avatar

Marrbacca homm5.gram.pl (Sekretarz) ja.gram.pl/Marrbacca

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 84

Więcej o mnie

Krótko o mnie:Najtrudniej mówić o sobie. Studiuję infę, mieszkam na Mazurach, interesuję się programowaniem, uwielbiać pływać i żeglować i czytać książki. A w trakcie jak mi się coś przypomni to pisał będę :)

Moje tagi:irc.gram.pl, książki, mazury, php, programowanie

Moje motto:Hakuna Matata || Dare to be stupid

Obecny stan:nauka...

Posiadany sprzęt:PC

Ostatnie odwiedziny

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Moje 730 dni z gram.pl (no, nie całe 730 :))

- "Ale super, SiDi Projekt otworzyło nowy portal! Gram.pl się nazywa!"
- "Ta? I co mnie to obchodzi?"
Mniej więcej tak zaczęła sie moja przygoda z gramem pamiętnego Anno Domini 2005. Brat był zafascynowany nowym portalem, jego pięknem i tylko "ochy i achy". Ja natomiast udzielałem się poważnie na dwóch innych forach i rozsądnie (to do mnie niepodobne :D) uznałem, że na kolejne nie miałbym po prostu czasu i ochoty.
I tak trwał ten stan czas jakiś, aż w końcu brat znowu do mnie przylazł i radosnym głosem zakomunikował:
- "Ale fajną grę na forum gram.pl znalazłem! Forumowa Mafia się nazywa!"
Przylazł i nawijał tak długo aż w końcu, żeby dał mi święty spokój obiecałem, że przeczytam jedną edycję. No i mnie wciągnęło :D. A jak mnie czytanie Mafii wciągnęło, to żeby nie męczyć się z ciągłym przeszukiwaniem stron z tematami założyłem konto i przypiąłem pierwszy wątek: Forumową Mafię.
Po raz kolejny zaczął się (dość krótki tym razem) okres stagnacji mojej względem forum. Wchodziłem tylko po to, żeby przeczytać nowe posty na mafii, żadnych postów, żadnej dalszej aktywności.
I nadszedł pamiętny, wielki dzień: 12 grudnia 2005 roku. To wtedy właśnie ruszył bombkowy konkurs gwiazdkowy na gram.pl. I dzięki temu konkursowi zacząłem na forum pisać. Dałbym linka, ale okoliczności posta niezbyt były dla mnie miłe... a teraz to i tak nieważne. Po co więc wracać do rzeczy nieprzyjemnych?
Ciężko mi teraz przypomnieć sobie moje własne poczynania na forum gramowym, pisałem sporo w różnych tematach (a nie ma opcji znajdowania wszystkich postów użytkownika :P Edit po przeczytaniu felietonu przez brata: Możliwość jest, ale teraz to już mi się nie chce :D). Przez ten czas nawiązywałem pierwsze wirtualne znajomości z bywalcami forumowymi i sam powoli stawałem się takim bywalcem.

Chyba pierwszym naprawdę ważnym wydarzeniem na forum było założenie przez shelion TEGO tematu. Zaangażowałem się w tę inicjatywę dość mocno i chociaż planowo zjazd miał się odbyć w Wawie (gdzie wielkich możliwości pomocy organizacyjnych nie miałem), to agitowałem, radziłem i spamowałem na forum na potęgę, na swój dziwny sposób pomagając w doprowadzeniu go do skutku. :P.

A w tym samym czasie... (Takie filmowe przejście z mnóstwem efektów specjalnych, aby było ładnie i pięknie).
Forum gram.pl - temat: http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=9099. Jako, że dzień wcześniej (albo i tego samego dnia) padł pomysł od pewnego użytkownika forum na stworzenie kanału ircowego gram.pl na którym natychmiast się zjawiłem i trwałem ciągle jeszcze długi czas (tak, tak, sławny ander :D) - i do projektu oficjalnego się zapaliłem i natychmiast wysłałem mejla na podany adres. Nieszczęściem moim było to, że wybrano mnie dopiero do drugiej grupy testujących, ale kiedy tylko otrzymałem informację jak się znaleźć na czacie testowym, to się tam znalazłem :D. I w zasadzie trwam tam nieustannie, aż do dzisiaj, co zresztą zobaczy każdy kto uda się pod adres irc.gram.pl. Przez cały okres testów, a było tego duuużo, odchodzili testerzy, pojawiła się nowa grupa, poodchodzili testerzy nowej grupy. W zasadzie w późniejszych terminach testów składały się one głównie z długich czasów ciszy przerywanych przez przyjście lubianego przez wszystkich Domka i rzucenie przez niego "wall of text", po czym znowu następowała długa cisza :D. No może trochę przesadzam... gadało się trochę więcej, to podczas tych testów dowiedziałem się, że Sol pochodzi z wioski oddalonej o 8 kilometrów od mojego obecnego miejsca zamieszkania (Uwaga: fakt ten będzie przydatny podczas dalszej części felietonu, w zasadzie tylko dla niego przywołałem tak szybko czasy testów irca :D).
Aż w końcu za irca wziął się lubiany przez wszystkich Wilmar (kto to będzie sprawdzał? Może podlizuję się nie tym osobom co trzeba? ;D). Robota ruszyła z kopyta, trochę więcej potestowaliśmy, w dalszym ciągu w praktycznie zamkniętym gronie ponad 100 testerów z czego obecnych było 3: SwenG, Furr i ja oraz niektórzy moderatorzy. Aż w końcu na trochę przed premierą irca nam trzem najwytrwalszym, lubiana przez wszystkich Soleila (może tutaj? ;P) zaproponowała posady "opiekunów Irca". No jakżebyśmy mogli odmówić? :). I właściwie tym faktem można zakończyć wątek irca. Od chwili jego premiery minęło już trochę czasu. Irc niewiele się już zmieniał, przeżyliśmy pierwszy wywiad, powstanie nowych kanałów. I mimo tego, że spędzam na nim naprawdę dużo czasu, to w dalszym ciągu mam na to ochotę :)

Tym jakże miłym akcentem wracamy do przerwanego wątku zjazdowego (I znowu jakieś efekciki ;)).
Pierwszy zjazd gram.pl zbliżał się nieuchronnie, wiadomo już było, że będzie w Warszawie, wiadomo było co będziemy w niej robić i że gdzieś na pewno uda nam się znaleźć miejsce do spania. To naprawdę dużo wiadomych jak na te 2 miesiące przygotowań :D. Ale wszystkie te przygotowania padły sobie gdzieś daleko, kiedy pewnego pamiętnego słonecznego dnia wybierałem się razem z własną rodzinką, rodzinką przyjezdną (też własną) na sporą wycieczkę gdzieś dalej.
Właśnie miałem zamykać dom i wsiadać w samochód, kiedy usłyszałem jak w kieszeni dzwoni mi telefon. Zdziwiony tym nieco spojrzałem na ekranik i zobaczyłem pewien warszawski numer. Jeszcze bardziej zdziwiony, bo niby kto może do mnie ze stolycy dzwonić (rodzinka ze stolycy właśnie wyjeżdżała na rzeczoną wycieczkę) odebrałem i wrzasnąłem:
- "Halo?!"
- "Cześć Marr. Wiesz z kim rozmawiasz?" - usłyszałem tylko w odpowiedzi. W tym czasie mama krzyczała na mnie, że jak zaraz nie wsiądę do samochodu to pojadą beze mnie, odkrzyczałem, że zaraz przyjdę, po czym zapominając się trochę ściszyć ponownie wrzasnąłem w słuchawkę
- "No chyba się nie domyślam!"
- "Justyna Milewska, gram.pl, Sol z forum" - no padłem trochę, po co Sol miałaby do mnie dzwonić?
- "A! Cześć!" - znowu odkrzyknąłem, tym razem z powodu biegu w stronę powoli odjeżdżającego samochodu.
- "No cześć. Czy mógłbyś przestać krzyczeć mi do ucha?"
- "Jasne!" - odwrzasnąłem prawdopodobnie do jej ucha, (jeśli nie była na tyle domyślna, żeby trochę oddalić słuchawkę :D) wsiadając jednocześnie do jadącego samochodu.
- "Co ty na to, jeżeli zjazd zrobimy w Malinówce?"
Padłem po raz kolejny, całe szczęście, że już w samochodzie. Ciszej już oznajmiłem, że byłoby super i dowiedziałem się, że resztę info dostanę mejlem. Podejrzewam, że Sol bała się o swoje uszy.
I tak właśnie zjazd na który razem z bratem mieliśmy ciągnąć się autobusem ponad 250 kilometrów, miał się odbyć praktycznie na naszym podwórku.
Po wymianie kilkunastu mejli z zachowaniem wszelkich rygorów tajemnicy, żeby się przypadkiem nie ujawniło na forum, że jednak my nie w Wawie będziemy nadszedł dzień 1 września. Odebraliśmy Monka ze stacji pkp z miasteczka niedaleko nas, zabraliśmy go na bilard, po czym pojechaliśmy do Malinówki prorokując, że poczekamy godzinkę-dwie i tak jak było planowane przyjadą wszyscy na 14.
Ale nie! (mówione głosem Michała Wójcika ze skeczu o wieśniaku co smoka pokonał)
Kolejne telefony i smsy od Sol utwierdzały nas w przekonaniu, że może lepiej będzie jak się zwiniemy i przyjedziemy znowu następnego dnia rano. Policja, silnik, doświadczyli podczas tej podróży chyba wszystkiego.
W końcu dotarli, zjazd udał się wspaniale, było "żeglowanie", ognicho i pogadanki. A następnego dnia wyjazd.

 

 

Tak zakończył się I Zjazd Gramowiczów.

Organizacji drugiego podjął się Furr, wykorzystując mój dowód, moje konto i moją kasę. Zainteresowanie drugim zjazdem po sukcesie pierwszego było gwarantowane. Na listę zapisało się ponad 100 osób, Furr zaczynał powoli panikować, że miejsca dla wszystkich to on nigdzie nie znajdzie. Ale kolejne wymagane potwierdzenia skutecznie zmniejszały liczbę osób które chcą jechać, ostatecznie zebrała się 1/3 początkowej ilości, a i to tylko dzięki temu, że użytkownicy forum Wiedźmina przypięli się do naszego zjazdu (z naszymi namowami :)).
Zjazd znów się udał (jak mógł się nie udać przy takich jak my?!).

 


 

A jeśli już zacząłem mówić o spotkaniach na żywo związanych tak z gramem jak i z CDP, to zostało mi do krótkiego omówienia jeszcze jedno wydarzenie. Mowa oczywiście o evencie wiedźminowskim, który odbył się 07-08.07.07. I znowu wszystko działo się w zupełnej tajemnicy, ja dowiedziałem się o takich planach podczas mojej pierwszej krótkiej wizyty w siedzibie CDP, gdzie udałem się na zaproszenie Sol. Oczywiście, zgodziłem się natychmiast, nie mogłem przepuścić takiego wydarzenia nawet kosztem przerwania chemioterapii :D (na szczęście do tego nie musiało dojść). Tym razem po wymianie dziesiątków mejli (106 dokładnie od wszystkich zaangażowanych) związanych przede wszystkim z prezentem urodzinowym i całkowitym zaspamowaniu forum eventowego znaleźliśmy się w Warszawie, gdzie najpierw zagraliśmy w Wiedźmina, później pogadaliśmy z tymi co Wiedźmina tworzyli, a sporo później pojechaliśmy do domów.
I tym w zasadzie mogę zakończyć wątek wszelkich spotkań na żywo.

(Tu miało się znaleźć zdjęcie grupowe... ale nijak nie mogę go wyszukać. Zostaje tylko moje)

No to do opisania zostały mi już tylko dwie strony zrobione przeze mnie i powiązane z gramem.

Tym adresem zainteresowałem się się w czasie testów irca, jakiś czas po uruchomieniu Kolektywu gram.pl. A zainteresowałem się całkowitym brakiem zainteresowania byłej redakcji swoją stroną. Pogadałem, popisałem i udało mi się załatwić przejęcie jej w okolicach września 2006 roku.
Wtedy właśnie rozpocząłem prace nad stroną z niemym wsparciem pierwszych redaktorów. Po wielkich bojach stronę udało nam się uruchomić ją i działa (a nawet cały cas się rozwija) aż do teraz. W międzyczasie opiekę nad kolektywem przejął lubiany przez wszystkich Spayki i chociaż na początku byłem dość sceptyczny odnośnie niego, o tyle teraz chyba nie zamieniłbym go na nikogo innego :D

I jeszcze To. Genezą samej idei grasza był długi plik tekstowy, który stworzył Furr. Ot tylko po to, żeby zapisać co fajniejsze zdarzenia z testów ircowych. Ale krótko po premierze gramIRCa zdałem sobie sprawę, że fajnie będzie stworzyć coś na podobieństwo basha, ale tylko dla naszego irca. Wiadomo, to co mogłoby śmieszyć nas (znających się już trochę lepiej), mogłoby nie śmieszyć akceptujących z basha. I na tej podstawie właśnie zagadałem do Soleili ze swoim pomysłem, jako podstawę podając plik z tekstami mojego brata. Pomysł przeszedł, a ja zabrałem się do roboty. Kilka(naście?) dni później światu ukazał się (w początkowej formie grash) grasz.gram.pl. Przez długi okres czasu trzymał się praktycznie w jednej swojej formie, dopiero kilka dni temu pojawiło się kilka pomysłów na usprawnienie funkcjonalności, wprowadzam je aktualnie w życie :).

To by było na tyle. Zebrało się tego więcej niż myślałem, kiedy zabierałem się za pisanie "felietoniku", ale i tyle się nazbierało różnych wydarzeń przez cały mój czas aktywności na forum gramowym. I nawet jeśli nie wygram niczego w tym konkursie, to wdzięczny jestem za akurat takie zadanie. Dał mi okazję do opisania tego wszystkiego :)

Tym sposobem również mój gramsajt od samego początku jego istnienia powiększył się do oszałamiającego rozmiaru 2 notek.

 

Edit tekstu dnia 14.10.2007 roku. - Wyróżnienie, fajnie, więcej niż się spodziewałem :), ale szkoda, że tylko :P... tylko co ja mam biedny teraz zrobić? Jak niby wrócić do poprzedniego wpisu, przecież tego nie usunę, bo już żal trochę... a nowego nie będę dawał bo wstyd aż 3 wpisy mieć... muszę pomyśleć...

komentarzy: 28Niedziela, 30 września 2007, 11:55

« starsze wpisy

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl