avatar

DiegoTan Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/DiegoTan

Ankieta

Prowadzisz bloga na gram.pl ?

  • Tak, regularnie robię wpisy.
    46%12 głosów
  • Tak, raz na jakiś czas coś wrzucę.
    38%10 głosów
  • Nie, ale mam bloga na innym portalu.
    0 głosów
  • Nie, nie prowadzę żadnego bloga.
    7%2 głosy
  • Ja tam tylko tu szukałem pastelowych koni...
    7%2 głosy

Suma oddanych głosów: 26 

« poprzednia ankieta

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Niesamowita przeróbka nieznanego artysty!

skubidu

Wartości edukacyjne: 100%

komentarzy: 1Piątek, 28 listopada 2014, 01:36

Machinarium - Recenzja

Machinarium, recenzja, point'n'click, przygodowa, PC

2

Amanita Design to czeska, niezależa firma powstała w 2003, założona przez Jakuba Dvorsky'ego. Wszystkie ich animacje i gry zostały zrobione na Adobe Flashu, a jeśli nie najlepszą, to zdecydowanie najgłośniejszą z nich było Machinarium. Ta dosyć prosta przygodówka point'n'click została wydana najpierw w 2009 roku na PeCety, Maci i Linuxa, nieco później - jako jedyna produkcja Amanity - również na PS3, PSVita, Androida a nawet... BlackBerry.

W tym steampunkowym świecie (który, swoją drogą mocno kojarzy się z twórczością naszego rodzimego pisarza - Stanisława Lema. Polecam przeczytać "Cyberiadę") wcielamy się w małego robocika, nie znając jego motywów, czy pragnień. Moment gdy trafiamy w jego blaszany karapaks, nie należy do najlepszych w jego cyfrowym życiu. Został właśnie wywalony przez śmieciarkę na złom, a spadając pogubił swoje mechaniczne łapki i nogę. Bez choćby śladu użalania się nad swoim losem, bierze się w garść i rozpoczyna wyławianie kończyn, by - dosłownie - zebrać się do kupy i opowiedzieć (czy też pokazywać na migi, bo tutaj wszyscy są niemi) nam swoją historię.

 

Mały metalowy bohater posiada dwa atrybuty wyróżniające go spośród chromowanej braci. Ma serce (procesor?) ze złota oraz potrafi się wydłużać i zmniejszać, co ułatwia mu dostanie się do pozornie niedostępnych miejsc. Abstrahując od pixel-huntingu, którego w Machinarium niestety jest sporo, klika się bardzo przyjemnie. Ręcznie rysowanych paneli jest wystarczająco, by nie czuć znużenia i prawie wszystkie są piękne. To właśnie lokacje mają ten unikalny klimat, który decyduje o sile tego tytułu. Tradycyjnych dla gatunku dziwacznych połączeń przedmiotów prawie nie ma. Jedyny jaki teraz przychodzi mi na myśl, to połączenie odkurzacza z klozetem i odciętym żyrandolem (sic!), w celu stworzenia przejścia. Interesujące, choć nieco zbyt częste są łamigłówki w postaci gierek arcade, czy obsługi jakichś urządzeń. Te pierwsze wymagają nieco skupienia się, ale gdy znajdzie się już rozwiązanie, satysfakcja gwarantowana. Niektóre z drugiej kategorii potrafią być mało logiczne i jestem ciekaw, ile osób zgadło od razu bez sięgania po solucje jak np. rozbroić bombę.

 

Poziom dźwięku jest moim zdaniem bardzo nierówny. Muzyka świetnie pasuje zarówno do akcji, która się dzieje na ekranie, jak i do całej oprawy robocio-steampunkowej. Nawet jeden kawałek zasłużył na miejsce w moim telefonie (grajkowie uliczni korzystający m.in. z australijskiego didgeridoo). Irytowały mnie natomiast prawie wszystkie inne dźwięki. Między innymi gadanie robotów, które brzmi jakby ktoś nagrał topiącego się człowieka i dorzucił skrzypienie wózka moherowej babci chodzącej po supermarkecie.

Najbardziej ze wszystkiego w grze zawiodło mnie zakończenie. Nie wiem, czy jest to po prostu furtka zostawiona na ewentualną kontynuację, ale gdy po całej naszej wyprawie dostajemy kwitek i napis "The End", ciężko nie odczuwać chociażby lekkiego żalu do twórców. Jak wspomniałem wcześniej - unikalna oprawa audiowizualna może motywować do ukończenia tytułu. Fabuła oraz koniec - nie oszukujmy się - nie są jego mocną stroną. Dlatego polecić ten tytuł mogę tylko miłośnikom Steampunku, mechanicznych klimatów czy właśnie "Bajek Robotów" Lema. Innych znudzi.

 

komentarzy: 0Poniedziałek, 11 marca 2013, 11:30

Wiedźmin 2 - recenzja

X360, Wiedzmin 2, recenzja, PC, RPG

2

(jak ja kocham gram.pl-owską zmniejszarkę obrazów...)

Gdyby spytać przeciętnego obcokrajowca, co pozytywnego wie o Polsce, wymieniłby pewnie huczne, pełne wódki śluby, mocne głowy naszych rodaków oraz... Wiedźmina. I pierogi. Zajmę się dzisiaj tylko jedną z wymienionych rzeczy i będą to książki Andrzeja Sapkowskiego. A właściwie druga część ich growej kontynuacji.

Jako osoba wiernie odświeżająca sobie całą historię Geralta raz na jakiś czas, ciężko obiektywnie mi określić jak do niej podchodzą zupełnie zieloni w temacie. Czytając opinie przyjaciół z zachodu - podoba się nawet tym. Szkoda tylko, że bez znajomości lektury traci się naprawdę sporo smaczków.
Nasz Wiedźmin budzi się tym razem nie z amnezją, lecz w namiocie Triss Merigold (no, może nie zupełnie, ale tym, co jeszcze nie grali - nie będę psuł interesującego początku). Czarodziejka musiała też nieźle wyczerpać Białego Wilka, bo znów jest on kompletnie "zielony" - jak na początku jedynki, bohater nie posiada żadnych umiejętności i należy go w stylu iście erpegowskim rozwinąć. Ale wracając do historii - po kontynencie Północnych Krain grasują tytułowi zabójcy królów - pierwszy padł Henselt (biedaczek z niesamowitego trailera), teraz grozi to innym. Naszym głównym zadaniem jest - jeśli nie pomszczenie koronowanych głów, to chociaż zaspokojenie ciekawości Geralta i poznanie motywów morderców. Co najbardziej razi w historii, to znów bardzo słabo poruszony wątek najbliższych "Wieśkowi" postaci - Yennefer i Ciri.

Ładniejsze zło
Jak i cała reszta, jakość samego rozprawiania się z wrogami jest naprawdę wysoka. Dostępne - po za podstawowym wiedźmińskim treningiem (którego nie trzeba rozwijać do końca), mamy trzy drzewka umiejętności - nieco zbyt łatwą na poziomach innych niż "Mroczny" - magię (Znaki), alchemię dla najambitniejszych (bazującą na pułapkach, petardach i - oczywiście - eliksirach) oraz chyba najważniejszy atrybut - posługiwanie się mieczem. Póki co, na wspomnianym przeze mnie najwyższym poziomie trudności najlepiej spisuje się mieszanka Znaków z Mieczem, choć myślę, że każdy znajdzie tu kombinacje odpowiednie dla swojego stylu gry. Jedynym, dość zabawnym elementem jest niezwykle ważna kwestia uników. Wrażych ataków unikamy cały czas (jest to znacznie łatwiejsze i bardziej opłacalne od bloków), przez co protagonista wygląda jak nieustannie tocząca się kulka (skojarzenia z Samus z Metroida są jak najbardziej na miejscu)

Widoczki, widoczki, widoczki... Nieraz w Wiedźminie 2 zdarzało się, że przystawałem na kilka momentów i podziwiałem je. Gra cieni, feeria barw kwiatów (i posoki potworów), drzewa bujające się na wietrze, świetny lip sync (zgranie ust postaci z wymawianymi kwestiami), pełne detali stroje i twarze... Z pewnością jest to jedna z najładniejszych gier dostępnych na X360, na którym go testowałem. Na blaszaku oczywiście jest jeszcze piękniejszy, ale mimo licznych łatek zmniejszających wymagania, trzeba niezłego potwora by udźwignął grę w najwyższej jakości i rozdzielczości zachowując płynność.

Głos rozsądku
Bardzo wysokiej klasy jest muzyka. Świetnie pasuje do każdego elementu - walka jest dynamiczniejsza, rozmowy dramatyczniejsze, a kawałka z menu głównego jakiejś gry nie słuchałem tyle razy od przejścia Halo: Reach.
Jak przy każdej produkcji z dubbingiem, muszę o nim wspomnieć. Nie tylko ani razu nie pomyślałem, by zmienić oryginalne polskie głosy na angielskie, ale i uważam go za najlepszy od czasów kreskówek z lat dziewięćdziesiątych (Świat według Ludwiczka, Laboratorium Dextera). Sam tekst jest świetny i stylistycznie niemal nie ustępuje Sapkowskiemu. O ile się nie mylę, gra tylko odrobinę przegrywa z książkami pod tym względem - została przetłumaczona na dwanaście (polskiego nie liczę), a siedmioksiąg na czternaście języków. Większość głosów została dobrana perfekcyjnie. Mój faworyt to Krzysztof Banaszyk w roli Vernona Roche oraz każdy z głównej paczki krasnoludów. Niedociągnięcia typu "strasznie znudzony pan aktor" zdarzają się (niektóre elfy), ale są tak rzadkie, że można je wybaczyć.

Do tej pory nie ruszałeś/aś prozy Sapkowskiego, ani pierwszej części tworu CD Projekt RED? Po za obowiązkowym zruganiem i poleceniem ich, powiem tak: jako pierwszą łap drugą część na X360/PC. Jeśli tak dobrze zrobiona, dorosła przygoda Cię nie przekona do słowiańskich klimatów fantasy, raczej nic tego nie zrobi. Tymczasem wracam do tej niezwykłej opowieści po raz kolejny. Trójka już niedługo.

 

komentarzy: 1Środa, 06 lutego 2013, 14:44

« starsze wpisy

Więcej o mnie

Krótko o mnie:Tak, te same recenzje umieszczam również na moim blogu na stronie CD-Action oraz na FilmWebie.

Moje tagi:call of duty, firefox, gry - ogólnie, medal of honor , star wars

Urodziny:za 82 dni (13 lipca 1990)

Moje motto:Kto rano wstaje, ten jest niewyspany!

Obecny stan:Poker face.

Posiadany sprzęt:PC, PlayStation 3, Xbox 360

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 54

Ostatnie odwiedziny

Film na teraz


Namiary na mnie

GG: 9767080, X-fire: DiegoTan, Guild Wars: Diego Pol, Steam: DiegoTan

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 4825 dni

Moich wejść na gram.pl: 1 804 (#2835)

Napisanych postów i komentarzy: 687 (#1268)

Napisanych recenzji: 20 (#27)

Wpisów na blogu: 68 (#164)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 6 777 (#199)

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl