avatar

RamboPL Użytkownik gram.pl (Delegat) ja.gram.pl/RamboPL

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

W 98. rocznicę rozpoczęcia bitwy pod Verdun - piekło verduńskie w 2014 roku

 

     I wojna światowa dla gier komputerowych praktycznie nie istnieje. Lwią część gier z tego okresu historycznego stanowią strategie albo różnego rodzaju symulatory lotnicze, a jeśli już ktoś postanowił zrobić strzelaninę, to mocno odbiegającą od rzeczywistości, np. NecroVision czy Iron Storm. Nie ma jednogłośnie królującej gry, która została osadzona w latach 1914-1918, wszystko to w większości średniaki lub słabe gry. Jedynymi wyjątkami, w które przyjemnie mi się grało są Darkest of Days oraz Toy Soldiers. Ta ostatnia gra zrobiona jest jednak z lekkim przymrużeniem oka, ale generalnie z zachowaniem realiów historycznych. Wielka Wojna przeżywa renesans growy, za pomocą produkcji zrobionej według nowoczesnych standardów, ale przedstawiającej pomijany w branży konflikt I wojny światowej.

 0

     Verdun koncentruje się na ukazaniu walk, które rozegrały się na przestrzeni roku 1916 – od 21 lutego do 20 grudnia, podczas których „obydwie strony poniosły ciężkie straty - Niemcy – 337 tysięcy żołnierzy, Francja – 362 tysiące”. Do wyboru mamy 3 mapy – Picardie, Argonne oraz Vosges, które są dość sporych rozmiarów. Przede wszystkim jednak, każda z nich jest mocno przeorana przez pociski artyleryjskie, wszędzie są leje po bombach, niektóre zasieki są porozrywane, gdzieniegdzie leżą nawet zabite konie. To wszystko tworzy typowo wojenny klimat i sprawia wrażenie, że prowadzone tu były niezwykle ciężkie boje. Mapy są zrobione na zasadzie linii frontu, podobnie jak w Red Orchestra 2, co bardzo mi się spodobało. Dzięki temu nikt się nie zrespawnuje za plecami przeciwnika i rzadko zdarzają się odrodzenia, w których bylibyśmy od razu wystawieni na ostrzał. Rozgrywka przebiega tutaj wolniejszym tempem, niż w większości dzisiejszych strzelanin, co bardzo mi odpowiada – jest czas na reakcję i pomyślunek, w którym miejscu najlepiej będzie zaatakować. Jeśli tempo rozgrywki miałbym przyrównać do jakieś gry, byłaby to właśnie Red Orchestra 2, która ma podobnie poukładane logicznie zasady. Odradzając się gdzieś na tyłach możemy mieć dwa zadania: atak na pozycje przeciwnika lub obrona własnych. Każda ze stron naciera z przeciwnych kierunków i uzupełnia straty poniesione na pierwszej linii frontu. Dzięki temu na mapie nie ma chaosu i nie trzeba się obawiać niespodziewanego ataku z tyłu, co mnie w większości tego typu produkcji mocno wnerwia. Oczywiście może się zdarzyć, że jakiś zakamuflowany, przeoczony niedobitek się znajdzie i wbije bagnet w plecy. Wojna jest brutalna i błędów nie wybacza.

 0

     Najprzyjemniejszym dla mnie momentem jest część, w której to moja drużyna ma za zadanie atakować. Wtedy przeciwnicy się poukrywani w swoich okopach, każdy obrońca wyszukuje najlepszego miejsca do zaczajenia się i zaczyna polowanie. Atakujący zaczynają z kolei swoją ofensywę, co jakiś czas zatrzymując się, by kogoś bardziej widocznego ustrzelić i kontynuują natarcie. Grenadierzy zarzucają granatami okopy i przechodzą do walki na bliską odległość. Dzięki nieźle pomyślanemu modelowi strzelania, walki w okopach są płynne i nie przeciągają się. Można śmiało strzelać z biodra i mamy spore prawdopodobieństwo na trafienie. Z opisu mogłoby to wyglądać nie fair, ale tak nie jest. Niezła celność strzałów z biodra powoduje, że zwykli strzelcy z karabinami powtarzalnymi mają jakiś wpływ na kluczowy moment przejęcia okopu, co nawet w Red Orchestrze mi się nie podobało, ponieważ na bliski dystans strzelec był prawie bezbronny, nie mogąc w nic trafić. A używanie przyrządów celowniczych na krótką odległość sprawia, że gracz jest nieruchomy i łatwo go sfragować.

 0

     Gra oferuje dwa tryby gry – Frontlines oraz Deathmatch, ale że ja nie trawię modelu Free for All, grywam wyłącznie w ten pierwszy. Polega on na schemacie atak, obrona, atak, obrona, czyli najpierw atakujemy pozycje wroga i jeśli je zajmiemy w wyznaczonym czasie, przechodzimy do obrony nowo zajętego terenu. Jeśli z kolei nie uda nam się zdominować przeciwnika w przewidzianym czasie, cofamy się do naszej najbliższej wyznaczonej linii okopów i ich bronimy. I w ten sposób dwie wrogie armie spychają się coraz bardziej w głąb swoich linii. Na mini mapie (którą to zresztą poprawiono we wczorajszej łacie) zaznaczone są „dynamiczne linie frontu” – na zielono są nasze tereny, a na czerwono przeciwnika. Jeśli jesteśmy obrońcami, nie możemy wejść na ziemie należące do oponenta, które zaczynają się od razu za naszymi umocnieniami, gdyż grozi nam rozstrzelanie za dezercję, co następuje po 10 sekundach przebywania poza sektorem wyznaczonym do bronienia. Jeśli jesteśmy stroną nacierającą i zdarzy się, że upłynął czas określony na wykonanie zadania, a my znajdujemy się tuż pod liniami wroga, mamy 30 sekund na powrót do swoich pozycji wyjściowych i podjęcie działań obronnych. Niestety, a z punktu widzenia rozmiaru map to właściwie na szczęście, te 30 sekund zazwyczaj nie wystarcza, jeśli mamy się cofać całą długość od okopów do okopów. Niezwykle budująco wygląda moment, gdy po udanej obronie i odepchnięciu przeciwnika, widać przed nami na polu bitwy uciekające do swoich pozycji sylwetki pobitych żołnierzy, a za chwilę samemu przejść do natarcia.

 0

     Na koniec właściwie najważniejsze, czyli frakcje. Wymieniłem je już wyżej – są to Francja oraz Niemcy. W bliżej nieokreślonej przyszłości mają się pojawić jeszcze Kanadyjczycy oraz „German stosstruppen”, czyli niemieckie oddziały szturmowe.  Każda nacja ma do dyspozycji dwie różniące się od siebie drużyny, po 4 członków każda. W bitwie maksymalnie mogą uczestniczyć po 3 drużyny na stronę, co daje nam 12 graczy, a więc 24 ludzi na dwa zespoły. Ekipy są dwie i same od siebie się różnią, ale dla Niemców i Francuzów są dokładnie takie same, jedyną różnicą są nazwy i broń – umiejętności i rola na polu bitwy zostają takie same.

 2

2

    Jako składy mamy francuskich „Poilu” i „Chasseurs Alpins” oraz niemieckich „Landsers” i „Alpen Jägers”. „Poilu” i „Landsers” to specjaliści wyszkoleni do przejmowania sektorów. Wśród nich znajdują się takie klasy jak dowódcy, czyli Caporal (kapral) i Unteroffizier którzy mogą za pomocą lornetek wyznaczać cele ataku zespołu oraz wzywać ostrzał moździerzowy, strzelcy – Fusilier i Schütze, operatorzy karabinów maszynowych – Mitrailleur i MG-Schütze oraz Grenadierzy. Dwa pozostałe zespoły, „Chasseurs Alpins” i „Alpen Jägers”, są przystosowane do przeprowadzania zwiadu. Rolę dowódców pełnią Guide i Oberjäger, mający możliwość wezwania zwiadu lotniczego, oprócz tego są snajperzy Tireur d’elite, Scharfschütze, obserwatorzy, odkrywający pozycje wroga oraz żołnierze przeznaczeni do walki wręcz, z karabinami wyposażonymi w bagnety. Każda ze specjalności ma swoje uzbrojenie oraz unikalne atrybuty, np. strzelcy używają cechy Marksman, która to pozwala na dłuższe wstrzymanie oddechu podczas celowania.

 0

     Dość pokaźny jest oręż – u żabojadów mamy karabiny Lebel oraz wersję z lunetą, Mousqueton, pistolet Ruby, karabin maszynowy Chauchat (polecam odsłuchać sobie wymowę w translatorze) oraz granaty F1. Niemcy używają karabinów G98 i takiego samego z zamontowaną lunetą, Kar98AZ, Maschinengewehr 08/15, Lugera i granatów M15. Jestem zadowolony, że modele broni wykonano rewelacyjnie, z uwzględnieniem szczegółów i detali oraz, że zadbano o odpowiednie ich udźwiękowienie, dzięki czemu brzmią jak należy, pokazując drugą stronę swojej śmiercionośnej mocy. Odnośnie broni maszynowej, szkoda, że twórcy nie ściągnęli rewelacyjnego rozwiązania z Red Orchestry 2, gdzie po rozstawieniu jej na dwójnogu, można było się z nią przeczołgiwać, co dawało możliwość idealnego ustawienia karabinu maszynowego do naszych potrzeb. Tutaj tego niestety nie ma i jak ustawimy pukawkę, tak stać musi. No chyba, że będziemy ciągle próbować na nowo, ale to nie jest wygodne. Do ekwipunku mają dojść jeszcze inne cuda, np. broń chemiczna, karabin Lee-Enfield (SMLE), pistolet maszynowy MP18, być może w przyszłości pojawią się Trench Gun i miotacz ognia. A oprócz wspomnianych planowanych zespołów, mogą pojawić się jeszcze jednostki belgijskie, austriackie, włoskie itd. Wg słów autorów, chcą oni dodać możliwie jak najwięcej dodatków, wprowadzających do gry różnorodność. Czy skończy się na czymś więcej niż planach, zobaczymy.   

 2

     Twórcy zapowiadają zmiany, dodatki, nowości i cuda na kiju. Ja dałem tym ludziom kredyt zaufania i po przegraniu około kilkunastu godzin jestem zadowolony z obecnego produktu. Ludzi do gry nigdy nie brakuje, mimo, że dostępnych graczy jest zazwyczaj 100-200. W chwili obecnej Verdun jest we wczesnej wersji V138, pod patronem programu Steam Early Access, jednak ma się to zmienić 25 lutego, czyli za parę dni. Ciekawe, może twórcy szykują jakąś niespodziankę na premierę? Pewnie tak – przełożenie daty premiery…

 

komentarzy: 2Piątek, 21 lutego 2014, 20:27

Ci cholerni cudzoziemcy - Polacy w grach komputerowych*

 

Miejsce występowania: Omerta – City of Gangsters

Imię i nazwisko: Stanisław „Loony (Czubek)” Kowalski.

Rola: Zabójca, wyszkolony w walce wręcz i w używaniu materiałów wybuchowych.

Historia: Kowalski w gangsterskiej ekipie pojawia się prawie że niezauważalnie. Dostajemy go pod komendę wraz z początkiem jednego z etapów, więc jeśli się nie zagląda do menu zarządzania gangiem, można go łatwo przegapić. Nie jest z nim związana żadna historia w grze, jest on wyłącznie karkiem do wykonywania typowo przestępczej roboty. Najciekawsza jest jednak przeszłość naszego rodaka i próba odpowiedzi na pytanie, czy jest on postacią autentyczną, całkowicie zmyśloną, czy może wzorowaną na rzeczywistych postaciach i wydarzeniach?

0

     Fragment tekstu opisującego Czubka: „Stanisław Kowalski podczas wielkiej wojny służył w Legionach Polskich jako torujący drogę dla natarcia saper. W przeddzień bitwy pod Rarańczą padł ofiarą ataku gazowego. Zatruty weteran trafił w śpiączce do polowego lazaretu.” Nie wiem czym kierowali się twórcy Omerty, ale być może czerpali oni z życiorysu autentycznego Stanisława Kowalskiego, który „prawdopodobnie walczył w bitwie pod Rarańczą (w dniach 16/17 lutego 1918 r.). Nie przedarł się wówczas przez linię frontu, by walczyć po stronie rosyjskiej w szeregach II Korpusu Polskiego(…)”.1 Co więcej, ochotnik Legionów Polskich służył jako artylerzysta, która to funkcja należy do tej samej gałęzi wojskowej co saper. Chyba… Tak czy siak, twórcy mogli trochę ponaginać fakty, by było im wygodniej stworzyć wiarygodną postać do gry. Tym bardziej, że to nie koniec różnic. Wirtualny Kowalski nawet nie wziął udziału w bitwie, przed tym wydarzeniem zapadł w śpiączkę i zaraz po wyzdrowieniu wyjechał do Atlantic City w New Jersey. Prawdziwy Stanisław Kowalski został w Europie, kontynuował walkę o niepodległość i wziął udział w wojnie obronnej we wrześniu 1939, zginął rozstrzelany przez NKWD w 1945 roku... „Czubek” też co prawda jeszcze może wrócić do ojczyzny i tłuc Niemców, ponieważ Omerta przedstawia wydarzenia z 1920 roku.

0

     Jako postaci w grze, Kowalskiemu przydzielono atuty zgodne z jego historią, czyli podkładanie wybuchowych pułapek, czy rzut granatem oraz umiejętność walki wręcz, dzięki czemu jak na polskiego żołnierza przystało, może on wbijać bagnet w piersi przeciwników. A wszystko to robi w bardzo oryginalnym wdzianku, gdyż nie zerwał z przeszłością, a tęsknota za ojczyzną jest w nim silna, więc na każdą akcję zakłada swój mundur wojskowy. Nie jestem pewien, jaki nasz rodak posiada stopień wojskowy, ale mogą to być : „Podporucznik, starszy komendant plutonu; Porucznik”. Krótka analiza – na poniższym screenie z oznaczeniami wojskowymi trzeba zwrócić uwagę na łapki kołnierzowe nr 5 oraz na pagony na naramiennikach nr 7 oraz 8, po czym warto spojrzeć na obrazek przedstawiający Kowalskiego z różnych perspektyw, dokładnie w te same miejsca na mundurze. Jak dla mnie pasuje jako tako, ale jakiś punkt zaczepienia jest.

2

0

Niestety, nie znam się na tym, a dodatkowo rażąca w oczy pikseloza takich małych obiektów jak pagony, uniemożliwiły mi dokładną identyfikację stopnia wojskowego. Na mundurze widać także cztery medale, z których, pomimo wspomnianych niedogodności graficznych, udało mi się je jako tako zidentyfikować, jednak daty ustanowienia orderów nie pokrywały się z latami, w których Kowalski mógł je otrzymać. Mianowicie, większość z nich przyznawano po roku 1920, podczas gdy on już je nosił na piersi. Być może po prostu twórcy nie zwracali na takie szczegóły uwagi i w myśl „grafik, daj jakieś najbardziej znane polskie medale na klatę Czubka”, minęli się z faktami, wyprowadzając mnie tym samym w pole. Podobnie mogło być z mundurem, którego nie udało mi się znaleźć nigdzie w sieci, dokładnie takiego, jaki nosi nasz waleczny rodak.

     Odpowiadając na pytanie, które postawiłem na początku wpisu – czy Kowalski jest postacią zmyśloną, autentyczną czy wzorowaną na innym człowieku, myślę, że najlepszą odpowiedzią będzie, że jest wszystkim po trochu. Zbieżność nazwisk, funkcji wojskowych oraz wydarzeń ma małe prawdopodobieństwo do bycia całkowicie zmyślonymi. Przywołując stare powiedzenie „w każdej bajce jest ziarno prawdy”, wydaje mi się, że w przypadku naszego bohaterskiego Legionisty, który zszedł na gangsterską ścieżkę, to przysłowie jest prawdziwe.

 

*Oczywiście tytuł inspirowany tym.

Przypis nr 1 - źródło

 

Warto poczytać:

Bitwa pod Rarańczą (1918)

Szarża pod Rokitną (1915)

Stanisław Kowalski "Konrad", "Roch", "Sowa"

II Brygada Legionów Polskich

Kalendarium I wojny światowej

Ordery i odznaczenia II RP

Rarańcza na mapie

 

Mam nadzieję, że niezgodności oraz błędów nie będzie za dużo i że się nie skompromituję tym wpisem.

komentarzy: 3Środa, 05 lutego 2014, 19:19

« starsze wpisy

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 35

Więcej o mnie

Urodziny:za 144 dni (10 sierpnia 1992)

Obecny stan:

Posiadany sprzęt:PC

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4399 dni

Moich wejść na gram.pl: 17 215 (#276)

Napisanych postów i komentarzy: 556 (#1373)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 3 (#229)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 11 788 (#81)

Ostatnie odwiedziny

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl