet kończąc;


jak i bardziej egzotycznych gadżetów takich jak bandaże (do opatrywania rannych) czy gaśnica, której funkcjonalność wykracza dalece poza gaszenie (także siebie). Ukoronowaniem tej nieco dziwacznej menażerii jest "giwera" nieustępująca silą ognia BFG 9K...obcinacz do paznokci:)


Zastosowanie każdej zabawki jest proste, wręcz prostackie: cel, pal -brak to odrzutu broni czy ekstrawagancji typu zmiana magazynka- i czasem nieograniczone ilością amunicji a sama kamera nie pozostawia wiele do życzenia, działa jak na porządne TPP przystało.

 

Streets (and dumpsters) of LA

Miejscówki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Ruszamy z pełnej pojazdów autostrady Santa Monica (uwaga, pod niektóre można wpaść)


na obrzeża parku La Brea


Hollywood


przez slumsy Inglewood i Venice Beach


lotnisko LAX


i wszędzie gdzie rzucą nas kataklizmy. Lokacje może nie są przesadnie udekorowane ale też nie odczuwa się tu przesadnej pustki więc budżetowość (która z kolei wieje od reszty elementów gry) nie rzuca się aż tak w oczy. Nie wiem jak odwzorowano realne miejscówki Miasta Aniołów, ale wszelkie zniszczenia świetnie oddają klimat miasta po kataklizmie -a cele wszelkich misji ratunkowych dostosowano do tego środowiska. Co prawda wiele elementów dekoracji się powtarza (dźwięków też, korony przykład to snajperka i shotgun), a teksturom brakuje ostrości ale grafika jest przyzwoita -szkoda tylko, że nie jest tak dobra jak na filmikach z gry.

Cell-shading zaaplikowano jak należy: komiksowość grafiki uzupełnia odpowiednio dobrany interfejs: prosty jak cały gameplay :w gruncie rzeczy podążamy od jednego punktu ewakuacyjnego do drugiego i wszędzie wydaje się, że to już koniec koszmaru...do czasu następnej katastrofy.

----------------------Things I hate about U---------------------
Trochę tego jest.
1.Pomijając ogólną budżetowość grafiki zupełnie niezrozumiała jest dla mnie brak większości, zdawałoby się elementarnych, opcji ustawień typu obłożenie klawiatury czy zmiana rozdzielczości gry.

2. Błędy aplikacji -i to poważne krytyki, nie tylko zwykłe zwisy- mogą niektórych przywieść do szewskiej pasji a o patchu nikt nigdy nie usłyszał.

3. Błędy AI. Wnerwia nie tylko zła reakcja ludzi na "Poziom Wrogości ale i debilne czasami ustawienia spawn'owania się wrogów, którzy bywa, że pojawiają się tuż za naszymi plecami ew dokładnie w miejscu gdzie zastrzeliliśmy jednego z nich. Na te rzeczy nie ma rady, trzeba omijać takie miejsca jak ognia.

4. Na ich tle lekko zrąbana fizyka przedmiotów to nic nie znacząca ryska ...a toporne działanie menusów gry to pryszcz.
-------------------------------------------------------------

 

LoL
Braki techniczne i niedoróbki gra nadrabia całymi pokładami nieco rubasznego humoru. Gra kpi równo ze wszystkich tzw amerykańskich wartości -nie wątpię, że stąd tak niskie oceny na zachodzie: dostało się tzw amerykańskiemu stylowi życia, politycznej poprawności, tradycyjnej moralności i patriotyzmie, że o bluzgach nie wspomnę.
W fabule absurd goni absurd i mimo pewnej dozy brutalności i wszechobecnej tragedii trudno jest tu zachować powagę bo wszelkie ludzkie dramaty ukazane są wręcz teatralnie ze sporą dozą czarnego i sytuacyjnego humoru, choć nie zawsze w dobrym guście [woda na młyn osób podkreślających dehumanizacyjny wpływ gier na młodzież:]

Zresztą jak tu się nie śmiać kiedy reanimując zawałowca należy po nim skakać albo widząc w jaki sposób bohater "transportuje" uratowane niemolne nad przepaścią


albo gdy podczas animacji, gdzie miasto zalewa tsunami mamy parodię sceny z Godzilli?

Do dziwnego arsenału i absurdów fabularnych dochodzą wspomniane znajdźki: sterydy, świerszczyki a nawet power up o nazwie "Psia kupa", który sprawia, że ludzie wokół menela zaczynają odczuwać mdłości -i naturalnie dają mu spokój.


To play or not to play
Gdyby tytuł nie był już zajęty, ten tekst nazwałbym "Kochaj albo rzuć", bo taka jest właśnie ta gra. Nie każdemu spodoba się kilka uproszczeń czy "toaletowy" humor, wielu też może krzywić się na okazyjne (i bardzo upierdliwe) niedoróbki, znikomą ilość opcji ustawień lub prymitywną i w gruncie rzeczy schematyczną rozgrywkę. Mnie Bad Day LA ujął głównie parodystycznym podejściem, charakterystycznym stylem graficznym oraz ...nietypową lokalizacją autorstwa EGM'a z CD Action.
I nie mówię tu o jakimś sentymencie do produkcji pana McGee. Wnikliwi znajdą trochę bugów, ale też zauważą takie rzeczy jak odwołania do filmów np Władcy Pierścieni czy Mad Max'a, muzyki (Queen) czy choćby takie detale jak fakt, że płonący przechodnie biegną ugasić się do hydrantu. Odkrywanie takich smaczków to jakby drugie dno tej produkcji. A to wszystko za pół darmo. Polecam każdemu...spróbować i ocenić samemu:)

komentarzy: 9Poniedziałek, 08 lutego 2010, 23:28

Informacje dla zwiedzających...

Drogi odwiedzający: jeśli zauroczony contentem mojego GS'a lub wypowiedziami na forum, czując, że mamy wspólne zainteresowania, chcesz dodać mnie do swoich znajomych, czemu nie. Jednak daj mi wcześniej odczuć, że się znamy, znajomość musi być dwustronna:
1. Jeśli przejrzałeś GS'a do tego puntu i właśnie czytasz ten komunikat, to już masz wielkiego plusa.
2. Jednak by okazać sympatię warto też zostawić kilka komentarzy tu i ówdzie. Gdy uczestniczysz w qiuzie, który organizuję, liczy się to nawet podwójnie:)
3. Dobrze też by było wpaść na siebie czasem na Forum i podyskutować (na IRC nie zaglądam).
4. Jednak nawet mimo powyższych każda znajomość potrzebuje czasu by się rozwinąć, więc trochę czasu musimy się znać zanim wylądujesz na liście.
Tak więc jeśli "znamy się" z Forum lub GS'a, wal śmiało, chętnie zostanę Twoim znajomym. W przeciwnym razie: moja odpowiedź będzie odmowna.

Archiwum wpisów

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Playlista

Szef kuchni poleca


 

Cykl pt. "Nietypowe FPS'y"

0

TPP moje życie

Słuchowisko zadymka



Więcej o mnie

Moje tagi:alien i predator, counter strike, grafika, gry, muzyka

Urodziny:za 230 dni (13 maja)

Moje motto:Homo sum; humani nil a me alienum puto.

Obecny stan:

Posiadany sprzęt:PC

Namiary na mnie

e-mail: zadymek01(at)wp.pl, Youtube: https://www.youtube.com/channel/UCaXPZ6VGEpC-uNuy0u-E0oA

Ostatnie odwiedziny

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 62

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4351 dni

Moich wejść na gram.pl: 38 692 (#34)

Napisanych postów i komentarzy: 22 459 (#4)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 180 (#68)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 17 768 (#44)

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl