avatar

Jacentix Użytkownik gram.pl (Brygadzista) ja.gram.pl/Jacentix

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Recenzja Industry Giant II

Industry Giant II, PC, Jowood, Bisnes, ekonomia

Ekonomia występuje w niewielu grach. Warto niektórym dać usiąść w swoje miejsce na dysku. Na przykład tej...

czytaj...

komentarzy: 2Niedziela, 30 czerwca 2013, 18:42

[Recenzja] Bully Scholarship Edition

Firma Rockstar Studios graczom na całym świecie kojarzy się przede wszystkim z niesamowitą serią Grand Theft Auto. Najnowsza odsłona gry - GTA IV - robi w każdym zakątku globu furorę, ja natomiast postanowiłem się przyjrzeć nieco mniej utytułowanym i rozsławionym produkcjom ze stajni tego studia. W swoje łapki wziąłem grę Bully: Scholarship Edition. W roku 2006 do sprzedaży trafił Bully, dedykowany PS2 i już wówczas wzbudził wiele kontrowersji. Recenzowany przeze mnie tytuł, jest odświeżoną wersją produktu z 2006 roku, dedykowaną na konsole nowej generacji, a konkretniej Xboxowi 360 oraz Nintendo Wii. Wraz z marcową premierą, w mediach oraz internecie ponownie zaczęło się gotować. Na szczęście we wszystkich krajach, z wyjątkiem Brazylii, produkcja obroniła się i ludzie mogą przeżywać przygody młodego urwisa. Dlaczego Bully budził takie kontrowersje, czemu nie jest tak sławny jak GTA oraz jakie zmiany wprowadzili twórcy w stosunku do wersji na PS2?

Bully: Scholarship Edition to gra akcji z dużą ilością elementów zręcznościowych, w której rozgrywka toczy się z widoku TPP. Gracz wciela się w postać Jimmi'ego Hopkins'a, niegrzecznego, amerykańskiego nastolatka, który przez swoje zachowanie regularnie wylatywał ze szkół. Jego bezsilna matka postanowiła go wysłać do Bullworth Academy (uczelni mającej niezbyt pozytywną renomę) z nadzieją, że chociaż tam jej synalek zabawi nieco dłużej. Przyznam szczerze, że pomysłowość panów z Rockstar bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Pozwalają nam oni zmierzyć się z problemami, z jakimi większość graczy może mieć styczność w życiu codziennym. Jedyna różnica polega na tym, że w wirtualnym świecie możemy zrobić co nam się podoba i nie będzie to miało żadnych konsekwencji. Głównym założeniem fabuły jest zdobycie szacunku wszystkich grup społecznych występujących w grze, zakończenie sporów między nimi oraz przywrócenie uczelni dawnej świetności. Sprawa nie jest prosta, ponieważ oprócz konfliktów i rywalizacji z rówieśnikami, Jimmy musi sprawiać wrażenie regularnego i dobrego ucznia.

Recenzja Bully: Scholarship Edition

 


Bully jest grą zupełnie nieliniową, która daje olbrzymie możliwości. Oprócz głównego wątku fabularnego, podzielonego na 5 części, mamy tu mnóstwo zadań pobocznych, wiele rzeczy do zbierania, najróżniejsze wyścigi oraz dużo sposobów zarabiania pieniędzy. W porównaniu do wersji z PS2, wpleciono w historię 8 misji, dodano przedmioty do kolekcjonowania, ale także wprowadzono nowe lekcje. Jak wcześniej wspomniałem, ważne jest uczęszczanie na zajęcia. Nie tylko w celu zrobienia pozytywnego wrażenia na nauczycielach, ale także po to, aby zdobyć praktyczne umiejętności. Każdy przedmiot wymaga od nas pięciu zaliczeń. Po każdym zdanym sprawdzianie zyskujemy jakąś umiejętność (czy też gadżet), bądź jej bardziej zaawansowany stopień. Przykładowo, zdanie Sztuki pozwala nam od razu podrywać dziewczyny, bez wcześniejszego obdarowywania ich prezentami. Idąc dalej, na lekcjach WF zdobywamy sprawność oraz uczymy się nowych ciosów, na Geografii możemy wejść w posiadanie cennych map, na których zaznaczone są ważne rzeczy. Przykłady można mnożyć, jednak ogólnie rzecz ujmując, pierwsze warto zadbać o zaliczenia ze wszystkich 10 przedmiotów, a dopiero później wziąć się za podbój miasteczka Bullworth. Przyznam szczerze, że wszystkie wyzwania które przygotowali dla nas twórcy są dość wymagające – szczególnie jeśli chodzi o angielski oraz geografię. Dość już jednak o szkole, ponieważ nie nią żyje Jimmy.

Recenzja Bully: Scholarship Edition



Świat gry może nie należy do największych, aczkolwiek został bardzo dobrze przemyślany i każdy jego kawałek jest zagospodarowany. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ bezsensem byłoby tworzenie olbrzymich lokacji, tylko po to, aby wydłużyć czas podróży do celu. Tym bardziej, że nasz bohater prawa jazda nie posiada i jego jedynymi środkami transportu oprócz nóg, jest autobus oraz dwie bardzo przydatne rzeczy, o których powiem przy okazji gadżetów oraz przedmiotów, jakie Jimmy może wykorzystać podczas swoich przygód. Oprócz najważniejszego kampusu, w którym to wszystko się zaczyna, mamy do dyspozycji kilka dzielnic pobliskiego miasteczka Bullworth. Począwszy od ratusza, przez dzielnice przemysłowe, wesołe miasteczko, ulice ze sklepami, aż po cześć miasta zamieszkiwaną przez bogaczy. Za bardzo nie mam się co rozpisywać na temat większości z nich. Wszystkie są bo być muszą, gdyż mają ścisły związek zarówno z fabułą jak i zadaniami pobocznymi. Skupię się jednak na dzielnicy bogaczy, w której to mają miejsca „misje zarobkowe”. W życiu każdego nastolatka ważną rolę odgrywają pieniądze. Ponieważ mamusia naszego bohatera pojechała w piątą już podróż poślubną, chłopak jest świadomy, iż może liczyć tylko na siebie. Dostał już od życia w du..., dlatego nie straszna mu żadna praca. Rozwożenie gazet, koszenie trawników czy odśnieżanie podjazdów bogatym ludziom, pozwalają na zarobienie niezłego grosza. Pieniądze w Bullym co prawda nie grają kluczowej roli, jednak lepiej je mieć, niż być spłukanym. Za kasę, można sobie zakupić ubrania, jedzenie, prezenty i chyba najważniejszą rzecz – ochronę. Mówiąc inaczej, płacimy jakiemuś kolesiowi, a ten chodzi i leje każdego, kto do nas podskoczy. Jest to bardzo przydatne, szczególnie w momentach, kiedy musimy wykonać jakieś zadanie w miejscu, gdzie „lokalni” nie są do nas przyjaźnie nastawieni.Jednym z założeń jest zdobycie szacunku wśród młodzieży. Jak to w normalnym świecie bywa, kujony trzymają się kujonów, sportowcy mają swoją ekipę, miastowi również wolą bujać się razem. Tak jest i w Bully: Scholarship Edition. Wyróżniamy tu sześć „grup młodzieży”: kujonów, sportowców, brutali, mieszczuchów, zbirów oraz bogatych pięknisi – których osobiście darze największa niechęcią. Każda z nich ma władzę nad określonym obszarem oraz posiada swoją główną siedzibę. Poprzez wykonanie szeregu misji, w których to robimy wbrew danej społeczności oraz pokonaniu ich najsilniejszego przedstawiciela (tzw. bossa czy też lidera), zdobywamy szacunek oraz przejmujemy kontrolę nad kolejnymi bazami tudzież dzielnicami miasta. W ten sposób, stajemy się przywódcami kolejnych frakcji, a skoro dowodzimy kilkoma naraz, logiczne jest, iż nie będą one ze sobą walczyły. Przyznam, iż taki pomysł na fabułę bardzo mi się podoba, jest zgodny z rzeczywistością, zachodzą tu realistyczne procesy, a wszystko to występuje w zupełnie wirtualnym świecie. Coś wspaniałego.

Recenzja Bully: Scholarship Edition

 


Wiadomym jest, że młodzi chłopcy, na słowa: „przejmuję kontrolę”, nie oddadzą nam nic, poza kupą śmiechu i wyzwiskami. Dlatego też, do akcji musi wkroczyć Pani przemoc, z pięścią i butem na czele. Jimmi jako niezły urwis, posiada w swoim repertuarze wiele ciekawych ciosów. W dalszych etapach gry, po zdobyciu zaliczeń z WF oraz nauczeniu się od kilku przypadkowych gości nowych ruchów, bije się jeszcze lepiej i wykorzystuje każdy rodzaj uderzenia, tworząc combosy. Jednak walka wręcz to nie wszystko, czym nasz podopieczny jest w stanie przemówić do rozsądku innym. Posiada on bowiem całkiem pokaźny arsenał gadżetów, który początkowo może nieco śmieszyć, jednak w rzeczywistości, jest niezastąpionym przyjacielem w boju. Największym atutem bez wątpienia jest proca, za pomocą której nasz rozrabiaka jest w stanie zdemolować każdego i wszystko co tylko napotka na swej drodze. Do tego dołóżmy śmierdzące bomby, jajka, wyrzutnie petard (swoją drogą, mocna broń), aparat fotograficzny (tak, tak, idealny do zbierania dowodów), szklane kulki, czy w końcu same petardy. Jest tego sporo, więc pokazywanie swojej racji ma szansę powodzenia. Wcześniej wspomniałem o dwóch rzeczach, które pozwalają Jimmi'emu na sprawne przemieszczanie się w świecie gry. Są to deskorolka oraz rower. Przyznam szczerze, iż rozwiązanie to jest po prostu genialne. Skoro chłopaczek nie może śmigać autkiem, to czemu nie dać mu się pobawić w Tony'ego Hawk'a?

Recenzja Bully: Scholarship Edition



Rozpływam się nad fabułą, ogromną swobodą i grywalnością, nad ścisłym związkiem z realizmem. Pora powiedzieć o rzeczach, które wkurzają i wyjaśnić dlaczego seria GTA nie daje szans Bully. Zacznę od rzeczy która praktycznie załatwia całą sprawę. Obie produkcje firmy Rockstar śmigają na tym samy silniku. Nie wiem czemu, ale bardzo wkurza mnie to, że praktycznie co chwila pojawia się ekran wczytywania. Wchodzimy do szkoły, widzimy ekran. Idziemy na lekcje, widzimy ekran. Mamy zobaczyć jakąś animacje, widzimy ekran. Ilość momentów doczytywania czegoś, dorównuje czasowi spędzonemu na samej rozgrywce. Fajnie, że podczas „loadingu” widzimy jakieś wskazówki dotyczące samej gry, jednak po 2 godzinach zabawy znam je na pamięć i mógłbym je recytować z zamkniętymi oczami. Po prostu doprowadza to do furii i niejednokrotnie było powodem wyłączenia konsoli. Spory minus dla gameplay'a, a szkoda, bo gdyby nie to, bez wahania dałbym 10. Jeżeli chodzi o sprawy kontrowersyjne, przyznam szczerze, że poza możliwością całowania dziewczyn (i co trochę mnie zniesmaczyło – chłopców), nie zauważyłem propagowania seksu. Jeżeli do tej kwestii napisanej w nawiasie podejdziemy nieco z humorem, to tak na prawdę nie ma tu nic nadzwyczajnego. Problemem mogły tu być zadymy, jednak wydaje mi się, że nie chodziło o pokazywanie bijatyk pomiędzy uczniami (co zasadniczo nie jest czymś nienormalnym), a o możliwość lania nauczycieli. Moim zdaniem, niech młodzież zrobi to w wirtualnym świecie, a nie idzie do szkoły i próbuje wykonać takie rzeczy na żywo. Wyszaleją się na padzie i będzie spokój (mówię o ludziach normalnych). Zasadniczo, Bully przegrywa z GTA dlatego, iż wszystko co tu robimy ma ścisły związek z rzeczywistością i takie rzeczy wielu z nas spotyka na co dzień. GTA pozwala nam wcielić się w postać gangstera, dokonać czegoś, czego większość z nas nigdy nie zrobi (ponieważ tylko w wirtualnym świecie nie zostaniemy za to ukarani). Ostatnią rzeczą, którą chciałbym zaznaczać, jest zwieszanie się konsoli w niektórych momentach (chyba losowych). Znalazłem informację, że zostało to naprawione i nie powinno mieć miejsca, jednak dwa lub trzy razy, Xbox po prostu się zwiesił. Gra ma bardzo przyjazny interfejs. Sterowanie oraz wykorzystywanie najróżniejszych przedmiotów jest bardzo intuicyjne i każdy, nawet najbardziej początkujący użytkownik konsoli, po kilku chwilach poradzi sobie bez większego problemu. Widoczny radar oraz podręczna mapka, nie pozwolą nam na bezsensowne błądzenie po świecie – nie wiesz gdzie iść, sprawdzisz i już. Ponieważ klawisze i sterowanie są bardzo dobrze dobrane, nie uznam za minus brak możliwości dowolnej konfiguracji pada. Jeżeli chodzi o achievementy, większość z nich zdobędziemy, nawet jakoś specjalnie się o to nie starając. Jest jednak wiele takich, nad którymi trzeba będzie spędzić nieco czasu (głównie siejąc zniszczenie).

Recenzja Bully: Scholarship Edition



Ponieważ napisałem, iż oba produkty korzystają z tego samego silnika, większość z Was już wie czego może się spodziewać po oprawie wizualnej. Płynne animacje, dość różnorodny świat, zmiana pory dnia i nocy, dobra praca świateł oraz kamer. Godną uwagi rzeczą, jest unikatowość napotykanych NPC. W większości przypadków (pomijam tu dzieciaki, które są klonami), wszystkie osoby które spotkamy w Bully: Scholarship Edition to indywidualności. Mają swoje imiona, twarze i każdego z nich jesteśmy w stanie sfotografować oraz wrzucić do pamiątkowego albumu. Cała grafika co prawda nie jest jakoś nadzwyczajnie szczegółowa, jednak nie ma się tu do czego przyczepić. Jest po prostu ładnie, widać iż wszystko dopracowano, ale nie ma też co liczyć na fajerwerki.

Recenzja Bully: Scholarship Edition

 


Panowie z Rockstar jak zwykle spisali się bardzo dobrze, jeżeli chodzi o udźwiękowienie. Wszystkie odgłosy(począwszy od bójek, przez wystrzały petard, po ryki silników) są naturalne i takie jak być powinny. Równie dobrze mają się wszelkie dialogi, przy których pracowało bardzo szerokie grono osób. Dodajmy do tego utwory grające w tle, które zmieniają się w zależności od tempa akcji, czy też informują nas o popełnionym przez nas wykroczeniu, a zrozumiemy dlaczego tak chwalę ekipę odpowiedzialną za oprawę audio. Jedyne zastrzeżenie mam do płynności czy też czasu reakcji, zmiany odtwarzanej w tle kompozycji. Niejednokrotnie udało mi się odnotować fakt, iż dźwięk tak jakby się zacinał i reagował na wydarzenia z gry z lekkim (czasami nieco dłuższym) opóźnieniem. Oprawa audio świetnie pasuje do tematyki gry i buduje niesamowity klimat, jednak ma kilka wad, co delikatnie obniża ocenę.

Podsumowując, Bully: Scholarship Edition to naprawdę ciekawa i grywalna gra. Innowacyjna fabuła, olbrzymia swoboda, świetna grywalność oraz bardzo dobra oprawa audiowizualna to z pewnością jej atuty. Niestety produkt ten posiada kilka dość znacznych wad, takich jak wieczne doczytywanie czy problemy z zwieszeniami, dlatego też żyje w cieniu serii GTA. Mimo to, uważam iż jest to tytuł w który warto zagrać, aby móc spojrzeć na codzienne problemy z nieco innej perspektywy. Został idealnie przystosowany do możliwości konsoli i z ręką na sercu powiem, iż bardzo miło będę Bully: Scholarship Edition wspominał. Polecam fanom gier akcji. 

komentarzy: 1Czwartek, 23 maja 2013, 18:44

Gry wydane przez Rockstara na szóstą generację konsol

Smuggler’s Run

PS2 (26.10.00)

-

Midnight Club: Street Racing

PS2 (26.10.00)

-

Surfing H3O

PS2 (27.10.00)

-

Oni

PC, PS2 (26.01.01)

-

Max Payne

PC (23.07.01)

PS2 (06.12.01), Xbox (12.12.01)

Grand Theft Auto III

PS2 (22.10.01)

PC (20.05.02), Xbox (31.10.03)

Smuggler’s Run 2

PS2 (29.10.01)

-

State of Emergency

PS2 (12.02.02)

Xbox (26.03.03), PC (29.07.03)

Smuggler’s Run: Warzones

GameCube (07.08.02)

-

Grand Theft Auto: Vice City

PS2 (29.10.02)

PC (12.05.03), Xbox (31.10.03)

Midnight Club II

PS2 (09.04.03)

Xbox (02.06.03), PC (09.07.03)

Max Payne 2: The Fall of Max Payne

PC (14.10.03)

Xbox (25.11.03), PS2 (02.12.03)

Manhunt

PS2 (18.11.03)

PC, Xbox (20.04.04)

Red Dead Revolver

PS2, Xbox (03.05.04)

-

Grand Theft Auto: San Andreas

PS2 (26.10.04)

PC, Xbox (07.06.05)

Midnight Club 3: DUB Edition

PS2, Xbox (12.04.05)

PSP (28.06.05)

The Warriors

PS2, Xbox (17.10.05)

PSP (12.02.07)

Grand Theft Auto: Liberty City Stories

PSP (24.10.05)

PS2 (06.06.06)

Table Tennis

PS2 (22.05.06)

-

Bully

PS2 (17.10.06)

Wii, 360 (04.03.08), PC (21.10.08)

Grand Theft Auto: Vice City Stories

PSP (31.10.06)

PS2 (06.03.07)

Manhunt 2

PS2, Xbox, Wii (29.10.07)

PC (06.11.09)

komentarzy: 2Czwartek, 23 maja 2013, 17:56

« starsze wpisy

Więcej o mnie

Moje tagi:gry, strzelanki

Urodziny:za 354 dni (9 września 2003)

Moje motto:nie wiem co to znaczy :)

Obecny stan:Jeśli masz przy sobie kredki - chodź pomaluj mój świat.

Posiadany sprzęt:PC

Namiary na mnie

e-mail: jacentix1(at)wp.pl

Moi znajomi

Ulubione...

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 2068 dni

Moich wejść na gram.pl: 1 747 (#2882)

Napisanych postów i komentarzy: 521 (#1401)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 8 (#224)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 246 (#1774)

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl