avatar

Ninja_Nes Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/Ninja_Nes

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Co jest grywalne i dlaczego?

sandbox, gry edukacyjne, grywalność, nauka, FPS

Przekrojowo patrząc z jednej strony jesteśmy zasypywani do bólu liniowymi FPS-ami gdzie gracz idzie po ściśle wyznaczonej ścieżce (trupów) do celu, przy czym zasady są praktycznie w większości produkcji podobne, a fabuła gdzieś tam wciskana w tle przez radio albo w przerywnikach filmowych informując gracza dlaczego tak właściwie przed chwilą zabił kilkadziesiąt wirtualnych osób. Po drugiej stronie szali mamy sandboxy, przykładowo takiego Minecraft-a, albo SimCity. W nich gracz dostaje jedynie narzędzia do tworzenia świata oraz czasami wskazówki, że jak by chciał to może spróbować czegoś nowego w postaci opcji która się odblokuje gdy tylko zdoła osiągnąć wyższy poziom w jednym z aspektów jakie gra jest w stanie zmierzyć.

2

(źródło: angrycloudart.blogspot.com)

 

Takie otwarte przedstawienie świata właściwie wystarczy aby graczom się podobało i by byli w stanie sami tworzyć sobie fabułę, co za tym idzie spędzać wiele godzin przy danej pozycji oraz stawiać na szali swój honor oraz dobre imię broniąc ulubionego tytułu na forach w tematach z cyklu „co jest lepsze…”. Jeżeli dodamy do tego wszystkiego zjadliwe, w miarę świeże elementy graficzne, przyjemne udźwiękowienie to w dzisiejszych czasach nawet z przygodówki można zrobić komercyjny sukces na szeroką skalę - np. moja słabość w postaci zeszłorocznej Botaniculi. :- ) Tylko co nam to wszystko mówi o proporcjach czynników składających się na grywalność tytułów odnoszących sukces? Nadal niewiele, ponieważ metkę bardzo dobrej gry możemy przylepić zarówno liniowo-platformowemu Limbo z mroczną fabułą, jak i EVE-online z nieprzyzwoicie wielkim światem i możliwościami ograniczanymi niemal jedynie przez naszą pomysłowość.

 

2 

(źródło: boosoohoo.cghub.com)

 

Mając już definicje za sobą możemy wrócić do głównego tematu jakim jest pytanie – dlaczego „gry edukacyjne” są tak strasznie słabe, że ich sprzedaż można mierzyć jako błąd statystyczny w porównaniu z produkcjami pokroju potrójnego „A”? Pierwsza myśl jaka ciśnie mi się do głowy to kiepscy producenci i projektanci pozbawieni wyobraźni. Ale chwila, chwila. W jaki sposób to możliwe, że spośród tylu setek studiów zależnych, niezależnych, korporacyjnych i kłazi-anarhistyczno-anty-systemowych nikt jak do tej pory nie zdołał stworzyć gry edukacyjnej która znalazła by się pośród TOP10 najlepiej sprzedających się produktów w danym roku. To być może zwyczajnie łatwiej jest stworzyć grywalną grę w której celem jest podlewanie wirtualnej marchewki, niż symulator wypiekania chleba dzięki któremu w przyjemny sposób nauczyłbym się umiejętności dzięki której nie musiałbym codziennie chodzić do piekarni trzysta metrów od domu.

2

Czyli to zmowa cechów rzemieślniczych ze światową branżą gamedev? Nie. Myślę, że nadal czegoś brakuje w naszym poszukiwaniu. To w takim razie zaryzykuję abstrakcyjną tezę – a może nasze życie jest tak zwyczajne i pospolite, że nie nadaje się na scenariusz gry w którą byśmy sami chcieli zagrać? Jeżeli tak jest może to oznaczać, że czynności które jesteśmy w stanie wykonywać w prawdziwym świecie nie są dla nas aż tak pociągające jak alternatywny i nieco oddalony od codzienności świat wirtualny. Tutaj pytanie do czytelników - o ile wiem, że spotykanym zjawiskiem, zarówno w polskich jak i amerykańskich bazach w Afganistanie jest, że niektórzy żołnierze po służbie z zamiłowaniem strzelają do siebie w Call of Duty itp., o tyle ponieważ nie udało mi się znaleźć wiarygodnych informacji zapytam - może znacie przypadki w których fanem np. Farmville-a, albo jednej z ostatnio popularnych symulacji farmy jest ktoś na co dzień zajmujący się rolnictwem? ;- )

komentarzy: 9Poniedziałek, 07 stycznia 2013, 20:35

W rozważaniach większych i mniejszych...

grywalność, gatunek, Gry, edukacyjne

...warto na początku zastanowić się co tak właściwie rozumiemy pod pojęciami których stosujemy, a których nikomu nie trzeba tłumaczyć ponieważ są dla wszystkich oczywiste. Jeżeli z ciekawości zapytamy znajomych co rozumieją pod pojęciami używanymi na co dzień, nad którymi nie przywykliśmy się zastanawiać, często okaże się, że stworzenie definicji na poczekaniu może być zadaniem całkiem podchwytliwym, a i zazwyczaj każda zapytana osoba poda definicję nieco inną.

2

(źródło: destructoid.com)

 

Przy obcowaniu z grami również istnieją tego typu pojęcia oczywiste dla wszystkich. Jednym z nich jest „grywalność”. Mimo, że jest to mało precyzyjny miernik tego czy gra podoba się odbiorcom, zdaje się być najbardziej naturalnym, a każdy zapytany gracz będzie w stanie bez zastanowienia określić czy produkt nad którym spędził ostatnie pół godziny był dla niego źródłem przyjemnego doświadczeniem.

2

(źródło: wiki.guildwars2.com)

 

Według popularnej definicji na grywalność danego tytułu przypada kilka czynników, takich jak: „fabuła, logiczny schemat powiązań elementów występujących w grze, zasady rozgrywki, liniowość itp.” Zatem w jakich proporcjach te czynniki muszą występować aby gra była wciągająca? Zależy od gry. Pozostaje również kwestia dlaczego większość części Need for Speed sprawia nam frajdę, a skrzywiamy się na myśl o którymś z symulatorów bezpiecznej jazdy?

2

(źródło: conceptships.blogspot.com)

 

Poza definiowaniem pojęć, istnieje jeszcze kwestia systematyki. Prawie wszystkie gry możemy przypisać do któregoś (czasami więcej niż jednego) gatunku. Nie licząc naszych nieszczęsnych gier edukacyjnych zaryzykuję tezę, że w każdym gatunku jesteśmy w stanie na dzień dzisiejszy znaleźć „gwiazdę” - produkt tak innowacyjny, albo do tego stopnia dobrze zrealizowany, że zdobył uznanie wśród szerokiego grona odbiorców. W takim razie co czyni gry związane bezpośrednio ze zdobywaniem wiedzy tak wyjątkowe, że jeszcze nikomu nie udało się zrobić światowego hitu w tym gatunku?

Jutro koniec z budowaniem napięcia ;), pojedziemy po skrajnościach szukając złotego środka w proporcjach czynników składających się na grywalność. Zapraszam.

 

komentarzy: 2Niedziela, 06 stycznia 2013, 18:15

'Hello World' :- )

nauka, gry edukacyjne, sandbox

Witam wszystkich na moim gramsajcie na którym między innymi cyklicznie będę starał się odpowiedzieć na pytanie:

Dlaczego gry edukacyjne nie są grywalne?

Z góry uprzedzam, że znajdziecie tutaj więcej pytań niż odpowiedzi. Jednocześnie mam nadzieję, że uda mi się zainspirować część z Was do dalszych przemyśleń na temat tego w co tak właściwie na co dzień gramy i czy są to produkcje faktycznie warte naszego zainwestowanego czasu. Abyście mnie nie skreślili na samym początku jako jakiegoś edu-oszołoma, dodam tylko, że na co dzień oddaję się rozrywce w Cywilizacji, Modern Warfare, SimCity oraz innych „normalnych” produkcjach. :- )

2

(źródło: o-x-i-d )

 

Mając już wstęp za sobą chciałem w tym miejscu połaszczyć się na porównanie wyników sprzedaży któregoś z głośnych ostatnio tytułów do znanej gry edukacyjnej, ale niestety żadna „znana gra edukacyjna” nie utkwiła mi w głowie na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Nasuwa się tutaj pytanie – skąd bierze się zjawisko, że chętniej sięgamy po Counter Strike-a w miejsce realistycznie oddającego warunki strzelania Long Range Shooting Simulation.? Na to i inne pytania będę tutaj poszukiwać odpowiedzi. Zapraszam. :- )

komentarzy: 6Sobota, 05 stycznia 2013, 17:43

Namiary na mnie

e-mail: science.nes(at)gmail.com

Więcej o mnie

Moje tagi:nauka, sandbox

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Ostatnie odwiedziny

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 2305 dni

Moich wejść na gram.pl: 254 (#4159)

Napisanych postów i komentarzy: 0 (#1920)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 3 (#229)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 115 (#1930)

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl