avatar

Wolus1 Użytkownik gram.pl (Delegat) ja.gram.pl/Wolus1

XFire

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Spróbujmy jeszcze raz...

Tiaaaa... Sami przyznacie (przynajmniej Ci, co tu jeszcze bywają), że od ostatniego nowego początku jakoś dużo się nie wydarzyło... Miało być więcej, lepiej, fajniej, a wyszło jak zawsze :)

Nie wiem, czy prowadzenie tego GS'a ma jeszcze jakikolwiek sens, ale skoro jest, nie zamknąłem go, bo zawsze miałem zamiar coś od czasu do czasu skrobnąć, a to od czasu do czasu często trwało 4 tygodnie i więcej, co dobre nie jest i w ogóle...

tak więc uroczyście postanowiłem przysiąc (obiecanki cacanki...), że będę pisał regularnie, więcej, ciekawiej (akurat...), lepiej (bardzo akurat...) i w szystko co tam jeszcze do tej listy można dopisać ;) O ile znowu nie dopadnie mnie leń :P

I dla tych, którzy dotarli do końca prezent: http://www.gigante.pl/tnk_klik. Miłej zabawy ^^

komentarzy: 15Sobota, 24 lipca 2010, 10:56

Strony Mroku cz4 z 4

Opowiadanie, strony mroku

Kolejna część tego dziwnego dzieła. Prawdopodobnie ostatania, chyba że zacznę pisać sam, albo ktoś zdoła przekonać Feallana do dalszej współpracy. Możecie w tej kwestii wypowiedzieć się w komentarzach (pod ostatnim wpisaem miałem ich aż 6! ^^) i zapraszam do lektury :)

wolus1 - zwykły, feallan - bold

[if gte mso 9]> [if gte mso 9]> Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE [if gte mso 9]> /* Font Definitions */ @font-face {font-family:"Cambria Math"; panose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; mso-font-charset:1; mso-generic-font-family:roman; mso-font-format:other; mso-font-pitch:variable; mso-font-signature:0 0 0 0 0 0;} @font-face {font-family:Calibri; panose-1:2 15 5 2 2 2 4 3 2 4; mso-font-charset:238; mso-generic-font-family:swiss; mso-font-pitch:variable; mso-font-signature:-1610611985 1073750139 0 0 159 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-unhide:no; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; margin-top:0cm; margin-right:0cm; margin-bottom:10.0pt; margin-left:0cm; line-height:115%; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:Calibri; mso-fareast-theme-font:minor-latin; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi; mso-fareast-language:EN-US;} .MsoChpDefault {mso-style-type:export-only; mso-default-props:yes; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:Calibri; mso-fareast-theme-font:minor-latin; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi; mso-fareast-language:EN-US;} .MsoPapDefault {mso-style-type:export-only; margin-bottom:10.0pt; line-height:115%;} @page Section1 {size:595.3pt 841.9pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->[if gte mso 10]> [endif]-->

Tyle że był to tylko taktyczny odwrót, a krzyk miał sugerować wyimaginowany strach, by królik poczuł siłę i moc do dalszego rozsiewania zła. Gdy przyszły Zbawca Świata uznał, iż oddalił się na dostateczną odległość, zmienił kierunek i Chosen One poruszał się, idąc za obrazami ze swojej wizji, a Tabuś do Wielkiego Garnka, centrum handlowego Wyspy Wielkanocnej.  Dotarł tam po kilkunastu minutach szybkiego truchtu.

- Noooo. Kawał chaty – powiedział, przyglądając się Garnkowi. Był wielki, tak wielki, że mogło by się w nim zmieścić z tysiąc Fjowusów. „A zwykłych ludzi pewnie z dwa tysiące” – pomyślał i zaczął się wspinać. Nie było to łatwe, bo ściana Garnka była niemal całkowicie gładka, no ale dla Tabalugi nie ma rzeczy niemożliwych. Trochę się zmachał, ale w końcu dotarł na szczyt.

Jego oczom ukazał się piękny widok. Na samym dnie garnka Fjowus walczył mieczem Asgaroth z całym ogromnym stadem ogromnych kur.

- Dziwne – powiedział do siebie chłopak – przecież dopiero co zgubiłem ten miecz.

Chosen One dotarł do dziwnego domku. Przed frontowym wejściem wszędzie walało się kurze pierze. – „Co tu się, do stu diabolicznych krowich placków, działo?” – myślał sobie, krążąc w tę i z powrotem. – „Jest jeden sposób, by to sprawdzić! Trzeba pójść za śladami tych kurzych łapek!” – wymyślił w końcu. Udawał, że się skrada, ale szło mu to bardzo niezgrabnie. Cztery razy potknął się o własne sznurówki i raz o rękaw… W końcu dotarł do ciemnej dziury wypełnionej czerwonawym światłem, a z wnętrza słychać było tylko takie „Ko-ko-ko-koooo” itp. dziwne odgłosy sugerujące, że w środku był mag.

Obaj spojrzeli w doły przy których się znajdowali i zeskoczyli znów stając się jednością. Ale wbrew pozorom się nie zabił, to Fjowus w ostatniej chwili rzucił zaklęcie lewitacji. Bez słowa rzucił mu miecz, a sam zaczął kumulować w sobie energię – widać było, że szykuje się do jakiegoś potężnego zaklęcia. Chosen One walczył mieczem doskonale, każdy jego cios był śmiercią dla jednego z tych kurczaków. Fjowus nadal był „nieobecny”, więc należało go osłaniać. Tabaluga przeciął na pół kurczaka, który chciał zrobić desant z powietrza i odciął grzebień jakiemuś kogutowi. I nagle Fjowus cicho westchnął i od niechcenia wyzwolił potężne i mroczne moce. Z obu jego rąk wyleciały dwie długie, czarne błyskawice, które trafiały we wszystkie kurczaki po kolei, uśmiercając jednego, a potem przechodząc na następnego. Po około trzech minutach było już po walce. Tabaluga przeszedł się po pobojowisku, żeby sprawdzić, czy ktoś nie przeżył. Na szczęście, wszystkie kurczaki były już martwe.

- Wyjaśnisz mi wreszcie, o co chodzi z tymi kurczakami? – zapytał Tabaluga

- Za chwilę. Patrz, kto idzie.

Obaj ujrzeli Króliczka wielkanocnego, który powoli szedł ku nim celując obrzynem w mostek czarodzieja. Nagle królik odezwał się niskim głosem:

- To koniec. Poddajcie się, to może was oszczędzę.

Fjowus po prostu roześmiał się, kiedy to usłyszał. Jego śmiech był głośny, długi i szczery. Kiedy już mu przeszło, pstryknął i w kierunku króliczka poleciała wielka kula ognia. Królik jak to Królik, futro ma łatwopalne. Jednak Zając wsparty przez złe (a może nawet i dobre) Moce zdołał przed płomieniami uskoczyć. Wylądował na swych długich tylnich łapach, które pomogły mu złapać równowagę i zaczął strzelać w maga, który ponownie zaczął zbierać w sobie magiczną energię. Tabaluga zareagował błyskawicznie, wskoczył między nadlatujące pociski, a starca i zaczął odbijać kule mieczem, jednak połowa (czyt. jedna) z nich była szybsza, od broni i pomknęła w stronę Fjowusa.

„Co ten dureń wyrabia” – zdążył szybko pomyśleć mag o swym wychowanku – „Przecież JAM jest MAGIEM!” – ponownie wyzwolił energię, tym razem odbijając pocisk. Zorientował się jednak, że uwolnił jej stanowczo za dużo i prócz kół, odepchnięty został także Zając i Tabuś.

Rozwścieczony zwierzak podniósł się z ziemi i wypalił w stronę napastnika cały magazynek. Tym razem czarodziej musiał zrobić unik bez pomocy magji. Czas jakby zwolnił tępo. Sekundy trwały minutami. Fjowus wygiął się w niemożliwy dla zwykłego człowieka sposób, a z nieba rozległ się głos: „MAAA-TRIIIKSSS”.

W czasie tego bullet time’a wstał również Tabaluga, ale wyglądał inaczej. Znów miał zeza, znów wyłysiał, a na dodatek teraz miał 14 zębów, a nie jak wcześniej 15. Schylił się i podniósł miecz. Jego zezowane spojrzenie wypełniło się furią i rządzą mordu. Chosen One użył jednej ze swoich mocy, Szału Bitewnego. Z jego piersi wydarł się pełen wściekłości okrzyk bitewny. Rozdarł kurtkę i ukazał tatuaż na plecach przedstawiający szatana i liczbę 666. Fjowus  był pewien, że zaraz stanie się coś niedobrego. Królik też to czuł. Niewiadomo jakim sposobem zmienił swój obrzyn w topór.

Chosen One zaatakował. Atak był skierowany na Zająca. Rozpoczął się morderczy taniec z którego tylko jeden mógł wyjść zwycięsko. Tylko jeden z nich dwóch mógł przeżyć. Cięcia, gardy, piruety, finty, sztychy i młynki sypały się gradem w stronę biednego małego zwierzaczka. Jednak ten nie pozostawał dłużny i także siekał na prawo i lewo swoim wielkim toporzyskiem.

Fjowus postanowił zakończyć tą szopkę. Ponownie wysłał ognistą kulę w stronę Zająca, a ten zajęty obroną przed nadlatującym ciosem, dał się upiec. Mimo tego walka się nie zakończyła, Chosen One posiekał pieczone mięsko na plasterki i kopniakami porozrzucał po okolicy.

- „No i z obiadu nici” – pomyślał mag – Tabuś! To już jest koniec! – krzyknął do towarzysza i pełne mordu oczy skierowały się w jego stronę. To jeszcze nie był koniec… Opętany chłopak rzucił się na opiekuna, ale po chwili poczuł ból w kroczu. Fjowus sprzedał mu solidnego kopniaka. Na tyle silnego, by chłopak stracił przytomność.

czytaj...

komentarzy: 4Czwartek, 01 lipca 2010, 19:55

« starsze wpisy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej o mnie

Krótko o mnie:Zwykły, szary i nudny człowiek, jakich wielu w tej głupiej masie zasiedlającej ten glob... Jedyne co może (MOŻE!) mnie wyróżnia, to przynależność do paru dziwnych grup ;] Niektórzy, by ich sektą nazwali :P

Moje tagi:CD Action, gothic 1 2 3 i inne , ksiazki, risen, rysunki

Urodziny:za 181 dni (2 marca 1994)

Moje motto:Żyj i daj spokojnie żyć innym (chyba że ktoś cię wnerwia).

Obecny stan:WOW!!! mój gramsajt ruszył ;)

Posiadany sprzęt:PC, Komórka , Głowa, GramSajt, Znajomi

Namiary na mnie

e-mail: wolus11(at)wp.pl, GG: 10514770, www: http://ja.gram.pl/Wolus1

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 1439 dni

Moich wejść na gram.pl: 5 391 (#647)

Napisanych postów i komentarzy: 1 251 (#746)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 124 (#94)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 5 469 (#178)

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Ankieta

Czy restert się uda?

  • Tak
    66%32 głosy
  • Nie
    33%16 głosów

Suma oddanych głosów: 48 

« poprzednia ankieta

Szczególnie Polecam:

 

 

   

Spis lepsiejszej treści

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 23

Ostatnie odwiedziny

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl