avatar

Feanil Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/Feanil

Mój blog (Lipiec 2011)

zwiad

Vladimir był zadowolony. I to bardzo. Pozbawiono go szpiega, dostępu do ksiąg ukrytych w twierdzy i miał pewność, że nie nawet bardzo potężny czarnoksiężnik nie zdoła ominąć barier dopóki nie zdobędzie mocy, któregoś z tej piątki. A on wie jak tego dokonać. Musi tylko znaleźć tę cholerną wioskę i dziewczynę. Tak, ostatni mag jest Elfem. Ukrywa się gdzieś w tych lasach, gdzieś niedaleko. Zupełnie przypadkiem natknął się na ruiny, a raczej porozrzucane bloki białego marmuru, bo tego miejsca już nawet ruinami nazwać nie można. I katakumby, przepiękny podziemny grobowiec w naturalnej jaskini ozdobiony posągami spoczywających tam szpiczastouchych. Jej grób też tam jest. Jego Mistrzyni Verna, może zbyt często z tego nie korzystała, ale znała się na „czarnej” magii, studiowała ją. Uważała, że im lepiej znasz wroga i jego możliwości, tym lepiej. Zbyt późno zorientowała się dlaczego jej uczeń tak się tym interesuje. Nie zdołał posiąść jej mocy, ani jej dziecka. Nigdy nie zaprowadziła go do wioski, najwyżej do tego domu i żaden Elf ich nie odwiedzał. Zastawił w końcu pułapkę magiczną, zamierzał siłą to z niej wydobyć, ale wiedźma użyła Tego zaklęcia. Słowa Mocy. Choć słyszał je wyraźnie, jakoś nie zdołał zapamiętać właściwej wymowy, a nie było go w żadnej księdze. Owszem, niektóre wspominają o niezwykłej potędze „Słów”, ale bez przykładów. Język, który był zapomnianym jeszcze zanim Nilfgraad zaczął podboje. Na dodatek wystarczył jeden trup, by Elfy siedziały w swej osadzie, nawet nie polują. Skoro tak, ktoś w pobliskim miasteczku powinien wiedzieć gdzie ich szukać. To będzie długa noc.

- Triss. Mogę prosić na słówko? - Całe Kaer Morhen słyszało telepatyczne wezwanie Feanila. Trwało to dłuższą chwilę, zanim duch pojawił się obok niego na dziedzińcu.

- Czego chcesz? - spytała ozięble.

- Znałaś nauczyciela Vladimira? - pytanie zadał jakby od niechcenia uśmiechając się do niej przymilnie.

- Nie łatwo będzie znaleźć potomka Verny – westchnęła – ona była Elfem z Ukrytej wioski. Nawet swoich przyjaciół tam nie zaprowadziła. Skupmy się na Vladzie dobrze.

- a co z czarną magią? - nie dawał za wygraną.

- Studiowała ją, ale nie korzystała. Do czego zmierzasz?

- A nic tak tylko. - Jego uśmiech zmienił się na ułamek sekundy, tak, że ledwo można to było dostrzec. - Dzięki. Idę na spacer jakby to kogoś interesowało.

Czarodziejka prychnęła i odwróciła się plecami do niego. Wyszedł z zamku szybkim krokiem. Zniknął tuż za bramą, teleportował się. Spostrzegła otwarty laptop na niskim murku. Zaklęła w iście krasnoludzkim stylu i wezwała Strażnika. Na ekranie komputera było zdjęcie jakiejś leżącej postaci. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie jeden szczegół. Trup był Elfem. „...W lesie znaleziono ciało człowieka ze zdeformowanymi uszami...” Ten fragment jej wystarczył.

- Feanil ruszył na łowy – powiedziała wskazując ruchem głowy na ekran, nadchodzącemu Maćkowi. Pozostali byli tuż za nim. Harunie oczy zabłysły na widok komputera, ale nawet do niego nie podeszła.

- Znowu Francja. - żołnierz poinformował pozostałych. - Niedaleko jakiejś małej mieściny.

- Tam zaczniemy. - Pod Maćkiem rozbłysł krąg teleportacji.

Ale w miasteczku nikt nie chciał z nimi rozmawiać na temat zwłok. Nikt nawet nie znał tej osoby. Błądzili przez kilka godzin zagadując mieszkańców, ale ci albo nic nie wiedzieli, albo gdzieś się spieszyli. A Feanil? On pojawił się niedaleko miejsca, gdzie znaleziono zwłoki. Miał z tym do czynienia wystarczającą ilość razy, by nie mieć wątpliwości. W tym miejscu użyto magii. Nie było widać żadnych śladów poza należącymi do policji, koronera i paru innych „cywili”. Ślad magiczny również został zatarty. Ktoś z nich posiadał ukryty talent. Podczas oględzin „ślad” mordercy zniknął, a raczej został zamaskowany przez ukryty talent kogoś z ekipy. Przykucnął w miejscu, gdzie leżał Elf sięgając do kieszeni. Ułożył na ziemi kolorowe okrągłe kamienie, każdy z innym znakiem, ale nie wypowiedział zaklęcia.

- Znałaś go? - zapytał dziewczynę ukrywającą się za drzewem. Drgnęła, ale nie ruszyła się z miejsca, ani nie odpowiedziała.

- Też chcę go dorwać. - powiedział podwijając rękaw i pokazując dziewczynie tatuaż. Sztylet opleciony pnączem róży, której kwiat znajdował się dokładnie nad rękojeścią. Nie rozpoznała symbolu, przyglądała mu się z zaciekawieniem, ale nic jej to nie mówiło. Mimo to tuż koło jego ucha przeleciała strzała. Gdyby się ruszył, przypłacił by to życiem.

- naturalna brzechwa, nie barwiona i dłuższy od standardowych grot z lekkiego metalu. Gładki, trójkątny. Dość trudny w użyciu i bardzo charakterystyczny. Jesteś jej krewniakiem, czy tylko ją chronisz?

Elf stojący kilka kroków od dziewczyny opuścił łuk ze zdumienia. To przecież człowiek, a potrafi tak dokładnie opisać strzałę, której nie powinien dostrzec?

- Jestem pewien, że wiecie kim jest Mag odnaleziony przez poprzedniego Strażnika Kaer Morhen. Poproście tę osobę w moim imieniu, by nie opuszczała wioski. - Skrytobójca podniósł się, ale nie odwrócił – szukam tego, który zabił jednego z was.

- Chcesz mu pomóc. - rzucił łucznik ponownie celując w jego plecy.

- Nie. Moje rozkazy są innego rodzaju. - wyjął rękę z kieszeni, tak by wyraźnie widzieli pierścień z herbem Cintry.

- Łżesz. Cintra przestała istnieć dawno temu. - mówiąc myśliwy napiął łuk

- Nie musisz mi wierzyć, wystarczy wskazać kierunek i obserwować. Jeśli się odważysz. - W każdej chwili mógł przecież pojawić się za „ochroniarzem” i pozbyć się go, jednak nie zrobił żadnego, nawet najmniejszego ruchu.

Kolejna strzała wbiła się w pień, ale w dość sporej odległości od ogoniastego. Myśliwy wskazał kierunek i już czekał z gotowym kolejnym pociskiem.

- Dziękuję. - rzucił Feanil. Wokół niego pojawiła się zielona mgła, a mrugnięcie oka później już biegł we wskazanym kierunku. Zwolnił dopiero w odległości trzech strzałów z łuku od nich. Wyraźnie czuł uśpioną Moc dziewczyny i jej wahanie. Myślała zbyt głośno, ale nie odpowiedział, nie doradzał. To mogło by odnieść skutek odwrotny do zamierzonego, a tego nie chciał. Lepiej niech zostanie z tym dylematem wśród swoich.

Po prawie godzinie marszu odczuł działanie bariery, która odstraszała, sprawiała, że wszelkie istoty omijały to miejsce z daleka. W porę obniżył swoje reiatsu, tak by pod tym względem być podobnym do polnej myszy. Drgnięcie powietrza było znakiem przejścia przez blokadę. Po dwóch minutach nagle z gęstwiny wyszedł na niewielką polanę. Stała tam trzypiętrowa rezydencja, która, czego był pewien, pamiętała czasy wiedźminów. Budynek z kamienia wzniesiony i wzmocniony magią, w dodatku blisko Efliej osady, nie miał wątpliwości. To dom mistrzyni Vlada, miejsce mające dla niego duże znaczenie. Sam lisz pewnie już zainteresował się „myszą”, która nie zwróciła uwagi na barierę i przez nią przeszła. Czeka w sypialni na pierwszym piętrze. Odpoczywał, ale ustawił kulistą blokadę wokół siebie i udając, że śpi czeka. Feanil dla nie poznaki wszedł na polanę, okrążył budynek przyglądając mu się ciekawie, ale nie wszedł do środka. Teleportował się tuż po zrobieniu pełnego koła wokół budowli.

komentarzy: 0Piątek, 29 lipca 2011, 21:40

tajemnica zabójcy

Jeszcze tego wieczoru Triss opowiedziała pozostałym mieszkańcom zamku, o wszystkim czego się dowiedzieli. Nie wspomniała jednak ani słowem o wspomnieniach skrytobójcy. Znali całą historię Sophie, to jak spotkała Vladimira, jak podarował jej część swojej Mocy, wszystkie wspomnienia. Wiedzieli też w jakim rejonie Lisz się ukrywa, ale owe lasy są dość rozległe. Przeszukanie ich trwało by miesiącami. Zresztą czarodziejka zasugerowała, że lepiej najpierw odnaleźć ostatniego Maga. Nie mogli się z nią nie zgodzić. Już miała odejść, ale Strażnik poznał ją na tyle, że wiedział, że ona coś ukrywa.

- Jest coś jeszcze. O czym nie mówisz. - stwierdził, nie zapytał. Chciała zaprzeczyć, ale uprzedził ją – Dowiedziałaś się czegoś o nim. Jeśli to ważne, powinnaś nam powiedzieć.

- By być medium przekazującym musiał zdjąć blokadę ze swojego umysłu. Owszem, coś zobaczyłam. Wiem, że całym sercem nienawidzi nekromantów, a to akurat korzystne. - uśmiechnęła się nieśmiało, co cala czwórka widziała po raz pierwszy. Zamierzała zrobić kolejny krok w stronę drzwi, ale te się otwarły. Feanil wszedł, usiadł przy oknie po przeciwnej stronie komnaty, zapalił fajkę i powiedział spokojnie patrząc na chmury:

- Powiedz im. Tobie uwierzą, ja musiałbym im to pokazać, a wolałbym nie.

Merigold westchnęła, nie bardzo jej się to uśmiechało, ale skoro on nie ma nic przeciwko.

- Sophie stała się nekromantką przez zabicie i wskrzeszenie magią. - podjęła po chwili – Vlad dał jej pierścień z wystarczającą do tego ilością Mocy. Poinstruował jakie symbole ma wyrysować krwią swojej pierwszej ofiary, zabitej bez udziału magii srebrnym sztyletem. Potem ożywiła ciało tej osoby. Następnie zabiła magią pierścienia i stworzyła zombi z dwóch innych istot. Rytuał kończy się stworzeniem posłusznego szkieletu z żywego człowieka. Wszystkie jej ofiary miały dopiero sześć lat.

- Co to ma wspólnego z nim? - Haruna wskazała głową palącego. Siedział tyłem, dzięki temu nie widzieli samotnej łzy.

- W takim rytuale... ostatnim użytym dzieckiem... sam był ciężko ranny, nie mógł nic zrobić... była jego córka. - w końcu to powiedziała. Zapadła całkowita cisza i zdawało się, że już tak zostanie. Ale to Feanil przerwał milczenie spokojnym, smutnym głosem:

- To był jedyny raz, gdy użyłem tej magii. Na moich strażnikach. W ten sam sposób odebrałem Orkom ich reiatsu, czy jak wolicie energię życiową potrzebną mojemu ciału do regeneracji. Trzech Orków w mgnieniu oka stało się posłusznymi mi szkieletami. Nekromanta i jego uczeń nie dotrwali poranka. Tylko ten raz, tamtej nocy, gdy magią wybudzili mnie ze śpiączki i zmusili bym na to patrzył, tylko w tę noc użyłem magii śmierci.

Po tych słowach wstał i niezwykle spokojnym krokiem wyszedł z komnaty. Wszedł na mury i tam dokończył palenie. Przez głupi przekaz telepatyczny poznali jedną z jego największych tajemnic.

W komnacie znów zrobiło się cicho. Wszyscy mieli ponure miny z wyjątkiem jednej osoby. Amerykanin spoglądał, to na jedno, to na drugie i w końcu nie wytrzymał.

- Idioci. Mieliście go za piąte koło u wozu, a jest z nas najlepiej przygotowany. - wyszedł zanim zdołali odpowiedzieć. Stanął obok de Wett'a i opierając się o ścianę zapytał:

- co byś nam radził?

- znaleźć Lisza. - odpowiedź przyszła po dłuższej chwili. - Piąty Mag sam się znajdzie. Znaleźć i zlikwidować zagrożenie.

- Ten las jest ogromny. - westchnął były gangster

- I pełno w nim starych grobowców i krypt. Sprawdziłbym te o najrozleglejszych podziemiach.

- To że jest Nekromantą nie znaczy, że będzie w grobie siedział.

- Nie w zwykłym. W grobowcu z magiczną aurą. Wybudowanym na naturalnym źródle, skrzyżowaniu żył wodnych na przykład, albo gdzie pochowano Maga.

- Dlaczego tam?

- Wiem czego chce. Do takich rytuałów to najlepsze miejsce. Poza tym niedaleko jest ukryta wioska Elfów. On jeszcze nie wie gdzie, ale szuka jej.

- Elfy i grobowce. Powiem reszcie i przejrzę mapy. - chłopak odbił się ramieniem od muru i ruszył do twierdzy.

- Na mapie grobowca może nie być. Lepiej sprawdzić kroniki.

- Amerykanin nie odpowiedział, a poszedł wprost do biblioteki. Nie, nie znajdzie tam owych kronik, ale o Elfach coś może być. On jeden wiedział jak postąpić. Nie biec za człowiekiem, nie wyrażać współczucia i innych takich bzdur, a porozmawiać normalnie, o zdanie zapytać. To wbrew pozorom działa lepiej niż „kondolencje”, a już na pewno w tym przypadku.

komentarzy: 0Sobota, 09 lipca 2011, 21:13

L.A.

Przed świtem Magowie mieli wspólny sen, o ile można to nazwać snem. Jakiś chłopak wypowiedział „tamte” słowa. Rana postrzałowa ramienia. Niby nic groźnego, ale był pod ostrzałem, a zostały mu już tylko cztery naboje. Los Angeles. Maciek obudził się pierwszy. Szybkim krokiem wszedł prosto do komnaty zabójcy. Dosłownie krok za nim była Haruna i Piotr. Sophie spała w swoim pokoju. Ostatni dowód, na oszustwo.

- Triss, jeśli mogę prosić przypilnuj naszego „gościa”, a jak będzie czegoś próbować pokaż jej, że wiemy i przenieś do bardziej odpowiednich komnat. - Zanim skrytobójca wypowiedział ostatnie słowo, pojawiło się na nim ubranie i broń.

- Z największą przyjemnością. Nawet trochę się zabawię. - Duch pojawił się przy nich

- Tylko jej nie zabij. Chcę z nią porozmawiać po powrocie. - Strażnik uśmiechnął się wrednie.

Reszta nie odezwała się, tylko podali sobie ręce. Tak dla pewności.

Pojawili się za młodzieńcem. Piotr od razu utworzył tarczę, a dziewczyna posłał kulę ognia w napastników.

- jeszcze raz – powiedział Feanil trzymając w obu dłoniach po trzy noże do rzucania – tym razem celniej.

Kiwnęła głową. Ledwo podniósł się zza zasłony już rzucał, a ona wzmocniła ostrza swym ogniem.

Dwóch zdołało się uchylić, trzech zginęło na miejscu trafieni w odpowiednie miejsca, a ostatni zbyt późno odsunął się i dostał w ramię. Ale wszyscy trafieni, tak raniony, jak i trupy, momentalnie pokryli się ogniem. Piotr wyciągnął rękę do chłopaka. Ten wahał się przez chwilę, ale oddał mu broń. Żołnierz nawet nie celował. Nie musiał. Jeden strzał i krzyki płonącego ucichły.

Zaprowadzili go do zamku w ciszy. Francuzki nie było widać, ale czuli swąd palonych włosów. To trochę poprawiło im nastrój. Dopiero co wzięli udział w bitwie gangów i zabili sześć osób. Tylko Feanil się uśmiechał. Strażnik i dwójka Magów miała ochotę dać mu w pysk. Ale nie zrobili tego. Padło jedynie nie dokończone pytanie przez zęby:

- Jak możesz...

- Mogę co? - zapytał uprzejmie, ale ton jego głosu był jadowity – Wiesz kim jestem, a teraz także znasz to uczucie towarzyszące takiej pracy. Możesz mi nie wierzyć, ale mnie to też nie jest obojętne. Jedynie nauczyłem się nieźle udawać. Pamiętam dokładną liczbę i każdą twarz. To była lekcja dla was. Inaczej się tego nie nauczysz, a może być Ci potrzebne.

Dziewczyna uniosła dłoń, wzięła zamach. Zatrzymała się i po chwili opuściła jednocześnie rękę i głowę. Ten gnojek ma rację. Nie wiadomo czego ten Lisz chce i kto jeszcze dla niego pracuje. Powinni być na to przygotowani. Ona już raz to zrobiła, ale to było, co innego... nie. Nie było. Zabiła ojczyma i tych młodych ludzi. Tak broniła się, ale...

Musiała usiąść pod natłokiem myśli. To wszystko dzieje się tak szybko.

- Nauka... - mruknął żołnierz – że nawet jak w obronie, to masz się z tym źle czuć?

- nie. Żebyście przekonali się jak na was to działa. I cieszę się, że nawet w obronie własnej wam się to nie podoba. Magia Śmierci jest dla czarownika najprostszą drogą do potęgi. Ale do tego nie można mieć oporów.

- czyli mamy potężnego wroga – Strażnik prawie zaklął

- nie koniecznie, przynajmniej nie silniejszego od waszych naturalnych talentów

- i jeszcze mu mało. On chce... - jakoś nie mogło jej to przejść przez gardło

- ale tego nie dostanie – Feanil domyślał się o co może chodzić. Przejęcie mocy innego Maga. - Nawet jeśli, wątpię, żeby wiedział co dalej. Jest jak pies goniący za samochodem. Jak go złapie nie będzie wiedział, co z nim zrobić.

- Wystarczy trzymać się od gościa z daleka i odpuści. - Amerykanin włączył się do rozmowy

- Nie odpuści. Poszuka innej drogi, albo poczeka na stosowną chwilę do ataku.

- Sporo wiesz na ten temat. - Triss właśnie do nich dołączyła

- W walce z kimś podobnym zginął mój przyjaciel. - Zabójca wciąż tłumaczył cierpliwie. Mimo iż najchętniej ruszyłby od razu na polowanie i zakończył sprawę.

- Ten może być inny – zauważył najnowszy w grupie.

- John, co wiesz o skrytobójcach?

- to coś jak Ninja? - odpowiedział pytaniem na pytanie

- To dokładnie to samo. Ktoś polujący z ukrycia, znający trochę magii. Nie musi być potężny, często jest znacznie słabszy od przeciwnika. Jego siłą jest zaskoczenie i to, że wie gdzie uderzyć i w jaki sposób by zabić nawet Arcymaga.

- Ty jesteś Ninja?

- można tak powiedzieć

- Extra... a tak w ogóle gdzie my jesteśmy?

- Na to niech inni odpowiedzą – de Wett wstał z miejsca – ja muszę z kimś innym pogadać. Zechcesz mi towarzyszyć?

Pytanie skierował do ducha, ale nie czekał na odpowiedź. Wiedział jednak, że za nim idzie. Szedł na instynkt. Zatrzymał się przed właściwymi drzwiami, otworzył je grzecznie kluczem, zostawił broń na progu i wszedł do lochu. Francuzka zaczęła terkotać jak karabin ledwo go zobaczyła ale nie słuchał. Złapał ją za brodę i zajrzał głęboko w oczy. Wydobył z niej dosłownie wszystko. Każde, nawet najgłębiej ukryte wspomnienie, nawet te magią przesunięte w głąb świadomości. Sprawiał jej ból. Jej wrzask niósł się echem po lochach, ale nie zwarzał na to. Opuszczona bariera jego własnego umysłu pozwalała czarodziejce również widzieć to wszystko, a ledwo skonczył unósł osłony ponownie. Jego dłoń pokryła się czystą energią. Technika której nauczył się bardzo daleko stąd. Wiedział, że Lisz patrzy przez jej oczy. Czuł jego obecność, nawet próby pomocy w ukrywaniu wspomnień, ale tylko przez to bardziej cierpiała. Le teraz bylo cicho. Czekała

- Kan'you Semeiten Czerwona Gwiazda – ledwo przebrzmiało ostatnie słowo błyskawicznie uderzył dwoma palcami dokładnie w środek mostka kobiety. Charakterystyczne chrupnięcie łamanych kości. Odwrócił się i wyszedł. Wyłamanie mostka wraz z fragmentami żeber i wbicie go w płuca. Utopi się we własnej krwi, a to nie będzie szybka śmierć. Triss była w szoku, a Lisz pełen podziwu.

- dlaczego? - czarodziejka stanęła naprzeciw niego na schodach do wieży

- wiemy już wszystko to, co ona. Dalsze jej trzymanie nie miało sensu, a wypuścić je też raczej nie można było. - odparł spokojnie i przeszedł przez półprzeźroczystą postać

- dlaczego w ten sposób?

- bo nie miałem innego pomysłu – odparł idąc dalej.

- łżesz! - wrzasnęła na niego – Feanilu de Wett nie próbuj mnie zbywać byle czym i odpowiedz!

- Nie twoja sprawa Merigold! - teraz to on się wściekł

- Chcę wiedzieć, co poruszyło mordercę na tyle, że zabił więźnia w tak okrutny sposób.

- Widziałaś też część moich wspomnień – syczał przez zęby – przeanalizuj, oddziel jej od moich to zrozumiesz, a teraz się łaskawie odpierdol.

Wbiegł na wieżę i trzasnął drzwiami swojej komnaty. Usłyszała trzask krzesła rozbijanego na ścianie. Ledwo powiedział te słowa, a odpowiedź przyszła sama. Tak. Widziała jego wspomnienia. I Rozumiała go.

komentarzy: 0Środa, 06 lipca 2011, 23:33

Tagi

Nie znaleziono tagów

Archiwum wpisów

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4559 dni

Moich wejść na gram.pl: 388 (#4023)

Napisanych postów i komentarzy: 0 (#1920)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 85 (#147)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 1 515 (#898)

Więcej o mnie

Krótko o mnie:...

Moje tagi:fantasy, fantasy i rpg, opowiadania, opowiastki

Urodziny:za 266 dni (14 lipca 1981)

Moje motto:nie ilość a jakość, nie szybko a dostojnie tajemniczo z klasą z wdziękiem i spokojnie

Obecny stan:

Posiadany sprzęt:PC

XFire

Ostatnie odwiedziny

Moje Avki

kreskowka.pl:

 

 Bleach legends pbf

Nie gram na BL już jakiś czas, ale avek może się jeszcze przydać:)

Onirisme:

 

Wyspa Chimera:

Po drugiej stronie krzywego zwierciadła:

 

 

 District 13:

 

Dystopia rpg:

 

 

 

 

 

 


 

 

 

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl