avatar

KurakDarcia Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/KurakDarcia

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Fallout 3 - recenzja

hej!

witam po kolejnej długiej nieobecności - tym razem przeszedłem grę Fallout 3 i jak zwykle postanowiłem spisać swe wrażenia.

Fallout 1 i 2 to gry cieszące się od momentu ich powstania ogromną popularnością, nie słabnącą zupełnie na przestrzeni lat. postapokaliptyczny klimat retro sf, duża dawka czarnego humoru i możliwość rozwiązania dużej ilości zadań pobocznych na kilka sposobów były głównymi powodami, dla których wielu uważało te gry za najlepsze crpgi, jakie kiedykolwiek wydano.

pogłosek i plotek o powstawaniu kontynuacji też było wiele. niedawno okazało się, że Fallout 3 rzeczywiście ujrzy światło dzienne, ale jego przygotowaniem zajmie się zupełnie inne studio - Bethesda, twórcy serii The Elder Scrolls - a nie Black Isle Studios, czyli ludzie odpowiedzialni za poprzednie części i za anulowany przez Interplay projekt Van Buren, który miał być następcą Fallouta 2. oczywiście oczekujący na najnowszą część gry podzielili się na kilka obozów, wśród których najbardziej wyróżniały się dwa: pierwszy z nich to zagorzali fani wcześniejszych części, twierdzący, że Bethesda stworzy kolejnego Obliviona i drugi, nastawiony baardzo pozytywnie. ja stałem gdzieś pośrodku, starałem się nie oceniać gry z góry, chociaż byłem dość sceptyczny. czy Fallout 3 jest dobrą produkcją? czytajcie dalej, to się dowiecie ;]

pierwszym, co rzuca się w oczy, jest grafika - wygląda naprawdę nieźle i raczej nie ma się do czego przyczepić. teksturki, cienie, słowem wszystko wykonane jest bardzo dokładnie. a jednak im dłużej grałem, tym mniej coś mi odpowiadało, a konkretnie dyzajn różnego rodzaju obiektów, jak choćby zbroje (szczególnie pancerz wspomagany - wizytówka Falloutów), bronie czy roboty. weźmy za przykład plasma rifle: rozumiem, że Fallout 3 dzieje się spory kawałek czasu po części drugiej, ale żeby aż tak drastycznie zmieniać jej wygląd? teraz jest on zupełnie niefalloutowy. to samo mogę powiedzieć o wielu innych elementach należących do części graficznej gry. co więcej, nie podoba mi się fizyka: ciała wrogów zachowują się co najmniej dziwnie, ich resztki rozpryskują się zawsze tak samo, co po pewnym czasie zaczyna nużyć.

kolejną sprawą jest fabuła. główny wątek jest zdecydowanie za płytki i zbyt przewidywalny; widać wyraźnie, że twórcy się nie przyłożyli a po prostu połączyli to, co mieliśmy w częściach pierwszej i drugiej. zakończenie może i ciężko przewidzieć, ale jest ono co najmniej niesatysfakcjonujące. zresztą cała ta fabuła jest po prostu mdła, nijaka. wszystko jakby gdzieś już było, nie tylko w poprzednich częściach. w dodatku rozgrywka opiera się głównie na zabijaniu - mało jest opcji przegadania kogoś. podobnie z zadaniami pobocznymi - wszystkie opierają się przede wszystkim na wyrzucaniu kilogramów ołowiu w supermutantów czy raidersów i ew. przyniesieniu czegoś, co wrogowie strzegli. w skrócie: zief.

mocniejszą stroną Fallouta 3 jest oprawa dźwiękowa, która stoi na całkiem wysokim poziomie. kwestie postaci nagrane są profesjonalnie i miłoby ich posłuchać, gdyby nie to, o czym mówią - po prostu nudzą. muzyka, szczególnie kawałki z GNR, jest bardzo klimatyczna, jednak mogłaby być trochę bardziej zróżnicowana, bowiem po pewnym czasie wszystkie utwory zna się na pamięć.

całkiem nieźle rozwiązano też interfejs i rozwój postaci. klawiszologia jest dość wygodna, wszystko jest pod ręką. z kolei jeśli chodzi o statystyki naszego bohatera, to z początku może nas zniesmaczyć fakt, że perki dostaje się co poziom, ale należy zauważyć, że nie dają one takich dużych bonusów. można więc stwierdzić, że gra jest nieźle zbalansowana. szkoda jednak, że ograniczenie poziomów doświadczenia wynosi 20, które można spokojnie osiągnąć bez robienia czegokolwiek w sprawie głównego zadania. na poziomie normalnym gra szybko staje się zdecydowanie zbyt prosta, bo za łatwo jest wymaksować sobie kilka najważniejszych skilli.

ważną cechą dla tytułów Fallout jest i zawsze był klimat. tu go niestety brakuje. nie ma czarnego humoru, pustkowia są jakby bardziej przyjaźnie nastawione do naszego bohatera, tzn. wszyscy są albo dobrzy, albo źli. nie jest już tak, że każdy człowiek dba o własny interes, a gdy chcemy mu dobrowolnie i za darmo pomóc, to nie traktuje nas już jak chorego psychicznie, a szkoda. co więcej, mam wrażenie, że statystyki takie jak charyzma czy inteligencja mają mniejsze znaczenie w rozmowach, bo dość rzadko widywałem opcję, która wynikałaby z posiadania ich na wysokim poziomie. bluzgania i wszelkiego rodzaju brzydkich odzywek również jest mniej, niż w poprzednich częściach. klimat psują też niewidzialne bariery, których gra się nie ustrzegła, oraz żałośnie głupio usypany gruz z budynków. wygląda to bowiem tak, że po uderzeniu bomby budynki nie rozpadały się na wszystkie strony, tylko tak, by zablokować graczowi zupełnie normalne poruszanie się po Waszyngtonie i zmusić go do podróżowania tunelami metra (które notabene są prawie identyczne, więc również nudzą). wkurza również system celowania VATS: nasz bohater często strzela w przeszkody, mimo, że szansa na trafienie wynosi 95%, no i po wykorzystaniu AP i zatwierdzeniu akcji, wykonaniu jej, trzeba coś zrobić ze sobą, gdy jest więcej przeciwników, bo nasze punkty odnawiają się dość powoli - pozostaje jedynie strzelać do wrogów, czyli zamienić Fallouta 3 na fpp, bo wrogów jest mnóstwo. Samych supermutantów jest tak wielu, jakby Master z Fallouta 1 na okrągło ich produkował przez te wszystkie lata :/

podsumowując wszystko, Fallout dostaje ocenę 3-/6. na pewno nie jest wart tej ceny, z którą znalazł się w sklepach, a być może nie powinien mieć w ogóle tytułu Fallouta.

komentarzy: 2Sobota, 22 listopada 2008, 00:57

Wiedźmin (gra) - recenzja

dziś kolejna recenzja, bo tak się składa, że ostatnio właśnie przeszedłem Wiedźmina, i to w edycji rozszerzonej.

pojęcie "wiedźmin" znają, jak podejrzewam, wszyscy polscy fani fantastyki, a o grze słyszeli zapewne także wszyscy polscy gracze. nie ma się zresztą co dziwić temu zjawisku. premiera gry reklamowana była nawet w telewizji, a książki Sapkowskiego już od dawna cieszą się dużą popularnością - to w końcu polski Tolkien. co więcej, niedawno wydany został dodatek do gry ulepszający rozgrywkę, który można również ściągnąć z neta. tak, ukazanie się gry The Witcher to z pewnością jedno z najważniejszych wydarzeń na scenie polskiej kultury w ciągu kilku ostatnich lat.

intro wprowadzające nas w zawiłą fabułę Wiedźmina nie jest zbyt jasne, na początku wiemy właściwie tyle, że akcja dzieje się jakiś czas po wydarzeniach z cyklu książkowego, a Geralt z bliżej nieokreślonych przyczyn traci pamięć. gra rozpoczyna się w Kaer Morhen, wiedźmińskim siedliszczu, które zostało zaatakowane przez nieznaną organizację. jak się okazuje, agresorzy, dowodzeni przez potężnego maga, przybyli w poszukiwaniu wiedźmińskich sekretów - receptur na eliksiry powodujące m. in. wiedźmińskie mutacje. wiedźminom wspomaganym przez Triss Merigold udaje się odeprzeć atak, jednak sługusy organizacji uciekają z wykradzionymi dokumentami, wobec czego pozostali przy życiu zabójcy potworów wyruszają celem ich odzyskania.

tyle fabuły w skrócie. można ją porównać do książek Sapkowskiego, a to chyba wystarczy za rekomendację. nie brak tu bowiem szarych charakterów, tak typowych dla prozy Sapkowskiego, niespodziewanych zwrotów akcji i nawiązań do cyklu wiedźmińskiego. co więcej, klimat również jest bardzo wiedźmiński. Geralt nie jest rycerzem zakutym w lśniącą zbroję i podróżującym na śnieżnobiałym rumaku; jest wiedźminem i za swą pracę zawsze żąda zapłaty. język gry również jest taki, jak u Sapkowskiego - pełno tu bluzgów, jak też krwi, alkoholu i seksu, więc nic dziwnego, że Wiedźmin ma na pudełku "+18". realia nie są czarno -białe lecz szare. właściwie nie ma postaci dobrych lub złych, każdy jest gdzieś pośrodku, także Geralt, choć to, co zrobi, w dużej mierze zależy od nas. zadania poboczne też nie rozczarowują, choć wydawać by się mogło, że jako zabójcy potworów głównie będziemy zabijać potwory, ale tak nie jest. kłesty dodatkowe są zróżnicowane na tyle, by graczy nie zanudzić, a wręcz dodatkowo przyciągnąć.

strona graficzna Wiedźmina prezentuje się wyśmienicie. realistyczne kolory, wyraźne tekstury, tylko cienie czasem trochę szwankują, ale akurat nie stanowi to większego problemu. idealnie wyglądają animacje Geralta w trakcie walki - czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem, kawał naprawdę niezłej roboty. podobnie jest z mimiką rozmówców; The Witcher to chyba pierwsza taka gra, w której naprawdę dobrze zsynchronizowano ruchy ust i mowę ciała z wypowiadanymi słowami, dzięki czemu mamy efekt naturalności NPCów.

oprawa dźwiękowa zasługuje na pochwałę. aktorzy użyczający swych głosów bohaterom mogą być z siebie dumni, bo słucha się ich nadzwyczaj przyjemnie. muzyka również stanowi świetną okrasę tego, co widzimy na ekranie i wspaniale buduje nastrój, inny w karczmie w trakcie imprezy, a inny podczas walki z np. ghulami.

czy Wiedźmin ma więc jakieś błędy? owszem, irytują przede wszystkim lekka niestabilność i nienajlepsza optymalizacja programu - w niektórych bardziej zasobożernych lokacjach gra może się po prostu wyłączyć i wyrzucić komunikat "wyślij raport Windows bla bla". w edycji rozszerzonej trochę to poprawiono, jak również znacznie skrócono czasy wczytywania i zapisywania gry. jest też kilka mniejszych błędów, jak te z dziwnie umiejscowionymi cieniami czy czasem nienaturalnie dużą odległością między walczącymi Geraltem a jego oponentami. jeśli mam marudzić, to pod koniec gra robi się zbyt łatwa, szczególnie jeśli gra się na poziomie normalnym i wykonuje wszystkie zadania poboczne, choć przyznam, że na wcześniejszych etapach czasem ciężko byłoby bez eliksirów.

ocena końcowa? 6/6, bo Wiedźmin przebija fabułą i grywalnością wszystkie swoje niedociągnięcia. w to po prostu trzeba zagrać! :)

komentarzy: 1Niedziela, 12 października 2008, 00:53

Legacy of Kain: Defiance

i znów długa przerwa. wiem, że niewiele osób (o ile w ogóle ktokolwiek) czyta tego gramsajta i recenzje, które na nim zamieszczam, ale mi samemu źle jest, że nie wrzucam ich bardziej regularnie :/

tym razem skończę daaawno zapowiedzianą serię 5 recenzji - dziś pod lupę biorę Legacy of Kain: Defiance, ostatnią grę z cyklu LoK.

Defiance to zakończenie sagi. o fabule raczej nie ma co opowiadać - ciężko byłoby cokolwiek zrozumieć bez przejścia poprzednich części serii. jedyne, co powiem, to że Defiance podejmuje wątek Kaina i Raziela dokładnie tam, gdzie zostawił go Soul Reaver 2. wspominałem już, że fabuła wszystkich gier spod znaku LoK jest wspaniała (prócz BO2, oczywiście xd), więc tu też nic nie będę dodawał.

grafika uległa dość znacznej poprawie w porównaniu do SR2 - jest odpowiednio kolorowo, teksturki są dokładne i ostre. muzyka pozostała właściwie ta sama. co się więc zmieniło? otóż Defiance to już praktycznie sama nawalanka z platformówką, bowiem nie zostało właściwie nic z SRowego elementu zagadek logicznych. co gorsza wciąż są problemy z kamerą - nie można jej swobodnie obrócić, więc często ciężko jest na coś wskoczyć. również rozczarowują trochę kombosy bohaterów, bowiem niewiele się różnią. na szczęście zakończenie, choć otwarte, nie pozostawia niedosytu i wyjaśnia praktycznie wszystkie wątki.

ocena 5-/6. jeśli już przeszedłeś/-łaś poprzednie części, to po prostu nie wypada nie zakończyć serii Defiancem, który nie jest ani zbyt długi, ani zbyt nudny, a nieźle wieńczy cały cykl.

do usłyszenia :)

komentarzy: 0Piątek, 10 października 2008, 23:23

Blood Omen 2 - recenzja

no i tak, jak obiecałem, dziś kolejna recenzja. aż miło się pisze słuchając osta z BO1 ^^^

jak pewnie pamiętacie cykl Legacy of Kain otwierała gra Blood Omen 1, w następnych dwu częściach, Soul Reaver 1 i 2, głównym bohaterem był już Raziel. możecie się więc domyślać, że BO2 będzie się znów koncentrowało na Kainie. ale co to: "Kain na okładce wygląda jakoś dziwnie" - powiecie. no właśnie - odrzeknę. - ta gra ukazuje historię umiejscowioną między BO1 a SR1, lecz nie wydarzyła się pierwotnie, a jest jedynie efektem działań bohaterów w SR2. ale to zamotane xd chodzi o to, że Kain i Raziel spowodowali w SR2 taki paradoks, że historia musiała odrobinę zmienić swój bieg - stąd wydarzenia z BO2, będące niejako nowymi wspomnieniami Kain, dodanymi mu przez akomodującą się do paradoksu historię.

tak więc po dokonaniu wyboru odnośnie losu Nosgoth (końcówka BO1), Kain zaczyna tworzenie własnego imperium. wiem, przepraszam za tego spoilera, ale inaczej nie da się niczego o fabule powiedzieć :/ ostatni z wampirów przekazuje mroczny dar swoim przyszłym legionistom i wyrusza z armią na podbój Nosgoth. nikt i nic nie jest mu przeszkodą do momentu, gdy nie napotyka na swej drodze wojsk sarafan. wywiązuje się oczywiście jedna z największych bitew tego świata, a sam Kain mierzy się z Sarafan Lordem (który wygląda jakoś dziwnie, ale o tym później). co ciekawe Sarafan Lord opiera się działaniu Soul Reavera i pokonuje Kaina, wprowadzając go w stan śpiączki na 200 lat. nasz bohater w końcu się budzi i zostaje powitany przez Umah, wampirzycę, która wyjaśnia mu wszystko, co zaszło: wampiry zostały zepchnięte do podziemia i zawiązały coś w rodzaju ruchu oporu w stolicy nowego świata - Meridian. na ich czele stoi nie kto inny jak sam Vorador (niestety twórcy w żaden sposób nie tłumaczą, skąd się tu wziął). mimo drobnej różnicy zdań już po chwili zostaje ustalone, że Kain znów musi być zbawicielem świata (trochę przesadzam, ale i tak fail :/).

to wstęp do fabuły Blood Omena 2, bo potem jest już tylko siekanie zastępów wrogów. wydaje mi się ona strasznie naciągana, choćby dlatego, że skoro już Reaver jest taką wspaniałą bronią, to nie powinno istnieć nic, co stale przed nią chroni. owszem, w BO1 mieliśmy czar tarczy, który zapobiegał nawet śmierci od Łupieżcy Dusz, ale to było tylko chwilowe. tutaj natomiast istnieje przedmiot, który m. in. chroni posiadacza przed działaniem miecza.

jak już wspomniałem, BO2 polega właściwie tylko na wycinaniu wrogo nastawionych postaci. brak tu jakichkolwiek elementów logicznych - to, co jest, to tylko taka przykrywka, bo wystarczy przestawiać wszystkie dźwignie i wciskać wszystkie guziki, żeby móc iść dalej. poziom trudności wrogów może i jest dobrze wyskalowany, ale sterowanie jest tu całkowicie zrąbane, przez co dość często giniemy lub odnosimy bardzo duże obrażenia. trzeba się nieźle nagimnastykować przy klawiaturze i myszce, żeby zrobić unik i wyprowadzić kontrę, gdy właśnie to nie powinno sprawiać większych trudności. co więcej, krew możemy wysysać praktycznie ze wszystkiego - z ludzi, pająków, zjaw, szkieletów itd. sami bossowie też nie są zbyt wymagający. graficznie gra prezentuje się GORZEJ niż, SR2 mimo faktu, że powstała po sequelu Soul Reavera, co nie jest nawet śmieszne, a jedynie żałosne. muzyki właściwie nie słychać, Kain nie głosi praktycznie żadnych komentarzy, nawet Nosgoth nie jest już takie średniowieczne, choć to ostatnie może i wyszło grze na dobre. klimat jest tu mroczno-steampunkowy, co stanowi niejako podstawę dla steampunkowych pozostałości w SR1, ale jedynie ten klimat miasta jest pozytywnym aspektem rozgrywki. reszta jest dobijająco nudna, sztampowa i frustrująca.

mógłbym te wszystkie wady wyliczać i wyliczać, a nadal byłoby jeszcze wiele do wymienienia. ocena 1+/6 (plus za steampunkowość). nawet tego nie instalujcie, bo Blood Omen 2 to badziew nad badziewia.

niech Moc będzie z wami

komentarzy: 0Sobota, 30 sierpnia 2008, 19:21

Legacy of Kain: Soul Reaver 2 - recenzja

witam po kolejnej długiej przerwie!

jakoś ostatnio nie było zupełnie natchnienia i chęci, by cokolwiek napisać. może zresztą za dużo się dzieje - siedzę w Anglii i raczej się nie nudzę. a to pomogę coś zrobić, zarobię trochę kasy, a to gdzieś się przejdę, a w pozostałych wolnych chwilach gram na kompie lub gadam ze znajomymi na gg, bo ciężko jest tylko po angielsku na okrągło nawijać.

nadszedł jednak czas, by uczynić zadość obietnicy zrecenzowania cyklu pięciu gier, cyklu o tytule Legacy of Kain. tym bardziej, że ukończyłem już, wliczając dodatki, równo 60 (słownie: "sześćdziesiąt") gier komputerowych, w tym między innymi serię LoK, ale i kilka innych ;] tak więc dla uczczenia okrągłej liczby zamieszczę recenzję!

jak pewnie pamiętacie, w poprzedniej części łaknący zemsty Raziel wrócił z "zaświatów" by zapolować na swoich braci i Kaina. nie chcę tu zdradzać zbyt wiele z fabuły Soul Reavera 1, więc powiem tylko, że pod koniec gry nasz bohater przeniósł się w tajemniczy sposób w przeszłość, a konkretniej jakieś 30 lat przed wydarzenia z Blood Omen: Legacy of Kain i przywitał go tam nie kto inny jak Moebius the Timestreamer. co wyniknie z takiego spotkania możecie domyślić się sami, ja tylko podpowiem, że nie będzie to śmierć żadnego z nich dwu ;]

i znów fabuła w dużym skrócie, ale to dla waszego dobra - by nie popsuć zabawy. trochę też szkoda, że nie mogę nic więcej o niej napisać, gdyż jest to ewidentnie najmocniejsza strona zarówno SR2, jak i całej serii LoK. to w tej bowiem części następuje najwięcej zwrotów akcji, tu dostajemy najwięcej odpowiedzi na dręczące nas pytania, jak również tutaj odkrywamy kolejne dręczące nas kwestie. to w Soul Reaverze 2 właśnie fabuła pokazuje ząbki ;]

SR2 określany jest jako "action/adventure" i właściwie jest to zgodne z prawdą. da się jednak odczuć znacznie mniejszą ilość zagadek logicznych - teraz wystarczy pokonać odpowiedniego gościa i zanieść to, co trzymał w konkretne miejsce, czasem jest coś bardziej skomplikowanego, jak np. w Fire Forge, ale wystarczy krótka chwila, a już domyślamy się, co należy zrobić. w porównaniu z SR1 znacznie więcej jest walki. nic dziwnego: przenieśliśmy się w okres narodzin Kaina, a wtedy Nosgoth wciąż tętniło życiem. mamy więc mnóstwo najemników Moebiusa, polujących na powoli ginące wampiry, ale są też inni, znacznie bardziej wymagający przeciwnicy... można trochę, jak ja, ubolewać, że nie ma już wrogów-wampirów, których trzeba było dobijać w charakterystyczny sposób, ale jest to raczej bezpodstawne marudzenie xd

naszą bronią pozostaje Soul Reaver, choć przechodzi niezwykle ważną metamorfozę i teraz możemy się nim znacznie łatwiej posługiwać, choć wciąż nie bez pewnych ograniczeń. dowiadujemy się też znacznie więcej o samym "upiornym ostrzu", jak i wreszcie jest ono tak potężne, jak być powinno. przeciwnicy też nie są słabi i chwila nieuwagi wystarcza, byśmy znaleźli się z powrotem w świecie niematerialnym, szczególnie pod koniec gry, a i tam niektórzy z nich potrafią się dostać w pogoni za Razielem. szkoda, że zmniejszono ilość łamigłówek, a postawiono bardziej na walkę, i wielka szkoda, że tak mało uwagi poświęcono właśnie światu niematerialnemu - rzadko się zdarza, by przejście do niego było konieczne do kontynuacji naszej przygody, podczas gdy w SR1 spiritual realm był niemalże naszym domem. kolejnym problemem jest sterowanie, które od poprzedniej części już do samego końca serii pozostanie na poziomie miernym, czyli marnej konwersji z PlayStation :/ przynajmniej z kamerą nie ma takich problemów, jak w SR1.

Soul Reaver 2 został wydany w roku 2001., ale jego oprawa graficzna mnie osobiście w dniu dzisiejszym nadal zachwyca. zarówno postacie, jak i same plansze są kolorowe i dopracowane do samego końca, tak że aż miło popatrzeć. szkoda tylko, że mimo, iż Nosgoth obserwujemy kilka razy w czasie, gdy miejsce miała przygoda Kaina z BO1, świat ten nie jest już taki mroczny, gotycki i ponury. teraz świeci słoneczko i ćwierkają ptaszki. można, oczywiście, zrzucić winę na Raziela - on bowiem w swej nienawiści do Kaina stara się postrzegać wszystko w kolorach białych lub czarnych: dla niego świat sprzed decyzji Kaina w BO1 był właśnie nieskalany jakimkolwiek złem, a ten z czasów, z których przybył (zgodnie z prawdą zresztą) uważa za pusty i martwy, ale czy zrzucanie na kogoś winy jest wyjściem?

oprawie dźwiękowej po raz kolejny należą się oklaski. wspaniale nagrane zostały kwestie wszystkich bohaterów cyklu LoK, wypowiedzi Kaina i Raziela nie mają sobie równych. miodność nad miodnościami ^^^ muzyka, choć podobna do tej z SR1, nadal nie zawodzi. kilka nowych kawałków dodało jej powiewu świeżości, ale nadal powoduje przypływ adrenaliny i zachęca do pomocy Razielowi w... we wszystkim, cokolwiek by nie robił ;]

biorąc wszystko pod uwagę stawiam Soul Reaverowi 2 ocenę 5+ w skali szkolnej i nie piszę już uzasadnienia, bo możecie po prostu przeczytać  powyższą recenzję xd

do usłyszenia jutro (mam nadzieję ;]) z jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie recenzji, jakie kiedykolwiek chciałem napisać. niech Moc będzie z wami!

komentarzy: 0Piątek, 29 sierpnia 2008, 22:35

« starsze wpisy

Sojusznicy

 

 

Więcej o mnie

Krótko o mnie:radomski melancholizujący gracz-romantyk

Moje tagi:fantasy, manga i anime, rpg, science fiction, star wars

Urodziny:za 286 dni (1 sierpnia 1989)

Moje motto:ONE WAY ->/ <- MY WAY

Posiadany sprzęt:PC, Telefon

Ulubione...

Gry: Baldur's Gate, Chrono Trigger, Command & Conquer Red Alert 2 , Deus Ex, Fallout 1 i 2, Gothic, Heroes of Might and Magic (seria), Legacy of Kain (seria), Planescape: Torment, Prince of Persia (seria), Star Wars: Dark Forces (seria), Star Wars: Knights Of The Old Republic (seria), Thief (seria), Wiedźmin

Muzyka: Bad Religion, Blind Guardian, Flogging Molly, HammerFall, Illuminandi, Nightwish, The Offspring, Yoko Kanno

Filmy: Akira, Braterstwo Wilków, Bruce Wszechmogący, Filmy z Jackie Chanem, Forrest Gump, Ghost in the Shell, Imię róży, Indiana Jones - trylogia, Ja, Robot, Kiler & Kilerów 2óch, K-PAX, Księżniczka Mononoke, Lord of The Rings, Lot Nad Kukułczym Gniazdem, Piraci z Karaibów - wszystkie części, Rio Bravo, Ruchomy zamek Hauru, Seksmisja, Shrek(wszystkie części), Skazani na Shawshank, Star Wars, Trzy dni kondora, Zatoichi, Zielona Mila, Znaki

Książki: Andrzej Sapkowski - Wiedźmin, Ewa Białołęcka - cykl Kroniki Drugiego Kręgu, George Orwell - "Rok 1984", J. R. R. Tolkien (wszystko), Jacek Piekara - Cykl o Mordimerze, John Wyndham - "Dzień tryfidów", Juliusz Verne - "Tajemnicza wyspa", Orson Scott Card - Gra Endera i pozostałe w serii, Stanisław Lem [cała twórczość], Stephen King - "Zielona Mila", Terry Pratchett - "Świat Dysku" (cykl), Umberto Eco - Imię Róży

Seriale/programy TV: Arjuna, Cowboy Bebop, ExoSquad, Furi Kuri, Ghost in the Shell - Stand Alone Complex, Heroes, Hotel Zacisze, Jericho, Lost (Zagubieni), Mythbusters, Naruto, Neon Genesis Evangelion, Samurai Champloo, The Lost Room, Wolf's Rain

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4835 dni

Moich wejść na gram.pl: 1 307 (#3189)

Napisanych postów i komentarzy: 2 (#1918)

Napisanych recenzji: 5 (#42)

Wpisów na blogu: 48 (#184)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 1 060 (#1206)

Archiwum wpisów

  • Luty 2007 (10)
  • Marzec 2007 (3)
  • Kwiecień 2007 (5)
  • Maj 2007 (4)
  • Czerwiec 2007 (4)
  • Lipiec 2007 (7)
  • Sierpień 2007
  • Wrzesień 2007
  • Październik 2007
  • Listopad 2007
  • Grudzień 2007
  • Styczeń 2008
  • Luty 2008
  • Marzec 2008
  • Kwiecień 2008
  • Maj 2008 (4)
  • Czerwiec 2008 (5)
  • Lipiec 2008 (1)
  • Sierpień 2008 (2)
  • Wrzesień 2008
  • Październik 2008 (2)
  • Listopad 2008 (1)
  • Grudzień 2008
  • Styczeń 2009
  • Luty 2009
  • Marzec 2009
  • Kwiecień 2009
  • Maj 2009
  • Czerwiec 2009
  • Lipiec 2009
  • Sierpień 2009
  • Wrzesień 2009
  • Październik 2009
  • Listopad 2009
  • Grudzień 2009
  • Styczeń 2010
  • Luty 2010
  • Marzec 2010
  • Kwiecień 2010
  • Maj 2010
  • Czerwiec 2010
  • Lipiec 2010
  • Sierpień 2010
  • Wrzesień 2010
  • Październik 2010
  • Listopad 2010
  • Grudzień 2010
  • Styczeń 2011
  • Luty 2011
  • Marzec 2011
  • Kwiecień 2011
  • Maj 2011
  • Czerwiec 2011
  • Lipiec 2011
  • Sierpień 2011
  • Wrzesień 2011
  • Październik 2011
  • Listopad 2011
  • Grudzień 2011
  • Styczeń 2012
  • Luty 2012
  • Marzec 2012
  • Kwiecień 2012
  • Maj 2012
  • Czerwiec 2012
  • Lipiec 2012
  • Sierpień 2012
  • Wrzesień 2012
  • Październik 2012
  • Listopad 2012
  • Grudzień 2012
  • Styczeń 2013
  • Luty 2013
  • Marzec 2013
  • Kwiecień 2013
  • Maj 2013
  • Czerwiec 2013
  • Lipiec 2013
  • Sierpień 2013
  • Wrzesień 2013
  • Październik 2013
  • Listopad 2013
  • Grudzień 2013
  • Styczeń 2014
  • Luty 2014
  • Marzec 2014
  • Kwiecień 2014
  • Maj 2014
  • Czerwiec 2014
  • Lipiec 2014
  • Sierpień 2014
  • Wrzesień 2014
  • Październik 2014
  • Listopad 2014
  • Grudzień 2014
  • Styczeń 2015
  • Luty 2015
  • Marzec 2015
  • Kwiecień 2015
  • Maj 2015
  • Czerwiec 2015
  • Lipiec 2015
  • Sierpień 2015
  • Wrzesień 2015
  • Październik 2015
  • Listopad 2015
  • Grudzień 2015
  • Styczeń 2016
  • Luty 2016
  • Marzec 2016
  • Kwiecień 2016
  • Maj 2016
  • Czerwiec 2016
  • Lipiec 2016
  • Sierpień 2016
  • Wrzesień 2016
  • Październik 2016
  • Listopad 2016
  • Grudzień 2016
  • Styczeń 2017
  • Luty 2017
  • Marzec 2017
  • Kwiecień 2017
  • Maj 2017
  • Czerwiec 2017
  • Lipiec 2017
  • Sierpień 2017
  • Wrzesień 2017
  • Październik 2017
  • Listopad 2017
  • Grudzień 2017
  • Styczeń 2018
  • Luty 2018
  • Marzec 2018
  • Kwiecień 2018
  • Maj 2018
  • Czerwiec 2018
  • Lipiec 2018
  • Sierpień 2018
  • Wrzesień 2018
  • Październik 2018
  • Listopad 2018
  • Grudzień 2018
  • Styczeń 2019
  • Luty 2019
  • Marzec 2019
  • Kwiecień 2019
  • Maj 2019
  • Czerwiec 2019
  • Lipiec 2019
  • Sierpień 2019
  • Wrzesień 2019
  • Październik 2019

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 19

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl